Rozdział 14
Dzis dodaje rozdzial 14 i 15 bo jutro nie dam bo jest Wigilia a 25 i 26 sa swieta, wiec również nie dam. Możliwe że 26 dam przed wylotem do Wielkiej Brytani.A od 26 do 30 nwm czy bede miala dostep do internetu bi bede w Wielkiej Brytani,ale jak bede miala to bede dawala. A jutro na bloga dam wam życzenia. Miłego czytania.
W pewno wrześniowe popołudnie siedziałam z dziewczynami w salonie. Luiza była w pracy a chłopacy w studiu.
Rozmawiałyśmy o kosmetykach, modzie itp. jak to dziewczyny.
- Jak tam się powodzi w w waszych związkach? - spytałam
- Dobrze. - odpowiedziała Sara.
- U mnie też nic nowego. - odpowiedziała Laura
- A jak tam u was po poprzedniej kłótni? - spytała Sara
- Dobrze nawet bardzo, możnaby powiedzieć, że ta kłótnia umocniła nasze więzy.
- To świetnie. - powiedziała Laura zadzwonił mój telefon - Kto dzwoni?
- Sama w to nie wierzę. Kendal.
- Kendal? - spytały oboje
- Tak. Zrobimy mu numer.
N: Robota załatwiona, szefie. Pora zająć się ciałem.
K: Haha... Bardzo śmieszne.
N: Co śmieszne?
K: Dobra. To ja ci pokazałem ten numer.
N: Kurze. Pamięć masz dobrą.
K: Nie chwaląc się.
N: Co cię skłoniło, żeby do mnie zadzwonić po jakiś 3 latach?
K: Chciałem spytać, co u ciebie?
N: Wszystko dobrze. Jesteś może gdzieś w pobliżu?
K: Tak jakieś 10 min drogi.
N: Wpadniesz na kawę?
K: Okey. Do zobaczenia.
Siedziałyśmy i czekałyśmy na Kendala, który długo nie przychodził. Denerwowałam się i podeszłam do okna zobaczyć czy nie ma go gdzieś w pobliżu. Dziewczyny poszły za mną. To co ujrzałam w oknie mnie zamurowało. Kendal całował się z Katy. Zdziwiło mnie to bo o ile dobrze pamiętałam nie nawidził jej jeszcze bardziej ode mnie. Byłam wkurzona. Chciałam już wyjść ale dziewczyny mnie powstrzymały.
- Gdzie ty się wybierasz? - spytała Sara
- Idę mu wygarnąć. - odpowiedziałam
- To nie twoja sprawa. - powiedziała Laura- Pamiętaj, że to tylko twój przyjaciel.
- Masz racje.
- Wiem, że mam. - powiedziała i się zaśmiałyśmy usiadłyśmy w salonie i włączyłyśmy sobie jakiś film. Jak skończyłyśmy oglądać była 19. Luiza miała za godzinę wrócić. Kontynowaliśmy z dziewczynami rozmowę przerwaną nam wcześniej przez Kendala. Nawet nie zorientowałyśmy się kiedy zasnełyśmy. Wstałam o ósmej. Jak to leżało już w tradycji tego domu zrobiłam śniadanie. Później wstała Sara i poszłyśmy z psami na spacer. W drodze powrotnej wyciągnełyśmy listy ze skrzynki. Były tylko do chłopaków więc rziciłyśmy je im na stół. Weszłyśmy na taras, żeby nie budzić Laury i reszty. Rozmawiałyśmy o zdarzeniu z wczoraj. Po jakiejś godzinie przyszedł do nas Liam i Louis.
- Cześć skarbie. - powiedziałam a on pocałował mnie w policzek - Widziałeś już list do Ciebie?
- Tak. Dzisiaj jest akcja charytatywna i mamy się zjawić.
- Macie zamiar iść? - spytała Sara
- To akcja charytaywna więc musimy. - odpowiedział Louis
- A wy idziecie z nami. - zawyrokował Liam.
- No skoro musimy. - odezwała się Sara
Poszliśmy się przygotowywać. Siedziałam na kanapie bo Liam zajoł łazienkę. Rozmyślałam czy tu pasuje i czy może nie wrócić do Polski. Moje rozmyślania przerwał Liam.
- Kochanie, co się stało? - spytał
- Nic. - odpowiedziałam
- Przecież widzę, że coś ci jest.
- No bo ją tutaj nie pasuje. Wy macie wszystko a ja nie mam nic.
- Masz mnie, to za mało?
- Idziecie? - spytał, wchodząc Harry - Tu ktoś umarł?
- Nie, Nath uważa, że tu nie pasuje.
- Haha. Nie rozśmieszaj mnie. - powiedział Harry- Wiesz ile dziewczyn ci zazdrościć bo chodzisz z Liamem?
- No nie. - powiedziałam
- Mnóstwo. - powiedział Harry
- Chciałaś być z gwiazdą i jesteś z gwiazdą. Tobie, twojej siostrze i przyjaciółkom się udało.
- Niech wam będzie. - powiedziałam i zeszliśmy na dół.
Dotarliśmy na miejsce. Do chłopców od razu podszedł producent.
- Bardzo się cieszę, że przybyliście. - zaczął - Wasze garderoby to te cztery po prawej. Macie osobne więc nie powinniście się zabić. Oby.
To ostatnie słowo powiedział szeptem a my z dziewczynami zaczełyśmy się śmiać, no cóż z naszymi chłopcami nigdy nic nie wiadomo. Kiedy chłopcy poszli się przebrać rozmawiałam chwilę z dziewczynami. Potem w naszą stronę szedł Kendal.
- Cześć Nath. - powiedział i chciał mnie przytulić ale się odsunełam - Co jest?
- Chcesz się do kogoś przytulić? Przytul się do swojej Perry.
- O co ci chodzi?
- No wiesz jak liżesz się z tą zdzirą przed oknem mojego salonu to ja cię wcale nie widzę. - powiedziałam z wyrzutem
- To chyba nie twoja sprawą z kim się całuje.
- Masz racje, tak samo nie twoją sprawą jest to, że nie mam ochoty z tobą gadać.
- - usłyszeliśmy głos z głośników co przerwało naszą wymiane zdań
Podeszli do nas chłopcy
- A ty o co masz takiego gula? - spytał Niall
- Nic poważnego, tylko straciłam przyjaciela. - powiedziałam a chłopcy byli zawołani do zdjęć. Siedzieliśmy tam do dwudziestej.
Siedziałam z Harrym w pokoju. Ja sprawdzałam fejsa a on leżał na łóżku i myślał. Tak mi się zdaje, że myślał bo miał zamknięte oczy.
- Kochanie. - odezwał się po chwili
- Słucham? - spytałam
- Może odwiedzimy mojego kumpla z dzieciństwa?
- A kiedy chcesz go odwiedzić?
- Może dzisiaj bo nie wiadomo kiedy będziemy mieć wolne.
- No dobrze.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce chłopcy rzucili się sobie w ramiona.
- Kevin to moja dziewczyna Laura. - przedstawił mnie Harry, dalej rozmawiali na swoje tematy a ja wtrącałam się od czasu do czasu. Wogóle podczas tej rozmowy czułam się jakoś nieswojo, na szczęście cały czas byłam wtulona w Harrego. Kiedy jednak on poszedł do toalety Kevin zaczął dotykać mnie za nogi i mówić mi dziwne rzeczy. Po chwili jednak przyszedł Harry i pojechaliśmy do domu. Nie powiedziałam mu o tym zdarzeniu. Jak byliśmy w domu Harry, ku mojemu zdziwieniu, przygotowywał nam deser lodowy. Zebrałam się na odwagę i postanowiłam mu powiedzieć co stało się u Kevina.
-Harry musimy pogadać. - zaczełam
- Słucham kotku?
- No bo jak byliśmy u Kevina to on się do mnie dobierał.
- Co?! Jak możesz oskarżać mojego kumpla?!
- Skoro mu tak wierzysz to pojedź do niego jeszcze raz!
- Żebyś wiedziała że pojadę. - powiedział i wziął kluczyki a ja poszłam na balkon.
*** Harry ***
Byłem wkurzony na Laure, że oskarżała Kevina. Kiedy stanołem przed jego drzwiami usłyszałem jak z kimś rozmawia. " Kiedy Harry wyjedzie w trase Laura będzie moja. Przelece ją i wygarne wszystko Harremu jaki był ślepy, że nie widział że do niej zarywam." Wkurzyłem się na niego. Nie chciałem oglądać jego popapranej mordy i wróciłem do domu. Poszedłem do naszej sypialni i zobaczyłem Laure na balkonie, podszedłem do niej.
- Kochanie przepraszam, podsłuchałem rozmowę Kevina, powinienem od razu ci uwierzyć.
- Naprawdę mi wierzysz? - spytała
Nic więcej nie mówiłem tylko namiętnie ją pocałowałem. Niestety weszli Liam i Nath i zostali na dłuższą chwile.
*** Nathalie ***
Rano chłopacy obudzili nas zwołując ponoć ważne zebranie. Doszłam jakoś do kanapy i prawie zasnełam ale chłopacy zaczeli wreście temat.
- Moje drogie niewiasty. - zaczął Louis
- No nie poważny ton. - powiedziała Sara
- Dzisiaj w naszej wytwórni jest impreza. - powiedział Niall
- Znowu? Jak se tego kaca przypomnę.
- Nie psuj tego dziewczynom. - powiedział Harry
- Ja odpadam. Nie mam zamiaru być jutro na kacu. - powiedziałam
- Mniejsza. - powiedział Liam - I tak pójdziesz. Macie około ośmiu godzin. O szesnastej wyjeżdżamy.
Dla odmiany chłopcy przygotowali nam śniadanie w zamian za to, że nas tak szybko obudzili. Później Luiza zaczeła nam opowiadać jak wyglądają takie imprezy.
- W skrócie to imprezy dla sław. Kończy się na tym, że wszyscy wychodzą na kacu. No może jakas garstka jest trzeźwa.
- To ja będe w tej garsce. - powiedziałam
- Ta. Uważaj bo. Założe się, że coś ale wypijesz.
- Jaka stawka? - spytałam
- 50$
- Stoi. Możesz szykować kasę.
- Jasne. - podałyśmy sobie ręce
- Co proponujesz nam włożyć? - spytała Laura
- Sukienkę do kolan, leginsy i najlepiej trampki. - odpowiedziała Luiza
- Serio?
- Uwierz mi nie pożałujesz.
O szesnastej wyruszyliśmy. Impreza była przednia. Potańczyłam trochę z chłopakami. Dziewczyny próbowały mnie przekupić do wypicia chociaż kieliszka wina ale odmawiałam, Liam jak to zobaczył podszedł do mnie.
- Co ty się tak bronisz przed tym alkoholem? - spytał, było słychać, że jest lekko pijany
- Są dwa powody. - odpowiedziałam - Pierwszy mam zakład z Luizą, że nie wypije ani kieliszka. Drugi powód. Kto was odwiezie, jak wy wszyscy pijani? Mikołaj na saniach?
- Mikołaj? - spytał Niall, był całkowicie pijany - Byłaś grzeczna? Może da ci prezent.
- Ty już nie pij bo całkiem ogłupiejesz. - powiedziałam
Na koniec wszyscy byli tak po upijani, że jeszcze trochę i musiałabym ich dźwigać do auta.
- No wysiadka! - krzyknełam im na złość
- Nie tak głośno. - powiedziała Luiza
- Sama mnie osrzegałaś przed kacem!
- No i co.
- Wisisz mi 50$.
Wysiedli i udali się do pokoji. Ja zrobiłam sobie jeszcze herbaty i poszłam spać. Obudziłam się o 7. Zrobiłam wszystkim kanapki i o dziewiątej zaczełam wszystkich budzić trąbką.
- Zostaw nas. - powiedziała Sara
- Dziesiąta rano a oni śpią. Nie dziwie się po takim kacu.
- No super. - powiedziała Laura
- Na śniadanie. Macie hetbate ziołową. Dobrze działa na kaca.
Wszyscy zeszli na dół. Wyglądali przy tym tak śmiesznie i zaczełam się śmiać.
- Z czego się chichrasz? - spytał Liam- Wszyscy nawaleni a ja maraton komedii.
- Hahahahahaha. Śmieszne. - powiedzieli wszyscy równocześnie
Po śniadaniu poszli spać bo nadal mieli niezłego kaca.
***
Zaczoł budzić mnie Niall.
- Nath! Wstawaj! - krzyczał
- Nie.
- Wstawaj bo cię zacznę ciągnąć za włosy.
- Co ty tu wogóle robisz o 2:30 nad ranem?
- Wstawaj to ci powiem.
- No przecież już nie śpie.
- Za tydzień Liam ma urodziny trzeba zacząć coś przygotowywać.
- Gdzie on wogóle jest? - spytałam spoglądając na puste miejsce obok
- Dzwoniła jego mama, jakaś pilna sprawa.
- Aha. Dobra pomyślimy rano.
Poszedł sobie. Obudził mnie o 7.
- Dobra koleś przeginasz. - powiedziałam
- Liam napisał, że będzie za pół godziny.
- Dobra. Budź wszystkich.
Po pięciu minutach wszyscy byli w salonie.
- Zastanawiacie się dlaczego zebraliśmy was wszystkich. - zaczął Niall.
- Chcecie zrobić nam na złość? - odezwała się Luiza
- Za tydzień jest 29 sierpien Z czym wam się to kojarzy?
- Urodziny Liama - powiedzieli chłopcy i Luiza
- Ja zajmę się organizacją, wiec tym nie musimy się martwić. Wy mi tylko pomożecie. - powiedziałam- Możecie iść spać.
Wtedy cały salon opustoszał. Zostałam tylko ja i Niall Zrobiłam śniadanie w 5 minut i wszedł Liam.
- Cześć skarbie. - przytuliłam się do niego - Co to za pilna sprawa?
- Kamila jak schodziła w nocy że schodów to się przewróciła. Tata wyjechał w delegacje a mamie nie dadzą urlopu, więc muszę wiedzieć z Kamilą. Jedziesz że mną.
- Przykro mi ale jakoś słabo się dziś czuje. Nie chce zarazić Kamili. - skłamałam mogłam przygotowywać urodziny w spokoju
- Dobrze. Pa. - pocałował mnie w policzek i wyszedł
Około dwunastej zajełam się organizacją przyjęcia.
- Najpierw lista gości. - powiedziałam do siebie, zaczęłam wypisywać wsztstkich gości - Ładnie. Razem z nami będzie 510 gości, czyli w domu imprezy nie zrobimy. NIALL!!!
- Co? - spytał wchodząc do mojego pokoju
- Gdzie można zorganizować przyjęcie dla krótko ponad 500 gości?
- Nasze studio nagraniowe.
- Dobra. - powiedziałam - Zadzwoń i się spytaj.
Zadzwonił, rozmawiała chyba 4 min.
- Mamy sale. - powiedział rozłączając się
- Dobra. - wyszedł - To teraz zaproszenia.
Powiedziałam znowu do siebie. Wziełam mój komputer. Zrobiłam szablon i poszlam do pokoju Louisa i Sary gdzie chłopcy grali w pokera.
- Cześć. Potrzebuje waszej pomocy. - spojrzeli na mnie zaciekawieni - Mam tu szkic zaproszenia. Są tu wszystkie dokładne dane przyjęcia. Rozmawiałam już z Alanem możecie pojechać do studia. Tam wam ekipa pomoże. Zrozumieliście?
- Tak. - powiedziała równo
- To co wy tu jeszcze robicie? - zaraz wyszli- Teraz catering.
Wziełam mojego laptopa i zaczełam obliczać ile to wyjdzie
- Całkiem nieźle. 3.165$.
Pojechałyśmy z dziewczynami do studia. Dziewczyny pomogły chłopakom kończyć zaproszenia, a ja trochę się pobawiłam przed komputerem i wymyśliłam ozdoby. Do domu wróciliśmy wszyscy około 21.
- Gdzie wyście byli? - spytał nas Liam
- Na spacerze. - odpowiedział Niall
- To był bardzo męczący spacer. Nie marze o niczym innym jak iść spać. Dobranoc. - powiedziałam i się położyłam
Następne dni mijały nudno. Ze szkoły wracałyśmy o 16:30, potem odrabiałyśmy lekcje i musiałam się zająć organizacją przyjęcia. Liam siedział z Kamilą.
- Jezu. Dziewczyno usiądź w jednym miejscu i siedź. - powiedział Louis kiedy chodziłam po salonie
- Tak nie można. - powiedział Harry
- Jak widać na przykładzie Nath można. - powiedział Niall
- Ty wogóle coś jesz? - spytała Laura
- Nie wiesz, głodna chodzę. - odpowiedziałam
- Niby kiedy jesz.
- Zawsze kiedyś robię lekcje i "odpoczywam".
- Cześć wszystkim! - krzykneła Luizą wchodząc do domu- Nath możemy pogadać?
- Jestem zajęta. -
- Tylko chwila!
- Powiedziała, że jest zajęta! - odezwała się Sara
- A ty co jej adwokat?!
- Nie, ale...
- Chcę pogadać z moją siostrą! Teraz!
- Dobra ale już nie krzyczcie! - powiedziałam bo zaczeła mnie boleć głowa, weszłam z Luizą do kuchni - Czego chcesz?
- Czemu nie odbiarasz połączeń od Kendala?!
- Skąd o tym wiesz?
- Spotkałam go po drodze.
- Dobrze nie mam ochoty z nim gadać zadowolona? Ponoć przyjaźń ciemnowłosych jest najlepsza ale każda przyjaźń ma swoje odłamki.
- Daj mu szanse.
- Zastanowie się. Teraz idę robić lekcje.
Poszłam do pokoju. Po jakiś 5 minutach weszły dziewczyny.
- Ty znowu coś robisz? - spytała Sara
- Lekcje zrobić muszę. - powiedziałam - Przyznajcie się, Luiza was przysłała?
- Nic się nie da przed tobą ukryć. - powiedziała Laura
- Powiedźcie jej, że pomyślę i, że nie ma się wami wysługiwać.
- Okey. - powiedziały równocześnie i wyszły
Po odrobieniu lekcji dostałam smsa od Liama, że zostaje u rodziców na noc. Postanowiłam jeszcze godzinkę zająć się organizacją. Po " 15 minutach" spojrzałam na zegarek. Była druga w nocy. " Ładna godzinka" - pomyślałam i poszłam do kuchni wziąć coś przeciwbólowego bo strasznie bolała mnie głowa. Siedzieli tam chłopcy.
- Ty jeszcze nie śpisz? - spytał Harry
- Przeniosłaś się na tryb nocny? - spytał Louis
- Nie a co? - powiedziałam, miałam zachrypnięty głos
- Bo nie śpisz. Swoją drogą dlaczego? - spytał Niall
- Przyszłam po coś na ból głowy.
- Ładnie też zachrypłaś. Pokaż czoło. - położył ręke na moim czole - Zmierz temperaturę bo wydaje mi się, że masz gorączkę.
Louis wyciągnął termometr z szafy i mi go podał
- No i? - spytał Louis kiedy wyciągnełam termometr
- Nie mam. - powiedziałam a Harry wyrwał mi termometr z ręki
- Ta jasne. 40° a ty nie masz gorączki. - powiedział
- Ile? - spytał Niall
- Tyle ile słyszałeś. - powiedział Harry
- Nie histeryzujcie. To tylko przeźiębienie. Dajcie mi te tabletki i będzie okey.
Łyknełam tabletki. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę i poszłam spać. Kiedy wstałam zaczełam kończyć to co zaczełam wczoraj. Tak było przez dwa dni, bo nie mogłam się ruszać z domu.
*** Luiza i Niall ***
Był dzień przed urodzinami Liama. Siedziałam z Niallem w kuchni i piliśmy kawę. Myślałam czy Nathalie pogodzi się z Kendalem.
- Nad czym tak myślisz? - spytał mnie Niall
- Czy Nath pogodzi się z Kendalem. Zawsze byli praktycznie nie rozłączni a teraz?
- Mnie też to interesuje... Mam pomysł. - powiedział bardzo podekscytowany
- Jaki?
- Zobaczysz jutro. - powiedział i pobiegł na górę
Gdy zszedł na dół powiedział, że musi coś załatwić. Kiedy wrócił był z siebie bardzo zadowolony.
- Tobie ktoś do kieszeni napluł? - spytał go Liam
- Dowiesz się jutro.
*** Nathalie ***
Nadszedł dzień urodzin Liama.
- Dobra posłuchajcie. - powiedziałam - O czternastej wychodzę z Liamem na spacer. Macie godzinę, żeby się ulotnić. Jak będziecie na miejscu i wszystko będzie gotowe Alan zadzwoni do Liama mówiąc, że ma pilnie przyjechać i wy już jesteście. Rozumiecie?
Wszyscy pokiwali głowami. Kiedy doszła godzina 14 wyciągnełam Liama na spacer z Cynamonem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Gdzie wogóle idziemy? - spytał
- Dokąd nas nogi poniosą.
Chodziliśmy już 45 minut i zadzwonił telefon Liama.
- Halo?... Po co?... Dobra nie długo będę.
- Kto dzwonił? - spytałam
- Alan, powiedział, że mam jak najszybciej przyjechać do studia.
- To chodź odstawimy Cynamona i pojedziemy. - zaczeliśmy iść
- Chcesz iść ze mną do studia?
- Masz coś przeciwko?
- Nie jasne, że nie.
Pojechaliśmy do studia. Wszyscy wyskoczyli z ukrycia a Liam o mało nie dostał zawału.
- Dobra przyznajcie się kto to zorganizował? - wszyscy wskazali na mnie - Dziękuje, kochanie.
Tak mocno mnie przytulił, że o mały włos mnie nie udusił. Po chwili jego miejsce zajął Niall.
- A to za co? - spytałam
- Mam prezent za to co zrobiłaś dla nas. Idź pod 4.
Tak jak mi kazał tak też zrobiłam. Stał tam jakiś chłopak. Po chwili rozpoznałam Kendala. Chciałam coś powiedzieć ale powstrzymał mnie.
- Zanim coś powiesz to mnie wysłuchaj. To z Katy... - nie słuchałam go tylko zastanawiałam się, w sumie nie widziałam go od tej akcji charytatywnej,zaczeła się rozmowa między mną a sercem
S: Tęsknisz za nim?
N: Tak.
S: Nadal jest dla ciebie ważny?
N: Tak.
Przytuliłam go.
- To znaczy, że mi wybaczasz? - spytał
- Nie, przytulam cię bo cię nie nawidze.
Zaczeliśmy się śmiać. Poszliśmy spowtotem na zabawę. Przetańczyłam z nim tylko dwa tańce, bo potem musiał iść. Po przetańczeniu dziesięciu tańców z Liame wziął mnie na bok.
- Dziękuję.- powiedział i pocałował mnie namiętnie, kiedy skończył powiedziałam
- Możesz częściej mi dziękować.
Zaśmieliśmy się. Fo domu wróciliśmy po pierwszej. Zeszłam na dół do kuchni. Stał w niej Niall.
- Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam go
- Za co?
- Dzięki tobie odzyskałam przyjaciela.
- Nie ma sprawy.
Wszyscy poszliśmy spać około 6.
Mysle ze sie podobało, przepraszam ze tak późno ale miałam problemy z internetem. Miłej nocki ^_^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz