Rozdział 48
Siemka kotki.
Na końcu notki, będę miała do was dwie sprawy, ale to na końcu, a teraz zapraszam na rozdział
Nadszedł dzień wylotu do Polski. Natalia o niczym nie wiedziała. Mieliśmy plan, że zawiążemy jej oczy i dopiero w domu jej rodziców jej odwiążemy. Jesteśmy szaloni ale przy niej nie da się być normalnym. Dziewczyny chcą jej się odwdzięczyć za numer, który im wykręciła tydzień temu. Nie wiem dlaczego chcą to zrobić w Polsce. Sara wspominała, że tam mają więcej inspiracji. Nie wnikam w to. Natalia poszła do Kendala po jakąś książkę, którą mu pożyczyła. Przez ten czas spakowaliśmy walizki. Nie mogliśmy ich spakować szybciej, bo za dużo mogłaby się domyślić. Właśnie weszła do domu. Dziewczyny związały jej oczy. Poznałem to po jej krzyku.
- Co wy robicie?!
Zwszedłem na dół.
- Gotowa na niespodziankę? - spytałam równo z chłopakami
- Jeśli chcecie się na mnie odegrać za mój numer z przed tygodnia to zróbcie tak, żebym mogła coś widzieć. - mówiła zdenerwowana Natalia
- Nie martw się nie odegramy się na tobie. - powiedziała Laura
- Nie tym razem. - dodała Luiza
- Mamy pół godziny. Idziemy? - spytał Louis
- Tak. - powiedzieliśmy wszyscy
Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy na lotnisko. Wsiedliśmy do samolotu. Podróż była strasznie długa. Natalia trzy godziny przespała. Reszte męczyła mnie wypytając gdzie lecimy. Trochę mnie już to męczyło. W końcu wysiedliśmy z samolotu.
*_* Natali
Co za wariaci! Lecimy teraz do... No właśnie nie wiem gdzie. Liam już ze mną nie wytrzymuje. Cały czas zadaje mu jedno pytanie: "Gdzie lecimy?". Cały czas odpowiada, że zobaczę i nie mam go pytać, bo i tak mi nie powie.
Wysiedliśmy z samolotu. Kiedy weszliśmy na lotnisko poczułam znajomy zapach... zapiekanek.
- Jesteśmy w Polsce? Tylko bez kłamstw. - powiedziałam
- Ale... Skąd...? - wszyscy byli zaskoczeni
- Takie zapiekanki to tylko w Polsce. Mogę już zdjąć chustę. - spytałam
- Tak. - powiedziała rezygnująco Laura
Zdjełam chustę. Moim oczom ukazało się lotnisko Lecha Wałęsy w Gdańsku.
- Dobra czyli Laura bierze Harrego, Sara-Louisa, a ja i Natalia, Liama oraz Nialla. - powiedziała Luiza
- Tak. - powiedzieliśmy wszyscy równocześnie
Każdy wziął taksówki i rozjechaliśmy się do naszych domów. Jak dobrze być w Polsce. Długo tu nie byłam. Mam wrażenie, że mineły wieki. Podjechaliśmy pod dom. Wysiedliśmy z taksówki. Podeszliśmy do drzwi. Były zamknięte. Luiza wyjeła telefon.
- Po co dzwonisz? - spytałam - Chcesz zepsuć niespodziankę?
- A masz inny sposób? - spytała, a ja wyjełam klucze z torebki
- Nawet na wycieczce o której nic nie wiem muszę o wszystkim myśleć. - otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka
Miło było wejść na tak zwane stare śmieci. Nikogo nie było w domu. Rodzice pewnie pojechali do kogoś z rodziny.
- To kto pierwszy na trampolinie? - spytał Liam, a ja pierwsza rzuciłam się w stronę ogrodu
□□□□□□
1)Możecie mnie zabić za taki krótki rozdział, ale ostatnio większą uwaga skupiam na nowym opowiadaniu ktore zaczelam pisac juz jakis czas temu.
Teraz ta druga sprawa. Jak pewnie zauważyliście niedługo dobijemy do pięćdziesiątego rozdziału. Jak wam się udało, ze mną tak długo wytrzymać?? Wracając do tematu....moje nowe opowiadanie bede publikowała na Wattpad,serdecznie zapraszam. Wiecej informacjii udziele pod następnym rozdziałem.
Czekam na wasze opinie i głosy w komentarzach :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz