Rozmawiałyśmy z Luizą i wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatni przyszedł Liam.
- Część skarbie, możemy porozmawiać? - spytałam
- Tak, też chciałem cię prosić o rozmowę.
Weszliśmy na taras.
- Proszę, zacznij. - powiedziałam
- Chodzi o to, że jak byliśmy wtedy w galerii i ty poszłaś kupić błaszczyk to ją poszedłem za tobą i widziałem jak całujesz się z Kendalem.
- Ale to nie tak. - broniłam się
- A jak? - spytał Liam.
- On do mnie podszedł i powiedział, że mnie kocha, złapał mnie za nadgarstki i mnie pocałował a ja nie mogłam mu się wyrwać.
- Ale dlaczego?
- Nie wiem. Takie jest życie.
- Dobra puśćmy to w niepamięć. O czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- Też o tym ale już ci wszystko wytłumaczyłam.
- To chodź na śniadanie za nim Niall zje wszystkie gofry.
Przytuliliśmy się do siebie i weszliśmy do środka. Luiza zaciągnęła mnie na bok i spytała:
- I jak?
- Wszystko dobrze. Dziękuje.
- Nie ma za co. - przytuliłyśmy się
***
Następne dni mijały bardzo nudno, bo musieliśmy przygotowywać wszystko na urodziny Harrego. Nie było to wcale takie trudne bo pojechał na kilka dni z Laura do rodziny. Postanowiłam, że dekoracjami zajmiemy się dzień przed imprezą. Ja i Luiza siedziałyśmy prawie cały czas w kuchni a chłopcy pomagali nam tylko przy ciastach. Dostałam smsa od Laury.
" Chowajcie wszystko za godzinę będziemy. To ma być niespodzianka więc udawajcie, że o niczym nie wiecie."
- Bajka się skończyła. - powiedziałam
- Jaka bajka? - spytała Luiza
- Harry i Laura zaraz będą to ma być niespodzianka więc o niczym nie wiecie. Chować wszystko. Niall daj kluczyki.
- rzucił mi posłusznie klucze do garażu i zaczeliśmy zanosić tam wsztstkie ciasta. Otworzyłam okno, żeby nie było czuć zapachu ciast. Usiedliśmy na kanapie i udawaliśmy, że coś oglądamy po jakiś pięciu minutach weszli Harry i Laura.
- Niespodzianka! - krzyknął Harry.
- O hej nie mieliście wrócić dzień przed urodzinami? - spytała Luiza
- Trochę zmieniły nam się plany.
- Laura, jak dobrze, że jesteś muszę ci coś powiedzieć. Chodź do mnie. - poszłyśmy do mnie - Nie mogłaś nas szybciej uprzedzić?
- Nie sama dowiedziałam się 5 min przed napisaniem do ciebie smsa.
- Co się wogóle stało?
- Pokłócił się z rodzicami.
- Dobra idziemy na dół.
Zeszłyśmy. W salonie stał Alan.
- Hej Alan. - powiedziałam równo z Laura
- Część dziewczyny. - powiedział
- Co jesteś taki podekscytowany? - spytał Harry
- Wracacie do pracy. Jedziecie...
- No mów. - powiedział Liam
- Jedziecie na Hawaje, kręcić teledysk do " Steal my girl". Pokoje będą podwójne.
Wszyscy byli bardzo przejęci. Pobiegliśmy do góry się spakować. Wyjazd miał być po urodzinach Harrego. Po jakiś pięciu minutach. Zostawiłam walizkę z kilkoma bluzkami i poszłam do Luizy.
- Możemy zrobić tort. - powiedziałam
- Dobra chodź.
Napisałam do Laury smsa, że ma trzymać Harrego w pokoju. Razem z Luizą zrobiłyśmy duży, czekoladowy tort i wróciłyśmy do pakowania.
- Maja. Co zrobimy z Cynamonem? - spytał Liam kiedy wróciłam do pokoju
- Nie wiem na Hawajach jest za gorąco. - wzięłam mojego pieska na ręce.
- Może poproszę mamę, żeby się nim zajeła?
- Czemu nie. Kamila go polubiła.
Zadzwonił do swojej mamy, która się zgodziła. Wziął Cynamona i zawiózł. Wrócił po jakiejś godzinie.
Urodziny Harrego trzeba zabrać się do roboty. - pomyślałam po obudzeniu się. Spojrzałam na Liama, który jeszcze spał. Usłyszałam sygnał smsa był od Laury " Idę z Harrym na plażę. Macie czas do dwudziestej. " Wstałam i poszłam się ubrać. Wróciłam jeszcze do pokoju po telefon i nie chcący obudziłam Liama.
- Która godzina? - spytał
- Dziesiąta. Trzeba zacząć przygotować urodziny Harrego
- Dobra już wstaje. - powiedział i pocałował mnie w policzek. Zeszłam na dół i zobaczyłam ozdobiony pokój.
- Mogliście mnie obudzić. - powiedziałam
- Dziewczyno, kiedy ty się ostatnio wyspałaś? - spytała Luiza
- Ja się zawsze wysypiam. - ziewnełam
- Taa... jasne. Gdyby cię Laura nie obudziła to byś jeszcze spała. - powiedziała Luiza
- O co siostry się kłócą? - spytał Liam
- Luiza mówi, że się nie wysypiam. - odpowiedziałam
- Popieram. - powiedział Liam
- My też. - odezwali się Niall i Louis, spojrzałam na Sare była zmieszana
- Sara ty też przeciwko mnie?
- Musisz to przyznać.
- Nie no wiecie co. Niall daj klucze pokroje ciasta.
Rzucił mi kluczyki. Zaczęłam znosić ciasta, kroić je i kłaść na talerze. Nim się zorientowałam była dziewiętnasta. Poszłam się przebrać ubrałam białofioletową sukienkę z czarną kokardą. Luiza była ubrana w sukienkę odcieniu brązowego. Sara miała ubraną sukienkę koloru czerwonego. Sara wczoraj pokazała mi swoją różową sukienkę była naprawdę śliczna. Po jakiś pięciu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć byli to goście na urodziny Harrego a dokładniej wokaliści The Wanted. Potem poprzychodziły takie gwiazdy jak: Robert Pattinson, Kirsten Stewart, Emma Watson, Logan , Carlos , James (Kendal podobno nie przyszedł bo jest chory a Little Mix ma jakiś ważny koncert), Ariana Grande, Taylor Lautner, Justin Biber, Katy Pery(nigdy jej nie lubiłam) i wiele innych ale razem z nami było około stu pięćdziesięciu gości. Po jakimś czasie do domu weszła Laura i niczego nie spidziewający się Harry. Wszyscy wyskoczyli z ukrycia i krzyczeli NIESPODZIANKA, potem zaczeli do niego podchodzić, składać mu życzenia i dawać prezenty. Razem z Luizą stanełam za bufetem. Postanowiłyśmy zrobić kawał i porobić zestawy. Jeden zestaw, w którego skład wchodziły: wszystkie ciasta, tort oraz jakiś napój kosztował 20 dolców. Ja, Liam, Luiza i Niall mieliśmy za darmo bo wszystko przygotowaliśmy. Po jakiś dwudziestu minutach do bufetu podeszła grupa składająca się z Jamesa, Sivy i Carly Rae.
- Dziewczyny to zdzierstwo. - powiedział Siva
- Myślisz, że łatwo jest tak piec i gotować. - powiedziałam
- No ale dziewczyny. - powiedział Liam
- Solenizanci mają zniżkę o połowe. - powiedziałam
- A my? - odezwała się Carly
- O pięć. - powiedziała Luiza i przybiła mi piątkę
Oni nam zapłacili a my nie chciałyśmy wyjść na chamów i dałyśmy im specjalne karteczki dzięki, którym dwie następne porcje mają gratis. Do bufetu poszedł Niall i porwał Luize do tańca.
Wróciła po godzinie.
- Na tych urodzinach dużo się dzieje. - powiedziała
- Masz rację. Idę na chwile do pokoju. Zaraz wracam
Szłam w kierunku schodów i nagle zobaczyłam jak mój Liam całuje się z Katy. Ogarneła mnie złość. Poszłam na górę. Tam też nie brakowało emocji. Laura kleiła się do Niall ale on ją ignorował. " Gdyby Liam taki był " - pomyślałam
Wziełam z pokoju to co chciałam i wróciłam do Luizy.
- Wiesz co? - spytała
- Słucham?
- Sprzedałam tyle zestawów, że nasza czwórka może spokojnie dziesięć razy jechać w tropiki.
- To wspaniałe wieści, nie tak jak moje. - powiedziałam
- A co się stało? Liam cię zdradził? - zaczeła się śmiać ale po spojrzeniu na mnie wiedziała, że trafiła w dziesiątkę.
- Najpierw mnie oskarża, że całowałam się z Kendalem a sam całuje się z tą suką.
- Oni są od dawna przyjaciółmi może to był przyjacielski pocałunek? - pokreciłam przecząco głową - To może ona go zmusiła tak jak ciebie Kendall.
- Trzeba się pogodzić z tym, że nie każdy facet jest taki jak twój mąż.
- Co masz na myśli? - spytała zaniepokojona
- Laura do niego zarywała a on nic. - odetchnęła z ulgą
- Mogę pogadać z Liamem jak chcesz.
- Tak chcę.
- Zaraz wracam.
*** Luiza i Liam***
- Liam możemy pogadać? - spytałam odrywając go od rozmowy z Tomem jednym z wokalistów The Wanted
- Słucham, czego chcesz? - spytał przepraszając Toma
- Czemu całowałeś się z Katy?
- To ona mnie pocałowała
- Teraz tłumaczysz się jak Jagoda, nie sądzisz?
- A ty co książkę piszesz?
- Tak " Liam Payne i jego sposób na spieprzenie związku"
- Dowiaduj się wszystkiego sama. - krzyknął a ja chciałam odejść - Luiza, czekaj. Przepraszam mam mętlik w głowie.
- Słaby tytuł.
- Po tym co zobaczyłem w galerii mam mętlik w głowie. Proszę cię nie mów nic Nath.
- Spóźniłeś się ona mi o tym powiedziała. Radzę ci z nią pogadać to będzie" Jak uratować związek w minutę"
*** Nathalie i Luiza ***
- Jak ci poszło? - spytałam Luizy
- Jeśli nie pogada z tobą po imprezie to mi powiedz a ja sprawie, że będzie gwiazdą książki.
- Jakiej książki?
- Niech ci powie jak będziecie rozmawiać.
- Spoko. Mam dobre wieści.
- Jakie? - spytała
- Sprzedałam tyle tych zestawów, że na 100% będzie dla każdego po 2000.
- To super.
*** Nathalie i Kendall ***
- Musimy pogadać. - powiedział Liam, poszliśmy na taras
- No słucham. Groziła, że cie zabije? Związała cię? - powiedziałam spokojnie, nie chciałam, żeby nasza rozmowa przerodziła się w kłótnie.
- Nie ja ją pocałowałem. I to ty zaczełaś. - nie był spokojny
- Niby czym?
- Udajesz, że nie wiesz. Chyba nie ja całowałem się z Kendalem.
- To on mnie pocałował. - po policzkach spłyneły mi łzy - Ja posiadam dowody na to, że nie mogłam się uwolnić. Radzę ci przeczytać "Jak sobie radzić ze swoim idotyzmem i kretynizmem"
- Co ty i Luiza macie do tych książek?
- Powiesz mi dlaczego się całowaliście?! - nie wytrzymałam i krzyknełam
- I kto tu powinien przeczytać książkę?!
- Uszy mi więdną jak cię słucham!
- Cieszy mnie to bardzo! - odszedł
- Idź do tej swojej Katy!
- Idę do Luizy!
- I tak cię nie wysłucha!
- Ona nie jest tobą!
To już zabolało. Zaczełam mocniej płakać. Nagle ktoś mnie spytał
- Maja coś się stało? - podniosłam wzrok, była to Kristen
- To wszystko przez Katy.
- Znowu zdzira nabroiła. - zaśmiałam się
- Zdzira? Myślałam, że się przyjaźnicie?
- Dziewczyno, proszę cię. Toleruje ją tylko że względu na Roberta. W głębi serca jej nie nawidze.
- Coś nas łączy.
- Dobra co ta żmija zrobiła?
- Całowała się z Liamem.
- A to jędza. Nie martw się dopiekę jej.
- Naprawdę?
- Masz moje słowo.
- Kirsten chodź już jedziemy. - usłyszałyśmy głos Roberta
- Muszę lecieć. Luiza ma mój numer jakby co to dzwoń.
- Napewno się odezwe.
Kristen poszła a ja siedziałam jeszcze dziesięć minut na tarasie. Gdy weszłam do domu gości już nie było. Moi przyjaciele sprzątali. Pomogłam im. Po dwudziestej trzeciej przebrałam się w dres. Podejrzewałam, że nie zasnę. Siedziałam w salonie i czytałam książkę. Wszedł Niall.
- Luiza nas woła, żeby się kasą podzielić.
- Już idę.
Poszłam za Niallem do pokoju jego i mojej siostry. Był tam już Liam. Nawet na niego nie spojrzałam. Usiadłam się jak najdalej jego ale jednocześnie tak, żeby na niego nie patrzeć. Luiza dała nam pliczki i zaczeliśmy liczyć.
- Ile macie? - spytałam po dziesięciu minutach
- 3000 - odpiwiedzieli równo
- Ja też. Wszystko się zgadza.
- Nie wiem jak wy ale ja idę spać. - powiedział Liam
- Dobranoc. - powiedziałam i zeszłam do kuchni
Zrobiłam sobie herbatę. Wyłożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam dalej czytać. Wylot mieliśmy o siódmej a ja o czwartej skończyłam czytać. Poszłam do kuchni i zrobiłam naleśniki. Skończyłam je smażyć o piątej. Poszłam obudzić wszystkich. Zjedliśmy śniadanie. Byłam zmęczona. Wiedziałam, że zarwanie nocy źle się skończy. O siódmej byliśmy już w samolocie. Nie odzywałam się do Liama. "Oglądałam" jakiś film. Nawet nie wiem o czym był. Wysiedliśmy z samolotu i udaliśmy się do hotelu. Chłopcy wzieli klucze do pokoi. Była dwudziesta więc udaliśmy się na plaże. Każda z par poszła jak najdalej od siebie. Stałam na samym krańcu mola. Podszedł do mnie Liam.
- Nath... - zaczął - Przepraszam nie potrzebnie się wczoraj uniósłem. Wiem, że nie chciałaś kłótni to przeze mnie zaczęłaś krzyczeć. To moja wina.
- Nie. To nie twoja wina. Wczoraj zaczełam krzyczeć bo próbowaliśmy obarczyć siebie nawzajem winą. Wina leży po stronie naszej dwójki.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. - przerwałam mu spojrzałam mu prosto w oczy - Między nami nie ma albo przynajmniej nie chcemy, żeby był podział na moje twoje jest tylko nasze. Rozumiesz?
- Kocham cię.- powiedział i mnie pocałował później siedzieliśmy wtuleni w siebie. Nie spałam ponad 24 godziny i zasnełam w ramionach Liama.
Ok no i jest kolejny rozdział.
Proszę o komentarze.
Kocham was.