Powered By Blogger

piątek, 5 grudnia 2014

Imagin z Liamem~Cz.4

Miłego czytania.

Bal został zorganizowany w jednym z najbardziej wystawnych hoteli Los Angeles. Kiedy dojechaliśmy na miejsce poczułam stres, że fotoreporterzy zaczną nam robić zdjęcia, które trafią do prasy i napewno ukażą się w Polsce. Co nie byłoby takie złe bo są tam ludzie, którzy nie wierzyli w to, że przyjeżdżamy do L.A. 
- Nath co jest? - spytała Sara
- Nic. 
- Kiepsko kłamiesz. - powiedziała Laura
- Co jest skarbie? - spytał Liam
- No bo tam jest pełno fotoreporterów i będą nas wypatrywać o różne głupoty. 
- Nie martw się. Wyminiemy pytania. - zapewnił mnie Louis
- Słowo palca? - wystawiałam mały palec 
- Nie jesteś na to za stara? - spytał Liam
- Na to nigdy nie jest się za starym. - powiedział Harry i podał mi palec 
- Dobra wychodzimy. - powiedział Zayn
Najpierw wyszła para, którą fotoreporterzy dobrze znali, czyli Niall i Luiza, następnie Louis i Sara, potem Harry i Laura, ja z Liamem na koncu.. Podeszliśliśmy do reszty. Jak się spodziewałam fotoreporterzy obsypali chłopców pytaniami. " Skąd je znacie?" "Kim one są?" itp. Chłopcy je ignorowali. Stanęliśmy w wielkim korytarzu wyłożonym marmurem, stały tam wszystkie pary, które tańczyły tango. Widziałam zdenerwowanie w oczach moich przyjaciółek i mojej siostry. Spojrzałam na inne gwiazdy też były zdenerwowane zwłaszcza dziewczyny. Ja nie czułam zdenerwowania podeszłam do tego na luzie. Po chwili zaczeła brzmieć muzyka i otworzyły się drzwi do wielkiej sali. Zaczeliśmy tańczyć. Moje pozytywne nastawienie chyba udzieliło się Liamowi bo było widać, że tańczy na luzie. 
- Dobrze nam poszło. - powiedziałam po wszystkim 
- Tu się z tobą zgodzę. 
Podeszliśmy do zarezerwowanego specjalnie dla stolika. Kelnerzy co chwila donosili wino i wódkę do stolików. Około godziny czwartej nad ranem większość gwiazd leżała poupijana na podłodze. Orkiestra na życzenie trzeźwych zagrała jeszcze jakiś wolny kawałek a Liam porwał mnie do tańca. Tańczyliśmy przytuleni do siebie. W końcu zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. 
- Hej gołąbeczki musimy iść. - powiedziała Luiza 
W limuzynie byłam już tak wykończona, że niemal zasnełam na ramieniu Liama. W domu Niall i Luiza poszli do jej pokoju. Sara i Liam do jej. Laura i Harry do jej pokoju a ja z Liamem do mojego. Liam położył się i zasnął. Jeszcze chwilę pogadałam z mamą i położyłam się koło Liama. Rano obudził mnie dzwonek telefonu Liama.
- Halo? - nie mogłam już zasnąć więc usiadłam na łóżko. Chwilę potem momentalnie odżył Liam
- Co jest? - spytałam 
- Nasze mamy się tu zjawią. 
- Po południu? 
- Nie, teraz. 
- Żartujesz? 
- Nie. 
Wyszliśmy szybko z pokoju i zaczął się rozgardiasz w całym domu. Jak zwykle podeszłam do tego na luzie co spowodowało, że z całej ósemki byłam gotowa najszybciej. Usłyszałam dzwonek. 
- Otworzę! - krzyknęłam i podeszłam do drzwi, otworzyłam je w drzwiach stały cztery kobiety, jedna z nich trzymała na rękach małe dziecko 
- Dzień dobry. Zapraszam. Wpuściłam kobiety do środka. W ciągu minuty wszyscy zbiegli się do salonu. Podeszłam do Liama, który objął mnie w pasie. Kobieta z dzieckiem okazała się być jego mamą. Dziewczynka miała na imię Kamila i miała 2 lata. 
- Witaj mamo. - zaczął Harry- To są moje nowe przyjaciółki Sara i Nathalie a to moja dziewczyna Laura. - Miło mi. - powiedziała mama Harrego.
- Mi także. - odpowiedziała Laura z grzecznością 
- Liam a ty przedstawisz mi swoje koleżanki? - patrzyła na moją rękę, którą zaraz schowałam za siebie 
- To jest Nathalie i ona nie jest moją koleżanką bo my jesteśmy ze sobą. 
- To wspaniele. - powiedziała, chyba udawała 
- Dobrze dzieciaczki obudziłyśmy was tak wcześnie w zamian zrobimy wam śniadanie. - powiedziała mama Louisa
- Bedzię nam bardzo miło. - powiedziałam była to miła odmiana, że nie musiałam stać i przygotowywać śniadania. Do mnie i do Liama  podeszła Kamila. Porozmawiałyśmy chwilę. Popytałam ją trochę o ulubione zabawki itp, bo o czym można rozmawiać z dwulatką, potem usiadłyśmy do śniadania. Kamila siedziała mi na kolanach i jadła swoje kanapki. 
- Mamo? - odezwała się po chwili 
- Słucham kochanie? 
- Cy Nathalie moze sie ze mną pobawic? - Jeśli tylko zechce. - Kamila spojrzała na mnie 
- Z chęcią, a tu nie daleko jest plac zabaw możemy tam pójdziemy się przejść? 
- Tiak. - odpowiedziała 
- A jak dobrze pogadasz że swoim bratem to pójdzie z nami. 
- Liam? - spojrzała na niego 
- No dobrze. 
Louis szepnął do Sary:
- Wiesz, że on idzie tylko że względu na Nath?
Sara kiwneła głową. 
- Lou słuch mam dobry. - powiedziałam 
- Ja nic nie mówiłem. 
- Ta jasne.
Po chwili wyszliśmy z Liamem i Kamilą na plac zabaw. Mała bardzo dobrze mówiła. Co chwila opowiadała mi ciekawe wiadomości o Liamie. Na plac zabaw dotarliśmy po jakiś pięciu minutach. Bujałam Kamilę na bujaczce, zjeżdżałam z nią z zjeżdżalni a Liam tylko nam się przyglądał.

*** mama Liama***

- Jak wam się podobają dziewczyny waszych synów. 
- Laura jest bardzo sympatyczna. 
- Sara też. 
- A ty co sądzisz o Nathalie? - spytała mnie mama Louisa
- Sama nie wiem. Mam pewne wątpliwości. Widziałyście jej rękę?
- Nie a co? 
- Jest na niej pełno śladów od żyletki. 
- Napewno jest na to jakieś logiczne wytłumaczenie. Daj jej szansę.
- Dobrze.

*** Nathalie***

- Mam dziwne deja vi. - oznajmiłam - Czemu? 
- Przypominają mi się chwilę z dzieciństwa. Luiza też ze mną się tak bawiła jak ja z Kamilą. 
- Pamiętam. - usłyszałam głos Luizy - Ładna z was rodzina. 
Pokazała mi zdjęcie. 
- Kiedy je zrobiłaś? - spytałam 
- Przed sekundą. Będziesz miała jaki opis dodać" Ja i moja szczęśliwa rodzinka" 
- Dzięki za pomysł. 
- Dobra idziemy bo mamy chcą się zbierać.
- Kamila chcesz już jechać? - spytał jej Liam
- Ee. Chcie zostac z Nath.
- Moja własna siostra woli ciebie ode mnie.- poskarżył mi się 
- Życie. Kamilka chodź idziemy już. Obiecuję, że nie długo cię odwiedzę. 
- No juz dobze.
Udaliśmy się do domu. Mama Liama podziękowała za opiekę nad małą i odjechała z resztą mam. Liam poszedł na chwilę do góry i zaraz wrócił. 
- Idę dodać zdjęcie. Idziesz ze mną? - spytałam Liama
- Zaraz przyjdę. 
Powiedział. Weszłam na górę. Na łóżku leżał mały sznicel angielski. Koło niego był list.
" To za wszystko co dla mnie zrobiłaś.
Dziękuję, że jesteś. 
Kocham Cię. 
Liam♥♥♥♥
Ps. Wiem, że to twoja ulubiona rasa od dobrej wróżki."
Pobiegłam z pieskiem na dół, podziękować Liamowi.

2 komentarze:

  1. O jezu :/ Wspaniale to opisałaś, czeka na następną część.
    Tylko popracuj nad ortografią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Julia Kinczel -ja mam Dyslekcje więc nie zauważam błędów.Przepraszam

    OdpowiedzUsuń