Powered By Blogger

czwartek, 13 listopada 2014

                              Imagin z Liamem dla

                                 Martyna  Konkol. 

Był 27 czerwiec. Zostały dwa dni do końca roku szkolnego. Dzisiaj mieliśmy iść z wychowawcą na miasto. Rodzice byli w pracy a mi nie chciało się robić śniadania więc ubrałam się i wyszłam. Po drodze rozmyślałam nad sytuacją z przed miesiąca. Gdy wyszłam na teren szkoły od razu dopadły mnie przyjaciółki Laura i Sara. - Znowu nad tym myślałaś? - powiedziała Laura - Miałaś o tym zapomnieć. - dopowiedziała Sara - O tym nie da się tak łatwo zapomnieć. - odpowiedziałam im.
- Dzisiaj zapomnisz. - oznajmiły równocześnie
- Może tak, może nie. Pożyjemy zobaczymy. Dalej nie rozmawiałyśmy, bo nasz wychowawca powiedział, że mamy się ustawiać. Kiedy dotarliśmy na miejsce poszłyśmy z dziewczynami pochodzić po butikach a potem na lody. Po powrocie do domu zdziwiłam się, że mama już w nim była.
- Część mamuś, ty już w domu? - Tak, dzisiaj mnie szybciej wypuścili. - Super. Pomóc ci przy obiedzie?
- Nie już jest gotowy. Idź umyj ręce. Wykonałem polecenie mamy i wróciłam do kuchni. Obiad był już na stole. Dzisiaj mama przygotowała ziemniaki, kotleta i moją ulubioną surówkę.
- Dzwoniła Luiza. - oznajmiła mi mama
- Co chciała?
- Powiedziała, że jak chcesz możesz przyjechać z przyjaciółkami na wakacje.
- Naprawdę? - mama kiwneła potwierdzająco
- Dziewczyny wiedzą?
- Ich mamy wiedzą.
- Super. A kiedy mamy jechać?
- 29 po rozdaniu świadectw. Byłam tak przejęta, że jak pisałam do dziewczyn, że mają wejść na skypa dwa razy spadł mi telefon. Około godziny później dziewczyny się zalogowały.
- Słyszałyście już wieści?
- Tak. - odpowiedziały równocześnie.

Następnego dnia mamy zwolniły nas ze szkoły. Poszłyśmy na zakupy przed naszym wyjazdem. Pokupowały nam pełno szortów i koszulek. Namówiłyśmy je też na stroje kompielowe. Weszłyśmy więc do H&M. Podeszłyśmy do wieszaków z bikini. Po chwili każda miała już wybrany strój. Ja wybrałam śliczny niebieski, Laura różowy a Sara żółty.
- I jak macie? - spytała mama Laury - Tak. - odpowiedziałyśmy równocześnie
- To do kasy. - zakomendowała mama Sary
Kiedy wyszłyśmy ze sklepu udałyśmy się do kawiarni. Mamy zamówiły sobie po kawie a my po pucharze lodów.
- Zapomniałyśmy wam powiedzieć, że puszczamy was pod warunkiem codziennego dzwonienia i rozmawiania przez Skypa. - powiedziała moja mama
- Ale codziennie? - spytałam
- Tak Nathalie codziennie.
- No dobra.
Następnego dnia ubrałam się w luźną, białą bluzkę i czarne szorty, bo nie wiedziałam czy na lotnisku będzie czas się przebrać. Dopakowałam do torby jeszcze mojego laptopa, mój zeszyt z obrazkami, ostatnio były tam same mroczne obrazki i kolejną książkę. Zniosłam torby na dół. Tata schował je do bagażnika.
- Ale z nas kujony. - powiedziała Sara spoglądając na nasze średnie. Ona miała 5.1, Laura 5,25 a ja największą 5,5. Nasi rodzice z nas bardzo dumni. Pojechaliśmy na lotnisko i musiałyśmy szybko się żegnać bo nasz samolot już był. W samolocie włączyłyśmy sobie nagrania z trasy koncertowej One Direction.Potem żeby nie zasnąć w podróży włączyłyśmy sobie "Obecność". Udało nam się powstrzymać od krzyku. Jakieś 10 min przed lądowaniem schowała laptopa do torby. Po wyjściu z samolotu szukałyśmy Luizy. Poczułam wibracje w kieszeni. Dzwoniła moja siostra powiedziała, że czeka na nas przy fontannie. Udałyśmy się do niej.
- Luiza!! - krzyknęłam kiedy ją zobaczyłam
- Witajcie moje kujony. Przytuliła nas i pojechałyśmy do niej do domu. - Idźcie odespać podróż. Wasze pokoje to te trzy po środku na samej górze. Gdy weszłam do swojego pokoju starałam jak wryta. Pokój był mniej więcej tak jakby połączyć mój pokój i pokój rodziców do tego w nim była łazienka i garderoba. Byłam pełna wrażeń ale też zmęczona więc się położyłam. 

Mysle ze sie podobal.

Chcialam powiedziec ze pisze rowniez imaginy na zamowienie wiec.....jak ktos chce to napisze. 

                                                                                                           Tomlinsonowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz