piątek, 14 listopada 2014
Imagin +18 z Harrym, (dla Julia Jarczewska) 1 CZĘŚĆ
Dzwoni do mnie telefon. Spojrzałam na ekran. Numer prywatny. Kto to może być? Odebrałam.
J-Słucham?
K(ktoś)-Spotykamy się dzisiaj o 20 pod parkiem?
Pomyślałam sobie-pedofil. Ale głos brzmiał mi znajomo. Jako iż jestem dorosła postanowiłam się tam wybrać. Oczywiście nie sama, tylko z przyjaciółką.
J-Jasne. A kim jesteś?
K-H...
Nagle w tle usłyszałam jakiś krzyk faceta, ale innym głosem.
K-...nie mów jej głupolu hahahahaha(głos w tle)
K-To do zobaczenia.
J-A skąd ty...
I się rozłączył. Muszę zadzwonić do Samanthy, żeby poszła tam ze mną. Od razu po zakończeniu rozmowy wybiłam numer do Samanthy i nacisnęłam 'połącz'.
S-Halo?
J-Samantha. Mam prośbę do Ciebie.
S-O, Julia. Słucham Cie?
J-Pójdziesz ze mną do parku na 20?
S-Jasne, ale po co?
J-Potem Ci powiem. 19:30 bądź pod kioskiem.
S-Ok. To ja lecę się szykować. Pa.
J-Tak, ja też. Pa.
Rozłączyłam się i spojrzałam na godzinę, Na 19:30 mam być pod kioskiem, a już jest 17. Muszę zacząć się szykować. Usiadłam przy toaletce i zmyłam wcześniej pomalowane rzęsy po czym na twarz nałożyłam podkład, puder i bronzer. Następnie zrobiłam makijaż smoky eye oraz usta pomalowałam na pomarańczowo. Spojrzałam na zegarek.
J-O kurwa! Już za 20, 19:00!!
Mam tylko godzinę(wiem, że 50 minuy) na ubranie się i ułożenie włosów. Westchnęłam i podeszłam do szafy. Z 20 minut zastanawiałam się co ubrać. MAM TO! W końcu się ubrałam i teraz na spokojnie mogę ułożyć fryzurę.
*20 minut później*
Efekty są zaskakujące.
Zapakowałam wszystko do torby. Telefon wzięłam w rękę i wyszłam. Mam 10 minut by dojść do kiosku. To całkiem sporo. Wyszłam z domu, zamknęłam go na klucz, które zaraz po tym włożyłam z powrotem do torby i poszłam. Po ok. 8 minutach doszłam do sklepu, pod którym czekała na mnie już Samantha. Przywitałam się z nią. Szybko poleciałam po loda do sklepu i poszłyśmy w stronę parku.
S-No to co? Po co się tam wybieramy?
J-No bo wiesz... Zadzwonił do mnie jakiś chłopak hahaha
S-O nie haha, serio. Julia...
J-No co? Nie poszłabym bym, gdybym nie usłyszała znajomego głosu.
S-Skąd mogłabyś go znać?
J-Z imprezy na przykład? Wczoraj byłyśmy na dyskotece.
S-Jak by mieli znaleźć Twój numer?
J-Książka telefoniczna! KSIĄŻKA!!
S-Ugh...
I tak przez całą drogę. Doszłyśmy do parku i ujrzałyśmy tłum piszczących dziewczyn. Wszystkie w jednym miejscu, a inne jeszcze dobiegają. Nie wiedziałyśmy o co chodzi, więc usiadłyśmy na ławce i przypatrzałyśmy się całej sytuacji. Po jakimś czasie usłyszałyśmy krzyczący tłum imię: HARRY.
S-Ale były by jaja jakby to był Harry Styles, a my siedzimy jak ułomy na ławce i patrzymy się na wszystko...
J-TO JEST HARRY STYLES
S-Tylko nie krzycz. Może zwrócimy jego uwagę hahaha
J-HAHAHAHAHHA
Nieświadomie zaśmiałam się bardzo głośno. Harry wyszedł z tłumu i zaczął się do nas zbliżać.
H-O cześć Julia. Mieliśmy się tu spotkać we dwojga?
S-Nie przedstawiłeś się przez telefon, to jak miała sama przyjść?
J-Julia... W Twoich ustach wszystko brzmi tak idealnie.
H-Fanka?
J-Diretioner.
S-DIRECTIONERS.
J-To jest Samantha, moja przyjaciółka.
S-Cześć!
H-Cześć Samantha. Zostawiłabyś mnie i Julię sam na sam?
S-Yh... Taka okazja i jak zwykle nic po spotkaniu nie dostanę.
H-Możemy zrobić se zdjęcie, dać Ci autograf i dać follow na twitterze. Tylko proszę. To ważne,
S-Jasne. Nie trzeba. Może innym razem. Ja już zmykam, byście mieli jak najwięcej czasu dla siebie.
Wkurzona Samantha chciała odejść z godnością, ale było widać jej wkurzenie,
H-Nie chciałem, ale wolałbym zostać tylko z Tobą.
J-Ale Harry... Skąd ty mnie znasz, czy widziałeś?
H-Takie piękne kobiety tkwią mi w pamięci.
Złapał mnie za rękę i szłam za nim, aż do jakiegoś ładnego domu.
H-Tutaj mieszkam.
J-No nieźle.
H-Wiesz co? Jesteś przepiękna...
Rozmarzył się w moich oczach i pocałował. Znów złapał za rękę i wprowadził do domu, po czym znowu mnie zaczął całować.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz