Dzień przed weselem szukałam jednej faktury. Bardzo ważnej. Liam siedział i przeglądał twiteera. Cynamon spał na jego nogach.
-Czego ty tam szukasz?
- Faktury. Jest bardzo ważna a nigdzie jej nie ma.
- Skończ już. Przez dwa tygodnie prawie ze sobą nie rozmawiamy. Nawet Cynamon mi się skarży, że twoja mama wychodzi z nim na spacery. Cały czas tylko ślub i dziewczyny. One poradzą sobie jeden dzień bez ciebie. A to, że jesteśmy świadkami nie zobowiązuję cię do robienia wszystkiego.
- Masz rację. - powiedziałam i usiadłam koło niego, odpisywał fance na e - maila. - Ten jeden dzień sobie poradzą.
- To jak najpierw idziemy na spacer z psem a potem mamy wieczór dla siebie?
- Zgadza się.
Wszedł Louis
- Nath,Laura... - nie dokończył bo Liam przerwał mu gadką, że dzisiaj mam wolne a on wyszedł
Chodziliśmy po parku z jakąś godzinę. Liam przez ten czas rozdał chyba 20 autografów i udzielił dwóch wywiadów. Po powrocie do domu poszliśmy do mnie do pokoju.
- A ty Liam nie oglądasz meczu? - spytał Harry
- Nie dzisiaj z Nath mamy wieczór dla siebie.
- Tylko bez żadnych głupstw. - powiedział tata
Kiedy weszliśmy na górę Liam zamknął drzwi na klucz, żeby nikt nam nie przeszkadzał.
- To co robimy teraz? - spytałam siadając na łóżko.
- Nie wiem, może... - nie dokończył tylko usiadł koło mnie i zaczął mnie całować
Całowaliśmy się prawie pięć minut. Nasze pieszczoty przerwał nam Cynamon, gryząc Liama po nadgarstkach. Trzeba będzie go tego oduczyć. Dalej rozmawialiśmy przytuleni do siebie, nawet nie zauważyłam, że zasnełam. Następnego dnia obudziło mnie bieganie po przedpokoju. Nie zdążyłam podnieść głowy a już do mojego pokoju weszła Sara
- O Nath już nie śpisz. To dobrze. Jest 10, za kwadrans przyjdzie fryzjer i kosmetyczka.
Nie dokońca ją zrozumiałam a kiedy chciałam spytać o co jej chodziło wyszła. Wstałam i ubrałam się w dresy. Moje kochanie jeszcze spało. W drodze na śniadanie spotkałam Laure, która przypomniała mi o kosmetyczce i fryzjerce, która przyszła punktualnie. Co poskutkowało, że zjadłam jedną kanapkę i wypiłam pół herbaty. Najpierw czesana była mama, potem Laura, Sara, ja i Luiza. Makijaż miałyśmy robione w tej samej kolejności. Wszystkie poszłyśmy się przebrać. Laura iSara chciały wyglądać podobnie więc ubrały prawie te same sukienki różniły się tylko kolorem. Oczywiście Laura miała różową a Sara niebieską. Mama ubrała swój brązowy komplet. Ja założyłam niebieską sukienkę z ogonem. Nie miałam niczego co pasowałoby na szyję, więc postanowiłam zapytać dziewczyn czy mają mi coś do porzyczenia. W drzwiach wpadłam na przebranego już Liama.
- Wyglądasz ślicznie. - powiedział
- Dziękuje ale nie mam nic co pasowałoby na szyję.
- Ustań przed lustrem i zamknij oczy, a ja ci założę coś co będzie pasowało.
Wykonałam jego polecenie i stanełam z zamkniętymi oczami przed lustrem. Po chwili poczułam dotyk czegoś metalowego. Otworzyłam oczy na szyji miałam łańcuszek z zawieszką, z napisem Liam.
- Dziękuje skarbie. - pocałowałam go - Idź zawieść już Nialla i chłopaków do kościoła zanim pan młody zobaczy suknię panny młodej.
- O co chodzi z tymi przesądami?- spytał po raz setny
- Pan młody nie może zobaczyć sukni przed ślubem bo to wróży pecha. Panna młoda musi mieć coś białego i coś starego to będzie suknia ślubna naszej mamy. Coś pożyczonego to będą białe buty Laury. No i coś nowego i niebieskiego czyli nasz prezent.Teraz lećcie.
- Dobra. Pa. - powiedział i pocałował mnie w policzek
Poszłam do pokoju Luizy. Zapukałam.
- Kto to? - spytała mama
- Tylko ja goście i chłopacy już pojechali.
Dziewyczyny wpuściły mnie do pokoju. Na środku stała Luiza.
- No i jak, przez godzinę jeszcze będziesz Nicowska. - miałam ręce z tyłu w nich miałam pudełko z prezentem.
- Luiza Horan. Ładnie to brzmi.
- Dobra. Masz już coś starego i białego. Coś pożyczonego. A niebieskie i nowe?
- Zapomniałam! - krzyknęła przerażona
- Ale ja nie. - wyciągnełam przed siebie pudełko ze srebno niebieskimi kolczykami. - To prezent ode mnie i Liama.
- Nath jesteś najlepszą druhną na świecie. - powiedziała
- Z góry mówię na moim ślubie też będziesz druchną. - powiedziała Sara
- Na moim też. - powiedziała Laura.
- Ja o czymś nie wiem? - spytałam podejrzliwie
- Jeszcze nie. - powiedziały równocześnie
- Jeszcze. - zaśmiałyśmy się
- Dobra dziewczynki zostało pół godziny. - Idziemy. W kościele byłyśmy po 20 minutach. Luiza została w drzwiach razem z tatą, który prowadził ją do ołtarza. Ja podeszłam do Nialla i Liama.
- Gotowi? - spytałam
- Pytanie retoryczne. - odpowiedział Niall.
Po chwili zaczeła się uroczystość, która trwała jakąś godzinkę po wyjściu wszyscy zaczeli rzucać w parę młodą monetami. Przed kościół podjechała limuzyna. Zastanawialiśmy się kto mógł nią przyjechać. Po chwili wysiedli z niej Kenda,Logan Parą młodą byli oczywiscie Carlos i Samanta.
- Gratulacje Niall, gratulację Luiza. - powiedział Kendal.
- Dziękujemy.
- Powodzenia na nowej drodze życia. - powiedział Carlos
- I nawzajem. Przykro nam, że nie zdołaliśmy przyjść ale gdybyśmy wiedzieli. - powiedział Niall.
- My także. Wybaczcie. Musimy już wchodzić. - odezwała się Samanta.
Rozeszliśmy się.
- Dostaliście zaproszenie na ślub Carlosa i Samanty? - spytałam Liama
- Nieoficjalnie. -odpowiedziałam
- Sprecyzuj to.
- Zadzwonił Logan i zapytał co robimy dzisiaj a ja powiedziałem tylko, że będziemy strasznie zajęci.
- Aha. Na miejsce dotarliśmy po czterdziestu minutach.
Chłopcy zachowywali się jak dżentelmeni i przynosili nam wino. Wszyscy zjedliśmy obiad i tańczyliśmy do późnych godzin. Tańczyłam po 5 razy z każdym z zespołu a z Liamem 20. Z ojcami chłopców przetańczyłam po dwa tańce. Podeszłam do Luizy i zaczełam z nią rozmawiać. Mój chłopak i szwagier znikli nam z oczu jakieś dwadzieścia minut temu ale znając nasze szczęścia zaraz się znajdą. Postanowiłyśmy iść na taras. Byli tam mężczyźni naszego życia.
- O zobacz Liam nasze damy idą. - powiedział Niall
- Mój kochany mężu ty już nie pij. - powiedziała Luiza
Usłyszeliśmy śmiechy reszty naszej paczki. Rozmawialiśmy ze sobą jakieś pięć minut. Podeszli do nas trzech chłopaków z BTR. Logan,Kendal i Carlos.
- Cóż za miła niespodzianka. - powiedział Kendal
- Nam też bardzo miło. - powiedział Louis
- Nath, pięknie wyglądasz. - odezwał się do mnie Logan
- Dziękuje ty także. - odpowiedziałam
- Spotkanie po latach.
- Też się cieszę, że cię widzę.
- Ja o czymś nie wiem? - spytał Liam
- Przyjaźniłam się z Loganem zanim jeszcze był sławny. Tylko tyle. - wytłumaczyłam
- Napewno?
- Tak. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- No tak trochę za mało się dzieje w Polsce. Co powiecie na mały pojedynek zespołów? - spytał Carlos
Chłopcy spojrzeli po sobie. Liam zabrał głos:
- Dobrze zgadzamy się.
- Pojedynek jutro o czternastej.- powiedział Carlos i razem z Liamem podali sobie ręce
Chłopcy z BTR poszli do siebie a my wróciliśmy bawić się do siebie. Nie musieliśmy wracać do domu, ponieważ mieliśmy zarezerwowane pokoje dla każdego. Każdy wziął ciuchy na, każdą okazję nawet na bitwę zespołów.
*** Następny dzień ***
Nikt nie wstał szybciej niż przed trzynastą. Spotkaliśmy się wszyscy przy" śniadaniu". Goście ubrali się w luźne ubrania. Chłopcy, także odpuścili swoje odświętne ubrania i ubrali się w ciuchy koncertowe. Razem z dziewczynami nie mogłyśmy się już doczekać. Wybiła godzina czternasta. Pierwsi śpiewali BTR. Zaśpiewali" Eindows Down". Nie wyszło im to źle ale miałam wrażenie, że publiczność klaszcze z grzeczności. Następni w kolejności byli chłopcy. Zaśpiewali nowy przebój" Steal my girl", musieli nagrać ją w tajemnicy bo nigdy wcześniej jej nie słyszałam. Piosenka była bardzo fajna a chłopcy dali z siebie wszystko śpiewając ją. Po zaśpiewaniu widownia szalała nie było słychać nic prócz krzyków i owacji. Kendal,Logan,Carlos i ¿Jems? weszli na scenę i zaczeli gratulować chłopcom, którzy jeszcze raz zaśpiewali piosenkę i wszyscy wrócili do zabawy na poprawinach.
Sorki ze dodaje ten rozdzial tak pozno ale po południu nie mialam czasu.
Nienwiem czy zdolam dodac jutro rozdzial bo jade do szpitala i możliwe ze zostane tam pare dni(nie potwierdzone).
Plis o komentarze, które są dla mne wazne i mnie motywują.
Kocham was.♥♡♡♥♡

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz