Powered By Blogger

niedziela, 30 listopada 2014

Imagin z Zaynem cz1

Hejka, sorki ze czekaliscie az tak długo ale mam duzo nauki i wgl,miłego czytania.
Byłaś zwykła 16 latką,z pozoru byłaś
-ładna
-madra
-szczupła
-pomocna
-miła
Ale pewnego dnia wszystko sięko zmieniło. Była to sroda i miałaś 5 lekcji,no a ta ostatnia lekcja był j.angielski.Po skaczonej lekcji nauczyciel powiedział żebyś została bo chcę z tobą porozmawiać.Podobał ci się ten nauczyciel,młody,miły,wysportowany,przystojny,do nie dawna slawny,był on mulatem.Miał czarne krótkie wlosy,brązowe oczy,wysoki,bo dla ciebie porostu Boski*_*.
Nauczyciel wstał po czym zamknął klasę na klucz,zaslonil okna czerwonymi zaslonami.Usiadl na przeciwko ciebie i rozpoczął rozmowe:
(N-nauczyciel,Ty-Nathalie-Nath)
N-Eghm,a więc jakie masz plany na przyszłość???
Nath-ymm chciała bym zdać maturę i studiować a nast...
N-studiować??!
Nath-tak!
N-Ale żeby studiować trzeba zdać maturę...
Nath-no właśnie dla tego chcem ją napisać....

Myślę że sie podoba.Przepraszam za błędy.Plis o komentarze.
Cdn.Nastepna Cześć to jutro będzie, tak, od pon do pt po kilka.
                      ★Tomlinsonowa♥

niedziela, 23 listopada 2014

Imagin +18 z Harrym (dla Julia Jarczewska) część 2

---oczami Julii---
Całowaliśmy się, a on zaciągnął mnie do swojej sypialni.

J-Harry...
H-Nie pociągam Cię?
J-Jestem Twoją fanką!
H-Czyli pociągam.
J-Haha, no niestety tak, ale...
H-Niestety?
J-Słuchaj, jesteś moim idolem, jestem w Tobie zakochana...wiem, dziwna sytuacja do tego typu przemowy, ale po tym wszystkim zakocham się w Tobie jeszcze bardziej, a ty zapomnisz o mnie na pstryknięcie palcem
H-O Tobie?
J-Tak, o mn...
H-Nie mów tak! Wczoraj Cię zauważyłem na dyskotece...
J-I co? Że niby się zakochałeś? Jestem jak każda inna, po prostu fanka, która Cię kocha nad życie. Założę się, że tego nie szukałeś na dyskotece.
H-Czyli, że co...czekaj. Kochasz mnie, ale uważasz, że szukałem nocnej przygody?
J-Możliwe, że dziennej, nie wiem.
H-Ty na prawdę to powiedziałaś. Nie wierze, ale co dziwne, przez to bardziej mi się podobasz.
J-Hahaha, co.
H-Masz swoje zdanie. Jesteś moją fanką, ale umiesz mi się postawić. A teraz mnie obraź, dawaj.
J-Nie, bo Ci stanie hahah
H-Hahha, o no popatrz!
J-Jezu weź hahaha

---oczami Harry'ego---

Boże, jak ona mnie pociąga. Czemu ona mi to robi? Zauważyłem, że patrzy mi się na usta. I po chwili mnie pocałowała. Siedzieliśmy na łóżku, gdy zaczęliśmy się całować leżała na mnie.

H-Czyli ty chcesz być na górze? haha
J-Cicho.
H-Jeszcze rozkazy będziesz mi dawać?
J-No a czemu nie?

Złapała za czuły punkt faceta w spodniach...

--oczami Julii---

No złapałam i co hahah. Wtedy on śmiesznie krzyknął:

H-I działamy!

Ja się zaśmiałam a on przekręcił mnie na plecy i zaczął rozbierać.

J-Ty pierwszy się rozbierz...albo ja to zrobię.

Zdjęłam mu koszulę, która i tak była rozpięta już do połowy, on tak nosi koszule, no co zrobisz? Nic nie zrobisz. Otworzyłam pasek od spodni, a następnie je zdjęłam. Co śmiesznie wyglądało ze spodniami zeszły bokserki Harry'ego.

J-Hhahahahha
H-TY TO ZROBIŁAŚ! NIE ŚMIEJ SIĘ! HAHAHAHA
J-Dobra, dobra.

Zdjęłam mu te spodnie do końca, zdjęłam bokserki i na końcu skarpetki, bo jak tu uprawiać seks w skarpetkach?! Harry szybko wskoczył pod kołdrę.

H-No, to teraz ty.

Lekko się zestresowałam, ale on delikatnie zdjął mi koszulkę, spodnie...zostałam w bieliźnie. Myślałam, że będzie chciał jak najszybciej zobaczyć moje piersi, ale nie i tym właśnie załatwił sobie u mnie wielkiego plusa. Wielkiego jak jego penis hahaha. Zdjął mi skarpetki...a teraz intymne części ciała, dziwnie się czułam. Zsunął mi delikatnie ramiączko od biustonosza i zaczął całować. To było bardzo podniecające-dziwne. Długo nie chciał przejść dalej, a ja byłam tak podniecona, że to się w pale nie mieści. Zsuwałam moją dłoń pod kołdrę, gdy nagle on szybko rozpiął mój stanik i zdjął go. Położył mnie na plecach ponownie i pod kołdrą całował po piersiach i coraz niżej. Doszedł do majtek, które delikatnie zdjął swoimi zimnymi dłońmi. Wtedy wyszedł spod kołdry i wszedł we mnie. Na początku delikatnie, a potem zaczął coraz szybciej. Nogi same się przy nim rozkładały. Pierwszy raz się tak czułam...nie raz uprawiałam seks, ale ten był dla mnie najważniejszy.

*nazajutrz rano*

---oczami Harry'ego---

Obudziłem się obok śpiącej Julii. To było na prawdę zaskakujące. Jak sobie przypomnę wczorajszą noc to mnie ciarki przechodzą. To było najlepsze co mnie w życiu spotkało, bo z najcudowniejszą kobietą na świecie. Poszedłem do łazienki. Skorzystałem z ubikacji i wziąłem szybki, zimny prysznic. Założyłem bokserki i poszedłem zrobić ciepłą herbatę cytrynową w dzbanku i jajecznicę z cebulką. Gdy rozkładałem wszystko na stole zauważyłem piękną Julię ubraną tylko w moją koszulę. Zeszła na dół i zjedliśmy śniadanie...jak małżeństwo.

______________________________________

Na każdą trasę Julia wyjeżdżała z Harrym, zaprzyjaźniła się z chłopcami z zespołu. Po kilku latach wzięli ślub. Dziecko urodziła w wieku 26 lat. One Direction nigdy nie skończyło kariery, a ich trasy są w dalszym ciągu planowane.

Wszystko się dobrze skończyło, typowe zakończenie.

MIŁEGO DNIA! ♥

sobota, 22 listopada 2014

★Imagin z Liamem★

                                                                               ☆IMAGIN Z LIAM'em☆

Kolejny dzień w twoim domu zapowiadał się tak samo jak każdy. Rodzice znów się kłócili, a powodem ponownie byłaś Ty. Czasami miałaś już tego dość, bo o co by nie szło temat i tak na koniec był o Tobie.

Rodzice weszli do twojego pokoju bez żadnego pukania i stanęli przy twoim łóżku, na którym teraz siedziałaś.

– Pakuj się. – ostry głos ojca przyprowadził Cię o nieprzyjemne dreszcze.

– Jak to mam się pakować? – spytałaś zdezorientowana patrząc na rodziców.

– Powiedziałem pakuj się i wypierdalaj z tego domu! – warknął, łapiąc cię za włosy i podnosząc z łóżka.

Byłaś przyzwyczajona do tego, że ojciec czasami używa wobec ciebie przemocy, ale i tak za każdym razem tak samo Cię to bolało. Łzy same nabrały ci się do oczu. Patrzyłaś przerażona na swoją matkę. Ona jedynie patrzyła na ciebie swoim wzrokiem, któremu trudno było się sprzeciwić.

Byłaś załamana. Przecież nie miałaś się gdzie podziać, za co żyć.

– Zaczniesz się pakować, czy będziesz tak stała i się gapiła?! – kolejne warknięcie ojca sprowadziło cię na ziemię. Podeszłaś do szafy, z której wyciągnęłaś dwie walizki i zaczęłaś pakować swoje ciuchy, jak i te potrzebne rzeczy.

– Nie mamy już pieniędzy by opłacać wszystkie twoje zachcianki. Kosztujesz stanowczo za dużo. Masz już 18 lat, znajdziesz sobie mieszkanie, pracę i zaczniesz pracować na siebie. – twoja matka odezwała się zaraz po tym jak ty skończyłaś się pakować.

– Pomyśleliście może za co ja zapłacę na mieszkanie? Nie mam nic, a wy wyrzucacie mnie tak po prostu z domu. – szepnęłaś, ścierając łzy lecące ci po policzkach.

– Jesteś już na tyle odpowiedzialna, że sobie znajdziesz robotę i zarobisz sobie. Co myślałaś? Że przez całe życie to my będziemy cię utrzymywać? – roześmiał się. – Przykro mi, ale dobroć się skończyła. Pora wkroczyć w dorosłe życie i zobaczyć jak to jest.

Nie chciałaś już ich słuchać. Chwyciłaś swoją skarbonkę, gdzie była dość spora suma, bo zbierałaś pieniądze od dziecka. Schowałaś ją do plecaka i wyszłaś razem z walizkami na zewnątrz. Od tej pory zaczęło się dla ciebie nowe życie.

Cały dzień spędziłaś na chodzeniu po mieście. Szłaś tam, gdzie nogi cię niosły. Dziś wiedziałaś, że noc spędzisz na ulicy. Nie chciałaś wydawać całej kasy na hotel. Usiadłaś na ławce przed jakimś budynkiem i schowałaś twarz w dłonie. Przypomniałaś sobie, że twoja przyjaciółka ma wolny pokój i może by cię przyjęła pod dach na kilka dni. Jednak kiedy wyjęłaś telefon z kieszeni wszystkie nadzieje sobie poszły. Był rozładowany, a ładowarkę zostawiłaś w domu, chociaż i tak nie miała byś gdzie jej podłączyć.

Ludzie wychodzący z budynku, patrzyli na ciebie i śmiali się. Starałaś się to olewać, ale trudno ci było. Deszcz lunął a ty dalej siedziałaś. Było już grubo po północy. Położyłaś się na ławce i zamknęłaś oczy. Twoje łzy mieszały się z deszczem, ale smutek jednak nie chciał tak szybko spłynąć jak one. Kiedy z wykończenia zaczęłaś zasypiać, ktoś poklepał cię po ramieniu. Z westchnieniem otworzyłaś oczy i zmusiłaś siebie, by usiąść. Przed Tobą stał wysoki,  szatyn. Patrzył na ciebie, a w jego oczach dosłownie kroił się smutek.

– Można? – zapytał, wskazując na miejsce obok Ciebie.

Kiwnęłaś głową uważnie na niego patrząc. Zdawało ci się, że kiedyś widziałaś już gdzieś tą twarz, ale jednak nic nie mogłaś sobie przypomnieć. Jedyne co przychodziło ci do głowy, to, że twój stary i dobry przyjaciel wyglądał podobnie.

– Życie jest do dupy, co? – spojrzał w twoją stronę, a w jego oczach pojawiły się łzy, które zaczęły pomału spływać po jego policzkach. – Nie myślałem, że coś takiego może mnie spotkać. Kurczę, jaki ja byłem głupi! – roześmiał się.

Patrzyłaś na niego i nie wiedziałaś co masz zrobić ani mówić. Jednak widziałaś, że jemu potrzebna jest pomoc, jakieś wsparcie.

– Spokojnie. Może najpierw powiesz co się stało? – poprosiłaś spokojnie.

Jego oczy ponownie skierowały się w twoją stronę. Widząc w nich ten smutek automatycznie i tobie zachciało się płakać.

– Wiesz co to miłość? – zapytał, a kiedy ty kiwnęłaś twierdząco głową kontynuował. – Miałem dziewczynę od 3 lat. Dziś miałem się jej oświadczyć. Wiesz, ja ją kochałem na prawdę. Ona co chciała to miała. Harowałem całymi dniami, by tylko kupić jej to wszystko. I wiesz co? Okazało się, że od 2 lat ona ma kogoś innego, a ja byłem jej zabawką, od której można było wszystko wyciągnąć. Nie mówiąc już o tym ile pieniędzy jest mi winna. - odwrócił głowę w inną stronę.

– Na pewno to nie prawda... – położyłaś swoją dłoń na jego ramieniu.

– Sama mi to powiedziała. Niecałą godzinę temu... Ale mniejsza z tym. A Ty? Co tu robisz?

– Ona na ciebie nie zasługiwała. Była zwykłą, podłą szmatą nic więcej. Nie przejmuj się takimi. Ja wiem. 3 lata razem, a ona cię zdradziła. To bolesne, ale czy warto wylewać na nią łzy? Czy warto zaprzątać sobie nią głowę? Skoro to zwykła suka, to nie myśl o niej. Wiem, że to trudne, ale spróbuj. – przytuliłaś go, ignorując pytanie związane z tobą.

– Próbuje cały czas, ale to nie wychodzi. Ja po prostu ją kochałem... – odwzajemnił uścisk. – A teraz, powiesz mi w końcu co ty tu robisz? Jest środek nocy, a Ty leżysz na ławce, a obok Ciebie walizki.

Westchnęłaś. Ale, skoro on otworzył się przed tobą i teraz znasz jego problem, to sprawiedliwie będzie, jeśli on pozna twój.

Opowiedziałaś mu wszystko. Od A do Z. Był zszokowany, a ty mało co nie wybuchłaś śmiechem widząc jego minę.

– Dziewczyno, przecież to... to okropne. Żeby własne dziecko tak z domu wywalić?

– Od urodzenia mieli coś do mnie. Da się przyzwyczaić. Nie raz spędzałam noce u koleżanek, bo po prostu wywalali mnie z domu, a jak na następny dzień wracałam były nie mniejsze kłótnie, niż dnia poprzedniego. Więc widzisz, moje życie już jest zdane na porażkę. – wzruszyłaś ramionami. – A... mogę wiedzieć jak masz na imię? Bo zdaje mi się jakbym gdzieś już cię widziała. – zapytałaś w końcu.

– Liam.Liam Payne – przedstawił się. – I serio? Bo w sumie i mnie zdaje się jakbym już gdzieś cię widział.

– Zaczekaj... – zaczęłaś uważnie analizować to co usłyszałaś. – Liam? – spytałaś dla upewnienia się. Wstałaś, kiedy kiwnął twierdząco głową. – Gdzieś ty był przez te wszystkie lata?! – krzyknęłaś i wtuliłaś się w niego z całej siły.

– Czeeeeekaj. Nie kminie... – dziwnie na ciebie patrzył.

– Głuptasie to ja! Nathalie! – zaśmiałaś się patrząc na niego.

– Nathalie?! – wywalił na ciebie oczy i odsunął się nieco od ciebie, uważnie się tobie przyglądając. – No młoda... nie powiem, zmieniłaś się i to jak. – zagwizdał.

– Ty też łyżeczko . – zaśmiałaś się i go poczochrałaś. – Powiem ci, że w zaroście i garniaku to ciacho z ciebie jak... mrrrr.

– Dobrze wiesz, że nie znoszę jak mówisz na mnie łyżeczko! – wstał i podszedł do ciebie. – Zginiesz! – zaczął cię ganiać dookoła ławki.

Śmiechu było nie mało. Przy nim całkowicie zapomniałaś o tym, co wydarzyło się kilka godzin temu. Cieszyłaś się jak nigdy.

Oczywiście, Liam zawiózł twoje rzeczy do siebie, a potem razem pojechaliście do klubu niedaleko. Bawiliście się świetnie i to główie przez ilość wypitego alkoholu, którego z każdą godziną przybywało. W pewnym momencie Liam  pociągnął cię w jeden z najciemniejszych korytarzy w klubie. Byłaś ciekawa bo będzie dalej, więc bez sprzeciwów szłaś za nim. Usłyszałaś charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi i mocne pociągnięcie Liama. Chwilę później znalazłaś się w jakimś pokoju, a naprzeciwko ciebie stał uśmiechnięty od ucha do ucha Payne. Zanim zdążyłaś spytać o co chodzi, przycisnął cię do ściany i zaczął namiętnie całować.

Z racji tego, że wypiłaś ciut za dużo i nie za bardzo kontaktowałaś ze światem, odwzajemniałaś każdy jego pocałunek. Musiałaś przyznać, że James dobrze całował. Z każdym kolejnym pocałunkiem między wami było coraz namiętniej. Jego ręce wędrowały po całym twoim ciele. Przyjemne dreszcze pojawiały się za każdym razem, kiedy tylko ręce Maslowa dotykały twojej skóry. Usta Liama zaczęły całować twoją szyję. Odchyliłaś głowę nieco do tyłu, by ułatwić mu sprawę i zamknęłaś oczy rozkoszując się tym wszystkim. Czasem musiałaś cicho jęknąć, bo Liam jak na złość całował twoje najwrażliwsze miejsca. 

Między wami robiło się coraz goręcej. Ściągnęłaś koszulę Liama i rzuciłaś ją gdzieś w kąt pokoju. Liam postąpił tak samo z twoją bluzką. Małymi krokami szliście w stronę łóżka, które po ciemku trudno było wam znaleźć bo co chwila wpadaliście na jakieś szafki, lub potykaliście się o swoje nogi. Cudem odnalazłaś lampkę i kiedy znalazłaś włącznik, w pokoju rozbłysło bladożółte światło. James popchnął cię na łóżko i sam położył się na tobie, przesuwając was. 

Po chwili wasza bielizna leżała gdzieś na drugim końcu pokoju, a wy pieściliście swoje ciała nawzajem. W pewnym momencie coś cię oświeciło i zepchnęłaś z siebie Liama. 

         – Liam,ja… nie mogę. Jesteś dla mnie przyjacielem, nic więcej. Ja przepraszam, ale nie mogę… – szybko wstałaś i zebrałaś swoje rzeczy, po czym ubrałaś się i szybko wyszłaś z pomieszczenia. Słyszałaś za sobą krzyki Liama, ale nie chciałaś po prostu dłużej z nim być. Wiedziałaś, że dla ciebie było by to za duże ryzyko.

         Pojechałaś do domu szatyna, a stamtąd zabrałaś swoje walizki. Pojechałaś taksówką do domu swojej koleżanki. Miałaś tylko nadzieję, że cię przyjmie. I tak też się stało. Zostałaś u niej na parę tygodni. Od tamtego czasu James nie kontaktował się z tobą. Ty znalazłaś dobrą pracę. Po roku kupiłaś dom we Włoszech. Przeprowadziłaś się tam. Od tamtej pory zaczęłaś nowe, lepsze życie.
To kolejny imagin mysle ze sie spodobal.Jesli chcecie imaginy na zamowidnie to pisac.
                                                                      ★Tomlinsonowa★

czwartek, 20 listopada 2014

Imagin z 1D.


                                              IMAGIN Z 1D

Z tego co chłopaki widzieli Zayn  wczoraj wyszedł obrażony z domu i nie wrócił na noc. Bali się o zespół ,o to co powie menadżer. Właśnie mieli jutro stawić się u niego i wyjaśnić to ,że Niall ma kolejne dziecko i te sprzeczki z Zaynem, Siedząc w domu chłopaki (oprócz Zayna) wymyślali co by tu powiedzieć menadżerowi. Harry wpadł na pomysł ,aby powiedzieć ,że Nialla’a okłamali ,że to jego dziecko ,ale Liam powiedział mu ,że są badania DNA i potwierdziło się ojcostwo Nialla co do Liama’a. Natomiast jakże „błyskotliwy” Louis wpadł na pomysł ,żeby powiedzieć ,że Niall znalazł to dziecko na ulicy i bardzo je pokochał ,więc postanowił go zatrzymać. To Liam’owi też nie odpowiadało.  Natomiast Niall zaproponował ,że najlepiej będzie powiedzieć prawdę ,na co wszyscy przytaknęli. Teraz pozostało jedynie szukać Zayn’a. Horan zaproponował ,że spróbuje zadzwonić do Malika  ,ale Harry zakomunikował ,żeby lepiej do niego ktoś inny zadzwoni bo z nim nie będzie chciał gadać. Mimo starań chłopców żadnemu nie udało się dodzwonić do Malika . Zaczęli się o niego martwić ,więc Tomlinson chciał zadzwonić na policję ,ale Liam powiedział mu ,że zaginięcie można zgłosić dopiero po 48 godzinach. Wkońcu wyszli z domu i zaczęli go szukać. Harry zakomunikował.

- Niall ,ty sprawdzisz w parku

- Louis ,ty sprawdzisz w pub’ie ,w którym zawsze siedzi ,gdy jest wkurzony

- Liam ,ty sprawdzisz w studiu nagrań

- Tak jest! – krzyknęli wszyscy – A ty gdzie sprawdzisz?

- A ja obdzwonię wszystkich jego znajomych i jak nikt nie będzie wiedział gdzie jest ,zacznę go szukać po mieście. A i chłopaki! Jesteśmy w stałym kontakcie! Jakby ,któryś z was coś wiedział niech dzwoni! Ja to samo zrobię ,jak będę coś wiedział No to na razie!

- No siema! – krzyknęła reszta i zaczęła szukać zaginionego

Chłopaki szukali go chyba z 6 godzin ,ale znalazł go w parku Niall. Kiedy Zayn go zobaczył powiedział.

- Czego chcesz Horan?!

- Nic ,chcę Ci tylko pomóc

- Pfff… Ty chcesz mi pomóc?! Śmieszne. Nie chcę od Ciebie żadnej pomocy gnoju!

- Dobra Zayn ,musimy chyba sobie coś wyjaśnić!

- Niby co takiego?!

- Wiem ,że możesz mieć do mnie żal o to ,że mam razem z Melanie dziecko i wiem też ,że możesz być zły o to ,że zrobiłem jej przez przypadek dziecko ,ale zrozum ,gdyby ja i Melanie  nie chcielibyśmy mieć Lauren zapewne Twoja siostra poddałaby się aborcji! I mimo tego ,że nie jestem z Melanie to razem wychowujemy Lauren i staramy się mieć dobre kontakty. A z tego co wiem to Megan nie jest wcale zła o Liama’a. Rozumie ,że to było zanim ją poznałem

- I ja niby mam Ci w to wszystko uwierzyć?

- Tak ,bo mówię prawdę

- Tylko czemu ja Ci nie wierzę?! – wkurzony Zayn poszedł przed siebie ,a Niall do niego tylko krzyknął:

- Jutro mamy zebranie z menadżerem ,bądź o 16:45 w studiu!

- Ta ,spoko! – odkrzyknął z kpiną Zayn

I poszedł przed siebie. Był strasznie wkurzony na Horanka ,ale po chwili pomyślał ,że Niall ma racje ,lecz „odgonił” tę myśl. Dlaczego? Bo uważał ,że tylko on ma rację. Niallteraz już był dla niego nikim. Nie po tym co zrobił. Gdy tak szedł usłyszał jakieś krzyki. Dochodziły one ze „ślepej” uliczki. Poszedł w stronę tych krzyków. Zobaczył tam młodą kobietę ,którą bił jakiś mężczyzna.

- Co robisz?! – krzyknął Zayn do mężczyzny bijącego kobietę

Mężczyzna gdy tylko zobaczył Malika uciekł.

Nic Ci nie jest? – zapytał Zayn z troską kobietę

- Nie ,mam tylko parę siniaków. Jestem Rose Holt

- Miło mi. Nazywam się Zayn Malik,

- Chodź ,musi Cię opatrzyć lekarz

- Nie ,dzięki ,nic mi nie jest

- Ok. A kto to był?

- To mój były chłopak. Nie może się pogodzić z tym ,że odeszłam od niego

- To był pierwszy raz kiedy Cię tak urządził?

- Nie

- To dlaczego nie pójdziesz z tym na policję?

- Byłam ,ale policja jest wobec niego bezsilna

- Dlaczego?

- Ponieważ według prawa on nic mi nie robi

- Pfff i to jest policja?!

OK to kolejny imagin.
Przepraszam ze tak dlugo mnie nie bulo ale ostatnio zle sie czulam.
                                     Czytasz---------->kometujesz
                                                         ★Tomlinsonowa★

sobota, 15 listopada 2014

Imagin z Niallem dla Julaa Kopka.

W tamtym roku wyprowadziłaś się od rodziców, kończąc 19 lat. Znalazłaś sobie chłopaka, a właściwie to on znalazł Ciebie. Jesteście dla siebie całym światem.

Siedzisz sobie z Niallem przy choince i grzejesz się przy cieple chłopaka i kominka. Wtulona w ramiona Niall'a, nucisz sobie 'Over Again' pod nosem.

"Now she’s feeling so low since she went solo. Hole in the middle of my heart like a polo

And it’s no joke to me, So can we do it all over again..." - Niall śpiewał grając Ci na gitarze.

"And I will give you all my heart...So we can start it all over again..." - dośpiewałaś przytulając się do chłopaka. 

-Uwielbiam z Tobą śpiewać. - powiedział Niall. Patrząc na jego twarz widziałaś słodką przerwę między zębami i jego krzywe kiełki. Jego blond włosy pokrywały po części naturalne - brązowe. W niebieskich tęczówkach było widać iskierki. Chłopak strasznie Cię kocha. Czujesz w środku, jakby w sercu, takie łaskotanie. Robi Ci się przyjemnie i ciepło kiedy jesteś obok niego. Jest dla Ciebie najważniejszy.

-A ja uwielbiam być obok Ciebie, ważne, żebyś był. – powiedziałaś.

-„If we can only have this life for more day, if we could only turn back time” – śpiewał Ci kolejne piosenki.

-Niall, a może by tak… Zaśpiewać coś świątecznego? Jutro już Wigilia.

-No to co kotku? – powiedział całując Cię w czoło.

-Może najprostszą? ‘Last Christmas’? – spytałaś.

-„Last christmas, I gave you my heart, but the very next day, I gave it away…”

-„… This year to save me from tears, I give it to someone special” – dośpiewaliście razem.

-O, wiem kochanie. Żeby tak nie siedzieć tutaj cały wieczór, a dopiero jest 17-sta. To może wybierzemy się do Harrego? Robi jakąś impreze przed świętami. Wiem, że będzie tam Liam, Zayn, Louis, Elanor i Perrie. – powiedział Niall.

-Ty znów chcesz się wyrwać z domu? Przyzwyczaiłam się już do Twoich wypadów. A z resztą…

-Ale kotku, przecież pojedziemy razem.

-Hmm… No dobrze, zastanowię się. – powiedziałaś podnosząc jeden kacik ust (taki uśmiech J)

-No więc? – spytał gładząc Cię po policzku Niall.

-Hm… Ale za to się płaci. – powiedziałaś, łobuzersko uśmiechając się.

-Taak? A ile trzeba pani zapłacić? – powiedział z uśmiechem Niall.

-Niech pomyślę… Jakiś dobry pocałunek by się przydał… Taki 69 

-Aech… - wzdychał Niall. – Co tak słabo?

-Bo mi się tak podoba, a co? Chciałby pan więcej, panie Horan?

-A chciałbym, pani Julio

-No więc…? – powiedziałaś unosząc brew.

-Przejdźmy do rzeczy. – powiedział Niall, miałaś głowę na jego kolanach. Schylił się nad Ciebie i zaczął pocałunek. Wasze języki ocierały się o siebie. Niall uśmiechał się przez cały czas.

-No więc możemy jechać. – powiedziałaś wstając. Poszłaś w stronę pokoju, lecz ręce Niall’a Cię zatrzymały. Zatrzymały na twoich biodrach.

-O nie, nie. Jeszcze chwila droga pani. – powiedział Horan przyciągając Cię do siebie. Kazał Ci usiąść na jego kolana, okrakiem.

-Co jest takie ważne, że musiałam się wrócić? Zgłodniałeś?

-Tak, jestem głodny Ciebie kotku i nie wiem czy tak szybko pojedziemy do Harrego.

-Mmm… Kusząca propozycja. – odpowiedziałaś. Przejechałaś wargami po nosie Niall’a. Chłopak mając Cię na kolanach zawsze miał na Ciebie mega ochotę. Dobrze o tym wiedziałaś, dlatego zaczęłaś zdejmować z niego bluzkę i błądzić ręką po jebo plecach. Rozsuneliście sofę. Nadal siedziałaś z Niall’em tak jak poprzednio. Ale tym razem na jego kroczu. Pieścilaś się z nim oprzez cienki materiał jego spodni. Ruszałaś się w przod i w tył biodrami. Niall sapał i ruszał się lekko w górę.

-Achh… - stęknął Niall. – Julia, mm…

Dodawało Ci to więcej odwagi. Niall przyciągnął Cię, abyś była twarzą do niego. Odwrócił Cię na plecy i zdjął stanik i koszulkę. Zaczął macać Twoje piersi, całować Cię od ust, przez dekolt i brzuch, aż do koronkowej końcówki Twojej bielizny. Powoli ściągał ją zębami, później zdjął do końca rękami. Włożył język do twojej przyjaciółki, zaczął kręcić dookoła językiem po Twoim czułym punkcie. Przyspieszyłaś oddech i zaczęłaś się wyginać.

-Niaall! Zaraz dojdę, Niall. Aach… Proszę… Och… Mmm… - jęczałaś. Chłopak posłuchał Cię. Zdjął z siebie spodnie. Miał tylko cienkie bokserki, na których położyłaś dłoń. Zaczęłaś ściskać członka Niall’a w ręce, zdjęłaś jego bokserki i usiadłaś na niego.

-Niaaaaall. – jęknęłaś głośno, gdy w Ciebie wszedł.

-Jęcz, jęcz! – wysapał z zamkniętymi oczami Niall. Położylaś się na jego torsie, a nogi miałaś zgięte, tak jakbyś klęczała, tylko okrakiem. Chłopak ruszał się w górę i w dół.

-Niall, Niall, Niaaaall! – krzyczałaś jego imię.

-Julia,Julia– szeptał. – Jeszcze chwilę i… aaachh… mm… - mówił Niall. Zmieniliście pozycję, tym razem ty wzięłaś jego męskość do ust. Złapałaś go ręką i zaczełaś jeżdzić w górę i w dół. Chłopak siedział na kanapie, a ty klęczałaś przed nim. Końcówkę wzięłaś do ust, a dalszą część trzymałaś w ręce i tarłaś go. Niall wplótł ręce w Twoje długie, kręcone włosy. Poruszał Twoją głową w przód i w tył do pomocy.

-Aaach, błagam [Julia], tak, tak, aa… proszę… mm… - jęczał Niall, kiedy był już bardzo blisko, kazał Ci się do niego wypiąć. Złapał Cię za biodra i wziął od tyłu. Sapaliście głośno obydwoje. Jęczęliście swoje imiona na zmianę. Jeszcze kilka chwil i koniec.

-O Boże, Niall, aaaaaach! Ochm… Ach… - krzyczałaś głośno. Chłopak przyspieszył ruchy. Obydwoje doszliście w tym samym momencie. Opadliście zsapani na rozłożnoną sofę. Wyrownaliście oddechy.

-Julia  kocham Cię. Jak mógłbym Cię zostawić? Jesteś niesamowita – powiedział Niall.

-Też Cię kocham skarbie mój. – po kilkunastu minutach przebraliście się i pojechaliście do Harrego na imprezę. Dobrze się bawiliście, a do domu wróciliście około 4 nad ranem.

Mysle ze sie podobalo.


                                                       TOMLINSONOWA

Imagin z Louisem dla Zona Louisa-


Ok to jest muj kolejny imagin o Lou dla Zona Louisa.
Imagina fodaje z tableta wiec przepraszam za bledy.

- Moim zdaniem, powinnaś zagadać do tego chłopaka - powiedziała Laura, wskazując palcem na wysokiego bruneta stojącego w kącie sali. Chłopak, na oko w moim wieku, spoglądał kątem oka raz na mnie, raz na moją przyjaciółkę. - Wygląda na miłego.
- Czy twoim zadaniem przyjechałam do Londynu, by znaleźć sobie chłopaka? - spytałam Laury  z lekkim niedowierzaniem. Doskonale wiedziała, że wciąż boli mnie rozstanie z Sebastianem. Byliśmy parą prawie 2 lata, a on nagle ze mną zerwał, gdy tylko dowiedział się, że będę studiować w Londynie. Dziwne, prawda?
- No, idź do niego. Widać, że mu się podobasz. - Ostanie zdanie wypowiedziała ze smutkiem w głosie. Chyba był jej celem westchnień. By uniknąć gęstej atmosfery między nami, wstałam z krzesła barowego i podeszłam do samotnego chłopaka.
- Cześć - powiedziałam z dużym uśmiechem na twarzy.
- Cześć - mruknął pod nosem. Nie lubiłam takich typów.
- Widzę, że nie szukasz towarzystwa... - stwierdziłam, obracając się na pięcie w w stronę mojego stolika. Nagle poczułam, jak chwyta mnie za nadgarstek.
- Nie, czekaj. Przepraszam - powiedział.
- Za co?
- Nie powinienem tak zacząć naszej znajomości - uśmiechnął się delikatnie. - Jestem
Louis
- Nathalie
- Co cię tu sprowadza?
- Przyjaciółka - wskazałam kciukiem na stolik, przy którym siedziała Laura. Dziewczyna, grymasząc popijała swojego drinka.
- Chyba potrzebuje towarzystwa - stwierdził. Zdziwiona uniosłam brew do góry. W tej samej chwili Liam szepnął coś na ucho pewnemu chłopakowi, który z kolei podszedł do stolika mojej przyjaciółki.
- Wiesz co, tu jest strasznie duszno. Chodź, wyjdziemy na zewnątrz - zaproponował i nie czekając na odpowiedź pociągnął mnie w stronę drzwi. Na zewnątrz było zdecydowanie chłodniej niż w środku.  Po chwili zaczęłam się trząść z zimna, gdyż oprócz kusej sukienki i wysokich szpilek nic innego nie miałam na sobie. Widząc to Louis narzucił mi na ramiona swoją skórzaną kurtkę.
- Dziękuję - szepnęłam i spojrzałam na mojego towarzysza.  Dopiero teraz zauważyłam jego cudowne, niebieski oczy, brązowe wlosy  i piekny usmiech  Kogoś mi przypominał...
- Nie chcę być niemiły, ale czuję się niezręcznie, kiedy mi się tak przyglądasz. - Jego głos wyrwał mnie z transu.  Dopiero później zorientowałam się co robiłam.
- Ojej - szepnęłam. - Przepraszam,  tak mi wstyd - czułam jak policzki przybierają odcień dojrzałych jabłek.
- Nie szkodzi. To w sumie jest nawet urocze - uśmiechnął się ukazując dwa rzędy śnieżnobiałych zębów.
Gadaliśmy przez dobre pół godziny, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Laura.
- Muszę już iść. Zobaczymy się jeszcze kiedyś?
- Jasne.- Podał mi karteczkę z numerem telefonu. Już po chwili mnie nie było.

Rok później

- Zazdroszczę Ci - powiedziała Laura, kiedy siedziałyśmy w moim pokoju. To znaczy ona siedziała, podczas gdy ja biegałam po domu jak szalona, w poszukiwaniu odpowiedniego stroju na dzisiejszą kolację. Dzisiaj mija dokładnie rok od naszego pierwszego spotkania z Louisem więc z tej okazji zostałam zaproszona do restauracji przez mojego chłopaka.
- Mnie? Niby czego?
- Hmm, pomyślmy: masz cudownego chłopaka, z którym jesteś już prawie rok. Dodajmy do tego, że jest nieziemsko przystojny, sławny...
- Dobrze wiesz, że nie lecę na jego sławę - odparłam w międzyczasie mierząc kobaltową sukienkę. Owszem, byłam zdziwiona, kiedy powiedział mi, że jest członkiem boysbandu One Direction,  ale to nie zmieniło sytuacji między nami.
- Też chcę mieć takiego chłopaka.
- Niall jest wciąż singlem.
Laura uśmiechnęła się pod nosem, po czym wyszła z pokoju.

Kilka godzin później

- Zamawiasz coś? - spytał mój chłopak, gdy siedzieliśmy w eleganckiej restauracji. Podniosłam wzrok z nad karty i spojrzałam na Louisa. Był taki uroczy, pomimo tego jak bardzo się zmienił przez ostatni rok. Ze zwykłego chłopca zmienił się w mega przystojniaka.
- Chyba jeszcze nie - odparłam niepewnie, spoglądając przez okno. Za szybą stało mnóstwo fanek One Direction z plakatami, coś krzyczały w naszym kierunku. Nie czułam się komfortowo w takiej sytuacji.
- Pójdę do łazienki - oznajmiłam, wstając od stołu.
- Wszystko w porządku?
- Taa,  pójdę tylko przypudrować nosek - usmiechnęłam się do Tomlinsona, po czym pobiegłam do toalet. Nagle strasznie rozbolał mnie brzuch, a w płucach zaczęło mi brakować powietrza. Czułam jak pali mnie gardło, po policzkach zaczęły płynąć łzy. Z przerażeniem zrozumiałam, co się ze mną dzieje. Dostałam ataku paniki. Z trudem próbowałam się opanować, jednak wciąż wiedziałam, że jeśli wrócę, to będą na mnie czekać fanki. Z torebki wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Louisa.
- Louis... pomóż mi - wyjąkałam przez łzy.
- Nathalie co się dzieje? Czemu płaczesz?
- Później ci powiem... Proszę, pomóż mi się stąd wydostać - powiedziałam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Wyjście stąd nie było łatwe, z uwagi na Directioners oblegające wejście i wyjście z restauracji. Na całe szczęście, dzięki uprzejmości właściciela udało nam się wyjść tylnymi drzwiami, gdzie czekali na nas ochroniarze. Dziesięć minut później byliśmy w domu.
- Nathalie powiesz co się stało? - spytał Louis , siadając obok mnie na łóżku.
- Ja... sama nie wiem. Nagle strasznie się źle poczułam i... zepsułam naszą randkę - stwierdziłam i schowałam twarz w dłoniach. Po chwili Tomlinson objął mnie ramieniem i powiedział:
- Rozumiem cię i wcale nie zepsułaś naszej randki. Każdemu zdarza się panikować. Nie przejmuj się tym, wszystko będzie dobrze.
- Serio? Ale...- nie zdążyłam dokończyć, gdyż Louis zamknął mi usta pocałunkiem.
- Serio.

Nastepny imagin moze jutro. Mysle ze ze sie podoba.Licze na kometarze one sa dla mnie bardzo wazne. 

                                                                                                  Tomlinsonowa.
   
                                                      

piątek, 14 listopada 2014

Imagin +18 z Harrym, (dla Julia Jarczewska) 1 CZĘŚĆ



          Dzwoni do mnie telefon. Spojrzałam na ekran. Numer prywatny. Kto to może być? Odebrałam.

J-Słucham?
K(ktoś)-Spotykamy się dzisiaj o 20 pod parkiem?

Pomyślałam sobie-pedofil. Ale głos brzmiał mi znajomo. Jako iż jestem dorosła postanowiłam się tam wybrać. Oczywiście nie sama, tylko z przyjaciółką.

J-Jasne. A kim jesteś?
K-H...

Nagle w tle usłyszałam jakiś krzyk faceta, ale innym głosem.

K-...nie mów jej głupolu hahahahaha(głos w tle)
K-To do zobaczenia.
J-A skąd ty...

I się rozłączył. Muszę zadzwonić do Samanthy, żeby poszła tam ze mną. Od razu po zakończeniu rozmowy wybiłam numer do Samanthy i nacisnęłam 'połącz'.

S-Halo?
J-Samantha. Mam prośbę do Ciebie.
S-O, Julia. Słucham Cie?
J-Pójdziesz ze mną do parku na 20?
S-Jasne, ale po co?
J-Potem Ci powiem. 19:30 bądź pod kioskiem.
S-Ok. To ja lecę się szykować. Pa.
J-Tak, ja też. Pa.

Rozłączyłam się i spojrzałam na godzinę, Na 19:30 mam być pod kioskiem, a już jest 17. Muszę zacząć się szykować. Usiadłam przy toaletce i zmyłam wcześniej pomalowane rzęsy po czym na twarz nałożyłam podkład, puder i bronzer. Następnie zrobiłam makijaż smoky eye oraz usta pomalowałam na pomarańczowo. Spojrzałam na zegarek.

J-O kurwa! Już za 20, 19:00!!

Mam tylko godzinę(wiem, że 50 minuy) na ubranie się i ułożenie włosów. Westchnęłam i podeszłam do szafy. Z 20 minut zastanawiałam się co ubrać. MAM TO! W końcu się ubrałam i teraz na spokojnie mogę ułożyć fryzurę.

*20 minut później*

Efekty są zaskakujące.



Zapakowałam wszystko do torby. Telefon wzięłam w rękę i wyszłam. Mam 10 minut by dojść do kiosku. To całkiem sporo. Wyszłam z domu, zamknęłam go na klucz, które zaraz po tym włożyłam z powrotem do torby i poszłam. Po ok. 8 minutach doszłam do sklepu, pod którym czekała na mnie już Samantha. Przywitałam się z nią. Szybko poleciałam po loda do sklepu i poszłyśmy w stronę parku.

S-No to co? Po co się tam wybieramy?
J-No bo wiesz... Zadzwonił do mnie jakiś chłopak hahaha
S-O nie haha, serio. Julia...
J-No co? Nie poszłabym bym, gdybym nie usłyszała znajomego głosu.
S-Skąd mogłabyś go znać?
J-Z imprezy na przykład? Wczoraj byłyśmy na dyskotece.
S-Jak by mieli znaleźć Twój numer?
J-Książka telefoniczna! KSIĄŻKA!!
S-Ugh...

I tak przez całą drogę. Doszłyśmy do parku i ujrzałyśmy tłum piszczących dziewczyn. Wszystkie w jednym miejscu, a inne jeszcze dobiegają. Nie wiedziałyśmy o co chodzi, więc usiadłyśmy na ławce i przypatrzałyśmy się całej sytuacji. Po jakimś czasie usłyszałyśmy krzyczący tłum imię: HARRY.

S-Ale były by jaja jakby to był Harry Styles, a my siedzimy jak ułomy na ławce i patrzymy się na wszystko...
J-TO JEST HARRY STYLES
S-Tylko nie krzycz. Może zwrócimy jego uwagę hahaha
J-HAHAHAHAHHA

Nieświadomie zaśmiałam się bardzo głośno. Harry wyszedł z tłumu i zaczął się do nas zbliżać.

H-O cześć Julia. Mieliśmy się tu spotkać we dwojga?
S-Nie przedstawiłeś się przez telefon, to jak miała sama przyjść?
J-Julia... W Twoich ustach wszystko brzmi tak idealnie.
H-Fanka?
J-Diretioner.
S-DIRECTIONERS.
J-To jest Samantha, moja przyjaciółka.
S-Cześć!
H-Cześć Samantha. Zostawiłabyś mnie i Julię sam na sam?
S-Yh... Taka okazja i jak zwykle nic po spotkaniu nie dostanę.
H-Możemy zrobić se zdjęcie, dać Ci autograf i dać follow na twitterze. Tylko proszę. To ważne,
S-Jasne. Nie trzeba. Może innym razem. Ja już zmykam, byście mieli jak najwięcej czasu dla siebie.

Wkurzona Samantha chciała odejść z godnością, ale było widać jej wkurzenie,

H-Nie chciałem, ale wolałbym zostać tylko z Tobą.
J-Ale Harry... Skąd ty mnie znasz, czy widziałeś?
H-Takie piękne kobiety tkwią mi w pamięci.

Złapał mnie za rękę i szłam za nim, aż do jakiegoś ładnego domu.

H-Tutaj mieszkam.
J-No nieźle.
H-Wiesz co? Jesteś przepiękna...

Rozmarzył się w moich oczach i pocałował. Znów złapał za rękę i wprowadził do domu, po czym znowu mnie zaczął całować.



Imagin z Liamem

  Imagin z Liamem 

Dla Zona Louisa dla #Tomlinsonowa





To.. to ciąża. Prawdopodobnie trzeci miesiąc – powiedział z uśmiechem doktor. Mnie zamurowało. Ja w ciąży? Przecież z Liamem robiliśmy to tylko raz, zanim wyjechał w trasę. Raz. Po czterech latach związku. Dotknęłam koniuszkami palców swojego brzucha. Oddech lekko mi przyśpieszył. Ja się cieszyłam, ale czy Liam będzie zadowolony? Nie miałam pojęcia. Pomyślałam, że gdy wróci do Londynu, to mu to powiem. Zostały przecież tylko trzy miesiące trasy. Powiadomiłam o tym, że zostanę mamą moich rodziców i rodziców Liama. Jego matka, jak zwykle, była trochę zszokowana i zazdrosna, jednak wkrótce, gdy oswoiła się z tym faktem, razem się cieszyłyśmy. Moi rodzice też byli radośni.
– Nathalie masz już 21 lat, jesteś pełnoletnia i masz pełne prawo do tego, żeby zostać matką. – uśmiechał się mój ojciec. Było mi już widać nawet trochę brzucha, więc zaczęłam nosić luźniejsze sweterki. Po dwóch miesiącach zadzwonił do mnie Modest! Cholernie się bałam. Umówiliśmy się na spotkanie jutro. Czułam, że to nie będzie przyjemna rozmowa.
Nazajutrz czułam się jak w dniu egzaminu. Ubrałam bordowy sweter, bardzo luźny, czarne rurki i szare converse. Przez ramię przewiesiłam sobie małą torebkę i wyszłam.
Przedstawiciel Modest był chłodny jak zawsze, jednak do tego stawał się ostry wobec mnie.
– Jesteś w ciąży? – zapytał.
– Tak. – odpowiedziałam.
– Z Liamem? – zadał kolejne pytanie.
– Tak, z Liamem.
– Usuniesz tę ciążę. – powiedział natychmiast. Zebrała się we mnie złość.
– Nie ma mowy! Nigdy nie zabiję własnego dziecka!
Przedstawiciel podniósł się błyskawicznie i walnął pięścią w biurko.
– Posłuchaj, ty mała, zasmarkana polko. Albo usuniesz tego bachora, albo po jego urodzeniu zostanie on zabity. Chyba, że wrócisz do tej dziury i znikniesz na zawsze z życia Liama. – wycedził przez zaciśnięte zęby. Przestraszyłam się i zaczęłam się bawić swoimi palcami.
– Dobrze, wyjadę. – wyjąkałam.
– I oto chodzi! No widzisz, mówiłem, że się dogadamy, Nathalie. Wracasz do Polski, zero kontaktu z Liamem i twój bachorek jest bezpieczny. Możesz wyjść.
Podniosłam się z krzesła i ruszyłam w stronę domu. Nazajutrz wyjechałam. Często płakałam, jednak wyjaśniałam to jedynie huśtawkami nastrojów z powodu ciąży. Nie chciałam, żeby moja matka dowiedziała się o rozmowie z Modest! Tęskniłam, jednak nauczyłam się z tym żyć.


*6 lat później*

Miałam śliczną córeczkę Annę. Urodziła się o dwa miesiące za wcześnie, więc sześciolatka była na prawdę drobna i niska. Miała oczy po ojcu i jego rozwiane w każdą stronę włosy. Była bardzo słodką i grzeczną dziewczynką. Wróciłam tu wraz z nią do Londynu. Może było to ryzykowne, jednak byłam pewna, że nie spotkam tu już Liama. One Direction rozpadło się pół roku wcześniej, bo Zayn i Harry pokłócili się o jakąś dziewczynę i mulat odszedł uczyć angielskiego w szkole. Po tym zdarzeniu, z tego, co pisano w gazetach Liam wyprowadził się do rodzinnego miasta. Anna uczyła się dwóch języków odkąd tylko pamiętam, więc umiała sobie świetnie poradzić w Wielkiej Brytanii. Dałam jej kilka dolarów, żeby mogła sobie kupić coś w cukierni. 
*Perspektywa Liama*

Pojechałem dzisiaj do Londynu, żeby trochę pochodzić po tych ulicach i odwiedzić Hazzę. Usiadłem teraz w cukierni. Było to ciche i mało tłoczne pomieszczenie o różowych ścianach i ciemno-brązowych kanapach. Jedynie jakaś spokojna piosenka grała w tle. Nagle do cukierni wbiegła niska dziewczynka. Była do mnie podobna jak dwie krople wody.. zaraz. Mówiła bez brytyjskiego akcentu. W mojej głowie zapaliła się lampka "To nie może być angielka i głowę bym dał, że jest z Polski." Pomyślałem, że.. że może.. Nathalie wróciła z dzieckiem. Niedawno zakończyłem śledztwo, które trwało całe sześć lat. Modest zaszantażowało polkę, gdy była w ciąży. Ja wtedy wracałem z trasy. Musiała wyjechać. 
Podbiegłem do dziecka, które trzymało babeczkę w prawej dłoni i resztę pieniędzy w lewej. 
– Przepraszam.. jesteś stąd?
– Ee.. nie. Jestem polką. – wyjąkała dziewczynka.
– A jak się nazywa twoja mamusia? – zapytałem. 
– Mama.. ja.. ja nie wiem. – odpowiedziała dziewczynka. No tak. Wypytuję sześciolatkę o to, jak nazywa się jej matka. Gratuluję rozumu, Liam.
– A zaprowadzisz mnie do niej? – zapytałem, uśmiechając się lekko. Dziewczynka odwzajemniła uśmiech, tylko jeszcze szerszy. Bez słowa złapała mnie za rękę i wybiegła z cukierni. Szliśmy tak może z minutę, gdy nagle dziecko stanęło. Pokazało palcem kobietę odwróconą do nas tyłem. Nagle jednak odwróciła głowę i zobaczyłem jej twarz.. Nathalie. Ona lekko uchyliła usta. Powiedziała coś, zapewne po polsku i dziewczynka wyrwała mi się i pobiegła do swojej matki. 
– Nathalie! Poczekaj! Nic ci nie grozi!
Kobieta spójrzała na mnie zdziwiona i zatrzymała się. Wytłumaczyłem jej całą sytuację.
– Czy teraz wybaczysz mi to, że byłem taki tępy i pozwoliłem, by Modest! ci to zrobiło?
  Nathalie uśmiechnęła się lekko i przytuliła się do mnie.
– Wybaczę, Liam. Inaczej to ja byłabym najgłupszą osobą na świecie. – wyszeptała wprost do mojego ucha. 

MYSLE ze sie podobalao.
                                          Prosze o kometarze.
                                                                                                                 Tomlinsonowa

Imagin z Lou

                            Imagin z Louisem

Dla Zona Louisa Mrs.Malik  

 Jestem nowa w tej szkole. Nie znam prawie nikogo. Rok później miałam już przyjaciółkę. Dzięki niej poznałam wiele ciekawych osób. Pewnego razu nocowała u mnie. Oglądałyśmy komedię.

Nie możemy przestać się śmiać, nagle Laura odezwała się.
- Nathalie podoba Ci się ktoś?

- W sumie, jeszcze nie spotkałam takiego..

- Serio? W tej szkole roi się od przystojniaków!
- Może i tak, ale nie w moim typie. - Skończył się film.
- Znam wszystkich. A może minęłaś jakiegoś na korytarzu szkolnym?
- No.. jest taki jeden, ale go nie znam.. - Zamyśliłam się.
- Opisz go! - Siedziała zaciekawiona.
- Jest wysoki.. - Myślałam.
- Wiesz, dużo ich.
- No poczekaj! Myślę. - Zaśmiała się. 
W końcu zamilkła i kontynuowałam opis.
- Jest ciemnym blondynem, włosy ma ku górze jakby na żelu, ale nie widać, ma niebieskie oczy.. 
- Wiem coś o tych oczach. Da się zakochać. - Uśmiechnęła się.
- O, czekaj. On często przychodzi do nas na muzykę i daje podkład na gitarze dla dziewczyn, które śpiewają. - Przypomniał mi się ważny fakt.
- Nie mówisz na serio...
- Serio. 
- Louis Ci się podoba? - Zaczęła się śmiać.
- No co? Dlaczego się śmiejesz?
- Bądźmy szczere. Nie masz u niego szans.
- Czemu tak sądzisz?
- On nie lubi nowych znajomości. Znam go od początku szkoły.
- Czyli mam sobie odpuścić?
- Ja tego nie powiedziałam, ale zawsze możesz spróbować. - Pomasowała mnie po ramieniu.
- Zobaczy się.. Teraz chodźmy spać. - Zakryłam się kołdrą.
- Nie mogę zasnąć.
- Nath, jutro szkoła. - Zasnęłam
- No wiem.. Zacznę liczyć twoje książki na regale.
Obudził mnie dzwonek budzika. Laura jeszcze spała. Poszłam do łazienki się ubrać i ogarnąć. Przyszła zaspana przyjaciółka.
- Mogłabyś wyłączyć budzik, a nie.. - Powiedziała cicho
- Specjalnie zostawiłam, abyś wstała. - Rozczesałam i prostowałam włosy. Przygląda mi się.
- Louis lubi dziewczyny w prostych włosach. - Uśmiecha się
- Od zawsze prostuję włosy. - Odłożyłam prostownicę.
Myła zęby, spojrzałam na zegarek.
- O kurde! Jest za 15! Ruchy! - Wzięłam swój plecak. Laura zrobiła to samo i wyszłyśmy z domu.
Ruszyłyśmy do szkoły.
- Wzięłaś telefon? - Zapytała nagle.
Wystraszyłam się i sprawdziłam swoje kieszenie.
- Mam. - Odetchnęłam z ulgą.
- Dzisiaj mamy muzykę. - Uśmiechnęła się
- Oj, przestań już. Gadasz już o nim od rana.
- Wybacz. - Weszłyśmy do wnętrza budynku. 
Rozdzieliłyśmy się bo mamy gdzie indziej szafki. Zauważyłam klasę swojej sympatii. Najgorsze jest to, że mam obok nich lekcje.
- No i z czego ty się śmiejesz? - Zapytałam przyjaciółki.
- Patrzy na Ciebie. - Szepnęła mi do ucha. Obróciłam się, rzeczywiście patrzy się w tą stronę i posłał mi uśmiech. Udałam, że tego nie widziałam.
***
Kilka lekcji później była muzyka, po drodze się załamałam. Zgubiłam telefon. Nowiutki telefon, który nie ma nawet tygodnia.
- Nie łam się. Patrzyłaś w szafce? sekretariacie? - Pocieszała mnie Laura.
- Tak. Patrzyłam. - Zadzwonił dzwonek na muzykę. Byłam ostatnia. Chciałam zrobić krok do przodu, gdy już nikogo nie było przede mną.
Nagle poczułam uścisk na ramieniu. Obróciłam się.
- Poczekaj chwilę. - Serce mi waliło jak oszalałe. To był Louis z gitarą.
- Coś.. się stało? - Powiedziałam ledwo
- Jak Ci to powiedzieć.. - Podrapał się z tyłu głowy. - Proszę, to chyba twoje.
Podał mi telefon do ręki. Ucieszyłam się. Z radości go przytuliłam
- Jezus ! Dziękuję - Uśmiechnęłam się na widok mojego telefonu.
- Louis.. - Zarumienił się lekko.
- Nathalie - Podaliśmy sobie ręce. Weszliśmy do klasy. 
Podbiegłam do swojej ławki obok Laury. Zaczęły się pytania.
- No i co? - Uśmiechnęła się.
- Znalazł mój telefon.. i..
- I ?
- On jest nieśmiały.
- No to Ci mówiłam, że nie lubi nowych znajomości. On dzisiaj sam będzie śpiewał bo zalicza na wyższą ocenę. Wiesz co to będzie?
- Nie.. Skąd miałabym to wiedzieć? - Byłam zaciekawiona
Śpiewał i jednocześnie grał na swojej gitarze. Coraz bardziej się w nim zakochiwałam. Śpiewał piosenkę Eda Sheerana " Give me love"
Jedna z tych piosenek, które bardziej lubię. Patrzył mi w oczy.
Słuchałam go uważnie i nagle cała klasa odwróciła się w moją stronę. Czułam się trochę niekomfortowo.
Dziewczyny patrzyły na mnie jakby chciały mnie zabić..
- Co ja takiego zrobiłam? - Szepnęłam do Laury.
- Wszystkie dziewczyny, oprócz mnie w tej klasie bujają się w nim. A od początku do końca nie spojrzał na inną, tylko na Ciebie. To wyglądało... 
- Jak?
- Tak jakby dla Ciebie śpiewał. To duży dla Ciebie plus.Wiesz jak to słodko wyglądało? - Uścisnęła mnie. Brakowało mi od tego tchu.
- Lauro.. - Poprawiłam swoje włosy, spojrzałam na niego. Śmiał się. Szepnął coś do nauczycielki. Ona się oburzyła.
- Ty się mnie jeszcze pytasz czy zdałeś?! Wynocha mi stąd! - Zaśmiali się, zadzwonił dzwonek. 
Koniec już tej szkoły na dziś. Poszłam do szafki. Zamknęłam szafkę i go zobaczyłam.
- Od kiedy ty masz szafkę obok mnie?
- Odkąd znalazłem od niej kluczyk. - Uśmiechnął się.
- Louis, dziękuję Ci naprawdę, że znalazłeś mój telefon, a nie tak go po prostu wziąłeś.
- Oh no, już nie dziękuj.
- To jak ja mam Ci się odwdzięczyć? - Podszedł do mnie. Dzieliły nas centymetry.
- Chcesz wiedzieć?
- Bardzo. - Odpowiedziałam 
- To powiedz mi.. Czy to co mówiła Laura, to prawda ?
- Ale co Ci mówiła? - Wystraszyłam się.
- No.. że Ci się podobam. - Uśmiechnął się szerzej. Zamurowało mnie. Bałam się reakcji.
- A czy to takie ważne? - Obok nas bili się chłopaki. 
Jeden z nich popchnął drugiego na mnie. Nie dość, że wpadłam na Jamesa to jeszcze go pocałowałam. Spanikowałam
- Muszę już iść.. - Wybiegłam ze szkoły czym prędzej i poszłam w stronę domu.
- Nathalie! Stój! - Podbiegł do mnie Louis zdyszany. Odwróciłam się na pięcie. - Nie wiem czy to prawda, czy nie ale.. - Przerwał.
- Ale? - Patrzyłam na niego.
- Podobał mi się ten przypadkowy pocałunek.. - Zarumienił się.
- Słodko wyglądasz, kiedy się rumienisz. - Zaśmiałam się. - To co? Udajemy, że nic się nie stało?
- Nie!.
-...
- Nie potrafię. - Podszedł bliżej i pocałował mnie czule masując lekko plecy. Spadł mi plecak.
Moje serce? Myślałam, że mi zaraz wyskoczy. Ja chyba śnie.. To jest nierealne.
W końcu się odkleiliśmy. Odprowadził mnie do domu. Kilka dni później cała szkoła wiedziała o tym, że jesteśmy razem. Lou przedstawił mnie swoim rodzicom. W pewnym momencie chciało mi się śmiać, kiedy jego mama się ucieszyła, że ma w końcu dziewczynę.
Znajomi, mówią, że jesteśmy idealną parą. Mamy identyczne zdanie i nie zamierzamy tego zmieniać. 
Mysle ze sie podobalo.
Prosze  kometaze to dlamnie bardzo wazne.  
                                                                                                                                   Tomlinsonowa

czwartek, 13 listopada 2014

                          Ogloszenia Parafiialne!!!! 

CHCIALAM BARDZO PODZIEKOWAC ZE W CIAGU 5 DNI MOJ BLOG MA AZ  245 WYSWIETLEN:

IT´S MAGIC!!!!!!

I PISAC NA PRIV NA FB ALBO W  KOM JESLI CHCECIE IMAGINY NA ZAMOWIENIE ABYM PISALA

I NOM NIEWIEM CZY NA NASTEPNY TYDZIEN BEDE DODAWAC CODZIENNIE IMAGINY BO MOI RODZICE BEDA W DOMU A TEM TYDZIEN MAJA NA POPOLUDNOWKI WIEC NOM 

DZIEKUJE BARDZO 

                                                           AMEN  

                                   TOMLINSONOWA

  

                            Imagin z Horankiem 

                               Dla Kinga Jezak.

Byłaś uczennicą IIgimnazjum. W tym roku do twojej szkoły miał przyjść nowy nauczyciel matematyki. Byłaś trochę tym przygnębiona, ponieważ bardzo lubiłaś poprzednią nauczycielkę. W środę, na jednej z lekcji pojawił się wychowawca twojej klasy. - Drodzy uczniowie, zaraz przyjdzie tutaj do was nowy nauczyciel, który w tym roku będzie uczył was matematyki. Mam nadzieję, że dobrze się zachowacie i przyjmiecie tego pana z szacunkiem, nie będziecie mu sprawiać żadnych problemów, po prostu bądźcie dla niego mili i pozwólcie mu się dobrze czuć w naszej szkole – zapowiedział, po czym w drzwiach ukazał się przystojny blondyn W tamtej chwili z wrażenia otworzyłaś lekko usta. Poczułaś się jak w bajce, ujrzałaś swojego księcia, który … niestety miał być twoim NAUCZYCIELEM. - To właśnie jest wasz nowy nauczyciel, pan Niall Horan – wychowawca dokończył swą wypowiedź Zauważyłaś, że nie tylko ty byłaś pod wrażeniem Horan’a . Dziewczyny z pierwszych ławek wpatrywały się w niego jak w obrazek, chłopcy sympatycznie uśmiechali się do niego. Nie dziwiło cię to, gdyż młody nauczyciel wyglądał na naprawdę sympatycznego, uprzejmego i wyluzowanego mężczyznę. Kiedy wasz wychowawca wyszedł z klasy, zaczęliście się poznawać z panem Niall’em Horan’em. Rozmawialiście przez pół godziny do końca lekcji. Czułaś, że zakochałaś się w niebieskich oczach Niall’a , w jego blond włosach, w śmiechu i żartach .. Wiedziałaś, że jest on twoim nowym nauczycielem, ale uczucia wzięły górę i ten słodki blondynek po prostu cię zauroczył. Przez następne tygodnie robiłaś wszystko, aby być blisko nauczyciela od matematyki. Chciałaś rozkochać go w sobie, mimo iż wiedziałaś, że to złe, nigdy wcześniej nie zrobiłabyś takiej rzeczy, ale zakochałaś się w nim. Mniej więcej po 3. miesiącach szkoły, po 3. miesiącach starania się o Niall’a , dostrzegłaś, że on również coś do ciebie czuje. Tamtego dnia zamknął się z tobą w jednej z sal i zaczął mówić : - Nathalie usiądź proszę w ławce, chciałbym z tobą porozmawiać Zrobiłaś jak prosił, a następnie zaczęłaś wpatrywać się w jego niebieskie oczy. - Nathalie ja widzę co ty robisz, ale jestem twoim nauczycielem, ty moją uczennicą i … tak nie można. Rozumiem cię doskonale. Jesteś w takim wieku, gdzie podoba ci się wielu chłopców, aczkolwiek … - nie ! – przerwałaś mu, wstałaś z krzesła i podeszłaś do blondyna – Pan nic nie rozumie. Nie chodzi o żaden wiek, o żadnych chłopaków, a dla mnie pan nie zachowuje się jak nauczyciel. Proszę mi powiedzieć .. który z nauczycieli zamyka się ze swoją uczennicą w sali ? Który z nauczycieli ‚przypadkowo’ dotyka swoją uczennicę w rękę, kiedy sprawdza coś w zeszycie na lekcji ? Czuję, że nie jestem panu obojętna – stanęłaś kilka cm na przeciwko niego, wpatrując się w jego oczy, tonąć w błękitu morza jego pięknych oczu . Czułaś jak Niall ‚mięknie’ pod wpływem twoich słów, jak przestaje być nauczycielem i zaczyna się poddawać, zaczyna walczyć ze swoimi uczuciami. W momencie tych jego słabości postanowiłaś działaś. Powiedziałaś do siebie w myślach : ” teraz albo nigdy ! ” i wpiłaś się w jego usta. Młody mężczyzna nie przeciwsawiał się temu wszystkiemu. Odwzajemnił twój pocałunek, który przerwał dopiero wtedy, kiedy ktoś zaczął pukać do drzwi. Wpadł w panikę. - O nie ! Co ja mam teraz zrobić ? Przecież to nie zgodne z regulaminem, abym zamykał się ze swoją uczennicą sam na sam w sali (…). Jego zachowanie było dla ciebie bardzo słodkie, zachowywał się jak mały chłopiec, który nie chce, aby ktoś go na czymś przyłapał. Z myślą o nim, postanowiłaś schować się pod biurkiem. Następnie Niall podszedł do drzwi i otworzył je. - Niall, dlaczego się zamykasz ? – zapytał jeden z nauczycieli - Ymm .. ja tylko .. chciałem zadzwonić do swojej znajomej, potrzebowałem ciszy, spokoju, a te dzieciaki cały czas robią sobie żarty i otwierają mi drzwi bądź co chwilę czegoś ode mnie chcą – uśmiechnął się lekko, ale i niepewnie . - Rozumiem – nauczyciel uśmiechnął się do blondyna – też zawsze gdy dzwonię do swojej dziewczyny potrzebuję spokoju - No tak, a chciałeś coś ode mnie ? – zapytał speszony mężczyzna - Nie, od ciebie nie. Chciałem tylko zabrać sprawdziany z biurka, bo ostatnio je tutaj zostawiłem. Kiedy usłyszałaś te słowa, przestraszyłaś się. Niall również zrobił się trochę blady z przerażenia, że zaraz wszystko się wyda. Próbował odciągnąć nauczyciela od biurka, wymyślając różne powody, ale tamten był stanowczy i podszedł po kilku chwilach do biurka i zaczął szukać papierów w szafkach. Kiedy mężczyzna odnalazł sprawdziany, podszedł bliżej do Niall’a i zapytał : - Kolego jesteś trochę blady, wszystko okej ? - Yh taak, tak jasne – odrzekł - A tak na marginesie, pod twoim biurkiem siedzi jedna z uczennic – spojrzał na Niall’a poważnym wzrokiem Nialler poczuł jak ziemia osuwa mu się spod nóg, już prawie zaczął się załamywać, gdy jego kolega-nauczyciel, dodał : - Żartowałem hahaha ale Niall może idź do dyrektora, poproś o jeden dzień wolnego, ponieważ naprawdę nie najlepiej wyglądasz - Ah tak, masz rację, zrobię tak, dzięki – pożegnał kolegę, a potem usiadł przy biurku, spoglądając pod nie - Nathalie ? - Tutaj jestem, spokojnie – odrzekłaś - Jak ty to … jak ty to zrobiłaś ? - Przeszłam pod biurkiem na drugą stronę i schowałam się pod ławkę – wytłumaczyłaś lekko się uśmiechając - Okej, dobrze, a teraz już idź proszę. To nie może tak być, to był błąd, ja jestem twoim nauczycielem, ty moją uczennicą, to wszystko jest wbrew prawu… – mówił przygnębiony - Ale Niall, ja cię kocham – powiedziałaś ze łzami w oczach - Przykro mi – odrzekł wpatrując się w dziennik Po twoich policzkach słynęły łzy. Widziałaś jak młody nauczyciel cierpi. Czuł to samo co ty. Chcieliście być razem, ale nie mogliście. Odeszłaś. Tamtego dnia unikaliście się, nie zwracaliście na siebie uwagi. Przez następne dni zachowywaliście się tak, jakbyście się nie znali, ale na piątkowej lekcji matematyki wydarzyło się coś, co bardzo cię zaskoczyło. - Nathalie zostań proszę po lekcjach. Musimy porozmawiać. Koleżanki i koledzy zaczęli sobie żartować, że coś zrobiłaś, czymś zawiniłaś i nowy nauczyciel chce w tym celu z tobą porozmawiać. - Dobrze – odrzekłaś, po czym do końca lekcji nie odzywałaś się słowem Po skończonej lekcji, zostałaś w klasie. Nawet nie wstawałaś ze swojego miejsca. Niall znowu zamknął drzwi i podszedł do ciebie. - Po co znowu zamknąłeś drzwi ? – zapytałaś obojętnie Chłopak stanął nad tobą, chwycił cię za podbródek, nachylił się i pocałował cię. - Nic mnie nie interesuje. Chcę być z tobą. Kocham cię. – powiedział W tamtej chwili po twoich policzkach spłynęły łzy szczęścia, poczułaś, że chcesz dalej żyć, że chcesz być ze swoim ukochanym mimo wszystko. Przytuliłaś go mocno i rzekłaś : - Ja też cię kocham. Od tamtego zdarzenia byliście parą. Niestety musieliście się ukrywać, ponieważ gdyby ktoś się o tym dowiedział, Niall nie tylko straciłby pracę, ty – szkołę, ale moglibyście mieć prawne problemy. 
     

PROSZE KOMETOWAC!!!!!                       Tomlinsonowa




                              Imagin z Liamem dla

                                 Martyna  Konkol. 

Był 27 czerwiec. Zostały dwa dni do końca roku szkolnego. Dzisiaj mieliśmy iść z wychowawcą na miasto. Rodzice byli w pracy a mi nie chciało się robić śniadania więc ubrałam się i wyszłam. Po drodze rozmyślałam nad sytuacją z przed miesiąca. Gdy wyszłam na teren szkoły od razu dopadły mnie przyjaciółki Laura i Sara. - Znowu nad tym myślałaś? - powiedziała Laura - Miałaś o tym zapomnieć. - dopowiedziała Sara - O tym nie da się tak łatwo zapomnieć. - odpowiedziałam im.
- Dzisiaj zapomnisz. - oznajmiły równocześnie
- Może tak, może nie. Pożyjemy zobaczymy. Dalej nie rozmawiałyśmy, bo nasz wychowawca powiedział, że mamy się ustawiać. Kiedy dotarliśmy na miejsce poszłyśmy z dziewczynami pochodzić po butikach a potem na lody. Po powrocie do domu zdziwiłam się, że mama już w nim była.
- Część mamuś, ty już w domu? - Tak, dzisiaj mnie szybciej wypuścili. - Super. Pomóc ci przy obiedzie?
- Nie już jest gotowy. Idź umyj ręce. Wykonałem polecenie mamy i wróciłam do kuchni. Obiad był już na stole. Dzisiaj mama przygotowała ziemniaki, kotleta i moją ulubioną surówkę.
- Dzwoniła Luiza. - oznajmiła mi mama
- Co chciała?
- Powiedziała, że jak chcesz możesz przyjechać z przyjaciółkami na wakacje.
- Naprawdę? - mama kiwneła potwierdzająco
- Dziewczyny wiedzą?
- Ich mamy wiedzą.
- Super. A kiedy mamy jechać?
- 29 po rozdaniu świadectw. Byłam tak przejęta, że jak pisałam do dziewczyn, że mają wejść na skypa dwa razy spadł mi telefon. Około godziny później dziewczyny się zalogowały.
- Słyszałyście już wieści?
- Tak. - odpowiedziały równocześnie.

Następnego dnia mamy zwolniły nas ze szkoły. Poszłyśmy na zakupy przed naszym wyjazdem. Pokupowały nam pełno szortów i koszulek. Namówiłyśmy je też na stroje kompielowe. Weszłyśmy więc do H&M. Podeszłyśmy do wieszaków z bikini. Po chwili każda miała już wybrany strój. Ja wybrałam śliczny niebieski, Laura różowy a Sara żółty.
- I jak macie? - spytała mama Laury - Tak. - odpowiedziałyśmy równocześnie
- To do kasy. - zakomendowała mama Sary
Kiedy wyszłyśmy ze sklepu udałyśmy się do kawiarni. Mamy zamówiły sobie po kawie a my po pucharze lodów.
- Zapomniałyśmy wam powiedzieć, że puszczamy was pod warunkiem codziennego dzwonienia i rozmawiania przez Skypa. - powiedziała moja mama
- Ale codziennie? - spytałam
- Tak Nathalie codziennie.
- No dobra.
Następnego dnia ubrałam się w luźną, białą bluzkę i czarne szorty, bo nie wiedziałam czy na lotnisku będzie czas się przebrać. Dopakowałam do torby jeszcze mojego laptopa, mój zeszyt z obrazkami, ostatnio były tam same mroczne obrazki i kolejną książkę. Zniosłam torby na dół. Tata schował je do bagażnika.
- Ale z nas kujony. - powiedziała Sara spoglądając na nasze średnie. Ona miała 5.1, Laura 5,25 a ja największą 5,5. Nasi rodzice z nas bardzo dumni. Pojechaliśmy na lotnisko i musiałyśmy szybko się żegnać bo nasz samolot już był. W samolocie włączyłyśmy sobie nagrania z trasy koncertowej One Direction.Potem żeby nie zasnąć w podróży włączyłyśmy sobie "Obecność". Udało nam się powstrzymać od krzyku. Jakieś 10 min przed lądowaniem schowała laptopa do torby. Po wyjściu z samolotu szukałyśmy Luizy. Poczułam wibracje w kieszeni. Dzwoniła moja siostra powiedziała, że czeka na nas przy fontannie. Udałyśmy się do niej.
- Luiza!! - krzyknęłam kiedy ją zobaczyłam
- Witajcie moje kujony. Przytuliła nas i pojechałyśmy do niej do domu. - Idźcie odespać podróż. Wasze pokoje to te trzy po środku na samej górze. Gdy weszłam do swojego pokoju starałam jak wryta. Pokój był mniej więcej tak jakby połączyć mój pokój i pokój rodziców do tego w nim była łazienka i garderoba. Byłam pełna wrażeń ale też zmęczona więc się położyłam. 

Mysle ze sie podobal.

Chcialam powiedziec ze pisze rowniez imaginy na zamowienie wiec.....jak ktos chce to napisze. 

                                                                                                           Tomlinsonowa

                                      Imagin z Niall´em

                                      dla Kinga Jezak.



Jest początek wiosny jesteś właśnie na ostatnim roku akademickim w South Yorkshire twoją współlokatorką jest
Laura, która jest teraz twoją najlepszą przyjaciółką.Nie dawno do waszej grupy dołączył nie jaki chłopak
Niall Horan.Byliście zwykłymi ,,kolegami z klasy''.Był bardzo przystojny , zabawny spodobał ci się od samego początku.
Dziewczyny z twojej klasy interesowały sie nim .Nadeszedł poniedziałek jak zawsze musiałas wcześnie wstać,wyszykować się a
nawet obudzić Laure bo gdyby nie ty spóźniała by się na wykłady.Wyszykowane razem poszliście na zajęcia przed wykładem
postanowiłaś kupić sobie coś do picia.Laura poszła na salę a ty do automatu po kawe , kiedy już napój ci się napełnił w
kubeczku odwróciłaś się ,przed tobą stał Niall tenNiall Horan.Nie chcący wylałaś na niego zimną ciecz.
-Jezu ja przepraszam nie zauwazylam cie przepraszam-w pośpiechu szukałam chusteczek w torebce-
-To tylko koszulka spokojnie
-Przepraszam daj ci ją wypiore-patrzył na mnie jak na idiotkę-
-Mam się tu rozbierać?-chciał być zabawny ale nie wyszło tak jak myślał-
-Daj spokój, mówie to tylko zwykły t-shirt.W sumie to wylałaś to na mnie więc chyba muszę ci postawić kawę.
-Nie musisz naprawdę to moja wina.
-Bo się pogniewam-uśmiechnął się.Słodko.Czekaj stop!-Musiał bym się tylko przebrać.To jak zgodzisz się?
-Umm..bardzo chętne,tylko że mam zaraz wykład.
-Odpuść ten jedyny raz przecież nic się nie stanie
-No ok- wiedzialam że zrobiłam błąd godząc się ale no chciałam tam iść-
Razem zNiall'em poszliśmy do akademika. Niall mieszkał na drugim piętrze a ja na pierwszym.Otworzył mi drzwi , kiedy
byliśmy już na miejscu.
-Zapraszam-otworzył mi drzwi i gestem ręki zaprosił do środka-
Uśmiechnęłam się i weszłam do środka.Spodziewałam się syfu brudne skarpetki, wszędzie nie dojedzone jedzenie , brudne
ciuchy a tu było w miarę czysto.Siedziałam na kanapie, kiedy Niall się przebierał było mi jakoś nie zręcznie w takiej
sytuacji zwłaszcza że przebierał się przy mnie.
~ * ~
Siedzieliśmy w na skórzanej kanapie w pobliskiej kawiarni nie daleko naszego akademika.Zamówiliśmy sobie po gorącej
czekoladzie.
-Wiesz że profesor nam nie odpusci,prawda?
-Eee tam.Jak by co biore to na siebie.
-Nie to przecież moja wina,nie pozwole na to żebyś to ty płacił za moje błędy.
-Piękna to ja na ciebie wpadłem.
-Niall ale to ja nie patrzyłam jak chodze.
-Zawsze chodzisz taka zamyślona?-Kiwnełam głową-Co myślisz?
-Mam dużo na głowie.
-Co się dzieje?
-To..nie jest teraz ważne.
-Laura jest.-dopiłam gorącą czekolade i wstałam z kanapy zarzucając torebeczke na ramie-
-Spóźnimy się Niall na drugi wykład.Chodź
Posłusznie wstał.Zapłacił.Wyszliśmy.
Prawie że spóźnili byśmy się na drugi wykład.Profesor nam nie odpuści.wiedziałam.Przekonałam się dopiero o tym jak
kazał nam sprzątać salę po lekcjach bo albo to albo jakieś dodatkowe lekcje więc lepsze to niż zamulanie na nudnych
zajęciach poza lekcyjnych.Wiadome było to że tylko sie tam zjawimy a wcale nie będziemy sprzątać.
Wróciłam do pokoju by się tylko przebrać.Przed salą gdzie miałam się zjawić punkt 16 , zatrzymał mnie Liam.
-Hej Liaś.-pocałowałam go w policzek jak zawsze na powitanie.-
-A ty gdzie lecisz myślałem że pójdziemy na kolacje z Sophią i Hazzem?
-A no tak-dopiero teraz mi sie przypomniało-Liaś nie dam dzisiaj rady.Nie było mnie na wykładzie dlatego musze sprzątać
salę.
-Ok dobrze..czekaj,czekaj Nialla też nie było na wykładzie nie mów że byłaś wtedy z nim?!
-Muszę leciec Liaś pogadamy później-Uścisnełam go i szybko poszłam nie będę mu się tłumaczyć-
Weszłam do sali wykładowej.Nall rozsiadł się na krzesłach i grał na telefonie.Uśmiechnęłam się na jego widok.
Podeszłam do niego po cichu stając z styłu.Był tak skupiony na grze.
-Hej-powiedziałam mu do ucha,a telefon który miał w dłoni spadł mu na podłogę.Ups-
-Co to miało być?!-zaczął się śmiać,to lepsze niż miał by sie wydzierać-
-Byłeś taki skupiony.W co grałeś ?
-Nic.-podnióśł telefon i wstał poprawiając sobie skrawki t-shirt'a-
-Dobra to bierzemy się do roboty,nie?
-Myślałaś że ja na serio będę sprzątać?-zakpił że mnie-
-A nie?
-Nie-zaśmiał się-wystarczy tylko umyć podłogi i zrobione
-To..bierz się do roboty.
-To bardziej praca dla kobiet
-Co?! Mimo że dla kobiet nadawał byś się tam-zaczął mnie łaskotać-
-Cofnij to.
-Ale co?-zaczął łaskotac mnie jezuu mój brzuch!-Cofam to.
-No-odpuścił sobie i usiadł na krzesłe-
Oblałam go wodą na co się wkurzył.Zaczął mnie gonić,łaskotać miałam dosyć ale i tak nie dawałam za wygraną został
oblany wiaderkiem wody na co ja tez byłam cała mokra jego włosy oklapły jednak poprawił sobie je i stały jak na żelu.
Ganialiśmy się po sali wykładowczej aż mnie złapał jezuu nie!
-I co teraz?
-Puść mnie.-usmiechał się łobuzersko.Oj nie dobrze-
Uspokoiłam się patrząc w jego niebieskie oczy.Oddychałam spokojnie,czułam zapach jego perrfum.Tych boskich perfum.
  Niall przybliżył swoją twarz do mojej.Nasze usta dzieliły milimetry od złączenia ich w jedność jednak coś mnie zatrzymało.
  Laura mówiła że Niall ma dziewczyne nie jaką Megean.Spuściłam głowę lekko go od siebie odpychając.Nie poluźnił uścisku
ani nie zmocnił był taki jaki był obserwował mnie a ja postanowiłam znów spojrzeć mu w oczy.
-Dlaczego mi to robisz?-jego zdziwienie na twarzy bardziej mnie rozłościło-dlaczego próbujesz mnie pocałować skoro jesteś
w związku?
Odepchnełam go tym razem mnie puścił.
-Nath.-Wybiegłam z sali.Nie rozumiem go ma dziewczyne a chce całować mnie? Niall mi się podoba ale..nie chce nikomu
rozwalić związku tak jak bym zrobiła to pare sekund temu całując Nialla.Wróciłam do pokoju nie zamieniając z Laura ani
słowa poszłam spac mimo tego że spróbowała zapytac co się stało.Przez cały wykład siedziałam cicho nawet na stołówce.
Siedziałam na schodach i myślałam.Chciałam pobyć w samotności.Nie byłam długo we własnym towarzystwie.Chciałam wstać,
kiedy Niall usiadł obok mnie ale mi to uniemożliwił.
-Zaczekaj.
-Po co?
-Zależy mi na tobie,Megan to moja przyjaciółka.
-Z kąd mogę mieć pewność że mnie nie okłamujesz?
-Zaufaj mi.
-Na zaufanie trzeba sobie zapracować.
-Pracuje nad tym-musnął mój policzek na co zrobiły się różowe-
-Przecież ja nic prawie o tobie nie wiem.Nie znamy się na tyle by..
-Ja znam cie na tyle dobrze by wiedzieć za co cie kochać-przerwał mi-
Spojrzałam na niego na co złapał w dłonie moje policzki i musnął delikatnie moje usta.Ten pocałunek znaczył dla mnie wiele
i czułam jak by trwał on dłużej..mój pierwszy pocałunek.Mogłam z nim porozmawiać a nie od razu uciekać.
Ważne jest to że jestem szczęśliwa i to że mam przy sobie takie skarba jak Niall.Czego chcieć więcej?  

Nastepny dodam albo za chwilke albo dopiero jutro.

I o to następny imagin kochani
Mam nadzieję że się wam spodoba
Czytasz ----> Komentujesz 
Liczę na szczere opinie kochani / ~Tomlinsonowa

środa, 12 listopada 2014

                                                                       IMAGIN Z NIALLEM DLA 

                                                                               JULIA KINCZEL  

                                                                                          CZ:1

 

 Następnego dnia obudziłam się koło 11 . Poszłam do toalety i ogarnęłam się . Lekko umalowana i ubrana w czerwone rurki i czarną koszulkę zeszłam do kuchni . Na stole leżała karteczka ;

"Poszłam do pracy , wrócę wieczorem . Buziaki Lauraa"

Taaak , nie ma to jak chodzić do pracy w niedzielę . Westchnęłam i zrobiłam sobie śniadanie . Gdy wcinałam płatki dostałam wiadomość od Nialla .

"Hej , wstałaś już ? Mam nadzieję że tak . Podaj mi proszę swój ades . Przyjdę po ciebie i razem skoczymy do Kawiarni ! ;D "

Podałam mu adres , dwadzieścia minut poźniej usłyszałam dzwonek do drzwi . Nie miałam wątpliwości kto to .

-Hej - powiedział

-Cześć - powiedziałam i mimowolnie się uśmiechnęłąm . Ale on SEXY ! Dzinsowe rurki , skórzana kurtka !

-Idziemy ? - spytał z szatańskim uśmieszkiem .

-Jasne - powiedziałam i wzięłam kurtkę z wieszaka .Szliśmy do kawiarni .

-Widzę że podoba ci się moja kurtka - powiedział i zaśmiał się .

-Noooo ... - powiedziałam i momentalnie spiekłam buraka .

-Nieźle na ciebie działam - powiedział i uśmiechnął się zalotnie

-Hej , wcale nie ! - powiedziałam , i cała czerwona dałam mu sójkę w bok .

-Aua ! Ja umieram ! - krzyknął i złapał się za bok . Zaczęłam się śmiać .

-Musimy iść do tej kawiarni ? - zapytał

-Nie , ale pamiętaj to ty to zaproponowałeś ! - uśmiechnęłam się

-To może pójdziemy do mnie ?

-Nie ma sparwy . - powiedziałam . Po 10 minutach dośliśmy do niedużego domu , wydawał mi się zbyt taki ... no zwykły jak na TW . Gdy weszłam do środka całkowicie zmnieniłam zdanie . Wnętrze było świetnie urządzone . 

 

-WRACAJ TUTAJ TY GŁUPI KRASNALU ! ODDAJ MOJE BOKSERKI ! - krzykął Louis który właśnie wpadł do pokoju w samych spodniach i trampkach , z płynem do szyb w ręce . 

-ALE JA ICH NIE BRAŁEM ! - zawołał Zayn który właśnie został spyskany płynem w twarz . 

-Przepraszam że musiałaś to zobaczyć - powiedział Niall łapiąc się za głowę .

-HAHA ! JESTĘ GENIUSZĘ ZŁA ! POCIĄŁEM TWOJE BAKSERKI ! - Harry wypadł z kuchni z nożyczkami i resztkami czegoś to prawdompodobnie było majkami Louisa

-TY NIELUDZKA OSTRYGO ! JAK MOGŁEŚ ! -zawołaj Louis . Spojrzałam na Nialla z miną ala "WTF?!" . W tym momencie Zayn został od stóp do głów popsikani płynem do szyb .

-EJ ! - zawołał Niall

-O hej ! - powiedział Liam -nie zauważyliśmy cię , przepraszam WAS .

-Ehm , Nathalie , chcę ci tylko powiedzieć że ci osobnicy który tutaj się znajdują są całkowicie normalni . Przechodzili badania . - powiedział Niall

-Ok , Ok moja kumpela , też ma często takie odjazdy . Luz - powiedziałam

-Widzisz jej kumpela też ma takie odjazdy - powiedział Harry

-I to często - powiedział Zayn

-Ekchm , może pójdziemy do mojego pokoju ? - spytał Niall

- Ok , chodźmy - powiedziałam

-Idź przodem -powiedział Niall i skierował mnie na schody . Kątem oka zauważyłam że Louis patrzy na mnie z podziwem, a Niall zaczyna kręcić głową , Zayn oblizuje wargi , Niall patrząc na niego puka się w czoło . Zaśmiałam się .

-Pierwsze drzwi na lewo - powiedział Niall . Chwyciłam klamkę i ... zamarłam . Sypialnia Nialla była cudowna  .

 

 

 

Niall nie zauważył że przystanęłam i wpadł na mnie z impetem . Wylądowaliśmy na dywanie. Niall na mnie leżał , nasze usta dzieliło tylko kilka centymetrów . Patrzyliśmy sobie w oczy , nasze twarze zbliżały się do siebie . Milimetry dzieliły nasze usta .

-HEEEEJJ - krzykął Harry który właśnie wpadł do pokoju . - Chcecie ciastka ? - spytał

-Nie , dzięki Harry - powiedział Niall

-Spoko - powiedział i wypadł z pokoju

-To na czym skończyliśmy ? - spytał Niall . Najwyraźniej było to pytanie czysto retoryczne . Stałam na dywanie i wpatrywałam się w Nialla . On zbliżał się do mnie . W końcu przytwierdził mnie o ściany . Nasze usta (znowu) dzieliło kilka milimetrów .

-Mogę cię pocałować ? - spytał . Zastanowiłam się ,  powiedziałam : 

-YYY tak.

Pocałował mnie . Odwzajemniłam pocałunek . Nagle drzwi do pokoju uchyliły się i głowy czterech chłopaków o imionachLouis, Zayn ,Harry i Liam wyjrzały na nas zza drzwi . Niall przerwał pocałunek . Stykaliśmy się czołami , co według mnie było urocze . Uśmiechnął się . Prawie niezauważalnym ruchem chcwycił poduszkę , i z prędkością światła rzucił nią w chłopaków . Louis został trafiony . Chłopacy wpadli do pokoju , chwycili poduszki i zaczeli się nimi okładać . Wzięłam poduszkę i przyłączyłam się do chłopaków . Po 15 minutach Harry zarządził rozejm . Chłopacy wyszli zostawiając mnie i Nialla samego . Leżeliśmy na łóżku łapiąc oddechy . Nagle zaczęłam płakać .

-Hej , Nathalie co się stało ? - zapytał mnie zaniepokojony Niall.

-Zaraz się obudzę . Ty znikniesz , ten dom zniknie , chłopaki znikną . - szłochałam dalej

-Nathalie , gdyby to był sen nagle przez te drzwi wszedł by ogromny ZOLW LIAMA . To nie jest sen ! Słyszysz? TO NIE JEST SEN ! .

Dalej szlochałam , nie mogłam się uspokoić . Czułam że to się za chwilę skończy . Niall rozwieje się gdzieś , będę musiała wrócić do szarej rzeczwywistości . Nagle poczułam że ktoś mnie szczypie . Byłam przygotowana na to że zobaczę moją mamę . Zamkęłam oczy, i... zobaczyłam pochlającego nie nademną Nialla .

-Teraz wierzysz , że to nie sen ? - spytał . Bez odpowiedzi rzuciłam mu się na szyję , i zaczęłam obcałowywać jego policzki .

-TAK ! - krzyknęłam na cały dom . Nagle do pokoju wpadli chłopacy .

-Stary , nie poznaję cię . Oświadczasz się dziewczynie , a my nic o tym nie wiemy - powiedział obrażony Zayn . Z Niallem zaczęliśmy się śmiać jak wariaci i za nic nie mogliśmy się uspokoić .

-Wiesz co , trzeba będzie im zrobić badania - powiedział cicho Louis i Harry , do Liama a ten tylko pokiwał głową . Po 10 minutach histerycznego śmiechu uspokoiłam się na tyle żeby wytłumaczyć całą sytuację chłopakom .

-Trzeba było mówić od razu ! - powiedział Zayn

-No jak mieli powiedzieć , skoro śmiali się jak wariaci ? - zapytał go Harry.

-Achhh noo tak - odpowiedział mu Zayn .

-Ej chłopaki muszę się powoli zbierać . Moja mama może nie długo wrócić z pracy . - powiedziałam

-Twoja mama pracuje w niedzielę ? - zapytał Louis

-Mnie też to dziwi - odparłam

Zeszłam na dół i założyłam buty , i kurtkę.

-Zaczekaj odwiozę cię - powiedział Niall.

-Oki - Uśmiechnęłam się . Miałam do niego bardzo ważną sprawę.

Gdy jechaliśmy do mojego domu zaczęłam rozmowę :

-Niall ... czy my ... jesteśmy ... ra ...zem ? - spytałam cała w nerwach

-Ja uważam że tak , a ty ?- zapytał

-Ja też - powiedziałam i uśmiechnęłam się .

Gdy dojechaliśmy do mojego domu , Niall pocałował mnie na pożegnanie . Weszłam do opuszczonego mieszkania . Trochę brakowało mi mamy ale ... nie byłam już taka samotna jak kiedyś . 

MYSLE ZE SIE PODOBALO;Zapraszam do KOMETOWANIA.Nastepny imagin mozliwe ze jutro. 

                                                                                                                                                                                      Tomlinsonowa