Imagin z Louisem
Dla Zona Louisa Mrs.Malik
Jestem nowa w tej szkole. Nie znam prawie nikogo. Rok później miałam już
przyjaciółkę. Dzięki niej poznałam wiele ciekawych osób. Pewnego razu
nocowała u mnie. Oglądałyśmy komedię.
Nie możemy przestać się śmiać, nagle Laura odezwała się.
- Nathalie podoba Ci się ktoś?
- W sumie, jeszcze nie spotkałam takiego..
- Serio? W tej szkole roi się od przystojniaków!
- Może i tak, ale nie w moim typie. - Skończył się film.
- Znam wszystkich. A może minęłaś jakiegoś na korytarzu szkolnym?
- No.. jest taki jeden, ale go nie znam.. - Zamyśliłam się.
- Opisz go! - Siedziała zaciekawiona.
- Jest wysoki.. - Myślałam.
- Wiesz, dużo ich.
- No poczekaj! Myślę. - Zaśmiała się.
W końcu zamilkła i kontynuowałam opis.
- Jest ciemnym blondynem, włosy ma ku górze jakby na żelu, ale nie widać, ma niebieskie oczy..
- Wiem coś o tych oczach. Da się zakochać. - Uśmiechnęła się.
- O, czekaj. On często przychodzi do nas na muzykę i daje podkład na
gitarze dla dziewczyn, które śpiewają. - Przypomniał mi się ważny fakt.
- Nie mówisz na serio...
- Serio.
- Louis Ci się podoba? - Zaczęła się śmiać.
- No co? Dlaczego się śmiejesz?
- Bądźmy szczere. Nie masz u niego szans.
- Czemu tak sądzisz?
- On nie lubi nowych znajomości. Znam go od początku szkoły.
- Czyli mam sobie odpuścić?
- Ja tego nie powiedziałam, ale zawsze możesz spróbować. - Pomasowała mnie po ramieniu.
- Zobaczy się.. Teraz chodźmy spać. - Zakryłam się kołdrą.
- Nie mogę zasnąć.
- Nath, jutro szkoła. - Zasnęłam
- No wiem.. Zacznę liczyć twoje książki na regale.
Obudził mnie dzwonek budzika. Laura jeszcze spała. Poszłam do łazienki się ubrać i ogarnąć. Przyszła zaspana przyjaciółka.
- Mogłabyś wyłączyć budzik, a nie.. - Powiedziała cicho
- Specjalnie zostawiłam, abyś wstała. - Rozczesałam i prostowałam włosy. Przygląda mi się.
- Louis lubi dziewczyny w prostych włosach. - Uśmiecha się
- Od zawsze prostuję włosy. - Odłożyłam prostownicę.
Myła zęby, spojrzałam na zegarek.
- O kurde! Jest za 15! Ruchy! - Wzięłam swój plecak. Laura zrobiła to samo i wyszłyśmy z domu.
Ruszyłyśmy do szkoły.
- Wzięłaś telefon? - Zapytała nagle.
Wystraszyłam się i sprawdziłam swoje kieszenie.
- Mam. - Odetchnęłam z ulgą.
- Dzisiaj mamy muzykę. - Uśmiechnęła się
- Oj, przestań już. Gadasz już o nim od rana.
- Wybacz. - Weszłyśmy do wnętrza budynku.
Rozdzieliłyśmy się bo mamy gdzie indziej szafki. Zauważyłam klasę swojej sympatii. Najgorsze jest to, że mam obok nich lekcje.
- No i z czego ty się śmiejesz? - Zapytałam przyjaciółki.
- Patrzy na Ciebie. - Szepnęła mi do ucha. Obróciłam się, rzeczywiście
patrzy się w tą stronę i posłał mi uśmiech. Udałam, że tego nie
widziałam.
***
Kilka lekcji później była muzyka, po drodze się załamałam. Zgubiłam telefon. Nowiutki telefon, który nie ma nawet tygodnia.
- Nie łam się. Patrzyłaś w szafce? sekretariacie? - Pocieszała mnie Laura.
- Tak. Patrzyłam. - Zadzwonił dzwonek na muzykę. Byłam ostatnia.
Chciałam zrobić krok do przodu, gdy już nikogo nie było przede mną.
Nagle poczułam uścisk na ramieniu. Obróciłam się.
- Poczekaj chwilę. - Serce mi waliło jak oszalałe. To był Louis z gitarą.
- Coś.. się stało? - Powiedziałam ledwo
- Jak Ci to powiedzieć.. - Podrapał się z tyłu głowy. - Proszę, to chyba twoje.
Podał mi telefon do ręki. Ucieszyłam się. Z radości go przytuliłam
- Jezus ! Dziękuję - Uśmiechnęłam się na widok mojego telefonu.
- Louis.. - Zarumienił się lekko.
- Nathalie - Podaliśmy sobie ręce. Weszliśmy do klasy.
Podbiegłam do swojej ławki obok Laury. Zaczęły się pytania.
- No i co? - Uśmiechnęła się.
- Znalazł mój telefon.. i..
- I ?
- On jest nieśmiały.
- No to Ci mówiłam, że nie lubi nowych znajomości. On dzisiaj sam będzie śpiewał bo zalicza na wyższą ocenę. Wiesz co to będzie?
- Nie.. Skąd miałabym to wiedzieć? - Byłam zaciekawiona
Śpiewał i jednocześnie grał na swojej gitarze. Coraz bardziej się w nim
zakochiwałam. Śpiewał piosenkę Eda Sheerana " Give me love"
Jedna z tych piosenek, które bardziej lubię. Patrzył mi w oczy.
Słuchałam go uważnie i nagle cała klasa odwróciła się w moją stronę. Czułam się trochę niekomfortowo.
Dziewczyny patrzyły na mnie jakby chciały mnie zabić..
- Co ja takiego zrobiłam? - Szepnęłam do Laury.
- Wszystkie dziewczyny, oprócz mnie w tej klasie bujają się w nim. A od
początku do końca nie spojrzał na inną, tylko na Ciebie. To
wyglądało...
- Jak?
- Tak jakby dla Ciebie śpiewał. To duży dla Ciebie plus.Wiesz jak to
słodko wyglądało? - Uścisnęła mnie. Brakowało mi od tego tchu.
- Lauro.. - Poprawiłam swoje włosy, spojrzałam na niego. Śmiał się. Szepnął coś do nauczycielki. Ona się oburzyła.
- Ty się mnie jeszcze pytasz czy zdałeś?! Wynocha mi stąd! - Zaśmiali się, zadzwonił dzwonek.
Koniec już tej szkoły na dziś. Poszłam do szafki. Zamknęłam szafkę i go zobaczyłam.
- Od kiedy ty masz szafkę obok mnie?
- Odkąd znalazłem od niej kluczyk. - Uśmiechnął się.
- Louis, dziękuję Ci naprawdę, że znalazłeś mój telefon, a nie tak go po prostu wziąłeś.
- Oh no, już nie dziękuj.
- To jak ja mam Ci się odwdzięczyć? - Podszedł do mnie. Dzieliły nas centymetry.
- Chcesz wiedzieć?
- Bardzo. - Odpowiedziałam
- To powiedz mi.. Czy to co mówiła Laura, to prawda ?
- Ale co Ci mówiła? - Wystraszyłam się.
- No.. że Ci się podobam. - Uśmiechnął się szerzej. Zamurowało mnie. Bałam się reakcji.
- A czy to takie ważne? - Obok nas bili się chłopaki.
Jeden z nich popchnął drugiego na mnie. Nie dość, że wpadłam na Jamesa to jeszcze go pocałowałam. Spanikowałam
- Muszę już iść.. - Wybiegłam ze szkoły czym prędzej i poszłam w stronę domu.
- Nathalie! Stój! - Podbiegł do mnie Louis zdyszany. Odwróciłam się na pięcie. - Nie wiem czy to prawda, czy nie ale.. - Przerwał.
- Ale? - Patrzyłam na niego.
- Podobał mi się ten przypadkowy pocałunek.. - Zarumienił się.
- Słodko wyglądasz, kiedy się rumienisz. - Zaśmiałam się. - To co? Udajemy, że nic się nie stało?
- Nie!.
-...
- Nie potrafię. - Podszedł bliżej i pocałował mnie czule masując lekko plecy. Spadł mi plecak.
Moje serce? Myślałam, że mi zaraz wyskoczy. Ja chyba śnie.. To jest nierealne.
W końcu się odkleiliśmy. Odprowadził mnie do domu. Kilka dni później
cała szkoła wiedziała o tym, że jesteśmy razem. Lou przedstawił mnie
swoim rodzicom. W pewnym momencie chciało mi się śmiać, kiedy jego mama
się ucieszyła, że ma w końcu dziewczynę.
Znajomi, mówią, że jesteśmy idealną parą. Mamy identyczne zdanie i nie zamierzamy tego zmieniać.
Mysle ze sie podobalo.
Prosze kometaze to dlamnie bardzo wazne.
Tomlinsonowa