Powered By Blogger

niedziela, 14 grudnia 2014

Special na 1000 wyświetleń.

Nie moge uwierzyć to juz 1000 wyswietlen Wow jestescie wielcy, DZJEKUJE. Bardzk sie ciesze ze odwiedzacie mojego bloga.W ciagu 2 miesiecy ponad 1000 wyświetleń.  Moze dla niektórych to malo bo maja blogi i maja po kilka tysiecy wyswietlen a mój dopiero tyle. Jestescie wielcy DZIEKUJE.

Zeszłam ze schodów i skoczyłam na szyję Liamowi.
- Dziękuję. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek 
- Cieszę się, że ci się podoba. 
- Jest cudowny. 
- Jak podoba się szczeniak? - spytała Laura
- Wiedzieliście?
- Wszyscy wiedzieli. - powiedział Niall
- Nie wierzę i Sara się nie wygadała? - zażartowałam 
- No dzięki za wsparcie. Foch. - powiedziała 
- 3, 2, 1 - i już mnie dusiła 
- Robię się zazdrosny. - powiedział  Liam.
- Nie masz o co. Idziesz dodać że mną te zdjęcia? 
- Tak. - poszliśmy na górę 
Chciałam wymyśleć jakieś oryginalne imię dla mojego szczeniaka ale chciałam też, żeby było łatwe do zapamiętania. W głowie miałam kompletną pustkę, więc postanowiłam wejść na facebooka. Dodałam nasze zdjęcie z Kamilą. 
- Chcesz lody? - spytał Liam.
- Proszę. - uśmiechnęłam się do niego 
Zszedł na dół a ja postanowiłam poczytać posty dodane przez kolegów z Polski. Stwierdziłam, że mam mało zdjęć więc chciałam wrzucić jeszcze z wczoraj. 
- Proszę lody z cynamonem. - powiedział Liam a mnie olśniło 
- Już wiem! - krzyknełam na cały pokój 
- Co wiesz? 
- Jak nazwę mojego szczeniaka. 
- Chyba nie " lody z cynamonem"? - Jasne, że nie. Cynamon. Podoba ci się? 
- Bardzo oryginalne. 
- Wiem. - podał mi lody 
- Dzięki. 
- Dodajesz zdjęcia z wczoraj? 
- Tak. Chyba, że masz coś przeciwko. 
- Dodaj te zdjęcia albo dodam je za ciebie. Dodałam zdjęcia. Chwilę potem miałam już komentarze typu: " To jest Liam Payne" " Omg! Wy jesteście razem?" Zaczęłam się śmiać. 
- Z czego się śmiejesz? - Z komentarzy. 
- Mogę? 
- Jasne. Jak skończysz to wyłącz. Ja idę na dół. 
Zeszłam do salonu siedzieli w nim Wiktoria i Louis oraz Laura i Harry.
- Nie przeszkadzam? - spytałam 
- Nie, siadaj. - powiedział Louis
- Co takie smutne miny? 
- Uświadomiliśmy sobie, że nie długo będziemy musieli się rozstać.
Zasmuciłam się. Nie mogłabym teraz wrócić do Polski. Tu udało mi się o wszystkim zapomnieć. 
- Dziewczyny, mogę was porwać na taras? 
- Jasne. - powiedziały i wstały 
Na tarasie chwilę milczałyśmy w końcu zabrałam głos. 
- Nie chcę wyjeżdżać z Los Angeles. - po policzkach spłyneły mi łzy 
- My też nie. - też zaczeły płakać 
- Ja... Ja dopiero tutaj o wszystkim zapomniałam. - przytuliłam się do nich 
- Ja czuję, że żyję. - powiedziała Sara, zwykle nie śmiała dziewczynka zodważniała 
- Ja się czuję sobą. - powiedziała Laura
- Hej dziewczyny. Co jest? - usłyszałyśmy głos Liama, koło niego stali Louis i Harry.
- My nie chcemy wracać do Polski. - powiedziałam 
- My też nie chcemy. - powiedział i mnie przytulił, po jakiś pięciu minutach znowu się odezwał - Mam pomysł. 
- Jaki? - spytała Sara
- Może będziecie chodzić z nami do Star School. 
- Jak sama nazwa wskazuje szkoła gwiazd a my nie jesteśmy gwiazdami. - powiedziała Laura
- A mam ci pokazać Kotka? 
- Serio jesteśmy na kotku? 
- Tak. 
Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałyśmy się. Mogłyśmy zostać w L.A. i być bliżej chłopaków. Wyszłyśmy z chłopakami. W szkole byłyśmy jakieś 20 min. później. 
- Dzień dobry. - powiedziałam wchodząc do sekretariatu - Chciałybyśmy się zapisać do szkoły.
- Czy wystąpiłyście gdzies? - spytała 
- Tak. Pojawiłyśmy się z chłopcami na balu i teraz wszystkie portale plotkarstkie są o nas. To znaczy my jesteśmy głównym tematem. 
- Tak wiem. Chciałam się tylko upewnić. Wypełnijcie papiery i będziecie przyjęte. 
Do domu wróciliśmy bardzo szczęśliwi. 
- Gdzie byliście? - spytała nas Luiza - Zapisać się do szkoły. 
- Przyjeli was? 
- No pefka. Czemu jesteś wkurzona?
- Bo Cynamon pogryzł mi buty. 
- A gdzie on jest? 
- Na tarasie. Ma karę. 
- Idę go wpuścić, bo jest zimno.
Weszłam na taras i ujrzałam mojego pieska, który gonił swój ogon. Kiedy do mnie pobiegł zaczął skamleć jakby chciał mi się wyżalić. Weszłam z nim do domu i dałam mu jeść. Zobaczyłam jak Niall idzie do siebie chociaż wszyscy siedzieli w salonie. Dołączyłam do nich. Nikt nie wiedział czemu Niall poszedł do pokoju. Po chwili wrócił do nas. Podszedł do Luizy, uklęknął i spytał:
- Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną. 
Było widać, że Luiza się cieszyła i bez chwili zawachania odpowiedziała: 
- Tak. 
- Mam dla ciebie jeszcze jedną wiadomość. Ślub będzie w Polsce. 
- Naprawdę? 
- Tak. Wyjeżdżamy jutro wszyscy z rana bo postanowiłem, że dziewczyny je zorganizują. Wszystkie trzy się ucieszyłyśmy, ale ja byłam na Nialla trochę zła. 
- Czemu nie powiedziałeś nam wcześniej? - spytałam go trochę wkurzona 
- Nie wiedziałem czy to wypali. 
- Dobra. O której wyjazd? 
- O siódmej musimy być na lotnisku.
- I dopiero teraz nam to mówisz? 
- Tak. Nie mówię wam tego za dwie czy trzy godziny więc do roboty.
Wszyscy momentalnie ruszyli się z miejsca. Najpierw Liam pomógł mi się spakować a ja jemu. Zastanowiłam się jak zareaguje mama kiedy zobaczy nas dwie.

*** Następnego dnia ***

Niall zaczął wszystkich budzić i zrzucać z łóżka. Naszczęście mnie to omineło bo jakieś pół godziny wcześniej wstałam i byłam prawie gotowa ale zmęczona jak nie wiem. Musiałam gonić Cynamona, bo nie chciał żebym założyła mu smycz. Wszyscy byliśmy gotowi dosłownie dwie sekundy przed przyjazdem taksówki. Spakowaliśmy walizki do bagażnika i nie długo potem byliśmy w samolocie. Obok mnie usiadł Liam,, w którego się wtuliłam i zasnełam. Obudziłam się pół godziny przed lądowaniem.
- Jak się spało śpioszku? - spytał Liam
- Długo spałam? 
- Prawie siedem godzin. 
- Serio? 
- Nath nie martw się sam też tyle przesłał. - powiedział Niall
- Ale masz przyjaciela wykablował cię, śpiochu. 
- Dobra, dobra. Jesteśmy kwita.
Wylądowaliśmy spokojnie i od razu pojechaliśmy do mnie do domu. Mama omal nie zemblała ze szczęścia kiedy nas zobaczyła. 
- Chodźcie, napijecie się. 
Nie zwracała uwagi na chłopców więc postanowiłam ich przedstawić.
- Mamo to jest Harry, chłopak Laury, Louis, chłopak Sary, Niall, nażeczony Luizy i Liam mój chłopak.

Mama krzątała się po kuchni robiąc nam coś do jedzenia. Razem z Luizą poszłyśmy do swoich starych pokoi. Liam poszedł za mną a Niall za Luizą. Kiedy weszliśmy do mojego starego pokoju Liam spojrzał na ścianę zaklejoną plakatami, potem na tablicę korkową, na której wisiały ich zdjęcia. Na małej półce stały ich płyty. Miałam nawet pościel z ich wizerunkiem.
- Wow. Ty naprawdę jesteś naszą fanką. - udało mu się wydusić
- Największą. - poprawiłam go
- Ta. Największa fanka a nawet naszych autografów nie masz
- Masz rację, a więc czy pan Liam Payne podpisałby mi się na plakacie?
- Z miłą chęcią, tylko na którym.
- Możesz sobie wybrać, z każdego mam po dwa a nie które po trzy.
- Nie zaczynasz mnie szokować. Mogę na wszystkich?
- Jeśli tylko namówisz chłopaków, żeby też się podpisali.
- Masz może markera?
- Widzisz tamten piórnik?
- Tak.
- Możesz sobie wziąć z niego.
Wyciągnął marker z piórnika i zaczął podpisywać plakaty. Długo to nie trwało, ponieważ zaraz usłyszeliśmy krzyki dziewczyn i chłopaków.
- Masz w domu trampolinę i nic nie mówisz?
- Ja mam w domu trampolinę? - podeszłam do okna - No tak mama coś wspominała, że kupiła.
- Chodź. - pociągnął mnie na dół i zaraz zaczeliśmy szaleć z nimi. Po jakiejś godzinie mama zawołała nas na kolację i moje ulubione ciasto(3bit). Długo rozmawialiśmy. Do mamy zadzwonił tata i powiedział, że nie mamy na niego czekać, bo wróci jutro. Było już późno więc wszyscy kładli się spać. Liam, Louis i Harry spali w salonie. Dziewczynom nie chciało się jechać do domu więc nocowały w sypialni dla gości. Luiza i Niall spali razem ( oni mogli bo się żenili). Leżałam już w łóżku kiedy usłyszałam, że ktoś wchodzi do mojego pokoju.
- Śpisz już? - spytał, rozpoznawał głos Liama
- Nie. Przyzwyczaiłam się do klimatu w Los Angeles i teraz nie mogę się przestawić a przecież tyle lat mieszkałam w Polsce.
- A myślisz, że jak mi jest. Strasznie żadko bywam w Europie.
- To może włączymy sobie jakiś film.
- Dobra.
- To ty wybierz a ja pójdę się napić.

*** Kuchnia ***

Kiedy weszłam do kuchni była tam też mama. Podejrzewałem, że zaraz zacznie mnie wypatrywać. Moje podejrzenia sprawdziły się.
- Czemu nie śpisz? - spytała
- Zachciało mi się pić. - nalałam sobie wody
- Powiedz prawdę. Nie zamierzasz wrócić do Polski? - westchneła
- Mamo, tak mam zamiar zostać w Los Angeles.
- Miałaś takie plany związane ze szkołą i teraz masz zamiar ją rzucić.
- Co do szkoły, zostałam na ten ostatni rok przyjęta do szkoły w Los Angeles.
- Ale czemu?
- Mamo, dopiero tam udało mi się o wszystkim zapomnieć. Tam nie myślę o tym wszystkim.
- I to jest prawdziwy powód.
- Tak.
- Nie zostajesz tam ze względu na Liama?
- Też ale to nie jest najważniejszy powód.
- Rozumiem będę tęsknić.
- Ja też.
- Idź już spać. - powiedziała a ja poszłam do siebie

*** Pokój Nath ***

- Przepraszam skarbie, że tak długo ale w kuchni zatrzymała mnie mama. - powiedziałam
- Nic się nie stało. Mam fajny horror.
- Niech ci będzie.
Usiedliśmy i zaczeliśmy oglądać. Nie oglądałam zbyt długo bo mnie zakupiło i zasnełam.
Obudziła mnie mama, która weszła i odsłoniła rolety.
- Mamo, co tu robisz o tak wczesnej porze?
- Nathalie jest ósma, organizujesz welese siostrze musisz wstawać.
- Dobra zaraz zejde.
Przebrałam się i wróciłam do pokoju Liam jeszcze spał, więc postanowiłam go obudzić i go pocałowałam ale na nic się to nie zdało bo on tylko odwzajemnił pocałunek i poszedł dalej spać. Zdjełam z niego kołdrę.
- Kochanie jeszcze pięć minut.
- Nie kochanie. Zaraz wróci mój tata i nie chcę, żeby zobaczył cię w samych bokserkach i koszulce. Poza tym mama zrobiła śniadanie i zaraz Niall wszystko zje.
- Ten argument mnie przekonał. Poczekasz na mnie?
- Dobrze.
Poszedł do łazienki a ja przez ten czas sprawdziłam fejsa. Kiedy wrócił zeszliśmy do kuchni powitaliśmy wszystkich głośnym " Część i smacznego". Usiedliśmy i zjedliśmy kanapki przygotowane przez mamę. Po śniadaniu zaczęłam szukać Cynamona. Zauważyłam, że bawi się z kotką sąsiadów. Chciałam do niego podejść ale zawołał mnie Niall.
- Co chciałeś? - spytałam
- Musimy zacząć przygotowania do ślubu.
- Wiem. Wymyśliłam, że ja, ty, Liam i Harry pojedziemy w miejsce gdzie chcesz zorganizować wesele a potem pojedziemy po garnitur dla ciebie. Reszta zaś zajmie się listą gości, zaproszeniami i jedzeniem.
- No dobra. - powiedział Niall
- To ruszać się. - powiedziałam - Możecie skorzystać z mojego laptopa.
Wyszliśmy. Pojechaliśmy na miejsce gdzie Niall chciał zrobić wesele. Był to wielki zamek, który miał pięć sal tanecznych i na każdej z nich była scena. Podszedł do nas wysoki mężczyzna w garniturze.
- Dzień dobry. Jestem właścicielem. Mogę w czymś państwu pomóc?
- Tak. - odezwał się Niall - Chciałbym tu zorganizować wesele za dwa tygodnie w sobotę. Cena nie gra roli.
- Rozumiem. Będzie pan miał to wesele.
- Mogę zapłacić od razu?
- Oczywiście. Zapraszam do bióra.
Niall i właściciel poszli do bióra a ja i chłopcy oglądaliśmy wystawę. Po chwili wyszedł Niall.
- To jak teraz po garnitur? - spytałam
- Wedle planu. - odpowiedział Niall.
Pojechaliśmy do miasta. Jak się spodziewałam chłopcy nie dali mi dojść do głosu.
- Idę po coś do picia. - powiedziałam i wyszłam
Szłam cały czas prosto. Nagle usłyszałam jak ktoś woła moję imię. Znałam ten głos aż za dobrze. Był to Marcin Krakowski. Przyspieszyła kroku ale mnie dogonił.
- Stój. - powiedział i mnie złapał w nadgarstkach
- Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać - próbowałam mu się wyrwać
- Chciałem cię przeprosić.
- Nie przyjmuje twoich przeprosin. Co ty wogóle robisz na wolności bez wiedzy mojej i mojej rodziny.
- Twoja mama wiedziała z tego co wiem Luiza też.
- Kochanie kto to jest? - usłyszałam głos Liama.
- Był moim partnerem kiedy chodziłam na zajęcia z tańca.
- Ty naprawdę wolisz jego ode mnie? - spytał Marcin
- Ciebie nigdy nie kochałam, przyjaźniliśmy się dopóki sam wiesz co zrobiłeś.
- Nie kłam już. Kochałaś mnie tylko nie chciałaś się do tego przyznać. A jego wolisz bo co? Bo jest sławny i ma kasę?
- Koleś przeginasz. - powiedział Liam i był gotowy go walnąć ale podbiegli do nas Niall i Harry. Niall odciągnął Liama od Marcina a Harry mnie.
- Żegnaj. - powiedziałam
Byłam zła na mamę i Luizę po drodze nie odezwałam się ani słowem. Gdy weszliśmy do domu podbiegł do mnie Cynamon. Wzięłam go na ręce i powiedziałam:
- Luiza, mama na taras! Teraz!
Poszły za mną. Zamknęła drzwi od wejścia na taras.
- Co chcesz? - spytała Luiza
- Czemu mi nie powiedziałyście?! - krzyknęłam
- Czego? - zapytała się mama
- Że Mateusz wyszedł!
- Skąd wiesz?
- Spotkałam go w mieście!
- Nathalie....
- Nie nawidzę was! Nie nawidzę!
Wybiegłam z tarasu. Wpadłam na Liama.. O mały włos nie zgniotłam Cynamona.
- Nath co jest? - spytał
- Zostaw mnie! - wybiegłam z domu

*** Liam ***

Poszedłem na taras zapytać Luizy co się stalo Nathalie. Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak wkurzonej.
- Co jest Nathalii? - spytałem
- Powiedzmy im. - powiedziała Luiza do mamy
- No dobra. Zawołał wszystkich. - powiedziała jej mama a ją wykonałem jej polecenie, po chwili wszyscy byli na tarasie.
- Zastanawiacie się pewnie dlaczego Nathaliw wybiegła taka zdenerwowana. - wszyscy kiwneli głowami
- To wydarzyło się na początku maja. - zaczeła mama Nath i Luizy - Maja wracała wtedy razem z Marcinem z lekcji tańca. Z tego co powiedziała wepchnął ją do samochodu i...
Nie mogła dokończyć. Dobrze wiedziałem co chciała powiedzieć, że ten chłopak ją zgwałcił.
- Ja i Sara znalazłyśmy ją w krzakach jak szłyśmy do szkoły. - kontynuowała Laura - Zadzwoniłyśmy szybko po karetkę i po rodziców Nathalie. Nie chciała nic mówić przez dwa tygodnie.
- Nie chciała nic mówić, nic nie jadła i nie piła. - mówił jej tata- Budziła się z krzykiem. Cały czas siedziała w pokoju z Sabą. Suczka już od dawna chorowała. Kiedy zdechła Nath w ramionach był to dla niej cios w plecy. Akurat znalazłem kilka żyletek w kuchni a były mi potrzebne do pracy. Wyszedłem do słownie na chwilę. Nathalie zostawiła wiadomość, że to nie na jej możliwości. Znalazłem ją w kuchni z przeciętnym żyłami. W szpitalu zaczeła wszystko mówić. Jakiś tydzień temu Marcin wyszedł na warunkowe, postanowiliśmy jej nie denerwować i zachować to przed nią w tajemnicy. Resztę historii znacie. - próbowałem się otrząsnąć z tego co usłyszałem, chłopacy też
- Gdzie ona może teraz być? - spytałem
- Wzięła ze sobą Cynamona? - spytała Laura
- Tak.
- Jest w parku. - powiedziała a ja wyszłem i udałem się w stronę parku.

*** Nath***

Zatrzymałam się w parku. Puściłam Cynamona i usiadłam na trawie. Cynamon zamiast pójść pobiegać zaczął na mnie skakać. Wzięłam go na ręce i przytuliłam. Po policzkach płynęły mi łzy, które Cynamon zlizywał. Po jakiś trzydziestu minutach było mi już lepiej. Nie czułam gniewu. Wstałam i poczułam jak ktoś mnie przytula.
- Już wszystko wiem. - powiedział i pocałował mnie - One chciały dobrze.
- Wiem. - przytuliłam się do niego - Kocham cię.
- Kocham cię. - odpowiedział i staliśmy tak dopóki Cynamon nie zaczął gryść mnie po nadgarstkach. - Wybaczysz im?
- Już im wybaczyłam. - ruszyliśmy w drogę do domu

*** Niall i Luiza ***

Siedziałam w pokoju i rozmyślałam nad tym wszystkim kiedy wszedł Niall.
- Część skarbie. - powiedział
- Część. Stało się coś?
- Pomyślałem, że może wybierzemy świadków.
- Dobrze kogo proponujesz? - spytałam
- Chciałbym, żeby moim świadkiem został Liam. Znam go prawie od dzieciństwa i jest moim najlepszym kumplem.
- To się dobrze składa, bo ją chcę żeby moją druchną była Nathalie.
- No to mamy załatwione. Idę na dół oglądać mecz.
- Jak przyjdzie Liam  i Nath to chodź tu z nimi. Razem im to powiemy.
- Dobrze.

*** Nath***

Gdy weszliśmy do domu chłopcy i tata oglądali mecz.
- O już leci. - powiedział Liam, ją wypuściłam Cynamona, który poszedł się napić.
- Nath, Liam, Luiza was chce widzieć. - powiedział Niall
- Ale mecz... - Liam chciał oglądać
- Na górę już. - powiedział Niall u we trójkę udaliśmy się do pokoju Luizy
- Dobrze, że jesteście. Jesteś jeszcze na mnie zła?
- Nie ale do sedna. - powiedziałam
- Mamy do was bardzo ważne pytanie. - zaczeła Luiza
- Zostaniecie naszymi świadkami? - dokończył Niall, mnie i Liama zatkało ale po chwili się odezwałam
- Ja z chęcią.
- Ja także. - powiedział Liam a Luiza rzuciła mi się na szyję.
- My idziemy oglądać mecz a wy pogadajcie. - powiedział Liam
Wyszli a my jeszcze byłyśmy do siebie przytulone, dopóki nie weszła mama i moje przyjaciółki.
- Słyszałyśmy wieści. - powiedziała Sara - Gratulacje Nath - powiedziała Laura
- Dzięki.
Zajełyśmy się rozmową na temat tego jak będziemy ubrane i jak uczesane. Zeszłam na dół się czegoś napić. Przestraszyłam się, bo zauważyłam, że każdy z naszych chłopców wypił co najmniej po pięć piw.
- Kochanie wiesz co? - powiedział Liam - Anglia wygrała z Hiszpanią.
- Chodźmy do strefy kibica. Tam to się dopiero dzieje. - powiedział tata
Wszyscy wyszli a ja krzyknełam do dziewczyn, że mają wyjść do okna. Nasi chłopcy wyli na całe gardło. Wszystkie postanowiłyśmy, że jak wytrzeźwieją zrobimy im pożądną awanturę.
************
To byla kolejna czesc imagina z Liamem ale extra bo postanowilam ze z okazji 1000 wyswietlen bedzie cos wyjatkowego.
Plis o komy!!! ♥♡♥ *_*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz