Powered By Blogger

wtorek, 16 grudnia 2014

Imagin z Liamem~cz.6

Nadszedł dzień wylotu z Polski. Od rana, każdy biegał po domu i sprawdzał czy niczego nie zapomniał. Wylot mieliśmy o 21, więc się nie spieszyliśmy. Mama przeżywała, że wyjeżdżam z Polski. Tata trochę pomarudził, że chłopcy go zostawiają. Miałam wrażenie, że nasz ojciec bardziej będzie tęsknił za naszymi chłopakami niż za nami. O godzinie 20 wszyscy zaczeli znosić swoje bagaże i udaliśmy się na lotnisko. 
- Uważajcie na siebie. - powiedziała płacząc mama 
- Będziemy mamo. - powiedziała Luiza, tata prytulił chłopaków po męsku 
- My już musimy iść mamo. - powiedziałam 
- Będę tęsknić. - powiedziała 
- My też. - odpowiedziałam i rzuciłyśmy się jej z Luizą na szyję
Wsieliśmy do samolotu. Kochałam Polskę ale nie było mi żal, że wyjeżdżam. 
- Kochanie ty płaczesz? - spytał Liam ocierając mi łzę z policzka 
- Tak jakoś mi się łza w oku zakręciła
- Rozumiem. Już za nimi tęsknisz? 
- A ty byś nie tęsknił? - rozkleiłam się w jego ramionach 
- Kotku to zupełnie normalne. - przytulił mnie do siebie 
Usłyszeliśmy głos pilota, że mamy zapiąć pasy. Po 7 godzinach usłyszeliśmy to samo. Była czwarta rano ale na szczęście taksówka przyjechała szybko. W domu byliśmy około piątej. 
- Nie wiem jak wy ale ją idę spać. - powiedział Liam
- Ja też. - powiedział Harry i wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi
Około szóstej obudziło mnie drapanie w drzwi. 
- Cynamon. - powiedziałam i wyszłam z pokoju
Wziełam Cynamona na ręcę i zeszłam na dół. W kuchni zastałam Nialla,Liama,Louisa.
- To jakieś zebranie? - spytałam i puściłam Cynamona 
- Właściwie to tak. - powiedział Liam i mnie przytulił 
- Coś się stało? 
- Gdzie dziewczyny? - spytał Niall
- Śpią. - odpowiedziałam 
- Idź je obudź ale nie budź Harrego- powiedział Louis
- Ale dlaczego ja, to wasze dziewczyny i żona. 
- Tak ale twoje przyjaciółki i siostra.
- Jakby co zwalam na was.
Poszłam do góry. Zaczełam budzić dziewczyny, każda wzieła ze sobą poduszkę. Zeszłyśmy po cichu na dół. Chłopcy stali tyłem a dziewczyny rzuciły w nich poduszkami. 
- A to za co? - spytał Liam a Cynamon zaczął szczekać 
- Za to, że nas pobudziliście. Mam nadzieje, że to coś ważnego. - powiedziała Luiza, a ja wzięłam Cynamona na ręce i uciszyłam. 
- To sprawa życia i śmierci. - powiedział Niall
- Urodziny Jamesa. - powiedział Louis
- My nie mamy pomysłów Chłopcy spojrzeli na mnie. 
- Co? 
- Zajmiemsz się organizacją? - spytali równocześnie 
- No dobra. Dajcie mi kartkę i coś do pisania. - po chwili wszystkie potrzebne przybory leżały przede mną
- Więc tak potrzebujemy kogoś kto zajmie się Harrym, kogoś kto przygotuje dekoracje, kto przygotuje jedzenie no i kogoś kto przygotuje listę gości. 
- Jeszcze jakiś serwis sprzątający. - odezwał się Louis - Macie zamiar urządzić imprezę w takim chlewie? 
- Co do sprzątania to lepiej, żebyśmy my sprzątali. Harry nie nabierze podejrzeń a po za tym chyba umiecie się obsługiwać mopem i szczotką. 
- No dobra. - powiedział Niall
- Harrym zajmnie się Laura. Musisz go zajmować, żeby cały czas go nie było w domu, jasne? 
- Jak słońce. - odpowiedziała 
- Dobra zostaje ja, Liam, Luiza, Niall, Louis i Wiktoria. Ja i Liam zajmiemy się dekoracjami i będziemy wspomagać Luzie i Niallowi, którzy będą robili jedzenie. Louis i Sara robią zaproszenia i listą gości. Pasuje? 
- Tak. - powiedzieli wszyscy równo. - Dobra zaczynamy od środy bo nie ma sensu szybciej. 
- To chodźcie się ubrać, żeby nie paradować w piżamach. 
Wszyscy poszli na górę i się przebrali. Oczywiście robiłam śniadanie. Zrobiłam kanapki. Po jakiejś godzinie wstał Harry.
- Hej wy już nie śpicie? - spytał 
- Jak widać. - powiedział Liam
- Chodź kochanie, zjedz.- odezwała się Laura, Harry podszedł do niej i ją pocałował. 
- Ludzie tu jedzą. - powiedziałam i rzuciłam w nich talerzem 
- Smacznego. - powiedział Harry i zaczął jeść 
Po śniadaniu usiedliśmy w salonie. Trochę mnie zmuliło i prawie zasnełam. 
- Nabrałam ochoty na pieczenie. - powiedziała Sara
- A co chcesz piec? - spytałam 
- Zastonowimy się po drodze. - powiedziała 
- Kto idzie z nami? 
Nastała cisza. 
- Las rąk. - odezwał się Lia,
- Mamy pierwszego ochotnika. - powiedziałam 
- Niech będzie. - wstał i podszedł do nas 
- Dobrze ci tak. - odezwał się Niall
- Brawo! Drugi ochotnik. Jedziemy.
Po drodze stwierdziłyśmy, że zrobimy "Niebiański Przysmak". Kupiłyśmy wszystkie potrzebne składniki. Po tych zakupach poszliśmy na kawę. 
- Ja zamówie. - powiedział Liam.
- Zanim on zamówi to ja jeszcze pójdę kupić błyszczyk. - powiedziałam 
- Tylko szybko. - powiedziała Sara
Szłam w stronę drogeri, kiedy usłyszałam znajomy głos. Był to Logan. 
- Nathalie czekaj! - krzyknął 
- Część Logan , czego chcesz? 
- Muszę ci coś powiedzieć. 
- Słucham cię jak radia. 
- Kocham cię. 
- Co? Z
łapał mnie za nadgarsrki i pocałował. Próbowałam mu się wyrwać.

*** Liam ***

Podeszłem do stolika. 
- Gdzie Nath? - spytałem 
- Poszła po błyszczyk. - powiedział Niall
- Pójdę za nią. - powiedziałem
Postawiłem kawę na stoliku. Poszedłem w stronę drogeri. Kiedy wyszedłem zza rogu zobaczyłem jak Nathalie całuję się z Loganem.
Wróciłem do stolika.

*** Nathalie***

Udało mi się w końcu wyrwać Loganowi. Kopnełam go w kolano i wróciłam do stolika. Zaczełam masować sobie nadgarstki, bo strasznie mnie bolały. 
- Co ci w ręce? - spytała Sara
- Nadgarstki mnie bolą. - odpowiedziałam 
Kiedy wracaliśmy do domu przechodziliśmy koło schroniska, a ponieważ ja i Laura kochamy psy wejście do niego było nieuniknione. Zaciągnełyśmy chłopaków do środka. Podeszłyśmy do jednej klatki. 
- Patrz na nie. - powiedział Niall
- Wyglądają jak małe dziewczynki, którym ktoś dał lizaka. - zaśmiał się Liam.
- Niall kup sobie taką suczkę. - powiedziała Wiktoria- Od dawna mi mówisz, że chcesz suczkę a ta jest piękna. 
- Dobra ale później, bo teraz z zakupami będzie lipno. 
Jak powiedział tak też zrobił wieczorem wrócił z małym owczarkiem. Wszyscy zaczęli go podziwiać, mnie bolał brzuch więc siedziałam na tarasie. Podeszła do mnie Luiza. 
- Cynamon będzie miał kolerzankę. Sydney. 
- To fajnie. - powiedziałam obojętnym tonem 
- Dobra siora widzę, że coś cię gryzie. Co jest? 
- Brzuch mnie boli. To tyle. 
- Nie kłam. 
- No dobra. Widzisz ślady na nadgarstkach. Logan mnie za nie złapał i mnie pocałował a ja nie miałam siły, żeby się wyrwać. 
- No i co z tego? 
- To że on mnie całował. 
- No i co z tego. On cię całował nie ty go. Nie jesteś niczemu winna. 
- Ale jak to powiem Liamowi on zrobi awanturę Loganowi, a Kendall się o tym dowie i stracę przyjaciela, zaś jak nie powiem Liamowi to dowie się od kogoś innego i stracę chłopaka. 
- Daj mi pomyśleć do jutra, okey? - spytała 
- Kocham Cię. - przytuliłam ją 
- Ja Ciebie też.

*** Liam ***

Obudziłem się w środku nocy. Zeszłem na dół do kuchni. Była w niej Laura. 
- A ty co robisz o tej godzinie? - spytałem 
- Coś mnie tu ciągnęło tylko nie wiem co. 
- Aha. - powiedziałem smutno 
- Chyba już wiem co. Stało się coś? 
- W sumie tak. 
- Mów. 
- Bo jak byliśmy wtedy w galerii to widziałem jak Nathalie całuje się z Loganem. 
- Słuchaj. Nie wiem jak to było ale wydaje mi się, że to on ją pocałował i do tego trzymał ją za nadgarstki. 
- Wspominała, że bolą ją nadgarstki.
- Radzę ci z nią pogadać i wysłuchać jej do końca.- powiedziała - Ona nie byłaby zdolna, żeby kogoś zdradzić. Uwierz mi znam ją od urodzenia. Widzę, że cię kocha. Przy tobie czuję się bezpieczna. 
- Skąd to wiesz? 
- Wątpisz w jej uczucia? - kiwnołem przecząco głową - Zanim przyjechałyśmy do Los Angeles taki prawdziwy uśmiech ostatnio widziałam u niej w kwietniu po konkursie tańca. 
- Dobra. Posłucham twojej rady. 
- Spróbowałbyś nie. Dobranoc. - poszła na górę po dwudziestu minutach też poszedłem się położyć.

*** Nathalie***

Wstałam przed piątą. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zrobiłam dla wszystkich szybkie gofry i wyszłam na taras. Po jakiejś pół godzinie przyszła do mnie Luiza. 
- Dziecko ty masz bezsenności czy co? 
- To mój najmniejszy problem. 
- Powinnaś z nim pogadać. 
- Dobra. 
Weszłyśmy do domu i zjadłyśmy po gofrze.

A to kolejny rozdzial, mam nadzieje ze aie podobał.
Mialam zostac w szpitalu ale na szczęście okazalo sie ze mogę jechac do domku. Proszę o komentarze.
Kocham was ♥♡♥♡♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz