Powered By Blogger

środa, 31 grudnia 2014

Imagin z Liamem cz~19

Rozdział 19

Następne dni mijały szybko. Około 6 jeździłam do Liama i siedziałam tam do 24. Reszta pokolei się schodziła. Kiedy przypadał taki dzień, że nie mogliśmy do niego jechać wszyscy to jechaliśmy parami. Nie były one ustalone poprostu jechał ten kto miał czas, a kiedy nikt nie mógł jechać to Liam męczył wszystkich smsami. Pewnego grudniowego poranka wybrałam się do szpitala razem z Niallem. Szliśmy w stronę sali, w której leżał Liam. Nagle zobaczyliśmy Liama rozmawiającego z pielęgniarką, przed salą, ubranego w swoje normalne ubrania. 
- Nath,Niall. - powiedział i przytulił nas 
- Co to ma znaczyć? - spytał Niall
- Nie powinieneś leżeć w środku? - spytałam 
- A to że wypisują mnie do domu. - odpowiedział 
- To prawda? - spytałam pielęgniarki
- Tak. Liam jest już zdrowy musi tylko brać leki. Już was zostawie poczekajcie na lekarza. - powiedziała i odeszła 
- To od kiedy wiesz, że możesz wrócić? - spytałam 
- Od wczorajszego wieczoru. Nie zamierzałem wam zawracać głowy i postanowiłem poczekać do rana. - odpowiedział 
- Że co? Wiesz jak mi ciebie brakuje a ty postanawiasz, że zostaniesz sobie na jeszcze jedną noc w szpitalu? - odwróciłam się i udawałam, że strzeliłam focha, Liam odwrócił mnie, spojrzał mi w oczy i pocałował. Niall zaczął nam robić zdjęcia 
- Wiesz co Niall. - powiedział Liam- powinieneś robić zdjęcia sobie i Luizie.
- Ta. Ta. - ich rozmowę przerwał lekarz, który dał Liamowi recepte
Wzieliśmy jego rzeczy i wróciliśmy do domu. Kiedy weszliśmy do domu wybuchła wielka radość, że Liam jest z nami. Wszyscy zaczeli się z nim witać. 
- Nareście w domu co stary? - spytał Harry
- Skoro jesteśmy wszyscy razem trzeba to uczcić. - zapropnowała Sara
- Byleby nic szalonego, bo nie mogę się jeszcze wysilać. - powiedział Liam
- Proponuje kino. - odezwała się Luiza 
- Sorry, ale wolałbym posiedzieć w domu. - powiedział przepraszającym tonem Liam
- To może zrobimy noc filmową w domu? - spytałam 
- Genialny pomysł. - powiedział Louis
- To ja z dziewczynami pojadę do sklepu po smakołyki, a wy wybierzecie filmy i przygotujecie salon, okey? 
- Okey. - powiedzieli wszyscy zgodnie 
Poszłam z dziewczynami do sklepu. Kupiłyśmy chipsy, paluszki, popckorn, napoje i piwo dla chłopaków. Dziewczyny weszły do sklepu z ubraniami, a ja zostawiłam im zakupy i wróciłam do domu. 
- Gdzie dziewczyny? - spytał Harry
- Aresztowali je. - powiedziałam z udawaną powagą 
- Co?! Za co?! - spytał Niall
- Za to, że są na zakupach. - powiedziałam i zaczełam się śmiać
Podeszłam do Liama, który majstrował coś przy DVD. 
- Jakie filmy wybraliście? - spytałam
- "Szósty zmysł", "Lustra", " Czwarty stopień". 
- Same horrory? Powariowaliście? 
- Chyba, każdy z nas widział je conajmniej raz. 
- Ale żaden z was nie boi się ich tak jak ja. 
- Nie martw się kochanie. Będę obok ciebie. - powiedział i mnie przytulił
Dziewczyny wróciły jakieś 5 minut później. Udały się do kuchni i zaczeły rozdzielać smakołyki, a ja siedziałam z Liamem w salonie. 
- Pomogłabyś nam! - krzykneła Sara z kuchni 
- Rozmawiam z Liamem! - odpowiedziałam jej 
- To wyście się jeszcze nie nagadali?! - krzykneła Laura
- Zaraz się zacznie gadka, że całymi dniami siedziałam u ciebie. 
- Jeździłaś do niego o 6 a wrac...! - Luiza wrzeszczała z kuchni 
- Jeśli wam pomogę to przestaniecie mi truć tyłek? - przerwałam jej 
- Tak! - krzykneły zgodnie, Liam zaczął się z nas śmiać
Pomogłam dziewczynom, a potem oglądaliśmy filmy. Cały czas byłam wtulona w Liama i zasłaniałam rękami oczy.

WSOLEGO NOWEGO ROKU MOJE KOCHANE DIRECTIONER'KI.

wtorek, 30 grudnia 2014

Imagin z Liamem~18

- Co tu się stało?! - krzycza Niall patrząc na zdenerwowanego kierowcę, który wysiadł z samochodu
- Ta dziewczyna wbiegła mi na drogę, a potem ten chłopak! Zadzwoniłem po karetkę! Zaraz powinni być!
Z budynku wybiegły dziewczyny. O mało nie zemblały. Zadzwonił mój telefon. 
N:Halo? 
L: Nath, stało się coś?
N: Ty nie w pracy? 
L: Jestem na lotnisku, chciałam spytać czy po mnie przyjedziecie. 
N: Wyślę po ciebie Louisa on ci wszystko wytłumaczy ja nie mam siły. 
Rozłączyłam się. 
- Louis, jedź po Luizę na lotnisko. - powiedziałam i zaczełam płakać 
- Teraz? 
- Tak. Damy sobie radę. 
Pobiegł po samochód. Po 5 minutach na miejscu była karetka. Ja pojechałam z nimi, chłopcy poszli odwołać koncert, a dziewczyny pojechały za karetką. Kiedy dojechali do szpitala ryczałam jak małe dziecko. Wszyscy próbowali mnie pocieszyć. 
- Nath, to nie twoja wina. - powiedziała  Sara
- A czyja?! Bo ja nie widzę innych winnych! - odpowiedziałam 
- Daj spokój! Dobrze wiesz, że obwinianie się niczego nie da! - powiedział Harry
- Trzeba być dobrej myśli. - powiedziała Laura
Mineły dwie godziny i wyszedł lekarz, który zajmował się Liamem.
- Doktorze, co z nim? - spytała nie dawno przybyła Luiza 
- Jego stan jest stabilny. Nie jest tak źle jak myślałem. Nie mogę nic więcej powiedzieć. Tajemnica lekarska. Jego rodzice zostali powiadomieni jeśli oni będą chcieli to wam coś powiedzieć. - oznajmił lekarz 
Po 10 minutach w szpitalu zjawiła się pani Payne
- Kochani, co się stało? 
- Potrącili go! To prze ze mnie! To moja wina! 
- To nie twoja wina! - krzykneła wyprowadzona z równowagi Luiza 
- Nie było cię to nie wiesz! - odpowiedziałam jej 
- Dziewczyny to nie czas na kłótnie! - przerwał nam Niall
Pielęgniarka dała mi jakąś tabketkę na uspokojenie. Była godzina 23 potem 24, a my nadal nic nie wiedzieliśmy. 
- Jedźcie już do domu. Nie ma sensu, żebyśmy wszyscy tu siedzieli. Ja i pani Payne zostaniemy. - powiedziałam 
- Napewno? - spytał Harry
- Tak. - odpowiedziała mama Liama
Około godziny 24:30 byłam już spokojna. Znaczy się nie ryczałam. Postanowiłam wejść na kotka. Od razu rzucił mi się w oczy pewien artykuł. " Wypadek megagwiazdy" ,a pod nim zdjęcie chłopców.
- Genialnie. - powiedziałam do siebie " Podczas koncertu zespołu One Direction stał się straszny wypadek. Jeden z wokalistów - Liam Payne został potrącony przez samochód. Kierowca nie przekroczył prędkości, nie był też pod wpływem alkoholu ani innych środków odurzających. Jak donoszą wieści z pierwszej ręki wokalista pobiegł za swoją dziewczyną - Nathalie , która miała wraz z zespołem zaśpiewać jedną z ich piosenek. Liam jest teraz w jednym z najlepszych nowojorskich szpitali, jego stan jest stabilny." 
Po policzkach spłyneły mi łzy.
- Nath, co jest? 
- Teraz rzeczywiście jestem sławna. - pokazałam mu artykuł 
- Nie przejmuj się na kotku wypisują same bzdury. 
- Wiem ale ludzie w to wierzą i teraz cały świat będzie mówił, że chciałam zabić Liama.
- Nie martw się. - powiedział i przytulił mnie, ale ja i tak nie mogłam powstrzymać łez 
Była druga w nocy, a ja nadal płakałam. Nie pomagały mi żadne leki. Ja, Louis i pani Payne  czekaliśmy jeszcze, bo nikt nam nie chciał powiedzieć co się z nim dzieje. W końcu wyszedł do nas lekarz. 
- Co z nim? - spytał śpiący Louis
- Jest stabilny. Proszę się nie martwić. Będzie jeszcze musiał zostać na badaniach i obserwacji. - odpowiedział 
- Możemy do niego wejść? - spytałam 
- Niech narazie wejdzie tylko jedną osoba. - poszedł 
- Louis ty idź. - powiedziała mama Liama
- Czemu ja? Moim zdaniem to dziewczyna albo mama powinna wejść pierwsza. 
- Ale ja się boję. - powiedziałam 
- Ja też. - odezwała się pani Payne
- Dobra, ale po mnie wchodzisz ty. - pokazał palcem na mnie i wszedł do sali

- Cześć stary. Jak się czujesz? - spytałem 
- Genialnie. Nath nie ma? 
- Jest na zewnątrz z twoją mamą. Lekarz powiedział, że może wejść tylko jedna osoba, a one wysłały mnie. 
- Aha. A co z koncertem? - spytał 
- No więc kiedy Nath wybiegła, a ty za nią my nie przestaliśmy śpiewać dopiero jak wrąbałeś się pod samochód przełożyli koncert, a bilety nie straciły ważności. 
- Szkoda. 
- Jest jeszcze jedna sprawa o wiele gorsza. 
- Jaka? - zaniepokoił się 
-Nathalie jest załamana. 
- Przez wypadek? 
- Też. Sprawdzała kotka. Wszyscy już o tym trąbią. 
- Genialnie. 
- No wiem. Dobra zmieniam się z Nath. Kuruj się. 
- Cześć.

- I co? - spytałam Louisa
- Umiera w cierpieniu. - oznajmił 
- Bardzo śmieszne. 
- Chcesz wiedzieć to wejdź i się przekonaj. 
 
- Cześć słońce, jak się czujesz? - spytałam 
- Widzę, że lepiej od ciebie. Co się stało? - usiadłam, a on mnie przytulił
- No bo to wszystko to moja wina. Gdyby nie ja teraz byś tu nie leżał. 
- Przestań. - spojrzałam mu w oczy - Pamiętasz naszą rozmowę na Hawajach. My nie chcemy między nami żadnego podziału winy. 
- Ale to między nami. - powiedziałam 
- Gdybym nie wbiegł na ulicę za tobą teraz byśmy tutaj nie siedzieli. 
- Kocham cię. - powiedziałam i przytuliłam się do niego 
- Ja ciebie też. 
Rozmawialiśmy jakąś godzinę. Potem weszła jego mama i rozmawiali jakieś półtorej godziny. Razem z Louisem odwieźliśmy mamę Liama i wróciliśmy do domu. Byliśmy w nim około 6. Wszyscy się nas wypytywali co z  Liamem więc razem z Louisem  poszliśmy spać około siódmej.
▪▪▪▪▪▪▪
Przepraszam że dodaje ten rozdział tak późno ale w hotelu nie mialam intrrnetu.
Miłego dnia.

piątek, 26 grudnia 2014

Imagin z Liamem cz~17

Pisze ten rozdział w pociągu.

Rozdział 17

Od nakręcenia teledysku mineły jakieś trzy tygodnie. Ja, Laura i Sara (Luiza na wyjeździe służbowym) strasznie się nudziłyśmy. Chłopcy jakiś nie w studiu to kręcili serial, a nas z domu wyciągało tylko to, że musiałyśmy wychodzić z psami. Nadszedł taki dzień, że pojechałyśmy z chłopakami do studia. Alan był wkurzony, bo nie wychodziło im śpiewanie.
- My idziemy pozwiedzać. - powiedziałam do Alana 
- Okey, tylko niczego nie zepsujcie. 
- Nie obiecuję. - powiedziałam
Chodziłyśmy po studiu jakieś 10 min aż trafiłyśmy do pokoju z instrumentami. 
- Gitara. - powiedziałam kiedy zauważyłam stojącą w rogu gitarę. 
- Zagraj coś. - powiedziała Sara
- Że ja? 
- Nie ja. - powiedziała Laura podając mi gitarę 
Usiadłyśmy na podłodze a ja zaczełam grać i śpiewać Strong. Kiedy skończyłam usłyszałam za sobą głosów chłopaków. 
- Wystąpisz z nami na naszym koncercie za dwa dni! - krzykneli 
- Że niby ja?! 
- Tak Nath. Masz cudowny głos i wystąpisz z One Direction na najbliższym koncercie. - powiedział Alan, a ja nie wierzyłam w to co powiedzieli mi chłopcy i Alan, Moje rozmyślania przerwał Liam.
- Kochanie, czemu nie mówiłaś, że masz taki głos? 
- Sama nie wiedziałam. - powiedziałam 
- Dobra pogadacie później. Chłopacy muszą wrócić do nagrywania.
Liam  pocałował mnie w policzek. Do soboty uczyłam się piosenek (chociaż znałam je na pamięć), żeby umieć je perfrkcyjnie. Nadszedł dzień koncertu. Miał odbyć się w"Star". Było to praktycznie na samej plaży, więc nie musieliśmy iść zbyt daleko. Byłam bardzo zdenerwowana. Nawet granie na gitarze nie pomagało. Nie lubiłam śpiewać dla publiczności a tu nagle koncert dla 40000 osób. 
- Jesteś zdenerwowana? - spytała Sara
- Bardzo! Sara ja nie dam rady! - odpowiedziałam 
- Dasz. Masz herbatę rozgrzewającą gardło. 
- Dzięki. 
- Dobra ja lece do Louisa bo na mnie czeka. 
Im było bliżej koncertu tym bardziej się denerwowałam. 
- Cześć Nath jak tam przed pierwszym koncertem? - spytał Liam wchodząc do pomieszczenia, w którym siedziałam
- Źle! Liam ja nie dam rady! - oznajmiłam 
- Dasz, a żeby było ci lepiej chodź na balkon. 
Wyszłam z nim na balkon. Nie było nikogo co mnie zdziwiło ale przynajmniej mogliśmy być sam na sam. 
- Kochanie, jak tu pięknie. - powiedziałam 
- Wiem. Chciałem, żebyś tu przyszła i choć na chwilę zapomniała o tym co się dzieje. 
- Dziękuję. 
Zbliżył się do mnie i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. 
- Zakochani będziecie mieć piękne zdjęcie. - powiedział Harry pokazując nam aparat 
- Harry ty kretynie, idź się zajmij swoją dziewczyną a nie nam fotki cykasz. - powiedział Liam
- To moja kochana dziewczyna mnie tu przysłała. 
- Dobra idź już bo chcemy pobyć sami.

***

Koncert się zaczął chłopcy zaśpiewali m.in. " Boyfriend", "Story in my life", "Best song ever". Nadszedł czas na piosenkę " Worldwide ", w której miałam zaśpiewać. Nogi miałam jak z waty. Zanim weszłam na scenę usłyszałam zapowiedź chłopców: 
- Teraz będzie piosenka " Stron", ale nie zaśpiewamy jej samej. - Liam
- Zaśpiewamy ją z dziewczyną, która jest ważna dla jednego z nas. - Harry
- Nie bądźcie dla niej zbyt, bo to jej pierwszy raz. - Harry
- Kochanie chodź do nas. 
Wyszłam do nich. 40000 osób skiero swój wzrok na mnie. Chłopcy jeszcze przez 3 minuty rozmawiali z fankami. Rozbrzmiała muzyka. Zayn zaczął śpiewać swoją kwestie, potem Harry ją byłam trzecia. Kiedy nadeszła moja kolej zamarłam. 
- Ja... Ja... przepraszam. Powiedziałam i wybiegłam tylnymi drzwiami. 
- Nathalie 
Krzyknął Liam i pobiegł za mną. Chłopcy dalej śpiewali. Przebiegłam przez ulicę , za sobą usłyszałam głos Liama jednak nie chciałam sie obrócić, ale w jednej chwili uslyszalam pisk opon. kiedy się obróciłam zobaczyłam Liama leżacego na jezdni i ruszającego się. W jednej chwili poczułam jak coś pekło we mnie bez wachnia podbiegłam do niego. Z budynku też wyszła reszta zespołu i gdy to zobaczyli zamarli ze strachu.

Milego wieczorku.....:*

czwartek, 25 grudnia 2014

Imaginz Niallem dla Ola Cackowska

NIALL
Harry jest twoim bardzo dalekim kuzynem. To on zapoznał cię ze wszystkimi chłopcami z 1D. Było to rok temu. Miałaś się przeprowadzić do jego rodzinnego domu na kilka tygodni, bo twoja mama wyjechała na wyjazd służbowy. Nie miała cię z kim zostawić więc wyszło na to, że będziesz mieszkała u Hazzy. Bardzo się cieszyłaś bo byłaś wielką fanką chłopców. Zawsze chciałąś się z nimi spotkać ale nie miałaś jak się skontaktować z Harrym. Pewnego dnia zabrał cię do studia. Nagrywali wtedy "More than this" Od początku jak ją usłyszałaś, to wiedziałąś, że na bardzo długo pozostanie w twoim sercu. Najbardziej wzruszyłaś się na solówce Nialla, on był twoim ulubieńcem z całej piątki... Poznałaś go rozmawialiście bardzo dużo, któregoś dnia zaprosił cię na lody i tak się zaczeło.
Jesteście ze sobą już ponad pół roku. Czasami się kłucicie tak jak to w związku bywa. Nie kochasz go za to, że jest sławny i ma pieniądze. Poprostu go kochasz, za to że jest przy tobie w ciężkich chwilach, że wspiera cię. Rano wstałaś i poszłaś na zakupy. Nialla nie było bo wyjechał na kilka dni do irlandii. Popełniłaś wtedy swój największy błąd w życiu. Zdradziłaś go, przespałaś się z jakimś kolesiem z baru. Byłaś pijana za wiele nie pamętasz. Żałowałaś tego jak nigdy. Bałaś się, chciałaś mu się przyznać do tego i zniknąć z jego życia. Nie chciałaś go więcej ranić. Już zbyt dużo zrobiłaś, wiedziałaś że na niego nie zasługujesz.
Siedziałaś na kanapie w salonie. Wcześniej zadzwoniłaś do Nialla i powiedziałaś mu że musicie bardzo poważnie porozmawiać. Przyjechał, słyszałąś jak wchodzi po schodach, otwarły się drzwi i wszedł do domu.
N: Kochanie wróciłem.
T: Chodź tutaj.
N: Co się stało ? Mówiłaś, że musimy porozmawiać.
Podeszłaś do okna, zamkłaś oczy i wtedy po twoim policzku spłyneła łza. Odwróciłaś się gwałtownym ruchem i krzykłaś.
T: Niall, zdradziłam cię.
N: Co ?
T: Nie wiem czemu, byłam pijana, nie wiem co robiłam !!!
N: Co ty powiedziałaś ?
T: Przespałam się z innym chłopakiem...
N: ....
T: Naprawdę tego nie chciałam, wyprowadze się jeszcze dzisiaj. Znikne z  twojego życia. Nie chcę cie ranić. Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiał, Nie chce...
Na Nialla twarzy namalował się smutek, zaczęły spływać mu łzy po policzkach. Ledwo co wydusił z siebie kilka słów.
N: Wyjdź już proszę...
Szybkim krokiem poszłaś do sypialni i zaczełąś się pakować. Wziełaś najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłaś na dół. Stanełaś w przedpokoju i popatrzyłaś na Nialla. Siedział na kanapie cały zalany łzami. Nie odwrócił głowy w twoją stronę. Wyszłaś i wsiadłaś w samochód. Pojechałaś do małego mieszkanka, które wynajeła ci mama kiedy musiała zostać na stałe w NY. Weszłaś do prawie pustego pomieszczenia i zaczełaś płakaś. Bardzo długo zastanawiałaś się nad sensem swojego życia. Co chwilę miałaś myśl. Myśli o samobójstwie. Nie chciałaś zycić z myślą, że zraniłaś człowieka, który był dla ciebie tak ważny. Który nadal jest dla ciebie najważniejszy, ale myśl że już nigdy nie odzyskasz jego zaufania rozrywała cię od środka. Poszłaś do pobliskiego sklepu i kupiłaś kilka piw. Wróciłaś do mieszkania i jedno za drugim zaczełaś pić. Nie wiesz w którym momencie zasnełaś. Rano się obudziłaś i miałąś kilka nieodebranych połączeń od Hazzy. Zadzwoniłaś do niego.
T: Dzwoniłeś ?
H: A jak myślisz ?
T: Czego chcesz.
H: Chcę pogadać.
T: Co o tym, że go zdradziłam, tak ?
H: No.
T: Nie mogę o tym gadać nie chcę. 
H: (t.i.)
T: Przepraszam Harry, ale nie mogę z tym dłużej żyć. Kocham cię, żegnaj.
Rozłączyłaś się i zaczełaś szukać jakich kolwiek tabletek nasennych. Nie było nic, żadnych leków. Usiadłaś przed oknem i zaczełaś płakać. Włożyłaś do uszu słuchawki i zaczełaś śpiewać "More than this" Przypominała ci ona o chwilach, wspaniałych chwilach jakie przeżyłaś z Niallem. Kiedy kończyła się solówka Harrego zamknełaś oczy. Wtedy ktoś zstanął za tobą wyciągnął ci słuchawkę z ucha i zaczął spiewać:
"If I’m louder, would you see me?
Would you lay down in my arms and rescue me?
Cause we are the same
You save me
But when you leave it’s gone again"
To był Niall, cały czas miałaś zamknięte oczy. Wtedy zaczeły spływać ci łzy po policzkach. Kiedy skończył śpiewać odwróciłaś się, a on mocno cię przytulił. Popłakałaś się jak głupia.
T: Przepraszam Niall, przepraszam nie chciałam tego. Byłam pijana. Przepraszam.
N: Już. Będzie dobrze. Jak Harry napisał mi co chesz zrobić.
Wtedy blondyn się rozpłakał. Popatrzył ci się w oczy.
N: Nie mógł bym cię stracić. To by było o wiele gorsze od życia z tym co zrobiłaś. 
T: Co ?
N: Wybacze ci, bo nie potrafie żyć bez ciebie. Nie umiem. Nie chcę... 
T: Kocham cię.
N: Już nigdy więcej nie rób czegoś takiego. Nigdy. 
T: Naprawdę dziękuję...
N: Kocham cię, nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham.
Rozpłakałaś się jeszcze bardziej. Niall cię pocałował.
T: Ale co teraz będzie ?
N: Chodź jedziemy do domu.
Zaraz po pszyjechaniu, poszłaś się rozpakować i wykąpać. Kiedy wyszłaś spod prysznica zobaczyłaś Nialla w samych bokserkach. On chciał to zrobić. Zaczełaś płakać bo nie wieżyłaś w to, że aż tak szybko wybaczy... Podszedł do ciebie.
N: Nie płacz kochanie. Tylko chodź, bo trochę mój znajomy jest nie spokojnyjak cię widzi w samym ręczniczku. Uśmiechnełaś się i pocałowałaś go w usta. Bardzo namiętnie. Zabrał cię na ręce i zaniósł a łóżko. Kochaliście się.

środa, 24 grudnia 2014

Imagin z Liamem cz~16

Rozdział 16

Wczesne środowe popołudnie. Wróciłyśmy z dziewczynami ze szkoły. Luiza robiła obiad.
- Pomóc ci? - spytałam
- Nie, jest już prawie gotowy.
- Okey.
Poszłam do siebie do pokoju. Cynamon spał na łóżku ale jak usłyszał, że weszłam zaczął na mnie skakać. Ubrałam inne rurki i szarą koszule mojego chłopaka. Zeszłam na dół i włączyłam telewizor.
- Czemu wypuściłaś psa? - spytała mnie Luiza
- Bo to mój pies, a dlaczego wogóle go zamknełaś?
- Bo pogryzł m buty.
- To napewno nie była Sydney?
- Co ty masz do Sydney? - odezwała się Sara.
- Oj dobra. Dajcie mi oglądać. - powiedziałam i się zamkneły 
W telewizji nie było nic ciekawego ale to mi nie przeszkadzało, bo był już obiad. Nalożyłam sobie i usiadłam do stolika z dziewczynami. Zadzwonił telefon. Dzwonił Liam. Chciałam odebrać ale powstrzymała mnie Luiza.
- Jest obiad. - powiedziała
- Co się dzisiaj tak trujesz? Okres masz czy co?
Zaczełyśmy się śmiać. Odebrałam telefon.
N: Halo? - spytała przez śmiech
L: Z czego się śmiejecie?
N: Nie ważne. - dziewczyny zaczeły się głośniej śmiać
L: Dzwoniła moja mama pytała czy wpadniemy, a że jestem w studiu to może ty pojedziesz?
N: Z chęcią bo Luiza się o wszystko truje. Tylko się do końca nie wyleczyłam a nie chce zarazić Kamilii.
L: Nie martw się ona i tak jest już chora a mama musi jechać do pracy.
N: Dobra zadzwoń do mamy, że po obiedzie przyjadę.
L: Dobrze. Kocham cię.
N: Ja ciebie też.
Po obiedzie pojechałam do rodziców Liama i Kamili. Wziełam ze sobą Cynamona, ponieważ Kamila bardzo go lubiła.
- Dzień dobry. - powiedziałam gdy otworzyła mi pani Payne.
- Witaj Nathalie, bardzo miło, że przyszłości.
- Mi też jest bardzo miło.
- Zjesz coś? 
- Dziękuję nie dawno jadłam. Pójdę do Kamili.
Razem z siostrą Liama rysowałyśmy, oglądałyśmy kreskówki. Około godziny 20 kiedy skończyłam czytać bajkę Kamilii zadzwonił Liam.
L: Cześć skarbie przyjechać po ciebie?
N: Tak, poproszę.
L: Okey będe za pół godziny.
Poszłam do kuchni zrobić sobie herbaty.
- Mała już zasneła? - usłyszałam głos mamy Liama, pezestraszyła mnie
- Przesyraszyła mnie pani. Tak. Robie sobie herbaty, pani też zrobić?
- Tak, poproszę.
Przygotowałam herbatę i usiadłam na przeciwko mamy Liama.
- Jak tam się sprawuje mój syn w roli chłopaka? - spytała 
- Dobrze, bardzo dobrze.
- To się cieszę. Z jego charakterem trudno jest go zatrzymać przy sobie.
- Nie jest tak jak pani myśli. On jest taki troskliwy, miły, kochany. Nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś się tak o mnie troszczył.
Naszą rozmowę przerwał Liam, który wszedł do domu.
- Cześć. Mamy się sprężać bo dziewczyny chcą oglądać film.
- Dobrze. Dowidzenia.
W domu oglądaliśmy jakąś komedie.

***

- Nath wstawaj! - krzykneła Laura-  Idziemy na zakupy!
- Musisz się tak drzeć!? - spytał Liam
- Nie wrzeszczcie, łebmnie boli. - powiedziałam 
- Dobra, dobra. - powiedziała Laura
- Nath, co jest? - spytał mnie Liam kiedy Laura wyszła
- Chyba Kamila mnie zaraziła.
- Znowu chora?
- Chyba tak. 
- Dobra śpij. Ja idę na dół jakby coś to wołaj.
Cały dzień przespałam.

Dwa dni potem urwałam się z dziewczynami ze szkoły. 
- A wy co robicie w domu? - spytała Luiza 
- To samo pytanie możnaby zadać tobie. - powiedziała Sara
- Wagorowiczki! - wzywała nas
- Też cię kochamy. - powiedziałam
- Wybieram się do kina. Idziecie ze mną?
- Jasne! - odpowiedziały dziewczyny
- Ja zostaje.
- Jak sobie chcesz. - powiedziały i wyszły 
Pouczyłam się trochę. Potem przez okno  wszedł Kendal. Przytulił mnie od tyłu.
- Przestraszyłem cię? - spytał
- Lekko. 
- W nagrodę zabieram cię na lody.
Poszliśmy do pobliskiej cukierni. Kupiliśmy sobie lody waniliowe i usiedliśmy na ławce.
- To jaką dziewczynę masz na oku? - spytałam 
- Kto powiedział, że mam jakąś dziewczynę na oku.
- Znam cię nie od dziś. Zawsze kiedy stawiasz mi lody chidzi o dziewczynę.
-Kurcze.
- To kogo masz na oku? Tylko mi nie mów, że tą zdzirę.
- Nie no coś ty. 
- Miranda Cosgrove? 
- Brzydka nie jest.
- Jutro was umawiam.
- O ty małpo! - wyzwał mnie
W drodze powrotnej dużo rozmawialiśmy o BTR. W domu opowiedziałam wszystko dziewczynom.
Następnego dnia przyszedł do nas Justin.
- Chcecie wystąpić w teledysku do As Long As Love Me? - spytał
- Pewnie, że tak. - odpowiedziałyśmy równo 
- Super. To jutro przyjade po was o 6. Bądźcie gotowe.
- Okey.
Następnego dnia wstałyśmy o piątej, żeby zdążyć. Wykonałyśmy szybko poranne czynności. Zostawiłam Liamowi wiadomość, że ma iść na spacer z Cynamonem. Zostało nam jeszcze 10 min do przyjazdu Justina, te 10 min mineło bardzo szybko. W środze rozmawiałam z Justinem a dziewczyny spały. Kiedy weszliśmy do sali nagraniowej Justin się odezwał.
- Jeszcze raz bardzo wam dziękuję, że się zgodziłyście.
- Nie ma sprawy. - powiedziałam
Potem porwał nas reżyser i objaśnił nam wszystko. Kręcenie teledysku zajeło nam 2 tygodnie. Nie było to zbyt trudne bo odzwierciedlało nasze zajęcia w szkole.  Premiera odbyła się w naszej szkole, chłopcy jednak nie mogli go obejrzeć, bo mieli bardzo ważne nagranie czy coś. Po powrocie od razu obejrzeli teledysk.
- Nieźle 3 godziny w necie a już 2 miliony wejść. - pochwalili nas
Byłyśmy z siebie dumne a producenci powiedzieli, że jeszcze nas wykorzystają.

Mialam dzis nie dodawac ale jednak dodalam.
Dobranoc *_*

wtorek, 23 grudnia 2014

Imagin z Liamem cz.~14

Rozdział 14

Dzis dodaje rozdzial 14 i 15 bo jutro nie dam bo jest  Wigilia a 25 i 26 sa swieta, wiec również nie dam. Możliwe że 26 dam przed wylotem do Wielkiej Brytani.A od 26 do 30 nwm czy bede miala dostep do internetu bi bede w Wielkiej Brytani,ale jak bede miala to bede dawala. A jutro na bloga dam wam życzenia. Miłego czytania.

W pewno wrześniowe popołudnie siedziałam z dziewczynami w salonie. Luiza była w pracy a chłopacy w studiu.
Rozmawiałyśmy o kosmetykach, modzie itp. jak to dziewczyny. 
- Jak tam się powodzi w w waszych związkach? - spytałam 
- Dobrze. - odpowiedziała Sara.
- U mnie też nic nowego. - odpowiedziała Laura
- A jak tam u was po poprzedniej kłótni? - spytała Sara
- Dobrze nawet bardzo, możnaby powiedzieć, że ta kłótnia umocniła nasze więzy.
- To świetnie. - powiedziała Laura zadzwonił mój telefon - Kto dzwoni?
- Sama w to nie wierzę. Kendal.
- Kendal? - spytały oboje 
- Tak. Zrobimy mu numer.
N: Robota załatwiona, szefie. Pora zająć się ciałem.
K: Haha... Bardzo śmieszne.
N: Co śmieszne? 
K: Dobra. To ja ci pokazałem ten numer.
N: Kurze. Pamięć masz dobrą.
K: Nie chwaląc się.
N: Co cię skłoniło, żeby do mnie zadzwonić po jakiś 3 latach?
K: Chciałem spytać, co u ciebie?
N: Wszystko dobrze. Jesteś może gdzieś w pobliżu?
K: Tak jakieś 10 min drogi.
N: Wpadniesz na kawę?
K: Okey. Do zobaczenia.
Siedziałyśmy i czekałyśmy na Kendala, który długo nie przychodził. Denerwowałam się i podeszłam do okna zobaczyć czy nie ma go gdzieś w pobliżu. Dziewczyny poszły za mną. To co ujrzałam w oknie mnie zamurowało. Kendal całował się z Katy. Zdziwiło mnie to bo o ile dobrze pamiętałam nie nawidził jej jeszcze bardziej ode mnie. Byłam wkurzona. Chciałam już wyjść ale dziewczyny mnie powstrzymały.
- Gdzie ty się wybierasz? - spytała Sara
- Idę mu wygarnąć. - odpowiedziałam 
- To nie twoja sprawa. - powiedziała Laura- Pamiętaj, że to tylko twój przyjaciel.
- Masz racje. 
- Wiem, że mam. - powiedziała i się zaśmiałyśmy usiadłyśmy w salonie i włączyłyśmy sobie jakiś film. Jak skończyłyśmy oglądać była 19. Luiza miała za godzinę wrócić. Kontynowaliśmy z dziewczynami rozmowę przerwaną nam wcześniej przez Kendala. Nawet nie zorientowałyśmy się kiedy zasnełyśmy. Wstałam o ósmej. Jak to leżało już w tradycji tego domu zrobiłam śniadanie. Później wstała Sara i poszłyśmy z psami na spacer. W drodze powrotnej wyciągnełyśmy listy ze skrzynki. Były tylko do chłopaków więc rziciłyśmy je im na stół. Weszłyśmy na taras, żeby nie budzić Laury i reszty. Rozmawiałyśmy o zdarzeniu z wczoraj. Po jakiejś godzinie przyszedł do nas Liam i Louis.
- Cześć skarbie. - powiedziałam a on pocałował mnie w policzek - Widziałeś już list do Ciebie?
- Tak. Dzisiaj jest akcja charytatywna i mamy się zjawić.
- Macie zamiar iść? - spytała Sara
- To akcja charytaywna więc musimy. - odpowiedział Louis 
- A wy idziecie z nami. - zawyrokował Liam.
- No skoro musimy. - odezwała się Sara
Poszliśmy się przygotowywać. Siedziałam na kanapie bo Liam zajoł łazienkę. Rozmyślałam czy tu pasuje i czy może nie wrócić do Polski. Moje rozmyślania przerwał Liam.
- Kochanie, co się stało? - spytał 
- Nic. - odpowiedziałam 
- Przecież widzę, że coś ci jest.
- No bo ją tutaj nie pasuje. Wy macie wszystko a ja nie mam nic.
- Masz mnie, to za mało?
- Idziecie? - spytał, wchodząc Harry - Tu ktoś umarł?
- Nie, Nath uważa, że tu nie pasuje.
- Haha. Nie rozśmieszaj mnie. - powiedział Harry- Wiesz ile dziewczyn ci zazdrościć bo chodzisz z Liamem?
- No nie. - powiedziałam 
- Mnóstwo. - powiedział Harry
- Chciałaś być z gwiazdą i jesteś z gwiazdą. Tobie, twojej siostrze i przyjaciółkom się udało.
- Niech wam będzie. - powiedziałam i zeszliśmy na dół. 
Dotarliśmy na miejsce. Do chłopców od razu podszedł producent.
- Bardzo się cieszę, że przybyliście. - zaczął - Wasze garderoby to te cztery po prawej. Macie osobne więc nie powinniście się zabić. Oby.
To ostatnie słowo powiedział szeptem a my z dziewczynami zaczełyśmy się śmiać, no cóż z naszymi chłopcami nigdy nic nie wiadomo. Kiedy chłopcy poszli się przebrać rozmawiałam chwilę z dziewczynami. Potem w naszą stronę szedł Kendal.
- Cześć Nath. - powiedział i chciał mnie przytulić ale się odsunełam - Co jest?
- Chcesz się do kogoś przytulić? Przytul się do swojej Perry.
- O co ci chodzi?
- No wiesz jak liżesz się z tą zdzirą przed oknem mojego salonu to ja cię wcale nie widzę. - powiedziałam z wyrzutem 
- To chyba nie twoja sprawą z kim się całuje.
- Masz racje, tak samo nie twoją sprawą jest to, że nie mam ochoty z tobą gadać.
-  - usłyszeliśmy głos z głośników co przerwało naszą wymiane zdań
Podeszli do nas chłopcy
- A ty o co masz takiego gula? - spytał Niall
- Nic poważnego, tylko straciłam przyjaciela. - powiedziałam a chłopcy byli zawołani do zdjęć. Siedzieliśmy tam do dwudziestej.

Siedziałam z Harrym w pokoju. Ja sprawdzałam fejsa a on leżał na łóżku i myślał. Tak mi się zdaje, że myślał bo miał zamknięte oczy.
- Kochanie. - odezwał się po chwili
- Słucham? - spytałam
- Może odwiedzimy mojego kumpla z dzieciństwa?
- A kiedy chcesz go odwiedzić?
- Może dzisiaj bo nie wiadomo kiedy będziemy mieć wolne.
- No dobrze.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce chłopcy rzucili się sobie w ramiona.
- Kevin to moja dziewczyna Laura. - przedstawił mnie Harry, dalej rozmawiali na swoje tematy a ja wtrącałam się od czasu do czasu. Wogóle podczas tej rozmowy czułam się jakoś nieswojo, na szczęście cały czas byłam wtulona w Harrego. Kiedy jednak on poszedł do toalety Kevin zaczął dotykać mnie za nogi i mówić mi dziwne rzeczy. Po chwili jednak przyszedł Harry i pojechaliśmy do domu. Nie powiedziałam mu o tym zdarzeniu. Jak byliśmy w domu Harry, ku mojemu zdziwieniu, przygotowywał nam deser lodowy. Zebrałam się na odwagę i postanowiłam mu powiedzieć co stało się u Kevina.
-Harry musimy pogadać. - zaczełam
- Słucham kotku?
- No bo jak byliśmy u Kevina to on się do mnie dobierał.
- Co?! Jak możesz oskarżać mojego kumpla?!
- Skoro mu tak wierzysz to pojedź do niego jeszcze raz!
- Żebyś wiedziała że pojadę. - powiedział i wziął kluczyki a ja poszłam na balkon.

*** Harry ***

Byłem wkurzony na Laure, że oskarżała Kevina. Kiedy stanołem przed jego drzwiami usłyszałem jak z kimś rozmawia. " Kiedy Harry wyjedzie w trase Laura będzie moja. Przelece ją i wygarne wszystko Harremu jaki był ślepy, że nie widział że do niej zarywam." Wkurzyłem się na niego. Nie chciałem oglądać jego popapranej mordy i wróciłem do domu. Poszedłem do naszej sypialni i zobaczyłem Laure na balkonie, podszedłem do niej.
- Kochanie przepraszam, podsłuchałem rozmowę Kevina, powinienem od razu ci uwierzyć.
- Naprawdę mi wierzysz? - spytała
Nic więcej nie mówiłem tylko namiętnie ją pocałowałem. Niestety weszli Liam i Nath i zostali na dłuższą chwile.

*** Nathalie ***

Rano chłopacy obudzili nas zwołując ponoć ważne zebranie. Doszłam jakoś do kanapy i prawie zasnełam ale chłopacy zaczeli wreście temat.
- Moje drogie niewiasty. - zaczął Louis
- No nie poważny ton. - powiedziała Sara
- Dzisiaj w naszej wytwórni jest impreza. - powiedział Niall
- Znowu? Jak se tego kaca przypomnę.
- Nie psuj tego dziewczynom. - powiedział Harry
- Ja odpadam. Nie mam zamiaru być jutro na kacu. - powiedziałam
- Mniejsza. - powiedział Liam - I tak pójdziesz. Macie około ośmiu godzin. O szesnastej wyjeżdżamy.
Dla odmiany chłopcy przygotowali nam śniadanie w zamian za to, że nas tak szybko obudzili. Później Luiza zaczeła nam opowiadać jak wyglądają takie imprezy.
- W skrócie to imprezy dla sław. Kończy się na tym, że wszyscy wychodzą na kacu. No może jakas garstka jest trzeźwa.
- To ja będe w tej garsce. - powiedziałam
- Ta. Uważaj bo. Założe się, że coś ale wypijesz.
- Jaka stawka? - spytałam
- 50$
- Stoi. Możesz szykować kasę.
- Jasne. - podałyśmy sobie ręce
- Co proponujesz nam włożyć? - spytała Laura
- Sukienkę do kolan, leginsy i najlepiej trampki. - odpowiedziała Luiza
- Serio?
- Uwierz mi nie pożałujesz.
O szesnastej wyruszyliśmy. Impreza była przednia. Potańczyłam trochę z chłopakami. Dziewczyny próbowały mnie przekupić do wypicia chociaż kieliszka wina ale odmawiałam, Liam jak to zobaczył podszedł do mnie.
- Co ty się tak bronisz przed tym alkoholem? - spytał, było słychać, że jest lekko pijany
- Są dwa powody. - odpowiedziałam - Pierwszy mam zakład z Luizą, że nie wypije ani kieliszka. Drugi powód. Kto was odwiezie, jak wy wszyscy pijani? Mikołaj na saniach?
- Mikołaj? - spytał Niall, był całkowicie pijany - Byłaś grzeczna? Może da ci prezent.
- Ty już nie pij bo całkiem ogłupiejesz. - powiedziałam
Na koniec wszyscy byli tak po upijani, że jeszcze trochę i musiałabym ich dźwigać do auta.
- No wysiadka! - krzyknełam im na złość
- Nie tak głośno. - powiedziała Luiza
- Sama mnie osrzegałaś przed kacem!
- No i co.
- Wisisz mi 50$.
Wysiedli i udali się do pokoji. Ja zrobiłam sobie jeszcze herbaty i poszłam spać. Obudziłam się o 7. Zrobiłam wszystkim kanapki i o dziewiątej zaczełam wszystkich budzić trąbką.
- Zostaw nas. - powiedziała Sara
- Dziesiąta rano a oni śpią. Nie dziwie się po takim kacu.
- No super. - powiedziała Laura
- Na śniadanie. Macie hetbate ziołową. Dobrze działa na kaca.
Wszyscy zeszli na dół. Wyglądali przy tym tak śmiesznie i zaczełam się śmiać.
- Z czego się chichrasz? - spytał Liam- Wszyscy nawaleni a ja maraton komedii.
- Hahahahahaha. Śmieszne. - powiedzieli wszyscy równocześnie
Po śniadaniu poszli spać bo nadal mieli niezłego kaca.

***

Zaczoł budzić mnie Niall.
- Nath! Wstawaj! - krzyczał
- Nie.
- Wstawaj bo cię zacznę ciągnąć za włosy.
- Co ty tu wogóle robisz o 2:30 nad ranem?
- Wstawaj to ci powiem.
- No przecież już nie śpie.
- Za tydzień Liam ma urodziny trzeba zacząć coś przygotowywać.
- Gdzie on wogóle jest? - spytałam spoglądając na puste miejsce obok
- Dzwoniła jego mama, jakaś pilna sprawa.
- Aha. Dobra pomyślimy rano.
Poszedł sobie. Obudził mnie o 7.
- Dobra koleś przeginasz. - powiedziałam
- Liam napisał, że będzie za pół godziny.
- Dobra. Budź wszystkich.
Po pięciu minutach wszyscy byli w salonie.
- Zastanawiacie się dlaczego zebraliśmy was wszystkich. - zaczął Niall.
- Chcecie zrobić nam na złość? - odezwała się Luiza
- Za tydzień jest 29 sierpien Z czym wam się to kojarzy?
- Urodziny Liama - powiedzieli chłopcy i Luiza
- Ja zajmę się organizacją, wiec tym nie musimy się martwić. Wy mi tylko pomożecie. - powiedziałam- Możecie iść spać.
Wtedy cały salon opustoszał. Zostałam tylko ja i Niall Zrobiłam śniadanie w 5 minut i wszedł Liam.
- Cześć skarbie. - przytuliłam się do niego - Co to za pilna sprawa?
- Kamila jak schodziła w nocy że schodów to się przewróciła. Tata wyjechał w delegacje a mamie nie dadzą urlopu, więc muszę wiedzieć z Kamilą. Jedziesz że mną.
- Przykro mi ale jakoś słabo się dziś czuje. Nie chce zarazić Kamili. - skłamałam mogłam przygotowywać urodziny w spokoju
- Dobrze. Pa. - pocałował mnie w policzek i wyszedł
Około dwunastej zajełam się organizacją przyjęcia.
- Najpierw lista gości. - powiedziałam do siebie, zaczęłam wypisywać wsztstkich gości - Ładnie. Razem z nami będzie 510 gości, czyli w domu imprezy nie zrobimy. NIALL!!!
- Co? - spytał wchodząc do mojego pokoju
- Gdzie można zorganizować przyjęcie dla krótko ponad 500 gości?
- Nasze studio nagraniowe.
- Dobra. - powiedziałam - Zadzwoń i się spytaj.
Zadzwonił, rozmawiała chyba 4 min.
- Mamy sale. - powiedział rozłączając się
- Dobra. - wyszedł - To teraz zaproszenia.
Powiedziałam znowu do siebie. Wziełam mój komputer. Zrobiłam szablon i poszlam do pokoju Louisa i Sary gdzie chłopcy grali w pokera.
- Cześć. Potrzebuje waszej pomocy. - spojrzeli na mnie zaciekawieni - Mam tu szkic zaproszenia. Są tu wszystkie dokładne dane przyjęcia. Rozmawiałam już z Alanem możecie pojechać do studia. Tam wam ekipa pomoże. Zrozumieliście?
- Tak. - powiedziała równo
- To co wy tu jeszcze robicie? - zaraz wyszli- Teraz catering.
Wziełam mojego laptopa i zaczełam obliczać ile to wyjdzie
- Całkiem nieźle. 3.165$.
Pojechałyśmy z dziewczynami do studia. Dziewczyny pomogły chłopakom kończyć zaproszenia, a ja trochę się pobawiłam przed komputerem i wymyśliłam ozdoby. Do domu wróciliśmy wszyscy około 21.
- Gdzie wyście byli? - spytał nas Liam
- Na spacerze. - odpowiedział Niall
- To był bardzo męczący spacer. Nie marze o niczym innym jak iść spać. Dobranoc. - powiedziałam i się położyłam
Następne dni mijały nudno. Ze szkoły wracałyśmy o 16:30, potem odrabiałyśmy lekcje i musiałam się zająć organizacją przyjęcia. Liam siedział z Kamilą.
- Jezu. Dziewczyno usiądź w jednym miejscu i siedź. - powiedział Louis kiedy chodziłam po salonie
- Tak nie można. - powiedział Harry
- Jak widać na przykładzie Nath można. - powiedział Niall
- Ty wogóle coś jesz? - spytała Laura
- Nie wiesz, głodna chodzę. - odpowiedziałam
- Niby kiedy jesz.
- Zawsze kiedyś robię lekcje i "odpoczywam".
- Cześć wszystkim! - krzykneła Luizą wchodząc do domu- Nath możemy pogadać?
- Jestem zajęta. -
- Tylko chwila!
- Powiedziała, że jest zajęta! - odezwała się Sara
- A ty co jej adwokat?!
- Nie, ale...
- Chcę pogadać z moją siostrą! Teraz!
- Dobra ale już nie krzyczcie! - powiedziałam bo zaczeła mnie boleć głowa, weszłam z Luizą do kuchni - Czego chcesz?
- Czemu nie odbiarasz połączeń od Kendala?!
- Skąd o tym wiesz?
- Spotkałam go po drodze.
- Dobrze nie mam ochoty z nim gadać zadowolona? Ponoć przyjaźń ciemnowłosych jest najlepsza ale każda przyjaźń ma swoje odłamki.
- Daj mu szanse.
- Zastanowie się. Teraz idę robić lekcje.
Poszłam do pokoju. Po jakiś 5 minutach weszły dziewczyny.
- Ty znowu coś robisz? - spytała Sara
- Lekcje zrobić muszę. - powiedziałam - Przyznajcie się, Luiza was przysłała?
- Nic się nie da przed tobą ukryć. - powiedziała Laura
- Powiedźcie jej, że pomyślę i, że nie ma się wami wysługiwać.
- Okey. - powiedziały równocześnie i wyszły
Po odrobieniu lekcji dostałam smsa od Liama, że zostaje u rodziców na noc. Postanowiłam jeszcze godzinkę zająć się organizacją. Po " 15 minutach" spojrzałam na zegarek. Była druga w nocy. " Ładna godzinka" - pomyślałam i poszłam do kuchni wziąć coś przeciwbólowego bo strasznie bolała mnie głowa. Siedzieli tam chłopcy.
- Ty jeszcze nie śpisz? - spytał Harry
- Przeniosłaś się na tryb nocny? - spytał Louis
- Nie a co? - powiedziałam, miałam zachrypnięty głos
- Bo nie śpisz. Swoją drogą dlaczego? - spytał Niall
- Przyszłam po coś na ból głowy.
- Ładnie też zachrypłaś. Pokaż czoło. - położył ręke na moim czole - Zmierz temperaturę bo wydaje mi się, że masz gorączkę.
Louis wyciągnął termometr z szafy i mi go podał
- No i? - spytał Louis kiedy wyciągnełam termometr
- Nie mam. - powiedziałam a Harry wyrwał mi termometr z ręki
- Ta jasne. 40° a ty nie masz gorączki. - powiedział
- Ile? - spytał Niall
- Tyle ile słyszałeś. - powiedział Harry
- Nie histeryzujcie. To tylko przeźiębienie. Dajcie mi te tabletki i będzie okey.
Łyknełam tabletki. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i poszłam spać. Kiedy wstałam zaczełam kończyć to co zaczełam wczoraj. Tak było przez dwa dni, bo nie mogłam się ruszać z domu.

*** Luiza i Niall ***

Był dzień przed urodzinami Liama. Siedziałam z Niallem w kuchni i piliśmy kawę. Myślałam czy Nathalie pogodzi się z Kendalem.
- Nad czym tak myślisz? - spytał mnie Niall
- Czy Nath pogodzi się z Kendalem. Zawsze byli praktycznie nie rozłączni a teraz?
- Mnie też to interesuje... Mam pomysł. - powiedział bardzo podekscytowany
- Jaki?
- Zobaczysz jutro. - powiedział i pobiegł na górę
Gdy zszedł na dół powiedział, że musi coś załatwić. Kiedy wrócił był z siebie bardzo zadowolony.
- Tobie ktoś do kieszeni napluł? - spytał go Liam
- Dowiesz się jutro.

*** Nathalie  ***

Nadszedł dzień urodzin Liama.
- Dobra posłuchajcie. - powiedziałam - O czternastej wychodzę z Liamem na spacer. Macie godzinę, żeby się ulotnić. Jak będziecie na miejscu i wszystko będzie gotowe Alan zadzwoni do Liama mówiąc, że ma pilnie przyjechać i wy już jesteście. Rozumiecie?
Wszyscy pokiwali głowami. Kiedy doszła godzina 14 wyciągnełam Liama na spacer z Cynamonem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Gdzie wogóle idziemy? - spytał
- Dokąd nas nogi poniosą.
Chodziliśmy już 45 minut i zadzwonił telefon Liama.
- Halo?... Po co?... Dobra nie długo będę.
- Kto dzwonił? - spytałam
- Alan, powiedział, że mam jak najszybciej przyjechać do studia.
- To chodź odstawimy Cynamona i pojedziemy. - zaczeliśmy iść
- Chcesz iść ze mną do studia?
- Masz coś przeciwko?
- Nie jasne, że nie.
Pojechaliśmy do studia. Wszyscy wyskoczyli z ukrycia a Liam o mało nie dostał zawału.
- Dobra przyznajcie się kto to zorganizował? - wszyscy wskazali na mnie - Dziękuje, kochanie.
Tak mocno mnie przytulił, że o mały włos mnie nie udusił. Po chwili jego miejsce zajął Niall.
- A to za co? - spytałam
- Mam prezent za to co zrobiłaś dla nas. Idź pod 4.
Tak jak mi kazał tak też zrobiłam. Stał tam jakiś chłopak. Po chwili rozpoznałam Kendala. Chciałam coś powiedzieć ale powstrzymał mnie.
- Zanim coś powiesz to mnie wysłuchaj. To z Katy... - nie słuchałam go tylko zastanawiałam się, w sumie nie widziałam go od tej akcji charytatywnej,zaczeła się rozmowa między mną a sercem
S: Tęsknisz za nim?
N: Tak.
S: Nadal jest dla ciebie ważny?
N: Tak.
Przytuliłam go.
- To znaczy, że mi wybaczasz? - spytał
- Nie, przytulam cię bo cię nie nawidze.
Zaczeliśmy się śmiać. Poszliśmy spowtotem na zabawę. Przetańczyłam z nim tylko dwa tańce, bo potem musiał iść. Po przetańczeniu dziesięciu tańców z Liame wziął mnie na bok.
- Dziękuję.- powiedział i pocałował mnie namiętnie, kiedy skończył powiedziałam
- Możesz częściej mi dziękować.
Zaśmieliśmy się. Fo domu wróciliśmy po pierwszej. Zeszłam na dół do kuchni. Stał w niej Niall.
- Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam go
- Za co?
- Dzięki tobie odzyskałam przyjaciela.
- Nie ma sprawy.
Wszyscy poszliśmy spać około 6.

Mysle ze sie podobało, przepraszam ze tak późno ale miałam problemy z internetem. Miłej nocki ^_^

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Imagin z Liamem~cz.13

MIŁEGO CZYTANIA.

Nadszedł dzień powrotu do L.A. Wstaliśmy wszyscy o siódmej, żeby nie spóźnić się na samolot. Na dole stali już wszyscy i wyglądali jak nowonarodzeni. Ja byłam zaspana. 
- Dzień dobry śpiochu. - powiedziała Luiza 
- Co? - spytałam, nie słyszałam jej, bo praktycznie jeszcze spałam 
- W samolocie będziesz spać już ja tego dopilnuje. 
- Raz mówisz, że się niewysypiam, innym razem wylewasz na mnie wodę byleby mnie obudzić a teraz mówisz, że się nie wysypiam. Kobieto, zdecyduj się!
- Nie pyskuj. - powiedziała 
- Ma ktoś popckorn? - spytał Liam, Luiza i ja spojrzałyśmy na niego. 
- Będę tą mądrzejszą i ci ustąpie. - powiedziałam 
- Dziękuje kujonie. 
Zaśmieliśmy się. Pojechaliśmy na lotnisko. Luiza nie musiała mnie pilnować sama zasnełam krótko po starcie. Obudziłam się i poczułam, że jadę. Tak jadę nie lecę. 
- Gdzie jestem?- spytałam 
- Spokojnie, zaraz będziemy w domu. - odpowiedział Liam.
Dojechaliśmy do domu i wszyscy położyli się spać. 
Następnego dnia razem z Liamem wstaliśmy o dziesiątej. Zjedliśmy po cichu śniadanie, żeby nikogo nie obudzić i pojechaliśmy do jego mamy odebrać Cynamona. Weszliśmy nie dzwoniąc, bo Liam miał klucze. Nie było nikogo na dole, więc byliśmy cicho bo pewnie jego rodzice i Kamila spali. Cynamon zaczął po mnie skakać i szczekać.
- Ćśśś... - powiedziałam, piesek przestał szczekać a ja go do siebie przytuliłam - Stęskniłam się za tobą.
Usłyszeliśmy kroki, po chwili naszym oczom ukazała się Kamilka.
- Nathalie, Liam! - krzykneła i zbiegła że schodów 
- Cześć, słońce. - powiedział Liam i wziął ją na ręce - Czemu nie śpisz?
- Cinamon mnie obudził. - odpowiedziała dziewczynka 
- Zły Cynamon. - powiedział mój chłopak 
- Ni, wcale ni. 
- Zjesz śniadanko? - spytałam 
- Tiak. Poprose. 
- A na co masz ochotę? - pomyślała chwilę i odpowiedziała 
- Naleśniki. 
- Dobra, a zrobimy też dla takich rodziców? 
- No dobze. - powiedziała, a ja i Liqm się zaśmieliśmy 
- Jaka łaska. - powiedział, a ja ruszyłam do kuchni 
Usmażyłam chyba 40 naleśników z czego Kamila zjadła 5 Liam 3 a ja skusiłam się na 2. Po jakiejś godzinie zeszli rodzice Liama i Kamili.
- Kogo moje piękne oczy widzą? - spytał tata Liama - Ty pewnie jesteś ta Nathalie, o której tyle słyszałem. 
- Tak to chyba ja. Nie wiem nic o żadnej innej Nathalii. - powiedziałam 
- Śmieszne, bardzo śmieszne. - powiedział Liam
- I tak mnie kochasz. - powiedziałam
- Nathalie. - powiedziała Kamila 
- Słucham cię. 
- Pójdziesz ze mną porysowac? 
- Dobrze. - poszłyśmy do jej pokoju 
- Ale ty masz ładny pokój. 
- Dziękuję. - podała mi kartkę 
- Co mam narysiwać? 
- Misia. 
- No dobrze.
Rysowałam chyba 15 min. 
- Jak ladnie risujes. - powiedziała Kamila 
- Dziękuję a ty z pewnością ślicznie kolorujesz. Teraz go pokoloruj.
Kamila zaczeła kolorować i po jakuś10 min wszedł Liam.
- Kamila ty to rysowałaś? - spytał 
- Ni, Nathali,Ja tilko kolowałam.- odpowiedziała mu 
- Nie wiedziałem kochanie, że tak pięknie rysujesz. 
- To teraz już wiesz. 
- Dzwoniła Luiza. Mamy wracać bo nie długo obiad. 
- No dobra. Pa Kamila. 
- Pa. Odwiedis mnie jesce? 
- Tak. - pokiwałam jej 
W domu byliśmy pół godziny później. Cynamon pobiegł przywitać się z Sydney. 
- Dobrze, że jesteście. - powiedziała Luiza
- Co zrobiłaś na obiad? - spytałam 
- Twoją zapiekankę.
Weszliśmy do jadalni. Wszyscy już nakładali sobie zapiekankę. Jako pierwsza zaczełam jeść. Po chwili zrobiłam odruch jakbym chciała wypluć. 
- Co jest? - spytała Luiza, wszyscy zatrzymali widelce w połowie drogi 
- Sprawdzałaś czy kurczak jest dobry? - spytałam 
- Dwa razy. 
- A usmażyłaś go? - spojrzała w dół - Nie jedźcie tego. - zemdliło mnie i pobiegłam do łazienki
Zwróciłam tam kurczaka. Podeszła do mnie Luiza. 
- Co jest? - spytała 
- To przez tego kurczaka. - brzuch mnie bolał i się za niego złapałam 
- Ciesz się. Uratowałaś wszystkich przed wypluwaniem flaków. 
- Tylko dlaczego ja je wypluwam? 
- Życie. - mnie znowu zemdliło i" wyplułam swoje flaki" 
- Już dobrze? 
- Nom. 
- Idziesz do salonu? Zamówiliśmy pizze. 
- Nie przełkne ani kawałka.
Poszłyśmy do salonu. 
- Jak się czujesz? - spytał Liam.
- Po wypluciu flaków czy z świadomością, że moja siostra chciała mnie otruć.- odpowiedziałam 
- Przepraszam. Nie chciałam. 
- Przyjmuję przeprosiny. 
Położyłam się na kolanach Liama i zasnełam.
***#*#*#
I kolejny rozdział, pewnie zastanawiacie sie czemu napiszalam cz.13 a nie cz.9? Chodzi o to ze dodawalam te rozdzialy np 2w1 i potem mi sie mylily rozdziały i wgl dlatego napisalam prawidlowomze jest to 13 rozdział. Milego wieczoru ♡♥♡

sobota, 20 grudnia 2014

Imagin z Zaynem~cz.3 z dedykacją dla Kingi Jeżak.

Stalas przed drzwiami domu a serce bilo ci jak szalone nie wiedzialas co powiedziec rodzicom, bylas 3 godziny pozniej niz zawsze gdy wracasz ze szkoly. Wyjełas klucze jeden z nich wlozylasw wamek , przekrecilas w lewa strone, chwycilas za klamke i po cichu weszlas do domu. Twoi rodzice stali na srodku salonu, mama ze skrzyzowanymi rekami które leżały na piersi,a po ojcu bylo widac ze jest juz lekko wstawiony. (T-ty, M-mama.Ta-tata.) T-Hej mamo, hej tato.-Powiedziałaś ze straszem w oczach ale nie chcialas aby poznali to po glosie. M-Gdzie ty bylsa!?!! Martwilam sie o ciebie!-Pozym cie przytuliła. Ta-Odpowiedz matce gdzie byłaś!!!! T-Bylam ze znajomymi na mieście w galeri bo...... Ta-bo, bo co poszlas sie napić!!!! M-Marian daj spokuj.! T-bylismy w galeri bo.....bo ten test, decydujacy test.... Ta-Oblalas wiedziałem!!!!! Trzeba bylo ja zamknac w pokoju i nie wypuszczać. M-eh przykro mi córcia. T-ale...ja..ja zdalam... 29,5 punktów na 30-wyjelas zza plecow test po czym im pokazalas. M-tak sie ciesze, córcia, to codownie. Ta-Oj córcia, jestem z ciebie taki dumny. -po czym ucalowac cie w czoło. Czulas strach przed jutrzejszom lekcja j . angielskiego. Poszłaś do pokoju powoli po schodach na górę. Nastepnego dnia pojechalas do szkoły tym razem bylas przestraszona i to bardzo, wszyscy przygladali ci sie bo bylas bardzo blada. Lekcje minęły spokojnie, ale przed ostatniom lekcja,8 bylas bardzo wystraszona i blada. Weszlas do sali nie patrząc na Malika. Lekcja ku twojemu zdziwieniu minela spokojne.Nagle zadzwonil dzwonek, spakowalas sie jak naj szybciej i wtapiac sie w tum opuscilas klase. Ulzylo ci, po kilku krokach uslyszalas glos Malika:
-Panno Steen,gdzie to sie pani wybiera?!
-Em....do..do...do domuuuuu.
-Zapraszam,musimy poczwiczyc przed kolejnym sprawdzianem.
-Bize tylko nie to....powiedzialas cicho.
Weszlas do klasy Malik spojzal na ciebie zamykając drzwi na klucz.
-Prosze usiądź.
-Y..yhm
Usiadlas a Malik w tym czasie usiadl na przeciwko ciebie i patrzyl ci sie w oczy........
CDN......
Prosze Kinga.

Imagin z Liamem~cz.8

Dziewczyny zaczeły mnie budzić o szóstej. 
- Nathalie wstawaj! - krzykneła Luiza 
- Przedwczoraj zrobiłaś mi awanturę, że się nie wysypiam to teraz się odwal. 
- Okey. Jak chcesz. 
Zostawiły mnie dosłownie na chwilę a potem wylały na mnie wodę. 
- Zwariowałyście?! - krzyknełam 
- Mówiłam, że kiedyś się odwdzięczymy. - powiedziała Laura.
- Masz pięć minut albo zostaniesz wyciągniętą za włosy. 
- Dobra już wstaje. - wstałam, szybko się ubrałam i zeszłam na dół nie wysuszyłam tylko włosów 
- Cześć kochanie. - powiedział Liam.
- Jak one cię obudziły? - spytał Niall
- Spójrz na włosy. - powiedziałam
Chłopcy zaczeli się śmiać. Weszła Sara.
- Dosyć pogaduszek. - powiedziała - Idziemy na zakupy. 
- Z mokrymi włosami? 
- Co tam.
Zaciągneła mnie na zewnątrz. Stały tam już dziewczyny. 
- No nareście. - powiedziała Luiza 
- To przez was musiałam się służyć. - Dobra. Zrobiłyśyśmy z Sara listę sklepów, które mamy zamiar odwiedzić. - powiedziała Laura
- Wyszło nam 50. - oznajmiła Sara.
- Ile? 
- Tyle ile usłyszałaś. - powiedziała wrednie Luiza 
- Pójdę z wami pod warunkiem, że kupimy deski. W parku jest fajny skatepark. 
- My nie umiemy jeździć. - powiedziały równocześnie 
- To was naucze. To wcale nie jest takie trudne. 
- Niech ci będzie. - powiedziała Sara.
Poszłyśmy na miasto. Miałam szczęście, że wszystkie sklepy były w jednymi miejscu. Kupiłłyśmy sobie: koszulki, stroje kąpielowe, sukienki, kolczyki, łańcuszki, torby, deski, kaski i ochraniacze. 
- Idziemy na kawę. - powiedziałam 
- Niech ci będzie ale tylko dlatego, że jesteś bez śniadania. - powiedziała Sara.
- Zresztą i tak byłyśmy już we wszystkich sklepach. Usiadłyśmy w kawiarni. 
Luiza poszła zamówić kawę a my z dziewczynami gadałyśmy o wydarzeniach na Hawajach. Chłopcy zadzwonili tylko raz powiedzieć, że idą poserfować i nie mamy sobie przeszkadzać. Obok nas przeszła Katy Perry. Zignorowałam ją ale ona postanowiła zrobić awanturę. 
- Proszę, kogo tu mamy. Brzydka, brzydsza i najbrzydsza. - powiedziała 
- O dzisiaj jesteś różową panterą. Idź już, bo spóźnisz się na nagranie kolejnego odcinka.- powiedziałam 
- Ja nie chodzę po mieście nie przejrzawszy się najpierw w lustrze.
- Pewnie jesteś tu sama. Przecież żaden cię nie zechce. 
- No co ty nie powiesz? Liam jakoś mnie chciał na urodzinach Nialla. 
- To ty zdziro go pocałowałaś. - A on wcale się przed tym nie bronił. 
- Uważaj bo ci uwierzę. - powiedziałam a do stolika podeszli Kristen i Robert. 
- O tu jesteś. - powiedział Robert 
- Cześć dziewczyny. - powiedziała Kristen 
- Cześć. - odpowiedziałyśmy 
- Sorry nie możemy z wami zostać i pogadać. Bardzo się spieszymy. - powiedział Robert 
- Szkoda. - powiedziała Laura, a oni odeszli po chwili przyszła Luiza 
- Coś mnie omineło? - spytała
Opowiedziałyśmy jej całą historię. Około piętnastej wróciłyśmy do hotelu. Przebrałyśmy się w nowo kupione stroje kąpielowe i poszłyśmy na plażę. Jak się spodziewałyśmy chłopcy byli na plaży ale nie pływali czy coś takiego. Uciekali przed nachalnymi fankami. Szybko zorientowałyśmy się o co chodzi i zaczęłyśmy biec w stronę hotelu. Te dziewczyny krzyczały" Oni będą nasi!" " Nie przyzwyczajajcie się jeszcze ich odbijemy". Żadna z nas nie zwracała na nie uwagi tylko biegła ile sił w nogach. Wbiegliśmy do pokoju jak taran. Liam jak spojrzał na łóżko stanął jak wryty. 
- To wszystko twoje? - spytał 
- Nie krasnoludków. 
- Ciekawy jesteś ile to kosztowało? 
- Jakieś 500$. Tego nie jest wcale dużo. 
- Hej idziecie grać w karty? - spytał Louis, który wszedł do nas do pokoju 
- Jasne. - powiedziałam i poszliśmy za nim 
Chłopcy grali w pokera. Dziewczyny plotkowały a ja czytałam książkę. Do pokoi wróciliśmy około pierwszej. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*** Poszliśmy do swojego pokoju , nie chciało nam się spać więc ja poszłam na taraz podziwiać gwiazdy , a Liam leżał na łóżku i coś tam sprawdzał chyba twitter’a jak to zawsze robił o tej porze . Gwiazdy świeciły tak jasno jak nigdy , byłam tak zamyśllona że nie zauważyłam kiedy Liam stanoł za mną i chwycił mnie w talii . - Piękne gwiazdy – szepnoł mi do ucha - Masz racje. – odwróciłam się do niego i chwyciłam go za szyję żeby się przytulić – Już nie jesteś na necie ? – - Nie , jakoś mi się już nie chce wolę poprzebywać z Tobą , bo za dwa dni zaczynamy kręcić teledysk . - No , dobrze niech ci będzie to co będziemy robic , bo gwiazdy są romantyczne ale już nie chce mi się w nie patrzeć tak szczerze – zaśmiałam się Liam nic nie odpowiedział tylko wzioł mnie na ręcę i poszedł i delikatnie położył mnie na swoim łóżku . Zaczoł mnie całować tak namiętnie jak jeszcze nigdy , jego pocałunki były delikatne , czułe i namiętne za każdym razem . Zaczoł całować mnie po szyji i dekolcie a jego ręce już były u mnie pod koszulką i ” biegały” w góre i dół . Sciągnoł ze mnie koszulke . Leżałam w samym staniku On zaczoł mnie całować tak gdzie w tedy nie mógł bo bluzak mu przeszkadzała . Ja chciałam byc wobec niego fair więc też śćiągłam z zniego kuszulke która wylądowała gdziesz na podłodze . Przejechałam palcami po jego torsie , co prawda nie był tak umięśniony jak Harry ale to mi nie przeszkadzało bo nie zbyt lubiłam „mięśniaków”. Terza ja ” położyłam „sie na nim i zaczełam go całować , nie tylko po twarzy ale też po jego brzuchu , a Liam próbował rozpiąć mi stanik , trochę mu to zajeło , ale po jakiś 5 min , udało mu się i sciągnoł go ze mnie . Czułam się lekko nie swojo Liam chyba to wyczuł bo rozpioł swoje spdnie i rzucił je gdziesz obok reszty . Oboje leżeliśmy pół nadzy , obrócił mnie tak że snów byłam pod nim . Zaczoł mnie całować po całym ciele . Moje ręce poplatały się z jego krótkimi , brazowymi włosami . Zaczoł się sbliżać do mojego tyłko więc od razu wiedziałam że chce mi siciągnoć majtki , więc równo ściąglismy z siebie na wzajemy . Stało sie oboje leżalismy całkiem nadzy . Nawt juz nie czułam sie skrępowana bo wiedziałam że jestem z chłopakiem którego kocham . I stało się zrobilismy To był przytym delkiatyn i bardzo czuły . Leżeliśmy i ” okazywaliśmy sobie czułości” na końcu ubraliśmy sie bo znając naszych przyjaciół to zaraz ktoś wlezie i nie zdążymy się ubrać . Zasneliśmy przytuleni do siebie . ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Następnego dnia zaczełam budzić dziewczyny o siódmej. Poszłyśmy do skateparku. Dziewczynom szło całkiem nieźle ale nagle stało się nieszczęście. Jakiś dzieciak dosłownie wbiegł na rampę a ja chciałam odsunąć Sarę, żeby w nią nie wbiegł. Pech chciał, że tak się rozpędziłam, że nie zdążyłam zahamować. Wpadłyśmy na Luizę i Laurę. Uderzyłam głową o beton. Naszczęście miałam kask i tylko na chwile mnie zmroczyło. 
- Nic wam nie jest? - spytałam 
- Nie czuję ręki. - powiedziała Laura
- Ja też. - powiedziała Sara
- No i ja. - powiedziała Luiza 
- Nie dobijajcie mnie ja nie mogę ruszyć nogą. 
- Genialnie. - powiedziała Sara
- Dzwonie po chłopaków.
Zadzwoniłam do Liama.
L: Cześć skarbie. Stało się coś?
N: Właściwie to tak. Kiedy Sara zjeżdżała jakiś dzieciak wbiegł na rampę i skończyło się tym, że dziewczyny nie czują rąk a ja nie mogę ruszać nogą. 
L: Gdzie jesteście?
N: W parku. 
L: Zaraz będziemy.
Rzeczywiście byli po dziesięciu minutach. Zawieźli nas do szpitala. Dłużyło się strasznie pojechaliśmy o dziesiątej a przyjeli nas o dziewiętnastej. Okazało się, że mam złamaną nogę a dziewczyny po jednej ręce. Po powrocie do hotelu od razu położyliśmy się spać. 
Po połamaniu nudziło nam się strasznie. Dziewczyny mogły gdzieś iść, a ja nie. Ja mogłam rysować, normalnie jeść, grać w karty, a one nie. Chłopcy nagrywali teledysk, a my musiałyśmy siedzieć w hotelu. Kończyły nam się tematy do rozmów. Muzyki się nasłuchałyśmy i na dodatek te piekielne fanki. Nie mogłyśmy wytrzymać ich krzyków na szczęście razem z Luizą szybko im odpowiadałyśmy jakąś ciętą ripostą. Jedna dziewczyna tak mnie wkurzyła, że wylałam na nią wrzątek. W sumie dziękowałyśmy im, bo to była jedyna dla nas rozrywka. 
Dzień przed zdjęciem gipsu siedziałam w pokoju. Te wstrętne dziewczyny nie dawały spokoju i krzyczały coraz głośniej. Włączyłam jak najgłośniej muzykę i włożyłam słuchawki do uszu. Nawet nie usłyszałam jak wszedł Liam.
- Nie ogłuchniesz, kochanie? 
- Tylko o tym marzę. Uwolniłabym się od tych krzyków. 
- Mam pomysł. Idź na balkon i poczekaj pięć minut. 
Poszłam na balkon i czekałam. Głowa mnie bolała niemiłosiernie od tych krzyków. W końcu przyszedł Liam chwycił mnie w tali i powiedział 
- Kocham cię. - i mnie pocałował
Fanki cichły. Po jakiś pięciu minutach nie było pod naszym oknem żadnej fanki. Postanowiliśmy powiedzieć o tym genialnym pomyśle  Liama reszcie, żeby też mogli się pozbyć fanek. Podziałało.
Następnego dnia zdjeli nam gipsy a my żeby to uczćić pływałyśmy cały dzień w basenie. Wieczorem poszliśmy z chłopakami na plażę. Dziewczyny stały na krańcu mola same bo chłopcy poszli po napoje. Postanowiłam się odwdzięczyć za moją pobutkę z przed dwóch tygodni i zaczęłam biec w ich stronę i wrzuciłam je do wody. 
- Nath ty mędo! - krzykneła Luiza 
- Tak słucham? 
Dziewczyny zaczeły wychodzić z wody a ja doskonale wiedziałam, że będą chciały mi się odwdzięczyć. Zobaczyłam chłopców i zaczełam biec w ich stronę. 
- Broń mnie. - powiedziałam chowając się za Liama Dziewczyny podbiegły i zatrzymały się przed chłopakami - Jak wepchnełaś je wszystkie do wody? 
- spytał Harry
- Normalnie.- odpowiedziałam 
Po północy wróciliśmy do hotelu.
~~~~~~~~~~~~

A to kolejny rozdział. Sąszę iż nastepne rozdzialy bede dodawala do 23 a potem to raczej dopiero w nowym roku. Dziekuje za 1400 wyświetleń. *_*. Postaram sie dodac(jeszcze w tym roku) 3 rozdział z Zaynem.
MIŁEGO WIECZORKU.

środa, 17 grudnia 2014

Imagin z Liamem~cz.7

Rozmawiałyśmy z Luizą i wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatni przyszedł Liam.
- Część skarbie, możemy porozmawiać? - spytałam
- Tak, też chciałem cię prosić o rozmowę.
Weszliśmy na taras.
- Proszę, zacznij. - powiedziałam
- Chodzi o to, że jak byliśmy wtedy w galerii i ty poszłaś kupić błaszczyk to ją poszedłem za tobą i widziałem jak całujesz się z Kendalem.
- Ale to nie tak. - broniłam się
- A jak? - spytał Liam.
- On do mnie podszedł i powiedział, że mnie kocha, złapał mnie za nadgarstki i mnie pocałował a ja nie mogłam mu się wyrwać.
- Ale dlaczego?
- Nie wiem. Takie jest życie.
- Dobra puśćmy to w niepamięć. O czym chciałaś ze mną porozmawiać?
- Też o tym ale już ci wszystko wytłumaczyłam.
- To chodź na śniadanie za nim Niall zje wszystkie gofry.
Przytuliliśmy się do siebie i weszliśmy do środka. Luiza zaciągnęła mnie na bok i spytała:
- I jak?
- Wszystko dobrze. Dziękuje.
- Nie ma za co. - przytuliłyśmy się

***

Następne dni mijały bardzo nudno, bo musieliśmy przygotowywać wszystko na urodziny Harrego. Nie było to wcale takie trudne bo pojechał na kilka dni z Laura do rodziny. Postanowiłam, że dekoracjami zajmiemy się dzień przed imprezą. Ja i Luiza siedziałyśmy prawie cały czas w kuchni a chłopcy pomagali nam tylko przy ciastach. Dostałam smsa od Laury.
" Chowajcie wszystko za godzinę będziemy. To ma być niespodzianka więc udawajcie, że o niczym nie wiecie."
- Bajka się skończyła. - powiedziałam
- Jaka bajka? - spytała Luiza
- Harry i Laura zaraz będą to ma być niespodzianka więc o niczym nie wiecie. Chować wszystko. Niall daj kluczyki.
- rzucił mi posłusznie klucze do garażu i zaczeliśmy zanosić tam wsztstkie ciasta. Otworzyłam okno, żeby nie było czuć zapachu ciast. Usiedliśmy na kanapie i udawaliśmy, że coś oglądamy po jakiś pięciu minutach weszli Harry i Laura.
- Niespodzianka! - krzyknął Harry.
- O hej nie mieliście wrócić dzień przed urodzinami? - spytała Luiza
- Trochę zmieniły nam się plany.
- Laura, jak dobrze, że jesteś muszę ci coś powiedzieć. Chodź do mnie. - poszłyśmy do mnie - Nie mogłaś nas szybciej uprzedzić?
- Nie sama dowiedziałam się 5 min przed napisaniem do ciebie smsa.
- Co się wogóle stało?
- Pokłócił się z rodzicami.
- Dobra idziemy na dół.
Zeszłyśmy. W salonie stał Alan.
- Hej Alan. - powiedziałam równo z Laura
- Część dziewczyny. - powiedział
- Co jesteś taki podekscytowany? - spytał Harry
- Wracacie do pracy. Jedziecie...
- No mów. - powiedział Liam
- Jedziecie na Hawaje, kręcić teledysk do " Steal my girl". Pokoje będą podwójne.
Wszyscy byli bardzo przejęci. Pobiegliśmy do góry się spakować. Wyjazd miał być po urodzinach Harrego. Po jakiś pięciu minutach. Zostawiłam walizkę z kilkoma bluzkami i poszłam do Luizy.
- Możemy zrobić tort. - powiedziałam
- Dobra chodź.
Napisałam do Laury smsa, że ma trzymać Harrego w pokoju. Razem z Luizą zrobiłyśmy duży, czekoladowy tort i wróciłyśmy do pakowania.
- Maja. Co zrobimy z Cynamonem? - spytał Liam kiedy wróciłam do pokoju
- Nie wiem na Hawajach jest za gorąco. - wzięłam mojego pieska na ręce.
- Może poproszę mamę, żeby się nim zajeła?
- Czemu nie. Kamila go polubiła.
Zadzwonił do swojej mamy, która się zgodziła. Wziął Cynamona i zawiózł. Wrócił po jakiejś godzinie.

Urodziny Harrego trzeba zabrać się do roboty. - pomyślałam po obudzeniu się. Spojrzałam na Liama, który jeszcze spał. Usłyszałam sygnał smsa był od Laury " Idę z Harrym na plażę. Macie czas do dwudziestej. " Wstałam i poszłam się ubrać. Wróciłam jeszcze do pokoju po telefon i nie chcący obudziłam Liama.
- Która godzina? - spytał
- Dziesiąta. Trzeba zacząć przygotować urodziny Harrego
- Dobra już wstaje. - powiedział i pocałował mnie w policzek. Zeszłam na dół i zobaczyłam ozdobiony pokój.
- Mogliście mnie obudzić. - powiedziałam
- Dziewczyno, kiedy ty się ostatnio wyspałaś? - spytała Luiza
- Ja się zawsze wysypiam. - ziewnełam
- Taa... jasne. Gdyby cię Laura nie obudziła to byś jeszcze spała. - powiedziała Luiza
- O co siostry się kłócą? - spytał Liam
- Luiza mówi, że się nie wysypiam. - odpowiedziałam
- Popieram. - powiedział Liam
- My też. - odezwali się Niall i Louis, spojrzałam na Sare była zmieszana
- Sara ty też przeciwko mnie?
- Musisz to przyznać.
- Nie no wiecie co. Niall daj klucze pokroje ciasta.
Rzucił mi kluczyki. Zaczęłam znosić ciasta, kroić je i kłaść na talerze. Nim się zorientowałam była dziewiętnasta. Poszłam się przebrać ubrałam białofioletową sukienkę z czarną kokardą. Luiza była ubrana w sukienkę odcieniu brązowego. Sara miała ubraną sukienkę koloru czerwonego. Sara wczoraj pokazała mi swoją różową sukienkę była naprawdę śliczna. Po jakiś pięciu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć byli to goście na urodziny Harrego a dokładniej wokaliści The Wanted. Potem poprzychodziły takie gwiazdy jak: Robert Pattinson, Kirsten Stewart, Emma Watson, Logan ,  Carlos , James (Kendal podobno nie przyszedł bo jest chory a Little Mix ma jakiś ważny koncert), Ariana Grande, Taylor Lautner, Justin Biber, Katy Pery(nigdy jej nie lubiłam) i wiele innych ale razem z nami było około stu pięćdziesięciu gości. Po jakimś czasie do domu weszła Laura i niczego nie spidziewający się Harry. Wszyscy wyskoczyli z ukrycia i krzyczeli NIESPODZIANKA, potem zaczeli do niego podchodzić, składać mu życzenia i dawać prezenty. Razem z Luizą stanełam za bufetem. Postanowiłyśmy zrobić kawał i porobić zestawy. Jeden zestaw, w którego skład wchodziły: wszystkie ciasta, tort oraz jakiś napój kosztował 20 dolców. Ja, Liam, Luiza i Niall mieliśmy za darmo bo wszystko przygotowaliśmy. Po jakiś dwudziestu minutach do bufetu podeszła grupa składająca się z Jamesa, Sivy i Carly Rae.
- Dziewczyny to zdzierstwo. - powiedział Siva
- Myślisz, że łatwo jest tak piec i gotować. - powiedziałam
- No ale dziewczyny. - powiedział Liam
- Solenizanci mają zniżkę o połowe. - powiedziałam
- A my? - odezwała się Carly
- O pięć. - powiedziała Luiza i przybiła mi piątkę
Oni nam zapłacili a my nie chciałyśmy wyjść na chamów i dałyśmy im specjalne karteczki dzięki, którym dwie następne porcje mają gratis. Do bufetu poszedł Niall i porwał Luize do tańca.
Wróciła po godzinie.
- Na tych urodzinach dużo się dzieje. - powiedziała
- Masz rację. Idę na chwile do pokoju. Zaraz wracam
Szłam w kierunku schodów i nagle zobaczyłam jak mój Liam całuje się z Katy. Ogarneła mnie złość. Poszłam na górę. Tam też nie brakowało emocji. Laura kleiła się do Niall ale on ją ignorował. " Gdyby Liam taki był " - pomyślałam
Wziełam z pokoju to co chciałam i wróciłam do Luizy.
- Wiesz co? - spytała
- Słucham?
- Sprzedałam tyle zestawów, że nasza czwórka może spokojnie dziesięć razy jechać w tropiki.
- To wspaniałe wieści, nie tak jak moje. - powiedziałam
- A co się stało? Liam cię zdradził? - zaczeła się śmiać ale po spojrzeniu na mnie wiedziała, że trafiła w dziesiątkę.
- Najpierw mnie oskarża, że całowałam się z Kendalem a sam całuje się z tą suką.
- Oni są od dawna przyjaciółmi może to był przyjacielski pocałunek? - pokreciłam przecząco głową - To może ona go zmusiła tak jak ciebie Kendall.
- Trzeba się pogodzić z tym, że nie każdy facet jest taki jak twój mąż.
- Co masz na myśli? - spytała zaniepokojona
- Laura do niego zarywała a on nic. - odetchnęła z ulgą
- Mogę pogadać z Liamem  jak chcesz.
- Tak chcę.
- Zaraz wracam.

*** Luiza i Liam***

- Liam możemy pogadać? - spytałam odrywając go od rozmowy z Tomem jednym z wokalistów The Wanted
- Słucham, czego chcesz? - spytał przepraszając Toma
- Czemu całowałeś się z Katy?
- To ona mnie pocałowała
- Teraz tłumaczysz się jak Jagoda, nie sądzisz?
- A ty co książkę piszesz?
- Tak " Liam Payne i jego sposób na spieprzenie związku"
- Dowiaduj się wszystkiego sama. - krzyknął a ja chciałam odejść - Luiza, czekaj. Przepraszam mam mętlik w głowie.
- Słaby tytuł.
- Po tym co zobaczyłem w galerii mam mętlik w głowie. Proszę cię nie mów nic Nath.
- Spóźniłeś się ona mi o tym powiedziała. Radzę ci z nią pogadać to będzie" Jak uratować związek w minutę"

*** Nathalie i Luiza ***

- Jak ci poszło? - spytałam Luizy
- Jeśli nie pogada z tobą po imprezie to mi powiedz a ja sprawie, że będzie gwiazdą książki.
- Jakiej książki?
- Niech ci powie jak będziecie rozmawiać.
- Spoko. Mam dobre wieści.
- Jakie? - spytała
- Sprzedałam tyle tych zestawów, że na 100% będzie dla każdego po 2000.
- To super.

*** Nathalie i Kendall ***

 - Musimy pogadać. - powiedział Liam, poszliśmy na taras
- No słucham. Groziła, że cie zabije? Związała cię? - powiedziałam spokojnie, nie chciałam, żeby nasza rozmowa przerodziła się w kłótnie.
- Nie ja ją pocałowałem. I to ty zaczełaś. - nie był spokojny
- Niby czym?
- Udajesz, że nie wiesz. Chyba nie ja całowałem się z Kendalem.
- To on mnie pocałował. - po policzkach spłyneły mi łzy - Ja posiadam dowody na to, że nie mogłam się uwolnić. Radzę ci przeczytać "Jak sobie radzić ze swoim idotyzmem i kretynizmem"
- Co ty i Luiza macie do tych książek?
- Powiesz mi dlaczego się całowaliście?! - nie wytrzymałam i krzyknełam
- I kto tu powinien przeczytać książkę?!
- Uszy mi więdną jak cię słucham!
- Cieszy mnie to bardzo! - odszedł
- Idź do tej swojej Katy!
- Idę do Luizy!
- I tak cię nie wysłucha!
- Ona nie jest tobą!
To już zabolało. Zaczełam mocniej płakać. Nagle ktoś mnie spytał
- Maja coś się stało? - podniosłam wzrok, była to Kristen
- To wszystko przez Katy.
- Znowu zdzira nabroiła. - zaśmiałam się
- Zdzira? Myślałam, że się przyjaźnicie?
- Dziewczyno, proszę cię. Toleruje ją tylko że względu na Roberta. W głębi serca jej nie nawidze.
- Coś nas łączy.
- Dobra co ta żmija zrobiła?
- Całowała się z Liamem.
- A to jędza. Nie martw się dopiekę jej.
- Naprawdę?
- Masz moje słowo.
- Kirsten chodź już jedziemy. - usłyszałyśmy głos Roberta
- Muszę lecieć. Luiza ma mój numer jakby co to dzwoń.
- Napewno się odezwe.
Kristen poszła a ja siedziałam jeszcze dziesięć minut na tarasie. Gdy weszłam do domu gości już nie było. Moi przyjaciele sprzątali. Pomogłam im. Po dwudziestej trzeciej przebrałam się w dres. Podejrzewałam, że nie zasnę. Siedziałam w salonie i czytałam książkę. Wszedł Niall.

- Luiza nas woła, żeby się kasą podzielić. 

- Już idę.

Poszłam za Niallem do pokoju jego i mojej siostry. Był tam już Liam. Nawet na niego nie spojrzałam. Usiadłam się jak najdalej jego ale jednocześnie tak, żeby na niego nie patrzeć. Luiza dała nam pliczki i zaczeliśmy liczyć.

- Ile macie? - spytałam po dziesięciu minutach 

- 3000 - odpiwiedzieli równo

- Ja też. Wszystko się zgadza. 

- Nie wiem jak wy ale ja idę spać. - powiedział Liam

- Dobranoc. - powiedziałam i zeszłam do kuchni 

Zrobiłam sobie herbatę. Wyłożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam dalej czytać. Wylot mieliśmy o siódmej a ja o czwartej skończyłam czytać. Poszłam do kuchni i zrobiłam naleśniki. Skończyłam je smażyć o piątej. Poszłam obudzić wszystkich. Zjedliśmy śniadanie. Byłam zmęczona. Wiedziałam, że zarwanie nocy źle się skończy. O siódmej byliśmy już w samolocie. Nie odzywałam się do Liama. "Oglądałam" jakiś film. Nawet nie wiem o czym był. Wysiedliśmy z samolotu i udaliśmy się do hotelu. Chłopcy wzieli klucze do pokoi. Była dwudziesta więc udaliśmy się na plaże. Każda z par poszła jak najdalej od siebie. Stałam na samym krańcu mola. Podszedł do mnie Liam.

- Nath... - zaczął - Przepraszam nie potrzebnie się wczoraj uniósłem. Wiem, że nie chciałaś kłótni to przeze mnie zaczęłaś krzyczeć. To moja wina.

- Nie. To nie twoja wina. Wczoraj zaczełam krzyczeć bo próbowaliśmy obarczyć siebie nawzajem winą. Wina leży po stronie naszej dwójki. 

- Ale...

- Nie ma żadnego ale. - przerwałam mu spojrzałam mu prosto w oczy - Między nami nie ma albo przynajmniej nie chcemy, żeby był podział na moje twoje jest tylko nasze. Rozumiesz?

- Kocham cię.- powiedział i mnie pocałował później siedzieliśmy wtuleni w siebie. Nie spałam ponad 24 godziny i zasnełam w ramionach Liama.

Ok no i jest kolejny rozdział.
Proszę o komentarze.
Kocham was.

wtorek, 16 grudnia 2014

Imagin z Liamem~cz.6

Nadszedł dzień wylotu z Polski. Od rana, każdy biegał po domu i sprawdzał czy niczego nie zapomniał. Wylot mieliśmy o 21, więc się nie spieszyliśmy. Mama przeżywała, że wyjeżdżam z Polski. Tata trochę pomarudził, że chłopcy go zostawiają. Miałam wrażenie, że nasz ojciec bardziej będzie tęsknił za naszymi chłopakami niż za nami. O godzinie 20 wszyscy zaczeli znosić swoje bagaże i udaliśmy się na lotnisko. 
- Uważajcie na siebie. - powiedziała płacząc mama 
- Będziemy mamo. - powiedziała Luiza, tata prytulił chłopaków po męsku 
- My już musimy iść mamo. - powiedziałam 
- Będę tęsknić. - powiedziała 
- My też. - odpowiedziałam i rzuciłyśmy się jej z Luizą na szyję
Wsieliśmy do samolotu. Kochałam Polskę ale nie było mi żal, że wyjeżdżam. 
- Kochanie ty płaczesz? - spytał Liam ocierając mi łzę z policzka 
- Tak jakoś mi się łza w oku zakręciła
- Rozumiem. Już za nimi tęsknisz? 
- A ty byś nie tęsknił? - rozkleiłam się w jego ramionach 
- Kotku to zupełnie normalne. - przytulił mnie do siebie 
Usłyszeliśmy głos pilota, że mamy zapiąć pasy. Po 7 godzinach usłyszeliśmy to samo. Była czwarta rano ale na szczęście taksówka przyjechała szybko. W domu byliśmy około piątej. 
- Nie wiem jak wy ale ją idę spać. - powiedział Liam
- Ja też. - powiedział Harry i wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi
Około szóstej obudziło mnie drapanie w drzwi. 
- Cynamon. - powiedziałam i wyszłam z pokoju
Wziełam Cynamona na ręcę i zeszłam na dół. W kuchni zastałam Nialla,Liama,Louisa.
- To jakieś zebranie? - spytałam i puściłam Cynamona 
- Właściwie to tak. - powiedział Liam i mnie przytulił 
- Coś się stało? 
- Gdzie dziewczyny? - spytał Niall
- Śpią. - odpowiedziałam 
- Idź je obudź ale nie budź Harrego- powiedział Louis
- Ale dlaczego ja, to wasze dziewczyny i żona. 
- Tak ale twoje przyjaciółki i siostra.
- Jakby co zwalam na was.
Poszłam do góry. Zaczełam budzić dziewczyny, każda wzieła ze sobą poduszkę. Zeszłyśmy po cichu na dół. Chłopcy stali tyłem a dziewczyny rzuciły w nich poduszkami. 
- A to za co? - spytał Liam a Cynamon zaczął szczekać 
- Za to, że nas pobudziliście. Mam nadzieje, że to coś ważnego. - powiedziała Luiza, a ja wzięłam Cynamona na ręce i uciszyłam. 
- To sprawa życia i śmierci. - powiedział Niall
- Urodziny Jamesa. - powiedział Louis
- My nie mamy pomysłów Chłopcy spojrzeli na mnie. 
- Co? 
- Zajmiemsz się organizacją? - spytali równocześnie 
- No dobra. Dajcie mi kartkę i coś do pisania. - po chwili wszystkie potrzebne przybory leżały przede mną
- Więc tak potrzebujemy kogoś kto zajmie się Harrym, kogoś kto przygotuje dekoracje, kto przygotuje jedzenie no i kogoś kto przygotuje listę gości. 
- Jeszcze jakiś serwis sprzątający. - odezwał się Louis - Macie zamiar urządzić imprezę w takim chlewie? 
- Co do sprzątania to lepiej, żebyśmy my sprzątali. Harry nie nabierze podejrzeń a po za tym chyba umiecie się obsługiwać mopem i szczotką. 
- No dobra. - powiedział Niall
- Harrym zajmnie się Laura. Musisz go zajmować, żeby cały czas go nie było w domu, jasne? 
- Jak słońce. - odpowiedziała 
- Dobra zostaje ja, Liam, Luiza, Niall, Louis i Wiktoria. Ja i Liam zajmiemy się dekoracjami i będziemy wspomagać Luzie i Niallowi, którzy będą robili jedzenie. Louis i Sara robią zaproszenia i listą gości. Pasuje? 
- Tak. - powiedzieli wszyscy równo. - Dobra zaczynamy od środy bo nie ma sensu szybciej. 
- To chodźcie się ubrać, żeby nie paradować w piżamach. 
Wszyscy poszli na górę i się przebrali. Oczywiście robiłam śniadanie. Zrobiłam kanapki. Po jakiejś godzinie wstał Harry.
- Hej wy już nie śpicie? - spytał 
- Jak widać. - powiedział Liam
- Chodź kochanie, zjedz.- odezwała się Laura, Harry podszedł do niej i ją pocałował. 
- Ludzie tu jedzą. - powiedziałam i rzuciłam w nich talerzem 
- Smacznego. - powiedział Harry i zaczął jeść 
Po śniadaniu usiedliśmy w salonie. Trochę mnie zmuliło i prawie zasnełam. 
- Nabrałam ochoty na pieczenie. - powiedziała Sara
- A co chcesz piec? - spytałam 
- Zastonowimy się po drodze. - powiedziała 
- Kto idzie z nami? 
Nastała cisza. 
- Las rąk. - odezwał się Lia,
- Mamy pierwszego ochotnika. - powiedziałam 
- Niech będzie. - wstał i podszedł do nas 
- Dobrze ci tak. - odezwał się Niall
- Brawo! Drugi ochotnik. Jedziemy.
Po drodze stwierdziłyśmy, że zrobimy "Niebiański Przysmak". Kupiłyśmy wszystkie potrzebne składniki. Po tych zakupach poszliśmy na kawę. 
- Ja zamówie. - powiedział Liam.
- Zanim on zamówi to ja jeszcze pójdę kupić błyszczyk. - powiedziałam 
- Tylko szybko. - powiedziała Sara
Szłam w stronę drogeri, kiedy usłyszałam znajomy głos. Był to Logan. 
- Nathalie czekaj! - krzyknął 
- Część Logan , czego chcesz? 
- Muszę ci coś powiedzieć. 
- Słucham cię jak radia. 
- Kocham cię. 
- Co? Z
łapał mnie za nadgarsrki i pocałował. Próbowałam mu się wyrwać.

*** Liam ***

Podeszłem do stolika. 
- Gdzie Nath? - spytałem 
- Poszła po błyszczyk. - powiedział Niall
- Pójdę za nią. - powiedziałem
Postawiłem kawę na stoliku. Poszedłem w stronę drogeri. Kiedy wyszedłem zza rogu zobaczyłem jak Nathalie całuję się z Loganem.
Wróciłem do stolika.

*** Nathalie***

Udało mi się w końcu wyrwać Loganowi. Kopnełam go w kolano i wróciłam do stolika. Zaczełam masować sobie nadgarstki, bo strasznie mnie bolały. 
- Co ci w ręce? - spytała Sara
- Nadgarstki mnie bolą. - odpowiedziałam 
Kiedy wracaliśmy do domu przechodziliśmy koło schroniska, a ponieważ ja i Laura kochamy psy wejście do niego było nieuniknione. Zaciągnełyśmy chłopaków do środka. Podeszłyśmy do jednej klatki. 
- Patrz na nie. - powiedział Niall
- Wyglądają jak małe dziewczynki, którym ktoś dał lizaka. - zaśmiał się Liam.
- Niall kup sobie taką suczkę. - powiedziała Wiktoria- Od dawna mi mówisz, że chcesz suczkę a ta jest piękna. 
- Dobra ale później, bo teraz z zakupami będzie lipno. 
Jak powiedział tak też zrobił wieczorem wrócił z małym owczarkiem. Wszyscy zaczęli go podziwiać, mnie bolał brzuch więc siedziałam na tarasie. Podeszła do mnie Luiza. 
- Cynamon będzie miał kolerzankę. Sydney. 
- To fajnie. - powiedziałam obojętnym tonem 
- Dobra siora widzę, że coś cię gryzie. Co jest? 
- Brzuch mnie boli. To tyle. 
- Nie kłam. 
- No dobra. Widzisz ślady na nadgarstkach. Logan mnie za nie złapał i mnie pocałował a ja nie miałam siły, żeby się wyrwać. 
- No i co z tego? 
- To że on mnie całował. 
- No i co z tego. On cię całował nie ty go. Nie jesteś niczemu winna. 
- Ale jak to powiem Liamowi on zrobi awanturę Loganowi, a Kendall się o tym dowie i stracę przyjaciela, zaś jak nie powiem Liamowi to dowie się od kogoś innego i stracę chłopaka. 
- Daj mi pomyśleć do jutra, okey? - spytała 
- Kocham Cię. - przytuliłam ją 
- Ja Ciebie też.

*** Liam ***

Obudziłem się w środku nocy. Zeszłem na dół do kuchni. Była w niej Laura. 
- A ty co robisz o tej godzinie? - spytałem 
- Coś mnie tu ciągnęło tylko nie wiem co. 
- Aha. - powiedziałem smutno 
- Chyba już wiem co. Stało się coś? 
- W sumie tak. 
- Mów. 
- Bo jak byliśmy wtedy w galerii to widziałem jak Nathalie całuje się z Loganem. 
- Słuchaj. Nie wiem jak to było ale wydaje mi się, że to on ją pocałował i do tego trzymał ją za nadgarstki. 
- Wspominała, że bolą ją nadgarstki.
- Radzę ci z nią pogadać i wysłuchać jej do końca.- powiedziała - Ona nie byłaby zdolna, żeby kogoś zdradzić. Uwierz mi znam ją od urodzenia. Widzę, że cię kocha. Przy tobie czuję się bezpieczna. 
- Skąd to wiesz? 
- Wątpisz w jej uczucia? - kiwnołem przecząco głową - Zanim przyjechałyśmy do Los Angeles taki prawdziwy uśmiech ostatnio widziałam u niej w kwietniu po konkursie tańca. 
- Dobra. Posłucham twojej rady. 
- Spróbowałbyś nie. Dobranoc. - poszła na górę po dwudziestu minutach też poszedłem się położyć.

*** Nathalie***

Wstałam przed piątą. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zrobiłam dla wszystkich szybkie gofry i wyszłam na taras. Po jakiejś pół godzinie przyszła do mnie Luiza. 
- Dziecko ty masz bezsenności czy co? 
- To mój najmniejszy problem. 
- Powinnaś z nim pogadać. 
- Dobra. 
Weszłyśmy do domu i zjadłyśmy po gofrze.

A to kolejny rozdzial, mam nadzieje ze aie podobał.
Mialam zostac w szpitalu ale na szczęście okazalo sie ze mogę jechac do domku. Proszę o komentarze.
Kocham was ♥♡♥♡♥