Powered By Blogger

sobota, 15 listopada 2014

Imagin z Louisem dla Zona Louisa-


Ok to jest muj kolejny imagin o Lou dla Zona Louisa.
Imagina fodaje z tableta wiec przepraszam za bledy.

- Moim zdaniem, powinnaś zagadać do tego chłopaka - powiedziała Laura, wskazując palcem na wysokiego bruneta stojącego w kącie sali. Chłopak, na oko w moim wieku, spoglądał kątem oka raz na mnie, raz na moją przyjaciółkę. - Wygląda na miłego.
- Czy twoim zadaniem przyjechałam do Londynu, by znaleźć sobie chłopaka? - spytałam Laury  z lekkim niedowierzaniem. Doskonale wiedziała, że wciąż boli mnie rozstanie z Sebastianem. Byliśmy parą prawie 2 lata, a on nagle ze mną zerwał, gdy tylko dowiedział się, że będę studiować w Londynie. Dziwne, prawda?
- No, idź do niego. Widać, że mu się podobasz. - Ostanie zdanie wypowiedziała ze smutkiem w głosie. Chyba był jej celem westchnień. By uniknąć gęstej atmosfery między nami, wstałam z krzesła barowego i podeszłam do samotnego chłopaka.
- Cześć - powiedziałam z dużym uśmiechem na twarzy.
- Cześć - mruknął pod nosem. Nie lubiłam takich typów.
- Widzę, że nie szukasz towarzystwa... - stwierdziłam, obracając się na pięcie w w stronę mojego stolika. Nagle poczułam, jak chwyta mnie za nadgarstek.
- Nie, czekaj. Przepraszam - powiedział.
- Za co?
- Nie powinienem tak zacząć naszej znajomości - uśmiechnął się delikatnie. - Jestem
Louis
- Nathalie
- Co cię tu sprowadza?
- Przyjaciółka - wskazałam kciukiem na stolik, przy którym siedziała Laura. Dziewczyna, grymasząc popijała swojego drinka.
- Chyba potrzebuje towarzystwa - stwierdził. Zdziwiona uniosłam brew do góry. W tej samej chwili Liam szepnął coś na ucho pewnemu chłopakowi, który z kolei podszedł do stolika mojej przyjaciółki.
- Wiesz co, tu jest strasznie duszno. Chodź, wyjdziemy na zewnątrz - zaproponował i nie czekając na odpowiedź pociągnął mnie w stronę drzwi. Na zewnątrz było zdecydowanie chłodniej niż w środku.  Po chwili zaczęłam się trząść z zimna, gdyż oprócz kusej sukienki i wysokich szpilek nic innego nie miałam na sobie. Widząc to Louis narzucił mi na ramiona swoją skórzaną kurtkę.
- Dziękuję - szepnęłam i spojrzałam na mojego towarzysza.  Dopiero teraz zauważyłam jego cudowne, niebieski oczy, brązowe wlosy  i piekny usmiech  Kogoś mi przypominał...
- Nie chcę być niemiły, ale czuję się niezręcznie, kiedy mi się tak przyglądasz. - Jego głos wyrwał mnie z transu.  Dopiero później zorientowałam się co robiłam.
- Ojej - szepnęłam. - Przepraszam,  tak mi wstyd - czułam jak policzki przybierają odcień dojrzałych jabłek.
- Nie szkodzi. To w sumie jest nawet urocze - uśmiechnął się ukazując dwa rzędy śnieżnobiałych zębów.
Gadaliśmy przez dobre pół godziny, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Laura.
- Muszę już iść. Zobaczymy się jeszcze kiedyś?
- Jasne.- Podał mi karteczkę z numerem telefonu. Już po chwili mnie nie było.

Rok później

- Zazdroszczę Ci - powiedziała Laura, kiedy siedziałyśmy w moim pokoju. To znaczy ona siedziała, podczas gdy ja biegałam po domu jak szalona, w poszukiwaniu odpowiedniego stroju na dzisiejszą kolację. Dzisiaj mija dokładnie rok od naszego pierwszego spotkania z Louisem więc z tej okazji zostałam zaproszona do restauracji przez mojego chłopaka.
- Mnie? Niby czego?
- Hmm, pomyślmy: masz cudownego chłopaka, z którym jesteś już prawie rok. Dodajmy do tego, że jest nieziemsko przystojny, sławny...
- Dobrze wiesz, że nie lecę na jego sławę - odparłam w międzyczasie mierząc kobaltową sukienkę. Owszem, byłam zdziwiona, kiedy powiedział mi, że jest członkiem boysbandu One Direction,  ale to nie zmieniło sytuacji między nami.
- Też chcę mieć takiego chłopaka.
- Niall jest wciąż singlem.
Laura uśmiechnęła się pod nosem, po czym wyszła z pokoju.

Kilka godzin później

- Zamawiasz coś? - spytał mój chłopak, gdy siedzieliśmy w eleganckiej restauracji. Podniosłam wzrok z nad karty i spojrzałam na Louisa. Był taki uroczy, pomimo tego jak bardzo się zmienił przez ostatni rok. Ze zwykłego chłopca zmienił się w mega przystojniaka.
- Chyba jeszcze nie - odparłam niepewnie, spoglądając przez okno. Za szybą stało mnóstwo fanek One Direction z plakatami, coś krzyczały w naszym kierunku. Nie czułam się komfortowo w takiej sytuacji.
- Pójdę do łazienki - oznajmiłam, wstając od stołu.
- Wszystko w porządku?
- Taa,  pójdę tylko przypudrować nosek - usmiechnęłam się do Tomlinsona, po czym pobiegłam do toalet. Nagle strasznie rozbolał mnie brzuch, a w płucach zaczęło mi brakować powietrza. Czułam jak pali mnie gardło, po policzkach zaczęły płynąć łzy. Z przerażeniem zrozumiałam, co się ze mną dzieje. Dostałam ataku paniki. Z trudem próbowałam się opanować, jednak wciąż wiedziałam, że jeśli wrócę, to będą na mnie czekać fanki. Z torebki wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Louisa.
- Louis... pomóż mi - wyjąkałam przez łzy.
- Nathalie co się dzieje? Czemu płaczesz?
- Później ci powiem... Proszę, pomóż mi się stąd wydostać - powiedziałam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Wyjście stąd nie było łatwe, z uwagi na Directioners oblegające wejście i wyjście z restauracji. Na całe szczęście, dzięki uprzejmości właściciela udało nam się wyjść tylnymi drzwiami, gdzie czekali na nas ochroniarze. Dziesięć minut później byliśmy w domu.
- Nathalie powiesz co się stało? - spytał Louis , siadając obok mnie na łóżku.
- Ja... sama nie wiem. Nagle strasznie się źle poczułam i... zepsułam naszą randkę - stwierdziłam i schowałam twarz w dłoniach. Po chwili Tomlinson objął mnie ramieniem i powiedział:
- Rozumiem cię i wcale nie zepsułaś naszej randki. Każdemu zdarza się panikować. Nie przejmuj się tym, wszystko będzie dobrze.
- Serio? Ale...- nie zdążyłam dokończyć, gdyż Louis zamknął mi usta pocałunkiem.
- Serio.

Nastepny imagin moze jutro. Mysle ze ze sie podoba.Licze na kometarze one sa dla mnie bardzo wazne. 

                                                                                                  Tomlinsonowa.
   
                                                      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz