Imagin z Liamem dla
Martyna Konkol.
Był 27 czerwiec. Zostały dwa dni do końca roku szkolnego. Dzisiaj
mieliśmy iść z wychowawcą na miasto. Rodzice byli w pracy a mi nie
chciało się robić śniadania więc ubrałam się i wyszłam. Po drodze
rozmyślałam nad sytuacją z przed miesiąca. Gdy wyszłam na teren szkoły
od razu dopadły mnie przyjaciółki Laura i Sara. - Znowu nad tym
myślałaś? - powiedziała Laura
- Miałaś o tym zapomnieć. - dopowiedziała Sara
- O tym nie da się tak łatwo zapomnieć. - odpowiedziałam im.
- Dzisiaj zapomnisz. - oznajmiły równocześnie
- Może tak, może nie. Pożyjemy zobaczymy. Dalej nie rozmawiałyśmy, bo
nasz wychowawca powiedział, że mamy się ustawiać. Kiedy dotarliśmy na
miejsce poszłyśmy z dziewczynami pochodzić po butikach a potem na lody.
Po powrocie do domu zdziwiłam się, że mama już w nim była.
- Część mamuś, ty już w domu? - Tak, dzisiaj mnie szybciej wypuścili. - Super. Pomóc ci przy obiedzie?
- Nie już jest gotowy. Idź umyj ręce. Wykonałem polecenie mamy i
wróciłam do kuchni. Obiad był już na stole. Dzisiaj mama przygotowała
ziemniaki, kotleta i moją ulubioną surówkę.
- Dzwoniła Luiza. - oznajmiła mi mama
- Co chciała?
- Powiedziała, że jak chcesz możesz przyjechać z przyjaciółkami na wakacje.
- Naprawdę? - mama kiwneła potwierdzająco
- Dziewczyny wiedzą?
- Ich mamy wiedzą.
- Super. A kiedy mamy jechać?
- 29 po rozdaniu świadectw. Byłam tak przejęta, że jak pisałam do
dziewczyn, że mają wejść na skypa dwa razy spadł mi telefon. Około
godziny później dziewczyny się zalogowały.
- Słyszałyście już wieści?
- Tak. - odpowiedziały równocześnie.
Następnego dnia mamy zwolniły nas ze szkoły. Poszłyśmy na zakupy przed
naszym wyjazdem. Pokupowały nam pełno szortów i koszulek. Namówiłyśmy je
też na stroje kompielowe. Weszłyśmy więc do H&M. Podeszłyśmy do
wieszaków z bikini. Po chwili każda miała już wybrany strój. Ja wybrałam
śliczny niebieski, Laura różowy a Sara żółty.
- I jak macie? - spytała mama Laury - Tak. - odpowiedziałyśmy równocześnie
- To do kasy. - zakomendowała mama Sary
Kiedy wyszłyśmy ze sklepu udałyśmy się do kawiarni. Mamy zamówiły sobie po kawie a my po pucharze lodów.
- Zapomniałyśmy wam powiedzieć, że puszczamy was pod warunkiem
codziennego dzwonienia i rozmawiania przez Skypa. - powiedziała moja
mama
- Ale codziennie? - spytałam
- Tak Nathalie codziennie.
- No dobra.
Następnego dnia ubrałam się w luźną, białą bluzkę i czarne szorty, bo
nie wiedziałam czy na lotnisku będzie czas się przebrać. Dopakowałam do
torby jeszcze mojego laptopa, mój zeszyt z obrazkami, ostatnio były tam
same mroczne obrazki i kolejną książkę. Zniosłam torby na dół. Tata
schował je do bagażnika.
- Ale z nas kujony. - powiedziała Sara spoglądając na nasze średnie. Ona
miała 5.1, Laura 5,25 a ja największą 5,5. Nasi rodzice z nas bardzo
dumni. Pojechaliśmy na lotnisko i musiałyśmy szybko się żegnać bo nasz
samolot już był. W samolocie włączyłyśmy sobie nagrania z trasy
koncertowej One Direction.Potem żeby nie zasnąć w podróży włączyłyśmy
sobie "Obecność". Udało nam się powstrzymać od krzyku. Jakieś 10 min
przed lądowaniem schowała laptopa do torby. Po wyjściu z samolotu
szukałyśmy Luizy. Poczułam wibracje w kieszeni. Dzwoniła moja siostra
powiedziała, że czeka na nas przy fontannie. Udałyśmy się do niej.
- Luiza!! - krzyknęłam kiedy ją zobaczyłam
- Witajcie moje kujony. Przytuliła nas i pojechałyśmy do niej do domu. -
Idźcie odespać podróż. Wasze pokoje to te trzy po środku na samej
górze. Gdy weszłam do swojego pokoju starałam jak wryta. Pokój był mniej
więcej tak jakby połączyć mój pokój i pokój rodziców do tego w nim była
łazienka i garderoba. Byłam pełna wrażeń ale też zmęczona więc się
położyłam.
Mysle ze sie podobal.
Chcialam powiedziec ze pisze rowniez imaginy na zamowienie wiec.....jak ktos chce to napisze.
Tomlinsonowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz