Rozdział 49
Cynamon zaczął szczekać i do ogrodu weszli nasi rodzice.
- Mama!!! Tata!!!! - podbiegłam do nich
- Natalia! Luiza! Co wy tutaj robicie? - spytała moja mama
- To już nie można własnym rodzicom zrobić niespodzianki? - spytałam
- Dzień dobry. - przywitali się chłopcy równocześnie
- Dzień dobry. - odpowiedzieli moi rodzice
- Jak długo zostajecie? - spytał mój tata
- A co już chcesz się nas pozbyć? - odpowiedziała pytaniem Luiza
- Oczywiście, że nie. - powiedział i nas przytulił
- Jestem pewna, że po podróży jesteście głodni. - powiedziała mama - Zaraz wam coś przygotuję do jedzenia.
- Pomogę ci. - powiedziałam
- Poradzę sobie. - powiedziała moja rodzicielka i skierowała się do kuchni
Usłyszałam dzwonek telefonu. Dzwoniła Laura.
(L-Laura N:Natalia)
N: Nie widziałyśmy się od godziny, a ty już do mnie dzwonisz.
L: Mi też miło cię słyszeć.
N: Dobra, dobra. Czego chcesz?
L: Wpadniecie jutro na obiad? Ostrzegam Harry gotuje.
N: Harry gotuje? Choćby świat świat się walił wpadam do ciebie.
L: Dobra to jutro o 14?
N: Mi pasuje. Do jutra.
L: Do jutra - rozłączyłam się
- O co chodzi ci z tym "Harry gotuje"? - spytał Liam
- Laura zaprosiła nas jutro na obiad, który gotuje Harry.
- Harry???? - spytali wszyscy równocześnie
- Tak Harry. - powiedziałam i poszłam do kuchni, gdzie mama szykowała smakołyki - Pomóc ci?
- Możesz to zanieść do ogrodu. - powiedziała i podała mi tace z owocami, ciastkami, ciasteczkami itp
Wziełam tacę i wróciłam do ogrodu. Liam z Niallem się bili. Jeśli bezsennsowne walenie w siebie pięściami można nazwać biciem się. Luiza stała i wszystko nagrywała.
- Nie ma dosłowne przez dwie minuty, a wy już się bijecie. - powiedziałam stawiając tacę na stoliku
- On zaczął. - powiedzieli równocześnie i znowu zaczeli się turlać po ziemi
- Ciastka. - powiedziałam
- Ciacha. - znowu powiedzieli równocześnie i podbiegli do stolika
Razem z Luizą zaczełyśmy się z nich śmiać. Później przyszli nasi rodzice i rozmawialiśmy do godziny 20. Miło było pogadać z rodzicami. Pośmiać się, pożartować. Później poszliśmy się położyć zmęczeni podróżą, a rodzice pracą.
####
Jutro już rozdział 50 moi drodzy. Yey.
Tak naprawde kotki to nie odczuwam satysfakcji z tego ze prowadze tego bloga bo wogule nie komentuje moich wpisów. Ale z drugiej strony ciesze sie ze garstka z was czyli raptem 3 osoby pisza mi ze sie im podoba. Smuteczegggg. ;(
Miłego dzionka misie.
Prosze komętujcie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz