Powered By Blogger

piątek, 27 lutego 2015

Imagin z Liamem~46


Rozdział 46

Obudziłam się po pierwszej. W uszach dudniła mi muzuka, a książka leżała na podłodze. Podniosłam ją. Mój wzrok padł na cytat:
" ... przyjaźń to najdroższe co posiadasz. Jeśli masz coś droższego nie masz nic."
Przypadek? Nie sądzę. Chciałam wyjść z pokoju. Zdążyłam otworzyć drzwi i zobaczyłam dziewczyny. Sara spała na nogach Laury, która przytulała się do Luizy, ta zaś miała palce w buzi. Zaczełam się śmiać. Mój śmiech był tak głośny, że je obudził. 
- Co jest? - spytała Sara
- Zobacz jak śpicie? - nie przestawałam się śmiać 
Też zaczeły się śmiać. Chłopcy weszli na górę. 
- Co to za śmiechy? - spytał Niall, my nie przestawałyśmy się śmiać 
- Wybaczyłaś im? - spytał Liam, kiwnełam twierdząco głową, dziewczyny mnie przytuliły
- Ale następnym razem nie pójdzie wam tak łatwo. - powiedziałam 
- Dobra kończcie tą miłość, bo chcę spać. - powiedział Louis
- Nie tylko ty, kochanie. - powiedziała Luiza 
- To idziemy spać. - powiedzieliśmy wszyscy równo i poszliśmy spać
Następnego dnia wstałam po ósmej. Zeszłam na dół. Poczułam zapach naleśników.
- Kto gotuje? - spytałam 
- Ja. - odpowiedziała Luiza 
- To dobrze. - powiedziałam 
Weszłam do kuchni i zaczełam kraść jej naleśniki. Potem wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatnia zeszła Sara z wielką szopą na głowie.
- Ptaki założyły na twojej głowie gniazdo? - spytałam 
- To przez Sydney. Skakała po mnie. 
- Louis, uwielbiam twojego psa. - zaśmiałam się 
- Uważaj co mówisz. - chwyciła dzbanek z sokiem 
- Lepiej ty uważaj. - chwyciłam dzbanek z wodą
Wylałyśmy na siebie zawartość dzbanku i zaczełyśmy się śmiać. 
- Co to miało być? - spytał Louis
- Przyjacielska głupawka. Też chcesz? - spytałam biorąc do ręki sok pomarańczowy 
- Podziękuję. - powiedział i się odsunął 
- Jak chcesz. - wlałam sobie soku do szklanki 
Musiałyśmy z Sara sprzątnąć po śniadaniu. Było weselej, bo nie poszłyśmy się przebrać i się kleiłyśmy. Potem poszłyśmy się umyć. W łazience spędziłam chyba półtorej godziny. Potem ubrałam te  ciuchy i zeszłam na dół. Na stole leżał list.
- Dla kogo to? - spytałam 
- Dla ciebie. - powiedział Niall
Sięgnełam kopertę. Nie było nadawcy ale przez charakter pisma wiedziałam od kogo jest ten list. 
- Idę do parku. Wrócę na obiad. -  oznajmiłam i wyszłam 
Nie chciałam czytać listu przy nich. Nie miałam ochoty na głupie pytania. Szłam pół godziny do parku. Potem godzinę spacerowałam. Nie miałam odwagi go czytać. W końcu usiadłam wziełam głęboki oddech i przeczytałam jego treść.
   " Droga Nataliu
Przemyślałem to co mi powiedziałaś. Masz rację. Zniszczyłem naszą przyjaźń. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Dzisiaj wracam do Polski. Do zobaczenia. 
                                                      Marcin"

Włożyłam list do torby i odetchnełam z ulgą. Czyżby moje problemy miały się skończyć? Wróciłam do domu. 
- Gdzie byłaś? - spytała Laura
- W parku. - powiedziałam 
- Wyglądasz jakoś radośnie. - powiedział  Liam.
- Dzisiaj skończyły się wszystkie moje problemy. - powiedziałam i podałam mu list 
- No proszę, odpuścił? 
- Najwidoczniej. - powiedziałam siadając mu na kolanach 
- Trzeba to uczcić. - powiedział Niall 
- Wesołe miasteczko. - powiedzieliśmy wszyscy równocześnie 
Czas w wesołym miasteczku minął nam bardzo miło. Wszędzie chodziliśmy razem i nie było mowy o żadnej rozłące.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam misie ze tak pozno dodaje rozdział, ale mamy nowy plan lecji wiem mam ich więcej do tego nauka.
No cóż jezyka trzeba sie uczyć, choc niemiecki nie należy do najłatwiejszych to doskonale daje sobie rady z programem.
Mysle ze rozdział sie podobał. ♡
Miłego wieczorku. *__*
Całuski. :*****

niedziela, 22 lutego 2015

Imaginnz Liamem~45

Rozdział 45

Wstałam coś po ósmej. Liam spał. Zeszłam na dół. W salonie siedzieli chłopacy.
- Cześć. - przywitałam się 
- Hej.  - odpowiedzieli równocześnie 
- Nerwy ci przeszły? - spytał Louis
- Na was się nie gniewałam tylko na dziewczyny. - powiedziałam 
- Wiesz, że bardzo cię lubimy. - powiedział Harry
- Czekaliście aż wstanę ja lub któraś z  dziewczyn, żeby zrobić wam śniadanie, bo wy jesteście zbyt leniwi. 
- Nie da się nic przed tobą ukryć. - uśmiechnął się Louis
- Co chcecie? 
- Byle co. 
Wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam kanapki, bo nie chciało mi się robić nic innego. Nalałam im do szklanek jeszcze soku i zaniosłam do pokoju. 
- Zadowoleni? - spytałam 
- Bardzo. - powiedzieli równocześnie, do salonu zeszła Laura
- Hej. - przywitała się 
- Cześć. - odpowiedzieli chłopacy 
- Ty się nie przywitasz? - spytał mnie Harry
- Z kim? - udawałam, że nie widzę Laury
- Okey. - powiedzieli chłopacy 
Laura była zła, że się z nią nie przywitałam. Reakcje dziewczyn były podobne. Najbardziej wkurzyły się gdy zszedł Liam.
- Hej. - przywitał się 
- Cześć słońce. - przywitałam się z nim
- Nie przeginaj! - wrzasneła na mnie Luiza 
- Też coś słyszeliście? - nie miałam zamiaru się do nich odzywać przez jakiś czas 
- Nieźle się na was wkurzyła. - powiedział Liam
Poszłam do góry. Ubrałam się  i zeszłam na dół. 
- Wychodzę! Wrócę dzisiaj! - krzyknełam i wyszłam, wziełam ze sobą Cynamona
Chodziłam sobie po mieście. Spotkałam kilku znajomych i paru fanów. Czasami zastanawiałam się co by było gdybym nie była sławna. Była już 15. Nie chciałam wracać do domu. Nie wybaczyłam jeszcze dziewczynom. Zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Kristen. Nie odebrałam. Na nią też byłam zła. Wstałam i ruszyłam w stronę więzienia. Nie wiem dlaczego akurat w ten kierunek. Moja podświadomość kazała mi tam iść. Potem postanowiłam iść odwiedzić Marcina i poprosić go, żeby już nas nie nachodził. Weszłam do środka i podeszłam do policjanta.
- Dzień dobry. Chciałabym się zobaczyć z Marcinem Krakowskim. 
- Była pani umówiona. 
- To ważne. - uśmiechnełam się słodko 
- No dobrze. Proszę.
Poszłam za nim. Doprowadził mnie do celi, w której był Marcin. 
- Masz gościa. - powiedział policjant, potem zwrócił się do mnie - 3 minuty.
- Dobrze. - powiedziałam i wyszedł 
- Proszę, kogóż my tu mamy? Stęskniłaś się?
- Za życiem wolnym od ciebie. - nie podchodziłam zbyt blisko, bałam się go
- To po co przyszłaś?
- Mam prośbę. - powiedziałam
- Do mnie?
- Tak. Chciałabym cię prosić, żebyś zostawił moich bliskich w spokoju. 
- Tylko twoich bliskich?
- Będzie lepiej jak wyjedziesz. - powiedziałam
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. 
- Tak. Tylko od moich bliskich. 
- A ty się mnie nie boisz? 
- Pomyśleć, że kiedyś ci ufałam. Mówiłam ci wszystko, a teraz mnie nękasz. - wszedł policjant - Przemyśl co powiedziałam. 
Wyszłam z więzienia. Skierowałam swoje kroki do domu. Nadal nie miałam zamiaru się godzić z dziewczynami. Czekałam na przeprosiny. 
- Natalia! - zawołała mnie Kirsten
"Nie, proszę nie" - pomyślałam i pobiegłam do domu. Dziewczyny siedziały w salonie. Spojrzałam na nie po policzkach zaczeły lecieć mi łzy. Zdjełam smycz Cynamonowi i pobiegłam do pokoju. Nie mogłam być dłużej być z nimi pokłócona ale też nie mogłam im wybaczyć. Zaczeły się dobijać. Krzyczały, żebym im otworzyła. Nie miałam zamiaru. Moje przyjaciółki mnie zdradziły. Obiecały, że się nie wygadają. Zrobiły to dla mojego dobra ale i tak to zrobiły. Miałam już dosyć tych krzyków. Odeszłam od drzwi. Wziełam komórkę sprawdziłam godzinę. Było po osiemnastej. Włożyłam słuchawki i włączyłam muzykę. Wziełam pierwszą lepszą książkę z półki i zaczełam czytać. Nawet nie wiem kiedy odpłynełam do krainy Morfeusza.
~~~~~
Myślę ze rozdział sie spodobał.
Dobranoc
Całuski.

piątek, 20 lutego 2015

Imagin z Liamem~44

Rozdział 44

Studio było zamknięte. Poszłam w kierunku tylnego wyjścia. Ono zawsze było otwarte. Nikogo w nim nie było. Nie zdziwiło mnie to przecież jest grubo po północy. Poszłam do sali z instrumentami. Chwyciłam gitarę i zaczełam grać wszystkie moje piosenki.

*_* Kendala.

Jedziemy do Kirsten. Napisała do Luizy sms-a, że  Natalia jest u niej. Jesteśmy u niej pod drzwiami. Louis zadzwonił do drzwi. Po chwili otworzyła nam Kris. 
- Cześć. - przywitał się za nas wszystkich Niall
- Jest u góry. - powiedziała i nas wpuściła 
- Pójdę do niej. - powiedziałam i poszedłem do góry 
Chodziłem od pokoju do pokoju. Nigdzie jej nie było.
- Kristen?! - spytałem z góry
- Słucham? - odpowiedziała pytaniem podchodząc do schodów
- Gdzie jest Natalia?
- U góry. 
- Nie ma jej. - powiedziałem 
- Jak to nie? 
- No nie. - powiedziałem, ona zaczeła wchodzić po schodach i skierowała się do jednego z pokojów 
- Szlak! Pewnie słyszała naszą rozmowę. Tam leży jej torba. - wskazała na torebkę Natali.
- Kurde. - zeszliśmy na dół
- Gdzie Natalia? - spytał Harry
- Chyba słyszała naszą rozmowę. - odpowiedziałem 
- Czyli znowu trzeba szukać jej na nowo. - powiedział Louis
- Jedźmy do domu. Zmienimy się z dziewczynami. - powiedział Harry
- Nie. - powiedziałem 
- Wolisz siłą? - spytał Louis
- Niech wam będzie. 
Pojechaliśmy do domu. Kiedy weszliśmy do domu dziewczyny "rzuciły" się na nas z pytaniem:
- Znaleźliście ją? 
- Nie. - odpowiedziałem wkurzony i smutny jednocześnie 
- Teraz wy jedźcie na patrol. - Harry rzucił Luizie kluczyki 
- Dobra. - powiedziała wyżej wymieniona i dziewczyny wyszły 
- Liam nie możesz szukać jej całej nocy.  - powiedział do mnie Niall
- Nie chcę się z wami kłócić. - powiedziałem i poszedłem do pokoju
Mój wzrok padł na kolarz zdjęć, a przede wszystkim na nasze wspólne zdjęcie w studiu z gitarami. Zostało ono zrobione jakieś dwa tygodnie temu. Oświeciło mnie. Już wiedziałem gdzie jest Natalia. Pobiegłem na dół i wybiegłem tak szybko, że nawet chłopacy nie zdążlyli zareagować.  Wsiadłem do samochodu i pojechałem do studia.

*_* Natalii

Skończyłam grać wszystkie piosenki jakie miałam i chciałam się zabrać za pisanie nowej ale poczułam pieczenie w ręce. Znowu leci mi krew. Alan ma w gabinecie jakąś apteczkę. Skierowałam się do jego gabinetu. Wyciągnełam czysty bandaż i zmieniłam sobie opatrunek. Kiedy wyszłam przed moimi oczami ukazał się Liam.
- Co ty tu robisz? - spytałam
- To samo pytanie mógłbym zadać tobie. - odpowiedział 
- Ale to ja pierwsza spytałam. 
- Przyjechałem po ciebie. 
- Nie musiałeś jakbym chciała to bym sama wróciła. 
- Czemu chciałaś to ukryć? 
- Nie uważasz, że dość wam krwi napsuł. Tobie, chłopakom i dziewczynom.
- Tak uważam, ale to nie powód żeby to ukrywać przede mną. 
- Nie rozumiesz, że chcę was chronić.
- Narażając samą siebie? - spytał 
- Jeśli będzie trzeba to tak. - powiedziałam patrząc mu w oczy
- Nie pozwolę ci na to. Proszę wróć.
- Nie mam zamiaru widzieć się z dziewczynami. - powiedziałam 
- Czemu? 
- Zawiodły moje zaufanie. - powiedziałam 
- Nie musisz z nimi gadać ale wróć. - zrobił słodkie oczka 
- Wiesz, że nie potrafię się oprzeć twoim oczkom. Niech będzie ale nie odezwę się do dziewczyn.
- Okey.
Wróciliśmy do domu. Przez całą drogę o mały włos nie zasnełam. Weszliśmy do domu. Dziewczyn na szczęście jeszcze nie było. 
- Natalia!!! - krzyknął Louis
- Gdzie ty byłaś? - spytał Harry
- Czemu uciekłaś? - to pytanie zadał Niall
- Liam wam wszystko opowie. Ja jestem skonana. - powiedziałam i poszłam na górę
Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżko. Po mnie wyskoczyli na nie Cynamon oraz Yuma i zasneli koło mnie. Ja poszłam w ich ślady.
~~~~~
Przepraszam ze w ostatnich dniach nie dodawałam rozdziałów ale nie mialam czasu :(
Miłego wieczorku.
Całuski.

środa, 18 lutego 2015

Imagin z Liamem~43

Rozdział 43

Wstałam rano i miałam złe przeczucia. Nie lubiłam ich, bo zazwyczaj się sprawdzały. Zeszłam szybko na dół. Nikogo nie było. Tylko zwierzaki leżały na dywanie. W ogrodzie też nikogo nie było. Posprawdzałam pokoje. Dziewczyny spały. Wyjełam telefon i napisałam do: Liama, Harrego, Nialla i Louisa.
        "Wszystko okey?"
Po dwóch minutach zadzwonił telefon. Był to Liam.

(N: Natalia L:Liam)

L: Hej. Stało się coś? 
N: Nie tylko mam złe przeczucia, a jak je mam to zazwyczaj się sprawdzają.
L: Nie martw się. Wszystko będzie okey. 
N: Miłej pracy.
L: Nie pociesasz ale dziękuję.
N: Też cię kocham.
L: Ja bardziej. 
N: Pa. 
L: Do wieczora.  - rozłączył  się 
Usiadłam na kanapie. Wziełam laptopa, którego zostawiłam tu wczoraj i weszłam na fejsa. Obecne było całe  BTR. Napisałam do nich tą samą wiadomość co do chłopaków. Po minucie dostałam od wszystkich taką samą odpowiedź:
     " Tak, a co?"
    "Złe przeczucia -,-" - odpisałam 
    "Spacer na pocieszenie?" - zaproponował Zayn
    "Ubiorę się i będę u was." - odpisałam 
  " Okey" - odpisali równocześnie 
Pobiegłam na górę. Ubrałam się. Poszłam w kierunku domu chłopaków z BTR. Dotarłam do niego po jakiś pięciu minutach. Zapukałam. Otworzył mi Harry.
- Cześć piękna. - przywitał się 
- Nie podlizuj się. - powiedziałam i go przytuliłam
- Hej. - przyszła reszta 
- Hejo. - też ich uściskałam - To gdzie idziemy? 
- Park. - zaproponował  Logan
- Czemu nie. - powiedziałam
- No to park. - powiedział Harry 
Poszliśmy do parku. Dużo rozmawialiśmy i się śmieliśmy, jednak moje złe przeczucia nie znikały. Oczywiście nie mówiłam im tego, żeby ich nie martwić. Po półtorej godzinie odprowadziłam ich do domu, a potem wróciłam do siebie. Kiedy podeszłam do drzwi usłyszałam szczekanie psów i męski głos:
- Zamknijcie się!!! - nie mogłam go skojarzyć 
Zdziwiło mnie bardzo, że nie słyszałam głosu żadnej z dziewczyn. Czyżby włamywacz? Weszłam po cichu do środka. Dziewczyny siedziały przywiązane na podłodze z zaklejonymi ustami. Przed nimi, a tyłem do mnie stał... Marcin. Wyszłam z domu i zadzwoniłam na policję. Potem wróciłam do domu. Wziełam wazon i podeszłam od tyłu do Marcina. Walnełam go i upadł mi przed nogami. Podbiegłam do dziewczyn. Odwiązałam je i zdjełam im taśmę z buzi. 
- Co się stało? - spytałam 
- Jadłyśmy śniadanie i on wpadł wrzesząc "Gdzie jest Natalia?!" My odpowiadałyśmy, że nie wiemy on nas związał i zakleił buzie taśmą. - powiedziała Luiza
- Ale nic wam nie zrobił? - spytałam 
- Nie. - powiedziała Laura
Zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć. Za drzwiami stali policjanci. Wpuściłam ich. Razem z dziewczynami złożłyłyśmy zeznania. Marcina zabrali. Sprzątnełyśmy salon. Poszłam do kuchni i wlałam sobie soku. Usłyszałam jak dziewczyny wchodzą do kuchni.
- Napewno nic wam nie jest? - spytałam 
- 1000 razy mówiłyśmy, że nic. - powiedziała Sara
- Boże jak ja go nie nawidzę. - powiedziałam i jednocześnie usłyszałam dźwięk zbitego szkła. - Świetnie. 
Spojrzałam na swoją rękę. Zgniotłam szklankę. 
- Ty się może uspokój. - powiedziała Luiza i wyjeła z szuflady bandaż, a z szafki wodę utlenioną 
- Jak? Do czego on się jeszcze może posunąc? 
- Słuchaj poprostu się uspokój. - powiedziała Laura, Luiza wzieła się za opatrywanie mi reki 
- Jak chłopacy wrócą wszystko... 
- Nie. Chłopacy nie mają o niczym wiedzieć. - przerwałam Sarze
- Ale... - Luiza
- Nie ma żadnego "ale". Nie mają wiedzieć i koniec. Marcin dość im krwi napsuł.
- Dobra. Uznajmy, że nie powiemy o tym, że Marcin tu był. Liam napewno spyta o twoją rękę. - powiedziała Sara
- Powiecie mu, że się skaleczyłam. - powiedziałam 
- Czemu my? - spytała Luiza
- Boże wam trzeba wszystko rozrysować? Liam będzie wiedział kiedy kłamie. 
- Niech ci będzie. - powiedziała rezygnującym głosem Sara
Zrobiłyśmy obiad. Potem upiekłyśmy ciasto. Po zjedzeniu obiadu nałożyłyśmy sobie wypieku i usiadłyśmy przed telewizorem. Zdziwiłyśmy się kiedy usłyszałyśmy głos Harrego.
- Czuję ciasto. 
- Hej. Nie mieliście być wieczorem? - spytałam 
- Trochę zmieniły nam się plany i jesteśmy wcześniej. - powiedział Liam i pocałował mnie w policzek 
- W kuchni macie obiad. Jeszcze ciepły. - poinformowała ich Luiza 
- Kochane jesteście. - powiedział Niall
- Nie podlizuj się. - powiedziałam, oni poszli do kuchni 
- Co masz w rękę? - spytał Liam, kiedy wrócili z kuchni 
- Skaleczyła się. - powiedziała Sara
- Umiem mówić. - odezwałam się, żeby wyglądało bardziej naturalnie 
- Napewno? - spytał Harry, czyżby coś podejrzewał 
- Tak. - powiedziałam równo z dziewczynami 
- Skoro tak mówicie. - powiedział Louis.
Oni zjedli obiad, potem ciasto. Oglądaliśmy jakąś komedie. Nie zwróciłam uwagi o czym była.
- Zaraz wracam. - powiedziałam i poszłam do góry przebrać się w dresy, kiedy wróciłam usłyszałam krzyk chłopaków 
- Co?!
- Wygadałyście się! - krzyknełam na dziewczyny 
- Musiałyśmy.  - powiedziała Luiza
- Dobrze zrobiły. - powiedział Louis
- Łamiąc obietnicę? - spytałam i pobiegłam w stronę przedpokoju,  wziełam torebkę i wybiegłam z domu 
Poszłam do parku. Wszyscy próbowali się do mnie dodzwonić ale ja nie odbierałam. Nie chciałam wracać na noc do domu. Zadzwoniłam do Kristen

(N:Natalia K: Kristen)

K: Cześć Nata
N: Hej Kristen. Przenocowałabyś mnie?
K: Jasne, a stało się coś? 
N: Opowiem ci jak będę u ciebie. 
K : Dobra. Do zobaczenia.
N: Cześć.
Rozłączyłam się. Poszłam na przystanek. Po godzinie byłam u Kristen.
- Hej co się stało?  - przywitała mnie, opowiedziałam jej całą historię.
- I teraz do mnie wydzwaniają. - powiedziałam wyłączając telefon 
- A ty nie odbierasz, bo...?
- Bo nie mam ochoty z nimi gadać. Przeproszą, a następnym razem będzie to samo. Nie zaszkodzi jak się pomartwią. - powiedziałam 
- Skoro tak mówisz? - zadzwonił jej telefon 
- Kto dzwoni? - spytałam 
- Luiza. - odpowiedziała 
- Daj na głośnik ale nie mów, że tu jestem. - odebrała

(K: Kristen L:Luiza)
K: Halo? 
L: Cześć Kristen. Jest może u ciebie Natalia?
K: Nie tylko do mnie dzwoniła ja nieodebrałam i teraz jest poza zasięgiem.
L: Kurcze.
K: Stało się coś? - Luiza odpowiedziała jej to samo co ja -  To nie fajnie.
L: Wiem, chłopacy szukają jej po całym mieście.
- Po co? - powiedziałam i zakryłam usta ręką
L: Kto to był? 
K: Koleżanka nie rozumie czegoś tam.
L: Aha dobra. 
K: Cześć.
L: Hej.
- Ulga. - powiedziałam 
- O mały włos byś się wygadała. - powiedziała Kristen - Módl się, żeby cię tutaj nie przyszli szukać.
- Niby czemu mieliby to zrobić? - spytałam 
- Znam się z Luizą nie od dziś i wydaje mi się, że zorientowałaby się kiedy kłamie, poza tym zna twój głos od urodzenia. - chwyciła telefon i napisała do kogoś SMS-a
- Miejmy nadzieję, że się nie zorientuje. - powiedziałam 
- Chodź pokaże ci gdzie będziesz spać. - powiedziała 
Poszłyśmy do góry. Miałam spać w jasnozielonym pokoju. Był naprawdę śliczny. Zadzwonił dzwonek Kristen poszła otworzyć. Wyszłam przed pokój i usłyszałam głos Nialla.  - pomyślałam. Wziełam swój telefon i wyszłam przez okno. Pobiegłam w kierunku rzeki. Spacerowałam sobie po brzegu jakieś półtorej godziny. Postanowiłam pojechać do studia.  Włączyłam telefon. Pousuwałam wszystkie nie odebrane połączenia. Ubrałam słuchawki na uszy i wróciłam do studia.
~~~~~~~
Hejoo, jak dzionek minął?
Mi bardzo powoli.
Powili zbliżamy sie do końca :-(
Mysle ze rozdzial sie spodobal.
Dobranoc?-dla tych którzy idą spać.
Powodzenia w szkole.
Całuski. :-*

wtorek, 17 lutego 2015

Imagin z Liamem~42


Rozdział 42

Wstałam o dziewiątej. Zeszłam na dół z Cynamonem i Yumą. W salonie nikogo nie było. Zajrzałam do ogrodu siedział w nim Niall, bawił się z Fox'em.
- Cześć Niall. Mam propozycje. - usiadłam na krześle na przeciw niego 
- Słucham. - spojrzał na mnie
- Pomożesz mi się zemścić na Liamie w zamian ja zrobię dobre śniadanko.
- Kuszące, a co zrobisz? -  spytał 
- A na co masz ochotę? - odpowiedziałam pytaniem 
- Naleśniki. - powiedział 
- Będą naleśniki. - wstałam - Idziesz?
- Tak. - wstał 
Poszliśmy do kuchni. Wziełam bitą  śmietanę. Niall uparł się, żeby wziąć jeszcze posypkę do lodów. Nie chciałam się z nim kłócić. Wzieliśmy jeszcze wiadro i nalaliśmy do niego wody. Poszliśmy do góry. Ja wziełam kamerę, a Niall nałożył śmietanę na ręke Liama, następnie go połaskotał w nos tak, że Liam  miał całą śmietanę na twarzy.  Później Niall wlazł na drabinę i postawił wiadro z wodą na drzwi. Schowałam kamerę w kwiatach. 
- Teraz obiecane naleśniki? - spytał Niall, kiedy znaleźliśmy się w salonie 
-Zgodnie z umową. - powiedziałam i skierowałam się do kuchni 
Przygotowanie naleśników zajeło mi godzinę. Skończyłabym szybciej gdyby Niall mi nie podjadał. Później poszliśmy do ogrodu. Wszyscy zaczeli się powoli schodzić. 
- Natalia!!!!! Niall!!!!!! - usłyszeliśmy krzyk Liama
- Kryj się. - powiedziałam do Nialla
Było za późno. Liam wbiegł do ogrodu cały mokry. Wszyscy zaczeli się śmiać. 
- Nie możesz mi nic zrobić, bo to była zemsta. - powiedziałam 
- Tobie nie ale Niall'owi. - zaczął się zbliżać do bruneta 
- To ja go namówiłam. -Liam  się zatrzymał 
- Jak? - spytała Sara
- Naleśniki. - odpowiedziałam równo z Laurą, zaśmiałyśmy się 
- Zaraz wracam. - powiedziałam i poszłam na górę po kamere
Schodząc na dół oglądałam nagranie. O mały włos nie zleciałam ze schodów, tak się śmiałam. 
- Z czego się chichrasz? - spytał Harry, pokazałam mu kamerę, zaczął się śmiać - Będzie co wnukom pokazywać. 
- O co chodzi? - spytał wchodząc Liam
Pokazaliśmy mu nagranie. Zaczął się śmiać. Później przyszła reszta i znowu musiałam puścić video.  Wszyscy zaczeli śmiać. 
- Wiecie który dzisiaj jest? - spytałam, kiedy wszyscy skończyli się śmiać
- 30 czerwiec, a co? - odpowiedziała pytaniem Sara
- Nie pamiętacie? - spojrzałam na wszystkich 
- Pamiętam. - powiedział Liam
- To nie gadaj niech sami się domyślą. - powiedziałam i wstałam z kanapy 
- Niesamowite, że już rok jesteśmy razem. - powiedział Liam, kiedy byliśmy sami w kuchni 
- Niesamowite, że tak długo ze mną wytrzymałeś. - zaśmieliśmy się 
- Wiem! - usłyszałam krzyk Harrego
- Podsłuchiwałeś. - powiedziałam oskarżycielskim tonem 
- Swoją drogą mogliście o czymś tak ważnym zapomnieć.  - powiedział Liam
- Aaaaaaaa. - wszystkich olśniło 
-Be. - powiedziałam 
- Dobra dawjcie. Co daliście sobie za prezenty? 
- Liam dostał ode mnie nową gitarę. - powiedziałam 
- A Natalia jeden ze swoich prezentów  dostanie teraz. - założył mi łańcuszek z literami L,N - A drugi wieczorem.
- Ciekawie się zapowiada. Co do łańcuszka jest piękny. - powiedziałam 
Poszliśmy grupowo na spacer. Miałam na smyczy Cynamona, Laura Fox'a, Sara Sydney, a Liam Yumę. Przechodziliśmy koło placu zabaw i poczułam jak ktoś mnie ciągnie. Była to Laura:
- Co ty robisz?  - spytałam, biegłyśmy w stronę bujaczek 
- Tam są bujaczki. - powiedziała, a ja zaczełam biec zaraz za nią, wskoczyłyśmy na bujaczki
- Ciekawie kiedy się zorientują, że nas nie ma. - powiedziała Laura wskazując na naszych przyjaciół 
- Raczej nie prędko. - wziełam Cynamona na kolana, zaśmiałyśmy się 
- Idę zobaczyć czy są gdzieś w okolicy. - powiedziała Laura po dziesięciu minutach 
- Ja tu poczekam. - powiedziałam 
- Jak chcesz. - powiedziała, powędrowała w stronę alejki 
Znikneła mi z wzroku.

*_* Laury

Naszych przyjaciół znalazłam koło strumyka. Spacerowali i nie zwrócili uwagi, że nas nie ma.
- Fox. Goń ich. - powiedziałam do pieska, który zaczął biec, miny przyjaciół były bezcenne
- Szybko się zorientowaliście, że nas nie ma. - powiedziałam podbiegając do nich
- To was z nami nie było? - spytała Sara, kiwnełam przecząco głową 
-Gdzie byłyście? - to pytanie zadała Luiza 
- Na bujaczkach. - powiedziałam 
- A gdzie Natalia i Cynamon? - spytał Liam
- Na bujaczkach. - ponowiłam odpowiedź
- Dobra. Idziemy po nią. - powiedział blondyn i skierował się w odwrotną stronę.

Szliśmy w stronę placu zabaw. Dziewczyny czasem zachowują się jak dzieci. Natalia wiele razy mi powtarzała, że w głębi serca każdy z nas jest dzieckiem. Natalia bujała się na bujaczce. Tak fajnie wyglądała. Kiedy nas spostrzegła zaczeła iść w naszą stronę.
- Ładnie to tak o dziewczynach zapominać? - spojrzała na mnie i Nialla  z wyrzutem 
- Przepraszam. - powiedziałem i ją przytuliłem 
- Dobra wracamy do domu, bo jestem głodny. - powiedział Harry
- Ten jak zwykle o jednym. - powiedział Louis
Wróciłyśmy do domu. Zaprowadziłem Maję do naszego pokoju, gdzie czekała na nią niespodzianka.

++++

Po powrocie do domu Liam odrazu zabrał mnie do pokoju. Staliśmy już przed drzwiami, kiedy zasłonił mi oczy. Usłyszałam jak otwiera drzwi. Weszliśmy do środka i usłyszałam liczenie Liama:
- 1... 2...  3... 
Odsłonił mi oczy. Ukazał mi się kolarz w kształcie serca z naszymi wspólnymi zdjęciami. Były tam zdjęcia między innymi z naszego pierwszego dnia w L.A., z balu, pamietne zdjęcie z Kamilą, kilka zdjęć z Cynamonem, z naszego pobytu w Polsce, ze ślubu Luizy i Nialla, z urodzin Harego, z wyjazdu na Hawaje, z imprezy w studiu, z urodzin Liama, z naszego wspólnego koncertu, ze świąt,  z sylwestra, z walentynek, z moich urodzin, z KCA, ze ślubu Roberta i Kristen, kilka zdjęć z pierwszego i ostatniego odcinku serialu. Po policzkach spłyneły mi łzy. 
- Ty płaczesz? - spytał Liam
- Ze szczęścia. - powiedziałam i go pocałowałam - Dziękuję. 
- To dla mnie czysta przyjemność. - powiedział i mnie pocałował 
Reszte wieczoru spędziliśmy całkowicie oddając się sobie.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Jak wam się podoba rozdział???

Przepraszam,ze tak dlugo nie dodawalam rozdzialu.

piątek, 13 lutego 2015

Imagin z Liamem~41

Rozdział 41

Dziś jest dzień mojego koncertu. Strasznie się denerwuję. Niby śpiewałam przed publicznością ale to było z chłopakami. Zeszłam na dół. Nikogo nie było, co mnie zdziwiło. Zajrzałam do ogrodu. Siedzieli tam wszyscy moi przyjaciele. Ci z Big Time Rusch też. Rozmawiali ze sobą, bawili się z psami. Tak miło było na to patrzeć. Chwilę potem spostrzegłam, że nie ma Liama. Przecież przed chwilą tam siedział. Jestem tego pewna. Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi. 
- Puść mnie! - krzyknełam, zobaczyłam, że był to nie kto inny jak Liam
- Nie. - powiedział i powędrował ze mną w stronę basenu 
- Liam puść mnie. - moi przyjaciele zaczeli się śmiać - Puszczaj!
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. - powiedział i mnie puścił, poczułam, że znajduje się w wodzie 
- Ty głupku! - powiedziałam, kiedy się wynurzyłam - Jak mogłeś? Zemszczę się!
- Liam radziłbym ci uważać. - powiedział Kendal -  Na mnie też się raz zemściła i odechciało mi się z nią żartów.
- Dobrze ci radzi. - powiedziała Luiza 
- Nie zrobi mi nic. - powiedział Liam
- Dzisiaj nie. - powiedziałam wychodząc z basenu - Czytał ktoś wogóle recenzje? Serial leci od tygodnia, a wy nadal nie dajecie mi ich przeczytać.
- Same dobre. - powiedział Zayn, a James walnął go w głowę 
- Nie bij go, bo ja cię uderzę. - powiedziałam - Dziękuje Zayn. 
- Nie ma za co.
- Czemu robicie z tego tajemnicę? - spytałam 
- Bo miałaś je przeczytać po koncercie. - powiedział Liam
- Po co mi przypomniałeś? - powiedziałam i usiadłam koło Laury  i Sary
- A co denerwujesz się? - spytał Louisa
- Nie skądże. Może kto inny ale nie ja. - powiedziałam 
- Czym ty się tak denerwujesz- spytał Niall
- Tym, że zaśpiewam przed tyloma ludźmi.
- Przecież już śpiewałaś. - powiedział Louis 
- Ale zawsze z kimś. Teraz będę sama.
- Po pierwsze nie będziesz sama, bo będziemy my, a po drugie wiele razy śpiewałaś sama. - powiedział Harry
- Niby kiedy? - spytałam 
- Co chwila  chodzisz i śpiewasz. - powiedziała Laura
- Jasne. 
- Ona ma racje. - przytulił mnie Liam-  Wyobraź sobie, że siedzisz w domu na kanapie z gitarą. Przed tobą Cynamon, Sydney oraz Fox i śpiewasz. 
- Macie rację. Nie ma się czym denerwować.
- I dobrze, że tak uważasz, bo przez ciebie jestem mokry.
Wszyscy zaczeliśmy się śmiać. Liam poszedł na górę się przebrać. Rozmawialiśmy w ogrodzie. O siedemnastej pojechaliśmy do klubu, w którym miał się odbyć koncert. Po dotarciu na miejsce nie miałam zbytnio nic do roboty, więc sprawdziłam mikrofony. O dziewiętnastej zaczął się koncert. Posłuchałam rady i wyobraziłam sobie, że siedzę właśnie na kanapie. 
- Świetny koncert. - usłyszałam głos Liama
- Wiedziałem, że ci się uda. - powiedział Kendal
- Musiało się udać. - powiedział Alan
- Co z serialem? - spytałam się go
- Będzie drugi sezon. 
- Woo Hoo!!!!! - krzykneliśmy wszyscy 
- Dobra, Ntalia idź do fanów. 
- Okey.
Poszłam na scenę, na której po koncercie mieli przyjść wszyscy ze strefy VIP. Byłam zdziwiona, że było aż tylu ludzi. Porozmawiałam trochę z nimi, rozdałam autografy. 
Wracaliśmy do domu. Dużo się śmieliśmy. Nagle Liam krzyknął:
- Zatrzymaj się!
Niall gwałtownie zachamował.
- Liam, co się stało? - spytałam, wysiadając za nim z samochodu, za nami wyszła reszta przyjaciół.
- O mały włos byśmy jej nie zabili. - powiedział i podniósł zwierzątko 
- To świnka. - powiedziałam - Jaka słodka. 
- Nie trudno się nie zgodzić. - powiedział Louis
- Kto jest za tym, żeby wziąć ją do domu? - spytał Harry, wszyscy podnieśli ręce
- To zwierzątko powinno być Liama, gdyby nie on jej by nie było. - powiedziałam 
- Kto się zgadza ręka w górę. - powiedział Niall, znów wszyscy podnieśli ręce 
- No to Lia, jak ją nazwiesz? - spytała Sara
- Może Yuma? 
- Mi się podoba. - powiedziałam 
- I tylko to się liczy. - powiedział Liam i pocałował mnie w policzek 
- Zemsta i tak cię nie ominie. - powiedziałam i wsiedliśmy do samochodu 
Wróciliśmy do domu około pierwszej. Psy zaczęły się zaprzyjaźniać z Yumą. Fajnie to wyglądało. Trzy pieski i jedna mała świnka. Na początku trochę się baliśmy czy psy nie zagryzą Yumy. Poszliśmy spać przed drugą, a ja w głowie miałam uszykowany plan zemsty.
~~~~~
Tak myślałam i postanowiłam ze epilog napisze w kilku czesciach pt. Memories.
Dobranoc
Całuski

czwartek, 12 lutego 2015

Imagin z Liamem~40

Rozdział 40

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Kiedy tylko ruszyłam nogą poczułam, że mam zakwasy."Wiedziałam, że tak się skończy"  - pomyślałam. Wziełam ubrania, uczesałam się, wziełam dwie książki, laptopa oraz telefon i zeszłam na dół. 
- Tobie co? - spytała Sara
- Za dużo wczoraj tańca. - powiedziałam i usiadłam 
- Dobrze ci tak. - powiedziała Luiza, spojrzałam na nią zabójczym spojrzeniem 
- Luiza gdyby spojrzenia mogły zabijać,  już byś nie żyła.  - powiedziała Laura
- Kto to był? -  spytałam 
- Listonosz. - podała mi list 
- Od kogo? -  spytała moja siostra 
- Ze studia. - odpowiedziałam - Zaproszenie na imprezę z okazji nakręcenia serialu. 
- Natalia wiesz, że cię kochamy. - powiedziała Sara
- Zadzwonie do Alana i spytam się czy możecie przyjść ze mną. 
- Super. - powiedziały wszystkie trzy i mnie przytuliły 
- Ała! - krzyknełam 
-  Sorry zapomniałyśmy. - powiedziała Laura
- Za karę zrobicie mi naleśniki. - powiedziałam 
- Naprawdę tego chcesz. - powiedziała Sara, a ja przypomniałam sobie sytuacje z zapiekanką 
- Zamówimy pizze? - spytałam 
- Na śniadanie? - odpowiedziała mi pytaniem Luiza 
- Co nam szkodzi. Robimy sobie dzisiaj dzień lenia. Zero pracy, zero gotowania. Siedzimy na kanapie i gadamy. Ewentualnie śpimy.
- Mi to pasuje. - powiedziała Laura
Wziełam telefon i zamówiłam pizze. Przybyła po jakiś dwudziestu minutach. Kiedy tak się zajadałyśmy odezwała się Sara: 
- Natalia, słyszałam że grasz koncert za 2 tygodnie. 
- Wiedziałyście? 
-Harry się wygadał jakiś tydzień temu. - powiedziała Luiza
- Jak zwykle dowiaduję się o wszystkim ostatnia. - powiedziałam rezygnującym głosem, zadzwonił mój telefon 
- Kto dzwoni? - spytała Laura
- Mama. - powiedziałam i odebrałam

( N - Natalia    M -  Mama)
N: Cześć mamuś.
M: Cześć Natalia. Jak tam praca na planie?
N: Nawet dobrze. Skończyliśmy nagrywać serial. Czekamy na recenzje i decyzję czy będzie drugi sezon. Wczoraj miałam próby do tańców na koncert i dzisiaj mam takie zakwasy, że się nie mogę ruszać. 
M: ( śmieje się) 
N: To nie jest śmieszne. 
M: Przepraszam. Muszę kończyć i iść do pracy.
N: Dobrze. Pa.
M: Pa. - rozłączyła się

- Z czego śmiała się mama? - spytała Luiza 
- Z moich zakwasów. - odpowiedziałam jej 
- Oglądamy jakiś film? - spytała Sara
- Czemu nie. - powiedziała Laura
Dziewczyny włączyły jakąś komedie. Była naprawdę śmieszna. Po filmie znowu zadzwonił mój telefon. Tym razem dzwonił Kendal

(N - Natalia K- Kendal)

N: Hejo.
K: Hej. Słyszałem, że dzisiaj masz wolne. Dałabyś się wyciągnąć z dziewczynami do kina.
N: Kusząca propozycja ale mam straszne zakwasy.
K: Przygotowania do koncertu?
N: Skąd wiesz?
K: Przygotowując się do koncertu trzeba dużo ćwiczyć, a ty nigdy nie miałaś zakwasów po tańczeniu.
M: Racja. W każdym bądź razie nie mogę się ruszyć, więc do kina nie pójdziemy. 
K: Szkoda. Dobra kończę, bo chłopacy już mnie wołają.
N: Pozdrów ich.
K: Okey. Pa.
M: Pa. - rozłączyłam się

- Kto to? - spytała Sara
- Kendal. Chciał nas wyciągnąć do kina. 
- Aha. Która jest wogóle godzina? - spytała Laura
- Dwudziesta. - odpowiedziała Luiza 
- Nom. - powiedziałam i weszłam na fejsa
Wrzuciłam zdjęcie dziewczyn, które zrobiłam wczoraj i dałam taki opis:

         "Moje kochane śpiochy:*"

-Natalia obiecałaś, że zadzwonisz do Alana. - powiedziała Sara
- Napiszę do Liama. Niech on się spyta. 
Napisałam szybko SMS-a:
   '' Zapytaj Alana czy dziewczyny motą przyjść na bal.
Kocham cię :*"
Po pięciu minutach dostałam odpowiedź:
"Przyjdą z chłopakami, więc mogą.
Będziemy za pół godziny.
Też cię kocham :*"
- Możecie. - powiedziałam 
- Woo Hoo!!!! - krzykneły dziewczyny
Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Później przyszli chłopacy. Byli zmachani jak nie wiem. 
- Czyli jutro oni będą cierpieć. - powiedziała Laura
- A kto cierpi dzisiaj? - spytał Niall
- Moje nogi.  - powiedziałam 
- Dobrze ci tak. - powiedział Harry
- Harry jutro znowu mam próbę chcesz jechać ze mną? - spytałam  sarkastycznie 
- Dobranoc. - powiedział i poszedł do góry 
- Dobranoc. - powiedzieli chłopacy i poszli za Harrym
- Dobranoc. - odpowiedziałyśmy 
Porozmawiałyśmy jeszcze z godzinę i także poszłyśmy się położyć.
~~~~
Sooo, do zakończenia części 1 tego opowiadania zostało nam jeszcze 17 albo 16 rozdziałów. I teraz , są 2 opcje::
1)Piszę 2 część, oczywiscie,miusami tej opcji jest to ze rozdziały pojawiały by sie o wiele zadziej. Co nie bylo by fajnie.
2)Po zakonczeniu cz.1 napisze baaaaaardzo dlugi epilog.
Decyzja nalezy do was, wiec pisac w komentarzach co wolicie.
2 informacja to, chciałabym wam BARDZO BARDZO GORĄCO PODZIEKOWAC ZA POMAD 3K WSYSWIETLEN JESTESCIE WSPANIALI.
Miłego wieczorku mordki.
Całuski.  :-*

środa, 11 lutego 2015

Imagin z Liamem~39

Rozdział 39

Jest 5 rano. Mam jechać do studia.Tak strasznie mi się nie chcę. Chłopacy mają mnie zawieść. Dzisiaj nagrywamy ostatni odcinek, więc oni też muszą iść.Tak sobie siedzę i rozmyślam. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. Byłam pewna, że to Liam.
- Nie miałeś czasem tak, że chciałeś zrezygnować? - spytałam 
- A co? - usłyszałam głos Liama.
- Nic tak mi się natkneło na myślenie. - wstałam z łóżka, Liam złapał mnie za rękę, spojrzałam mu w oczy
- Posłuchaj. Jesteś jedyna w swoim rodzaju. Najlepsza i niech ci nie przyjdzie na myśl, że jest inaczej. - powiedział 
- On ma rację. - usłyszałam głos Harrego
- Nie chcemy wam psuć tej romantycznej chwili ale jeśli się spóźnimy Alan nas zabiję. - powiedział Niall
- Dobra jedziemy. - powiedział Louis
- Kocham was. - powiedziałam 
- Ale mnie najbardziej. - powiedział niezapokojonym głosem Liam
- Oczywiście. - powiedziałam i wyszliśmy 
Dojechaliśmy w ciągu 30 min. Później od razu na plan nagrywać odcinek. Nieźle nam poszło. Później musiałam iść jeszcze nagrać z pięć piosenek. Następnie musiałam przećwiczyć układy do tych piosenek. 
- Ratujcie. - powiedziałam siadając 
- Tańczenie jest fajne. - powiedział Niall
- Tak uważasz? - kiwnął potwierdzająco z Louisem -  To przebierać się zaraz potańczycie ze mną.
- Co? - Louis
- Czemu? - Harry
- To co słyszeliście. Już do szatni. - wykonali moje polecenie i poszli do szatni, Harry zaczął się śmiać 
- Harry. Szatnia.-  powiedziałam głosem nie znającym sprzeciwu 
- Ale... ja tylko...
- Ty się już nie tłumacz. - powiedziałam i wskazałam na drzwi szatni 
Harry się podniósł i poszedł w kierunku pomieszczenia. Uśmiechnełam się do siebie.
- Kocham ten uśmiech. - powiedział Liam
- Tylko uśmiech? 
- Kocham cię.
- Dobra, dobra. Już się nie podlizuj, bo skończysz jak oni. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek 
- Nie zrobisz mi tego. - powiedział pewnie 
- Jeśli pójdziesz mi po wodę to nie. - uśmiechnełam się słodko 
- Haha. Nie za ciężka prośba.
- Zawsze możesz potańczyć. - powiedziałam 
- To ja już pójdę po tą wodę. - pocałował mnie w policzek i wyszedł
W między czasie przyszli chłopacy i tańczyliśmy. Koniec mieliśmy dopiero po dwóch godzinach i nieźle się zmachałam. Pewnie jutro skończy się na zakfasach. Szliśmy w stronę drzwi i zatrzymał nas Alan. 
- Chłopacy jutro o 6. - powiedział 
- Czyli ja mam odpoczynek? - byłam happy 
- Zawsze możesz przyjść poćwiczyć przed koncertem. - powiedział Alan
- Jakim koncertem? - spytałam 
- Znowu ci nic nie powiedzieli. - spojrzał na chłopaków 
- Jakoś tak się złożyło. - bronili się
- Nie mam siły się kłócić, ale powiecie mi wszystko po drodze. - 
- Dobra. - powiedział Harry
Kiedy jechaliśmy chłopcy mi wszystko opowiedzieli, że mam koncert za dwa tygodnie. O której godzinie, gdzie i jeszcze inne takie drobiazgi. Do domu dotarliśmy przed 23. Rzuciły się na nas psy. Podejrzewałam, że dziewczyny z nimi nie wyszły, więc wypuściłam ich do ogrodu. Moje kolerzanki spały w salonie. Zrobiłam im sweet focie.
~~~~~~
Mam smutna wiadomość. Do zakonczenia zblizamy sie wielkimi krokami, kochani.
No nic.
Dobranoc

wtorek, 10 lutego 2015

Nutella~3 z dedykacją dla Julie Kopka.

-To są chyba kurwa jakies jaja.-powiedziałem troche glosniej niz zaplanowalem, co zwróciło uwage dziewczyny przy półkach z Nutella w sklepie.

-Och,cześć-usmiechnela sie do mnie-Tym razem jest jeszcze kilka słoików, więc nie będziesz musiał iść do innego sklepu.

Wy wróciłem oczami na jej zbedny komętarz i poszedłem bliżej kas. Wziąłem jeden ze słoików i chciałem podejsc do kas,ale zatrzymał mnie jej głos.

-U ciebie tez tak szybko schodzi Nutella w domu?-wzięła słoik i podeszła do mnie.

-Ta,wszyscy kochamy Nutele.

Chyba miała dobry chumor, bo zachichotała. Co w sumie było całkiem słodkie ale i tak jej nie lubiłem.

-Wiem co czujesz. I niech zgadnę,to ciebie po nią wysyłają.?

Pokiwalem głową i westchmołem,unosząc brwi do góry.
Zaczynałem sie irytować jej dziwnymi uwagami.
Podeszliśmy do kas. Oczywiscie ona musiała isc pierwsza.
I to mnie tak kurwa,wkurwiło, że miałem ochote szczelić sobie kulka w łeb. Nigdy nie byłem dżentelmenem, ale starałem się miec jakieś maniery do dziewczyn,ale do niej nie mogłem. Nie potrafiłem być dla niej miły.  Chyba miałem traumę, po tym jak zabrała mi ostatnią Nutellę z półki. 
Bylem zdziwiony i wkurwiony w jednym, jak zobaczyłem ją że stoi i czeka na mnie kiedy kupywałem swoją Nutelle.

-Też nie lubisz podróbek?-spytała kiedy wyszliśmy z  marketu.

-Ta,też.

Szliśmy w ciszy.  Nawet nie wiem, dlaczego w ogóle z nią szedłem. Przyczepiła sie jak żep do psiego ogona i nie chciała sie odczepić.

-No to cześć,bezimienny chłopaku.

Skręciła pod duży, ładny dom.

-Niall,mam na imię Niall.-krzyknołem za nią-To tak na wypadek gdybym miał cie jeszcze spotkać.-wymamrotałem pod nosem i odszedłem w kierunku swojego domu.
~~~~
Kolejna część Nutelli.
Mysle ze sie wam podoba.
CAŁUSKI

poniedziałek, 9 lutego 2015

Imagin z Liamem~38


Rozdział 38

Tak. Nareście. Minął już tydzień. "Zołza" i ciotka jutro wyjeżdżają. Moja kuzynka przez cały czas próbowała się zbliżyć do Liama, ale ten ją ignorował. Czasami nawet mnie to bawiło. Wróćmy do dnia dzisiejszego. Zeszłam na dół przygotować śniadanie. Zrobiłam naleśniki. Zjadłam kilka i wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatnia przyszła ciocia. 
- Kochana. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. - zwróciła się ciotka do mamy 
- Jaką? - spytała moja mama 
- Idziemy dzisiaj do opery. Mam nadzieję, że wiesz co to jest. - spojrzałam na moją rodzicielkę, widziałam, że liczy do 10, chwyciłam wodę, chciałam wstać ale powstrzymali mnie Harry i Luiza 
- Tak wiem. - odpowiedziała spokojnym głosem moja mama 
- To świetnie.
- Dziewczyny kończcie, musimy jechać na zakupy. - odezwała się Zoe
- Jakie zakupy? - spytała Sara
- Na imprezę. - odpowiedziała
- Jaką imprezę? - spytała się jej Luiza 
- No pożegnalną. 
- Idę się przygotować. - powiedziałam 
Tak naprawdę wstałam od stołu, żeby nie rzucić w nią nożem lub widelcem. Poszłam na góre spakowałam portfel i już miałam chować telefon kiedy zadzwonił
N: Cześć Kendal.
K: Hej. Robicie dzisiaj imprezę?
N: My nie Zoe.
K: Mamy przyjść?
N: No pewnie.
- Natalia!!!!! - usłyszałam krzyk Zuzy 
N: Muszę kończyć.
K: Do wieczora.
N: Pa.

Rozłączyłam się i wszedł Liam
- Wyjdziesz z Cynamonem? - spytałam 
- Jasne. - odpowiedział
- Powiedz chłopakom, żeby też wyszli ze swoimi psami. 
- Dobra. - powiedział i do mnie podszedł -  Jesteś pewna, że się z Zuzą nie pozabijacie? 
- Nie obiecuję. - powiedziałam 
- Kocham cię. - powiedział i pocałował mnie w policzek
Zeszłam na dół. Dziewczyny miały złe humory. Nie dziwię im się. Po sklepach chodziłyśmy 3 godziny. Oczywiście kto musiał nieść wszystkie zakupy? My. Kiedy wróciłyśmy "Zołza" od razu poszła do siebie. Musiałyśmy z dziewczynami zrobić smakołyki na imprezę, która zaczynała się o dwudziestej a była siedemnasta. O dziewietnastej wszystko było gotowe. Chłopcy nam bardzo pomogli. Poszłam do pokoju i wybrałam te ciuchy.  Kilka minut przed dwudziestą zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć. Stali w nich chłopcy z BTR.
- Cześć piękna. - przywitał się Kendal
- Nie ubliżaj mi. - powiedziałam i przytuliłam każdego z osobna 
- No niech ci będzie.
Kiedy znowu zadzwonił dzwonek poszła otworzyć Zuza.  Większości ludzi nie znałam. Pewnie jakieś kolerzaneczki "Zołzy". Kiedy impreza się rozkręciła już dawno szalałam z Liamem na parkiecie. Nogi mnie strasznie bolały. W końcu poszłam przebrać szpilki na baleriny. Praktycznie to Liam poprosił o przerwę, więc skorzystałam z okazji. Kiedy byłam u góry usłyszałam głos Marcina.
- Kogóż my tu mamy?
- Co ty tu robisz? 
- Wypadałoby się przywitać.
- Kto cię tu zaprosił? 
- Ktoś.
- Zuza? 
- Może tak, może nie. 
- Spadaj. 
- Nie. - zaczął do mnie podchodzić
- Zacznę krzyczeć. - poczułam ścianę
- Muzyka cię przegłuszy. - powiedział i złapał mnie tak, że nie mogłam się ruszyć 
- Pomocy! - krzyknełam 
Marcin zaczął mnie całować. Do pokoju wpadł Liam
- Co tu się dzieję?! - krzyknął

*_* Liama

Poszedłem się czegoś napić, bo bardzo się już zmęczyłem tą imprezą. Natalia w między czasie poszła przebrać buty. Wychodziłem z kuchni kiedy podeszła do mnie Zoe. 
- Zatańczymy? - spytała 
- Czekam na Natalie. - powiedziałem
- Jeden taniec cię nie zbawi. - powiedziała 
- No dobra. - odstawiłem szklankę z colą i poszedłem tańczyć
Kiedy piosenka się skończyła chciałem odejść ale Zuza pochyliła się jakby chciała mnie pocałować. 
- Nie uważasz, że jesteś dla mnie za młoda? - powiedziałem
- Ale...
- Nie ma żadnego" ale". Kocham Natalie i już.
Odeszłem od niej i skierowałem się do schodów. Natalia dosyć długo nie wracała. Postanowiłem sprawdzić co ją zatrzymało. Kiedy stałem przed drzwiami usłyszałem jej krzyk: 
- Pomocy!
Wpadłem do pokoju i zauważyłem tego bałwana całującego moją dziewczynę.
- Co się tu dzieję?! - krzyknąłem

*_* Natalii.

Marcin się odwrócił. Szybko mu się wyrwałam i podbiegłam do Liama.
- Co ty tu robisz?! - krzyknął 
- Coś! - odpowiedział Marcin, Liam podszedł do niego i go walnął 
- Wynoś albo ci pomogę. - powiedział 
Marcin pospiesznie wyszedł. Liam podszedł do mnie i mnie przytulił. 
- Już dobrze. - powiedział 
- Gdybyś nie przyszedł mogłoby być źle. - powiedziałam 
- Długo nie wracałaś. Kto go tu zaprosił? 
- Jestem pewna, że" Zołza".
- Co do niej. Już się nie będzie do mnie przystawiać.
- Co jej powiedziałeś? - spytałam 
- Że jest dla mnie za młoda i że kocham ciebie.
- Ja to się dopiero z nią rozmówię. - powiedziałam i wyszłam z pokoju
Od razu pobiegłam do Zoe.
- Zuza do mnie. - powiedziałam i pociągnełam ją na taras
- Ała to boli. - powiedziałam 
- Ma boleć. Ty zaprosiłaś tu Marcina?!
- Tak, bo co? - odpowiedziała z szyderczym uśmiechem 
- Nie uważasz, że dość się przez ciebie nacierpiałam?! Jeszcze go tu zapraszasz! Jesteś najgorszym człowiekiem jakiego widziałam. I tak mam czelność ci to mówić. Co do Liama mam nadzieję, że przemówił ci do rozumu. Radzę ci. Przemyśl to co powiedziałam. - wróciłam do salonu, a Zuza została na tarasie
Impreza skończyła się trzeciej. Zaczeliśmy sprzątać kiedy Zoe zawołała mnie na taras.
- Czego chcesz? - spytałam 
- Przeprosić cię za wszystko. - zdębniałam - Wiem, że przeze mnie dużo cierpiałaś. Nie chciałam, żeby tak wyszło. Co do Liama chciałam ci tylko zrobić na złość. Dasz mi drugą szansę? Obiecuję, że się zmienię.
- Zuza... Dam ci drugą szansę, a najlepszym dowodem na to, że się zmienisz będzie to, że nam teraz pomożesz. - powiedziałam i się zaśmiałyśmy 
- A przytulisz mnie na zgodę? - spytała, a ja bez wahania ją przytuliłam 
Weszłyśmy do środka. Dziewczyn zaciągneły mnie do kuchni.
- Pogodziłyście się. - wypytywały 
- Tak.
- Jak?
- Wygarnełam jej wszystko. 
- Serio?
- Tak, a teraz wracamy do sprzątania. 
Skończyliśmy sprzątać po około godzinie. Było dużo śmiechu. Ja, Liam, Zuza, Luiza, Laura, Niall zasneliśmy w salonie.
~~~~~~
DOBRANOC MORDKI.

niedziela, 8 lutego 2015

Imagin z Liamem~37


Rozdział 37

Obudził mnie krzyk" Zołzy". Pobiegłam do jej pokoju. 
- Co się stało? - spytałam 
- Nie ma ciepłej wody. - odpowiedziała 
- Nie puszczaj tyle zimnej to będzie ciepła.
- Ale ja lubię jak leci dużo wody. 
- To masz pecha. - powiedziałam i skierowałam się do wyjścia 
- Liam i tak będzie mój. - powiedziała 
- Pomarzyć zawsze można, Zuzanno. - powiedziałam jej na przekór 
- Nie nazywaj mnie tak. - powiedziała ze złością w głosie 
- Przepraszam, Zuzanno. - powiedziałam i wyszłam
Poszłam do pokoju. Zastałam tam ubranego już Liama. Bawił się z Cynamonem. 
- Co chciała" Zołza"? - spytał kiedy mnie zauważył 
- Szkoda gadać. - powiedziałam i wziełam przygotowane ciuchy z szafy
- Idziesz na śniadanie? - spytał
- Zaraz zejdę. - powiedziałam i poszłam do łazienki się ubrać 
Zeszłam na śniadanie. Byli tam wszyscy oprócz Zoe, cioci i mamy.
- Gdzie mama? - spytałam Luizy 
- Poszła z ciocią na zakupy. - odpowiedziała mi siostra, w tym momencie do kuchni weszła moja kuzynka 
- Zuzanno, podasz mi sok? - nadal robiłam jej na złość
Nic nie odpowiedziała. Już miałam wstawać kiedy poczułam na sobie coś zimnego. Cynamon, Sydney i Fox zaczeli szczekać. "Zołza" wylała na mnie sok.
-  Pojebalo cie?! - krzyknełam jej prosto w twarz 
- To cię oduczy nazywania mnie Zuzanną. - powiedziała
- Tak? - chwyciłam dzbanek, który leżał na stole i wybrałam na jej głowe - A to oduczy cię wylewania na mnie soku Zuzanno.
Byłam wściekła. Pobiegłam do pokoju wziąć ciuchy na przebranie i poszłam do łazienki się umyć. Wyszłam po jakiś dwudziestu minutach. W pokoju siedział Liam.
- I jak? - spytał 
- Niech ten tydzień już się skończy. - powiedziałam i go przytuliłam 
- Nie martw się i pociesz się tym, że jeszcze pięć dni. - spróbował mnie pocieszyć 
- Ta. Bardzo pocieszający fakt. - powiedziałam smutno
- Hej, gdzie ten uśmiech, który tak lubię? - uśmiechnełam się - No odrazu lepiej.
- Kocham cię. - powiedziałam 
- Ja ciebie też. - usłyszałam sygnał SMS-a

        "Spotkamy się"

Był od Kristen.

        " No pewnie:D"

      " U ciebie czy u mnie?"

     "U ciebie"

           " Czemu?:("

     "Później ci powiem. Do zobaczenia:*"

     " Do zobaczenia:*"

- Kto to? - spytał Liam.
- Kristen. Idę do niej. Oderwę się trochę od" Zołzy". - odpowiedziałam
- Kiedy wrócisz? 
- Oby jak najpóźniej. - spojrzał na mnie -  Byleby tylko jak najdłużej nie wiedzieć Zoe. 
- Będę tęsknić. - powiedział 
- Nie musisz. Jedź ze mną. - powiedziałam 
- To w drogę. - powiedział i zeszliśmy na dół
- Jadę z Liamem do Kristen. Nie wiem kiedy wrócimy. -  powiedziałam do Laury i Harrego których spotkaliśmy jako pierwszych
- Zazdroszczę. - powiedziała Laura
- Powodzenia. - powiedział Liam
- Dzięki. - powiedział sakrastycznie Harry
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do samochodu. Po półtorej godziny byliśmy na miejscu. Zapukałam otworzył nam Robert.
- Cześć Robert. Jest Kristen? - przywitałam się 
- Tak siedzi w salonie. - powiedział i nas wpuścił 
- Dzięki. - odpowiedziałam
- Liam, dobrze, że jesteś pomożesz mi? - spytał Robert mojego chłopaka 
- Jasne tylko w czym? 
- Przy samochodzie. - powiedział Robert
- Okey. - odpowiedział Liam i poszedł za Robertem do ogrodu, a ja poszłam do salonu 
- Cześć kochana. - przywitałam ją 
- Hej. - odpowiedziała i się przytuliłyśmy
- Jak ci służy życie małżeńskie? - spytałam 
- Dobrze. Lepiej opowiadaj co u ciebie? - powiedziała 
- Przyjechała moja mama, ciocia i kuzynka. Jak ja ich nie nawidzę. - odpowiedziałam
- Cioci  i kuzynki?
- Oczywiście. Pamiętasz opowiadałam ci o takim chłopaku, który mnie nachodzi. 
- Pamiętam. 
- To przez nią. - powiedziałam 
- Opowiadaj. 
ałam jej wszystko. Rozmawiałyśmy do 19. Potem wróciłam z Liamem do domu. 
- Ja idę spać. - powiedział blondyn kiedy weszliśmy do domu 
- Dobranoc. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek 
Weszłam do kuchni. Siedziała w niej mama.
- Jak tam z ciotką? - spytałam 
- Gorzej już chyba być nie może. - odpowiedziała - Jak z Zoe?
- Uwierz mi może, ale musimy wytrzymać te 5 dni.
- Masz rację. Ja się kładę. Dobranoc.
- Dobranoc.
Pograłam jeszcze trochę na gitarzę i się położyłam.
~~~~~~~
Przepraszam ze tak pozno dodaje ten rozdział.
Dobranoc

sobota, 7 lutego 2015

Nutella~2 z dedykacją dla Julie Kopka.

Szedłem do szkoły calu nabuzowany, bo nie dokoncxylem jesc moich ukochanych kanpek! Szedłem szybkim krokiem. Nie patrzylem przed siebie. Obserwowalem swoje buty. Kilkanascie metrow dalej wpadlem na kogoś. Juz chciałem przeprosić, ale zobaczyłem tą  samą wredną dziewuche ze sklepu.

-Jeszcxe ciebie mi brakowało!-niemal warknołem.

-Mogłabym powiedzieć to samo,frajeże.

-Co ty tu robisz?-zmarszczylem brwi

-Ide do szkoły, nie widać?!

-Jeszcze tego mi brakowało, zebymm chodzil z takim czyms do szkoły.

-Spokojnie, nie jestem w twoim liceum.

-Jesteś dziwna.

-Wcale nie,frajeże.

Parsknołem śmiechem. W tym momęcie i ja wyszłem na dziwnego. Obserwowałem jak skreca w kolejną przecznice dalej i idzie w swoim kierunku.

-Mam nadzieję, że już wiecej cie nie zobaczę!-krzyknołem za nią i patrzyłem jak odwraca sie w moja strone i pokazuje srodkowy palec.
~~~~~~~
Wkoncu dodałam kolejny rozdzial Nutelli.
Mysle ze to ff, przypadło nwam do gustu.
Miłego wieczorku.
Całuski.

piątek, 6 lutego 2015

INFORMACJA+Niespodzianka

Pewien czas temu gdy zaczelam pisac z Martyną, tej samej nocy przysnil mi sie sen i poslanowilam go napisac i wgl. Gdy skoncze Fireproof to zaloze nowego i on bedzie poswiecony wlasnie temu opowiadaniu. Daje go poniewaz chciala bym wiedzieć, czy byscie go sledzili i czy przypadl wam do gustu taki klimat.
Milego czytania
~~~~~~~~~~

1

Chyba nikt z nas, a przynajmniej ci którzy mają w życiu dobrze, nie wie co tak naprawdę oznacza ból... Czasem słabi płaczemy gdy boli nas ząb, albo pokłócimy się z przyjacielem i narzekamy, że tylko my mamy takiego pecha. Samolubni nie pomyślimy, że niektórzy cierpią bardziej, a nasze problemy w porównaniu z nimi, nic nie znaczą...

‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡‡
Trafiłam do sierocińca, bo w poprzednim zabrakło dla mnie miejsca. Nie płakałam żegnając się z przyjaciółmi. Tak naprawdę... Już dawno ich nie miałam, więc nie było z kim się żegnać. Nie byłam smutna z tego powodu. Przyjaciele nie odeszli dlatego, że przestali mnie lubić, ale dlatego, iż poprosiłam ich o to. Samotność mi nie przeszkadzała. Chciałam jej, bo innych potrafiłam już tylko ranić. Stałam się pusta w środku. Przyjaciele każdego nia patrzeli jak powoli umieram... Zmiany nie były widoczne na zewnątrz mnie. Zachodziły w środku, w mojej głowie. Próby zatrzymania ich, spełzały na niczym. Właściwie... Stałam się bardziej przygnębiona. Nowy sierociniec był piękny. Wyglądał na specjalnie zrobiony dla dzieci, ale raczej tych bogatych. Weszłam po schodach i zapukałam mosiężną łapką. Po chwili otworzyła mi śliczna kobieta o zachwycających oczach koloru szafiru i złotych włosach.
-Och, ty musisz być Keisy!-zawołała wesoło, wpuszczając mnie do środka-Przybyłaś już ostatnia. Chodź za mną.
Jak powiedziała, tak też zrobiłam. Poszłyśmy długim korytarzem, bogatym w kolorowe tapety i obrazy, aż weszłyśmy do ogromnej jadalnii. Moje oczy cieszyły się widokiem tego przepychu. Pierwszy raz widziałam tak wspaniałe rzeczy. W jadalnii siedziało około trzydzieściorga dzieci. Jak dla mnie znacznie za mało, by wypełnić sierociniec. Nic jednak nie powiedziałam i usiadłam na wskazanym mi miejscu. W sali panował gwar, a dziesięcioro opiekunów, nawet nie próbowało go uciszyć. Hałas panował tak długo, aż do sali wszedł siwowłosy starzec i zajął swoje miejsce w centralnej częśli stołu, niczym król. Nikt nie odważył się odezwać.
-Witajcie moje dzieci w Nowym domu-zagrzmiał jego władczy głos-Trafiliście tu z pewnością, z różnych powodów, ale jesteście tak samo ważni. W tym miejscu nie ma praw, które rządzą w innych sierocińcach. Z pewnością jest to miejsce lepsze dla dzieci posłusznych i grzecznych. Dla tych mniej skorych do współpracy, może stać się życiowym koszmarem.
Ciarki przeszły mi po plecach. Wszystko co mówił wydawało mi się przerażające.
-Teraz zjedzmy proszę kolację-kontynuował-, a później zostaniecie zaprowadzeni do swoich pokoji, gdzie będzie leżała kartka z regulaminem.
Po jego słowach do jadalni słurzący wnieśli wystawne jedzenie. Rozejrzałam się na boki. Po mojej prawej stronie siedział przystojny jasnowłosy chłopak, jednak gdy na niego spojrzałam, rzucił mi mroczne spojrzenie. Odwróciłam wzrok speszona.
-Nie martw się. Dla każdego to nowa sytuacja i niektórzy nie potrafią jej ogarnąć-uśmiechnęła się do mnie śliczna czarnulka, siedząca po mojej lewej-A tak w ogóle jestem Szeily.
Odwzajemniłam uśmiech.
-Keisy-powiedziałam i skinęłam jej głową-Hmm... Zauważyłaś może Szeily, że są tu tylko osoby wyglądające na czternaście lat?
Dziewczyna odgarnęła z czoła kosmyk czarnych włosów.
-Tak, to dziwne... Ale może o to chodzi? Chcą zrobić sierocinie dzielący się na osoby, o tym samym wieku?
Pokiwałam głową i zabrałam się do jedzenia. Na kolację podali duszoną wiepszowinę, która była przepyszna. Do końca posiłku nie odzywałam się chociaż słyszałam rozmowę Szeily z innymi osobami. Nie byłam pewna czy chcę coś zmieniać i szukać przyjaciół, więc siedziałam cicho, udając zamyśloną. Podczas jedzenia jeszcze kilka razy popatrzałam się na chłopaka obok. Wydawał mi się dość intetesujący... Po kolacji każdy z nas został zaprowadzony do swojego pokoju! Okazało się, że mam go dzielić z Szeily. Ale nie to było dla mnie zaskoczeniem, lecz to że pokoje były dwuosobowe! Wcześniej dzieliłam pokój z innymi pięcioma dziewczynami, które okropnie się kłóciły. Gdy weszłyśmy do pokoju, opadły nam szczęki. Dwa wielkie łoża z baldachimami, dwie szafy, sofa i fotel oraz stolik. Do ścian przystawione były dębowe biurka, a okna ozdobione zasłonami. Wszystko było ciemno brązowe i czerwone, a także złote. Na ścianach wissiały obrazy ze złotymi ramami. Podeszłam do stolika, na którym leżała kartka z regulaminem. Zaczęłam czytać na głos, podszas gdy Szeily położyła się na łożu.
-1.Nie wolno wychodzić ze swoich pokoi od 23.
2.Niegrzeczni wychowankowie zostają wydaleni z sierocińca.
3.Gdy ktoś zobaczy krew na korytarzu, natychmiast ma przyjść do dyrekrora.
4.Nie życzymy sobie wściubiania nosa w nieswoje sprawy.
5.Niepokojące dźwięki nocą, mogą pochodzić od zarzynanych zwierząt na posiłki, więc nie chcemy, by ktoś później drążył tematu.
6.Osoby, które chcą odejść z sierocińca, mogą to zrobić.
Zmarszczyłam brwi, a Szeily wstała z łóżka.
-Wow... Dziwne.-powiedziała dziewczyna.
-Taaak... No nic. Pewnie chcą nas nastraszyć.
Szeily pokiwała głową.
-Ja... Nie ma nigdzie mojej walizki-obejrzała się dookoła.
-Mojej też.
-Może w szafie?
Zajrzałyśmy do szaf i znalazłyśmy tam ubrania w swoim rozmiarze. Przepiękne ubrania! Ucieszone przebrałyśmy się i położyłyśmy spać, ale nie na długo...
~~~~~~~

Imagin z Liamem~36


Rozdział 36

Od samego rana biegałyśmy z dziewczynami i czyściłyśmy już i tak czyste miejsca. Chłopacy siedzieli na kanapie i się nie odzywali, żeby nas bardziej nie wkurzyć. Około godziny dwunastej usiedliśmy na kanapie i wyczekiwaliśmy tego nieszczęsnego dzwonka. W końcu zadzwonił. Wszyscy przenieśli wzrok na mnie.
- Policzymy się za to. - powiedziałam i wstałam 
Uśmiechnełam się sztucznie i otworzyłam drzwi. 
- Witaj ciociu. - przywitałam się - Długo się nie widziałyśmy. Proszę wejdźcie.
Zaprosiłam je do środka. 
- Witaj Natalio. Mama zaraz przyjdzie. Weźmie tylko nasze bagaże.
- Przepraszam, że się z tobą nie przywitałam Zoe. - zwróciłam się do mojej kuzynki, trzymała na rękach swojego psa - Kultura mi na to nie pozwoliła. 
W tym momencie do domu weszła moja rodzicielka cała obładowana bagażami.
- Cześć córuś. - przywitała się 
- Dzień dobry, mamo. Potrzebujesz mojej może pomocy? - spytałam 
- Proszę.
- Liam!!!Louis!!!!! - zawołałam chłopaków - Ciociu, Zoe to jest Kendal mój chłopak i Louis  mój przyjaciel. 
- Dzień dobry. - przywitali się równocześnie, "Zołza" patrzała na mojego chłopaka 
"Znalazła sobie ofiarę" - pomyślałam 
- Bardzo mi miło. - przywitała się z nimi ciocia 
- Mi również. Jestem Zoe. - przedstawiła się moja kuzynka 
- Przyniesiecie bagaże z samochodu? - zwróciłam się do chłopaków 
- Oczywiście. - powiedział Liam i pocałował mnie w policzek, wyszli 
- Proszę wejdźcie do salonu. - zaprosiłam i się tam skierowaliśmy, Luiza była wtulona w Nialla, a Laura w Harrego- To jest Harry, mój przyjaciel i Niall, pan tego domu, mąż Luizy. 
- Dzień dobry. Bardzo miło mi was poznać. Dziewczyny tyle o pani i o Zoe opowiadały. - przywitał się Niall, a ja się uśmiechnełam,
Weszli Liam  i Louis, ten pierwszy podszedł do mnie, a drugi przytulił Sare.
- Bardzo nam miło. - powiedziała ciocia
Skierowała swe kroki do kuchni. Ja, Luiza, Liam i Niall poszliśmy za nią, reszta została z "Zołzą" i mamą w salonie. 
- Mogłybyście tu czasem odkurzyć. - powiedziała ciotka, dotykając lśniącego blatu, Luiza chwyciła nóż leżący na stole, podeszłam do niej 
- Nie warto. - szepnełam
- Drobna omyłka. - powiedziała Luiza i wraz z Niallem wyszła z kuchni za ciocią 
- Milutką masz rodzinkę. - powiedział Liam kiedy zostaliśmy sami
- No wiem. 
- Ze wszystkich dziewczyn jakie poznałem w twojej rodzinie, ty jesteś najsłodsza. 
- Nie podlizuj się. Wiesz, że tego nie lubię. - powiedziałam, a on mnie pocałował 
- Chcę soku. - usłyszeliśmy głos" Zołzy"
- To sobie weź. Szklanki są w górnej szafce, a soki w lodówce. - powiedziałam, kiedy ta szła w stronę lodówki usłyszałam szept
- Gdzie ten przystojniak ma oczy. - chwyciłam ten nóż, który wcześniej Luiza, Liam podszedł do mnie i szepnął 
- Słyszałem, że ponoć nie warto. - powiedział i wyszliśmy z kuchni, ledwie zdążyliśmy usiąść i już usłyszałam głos Luizy
- Natalia pokażesz Zoł... Zoe gdzie ma spać? - spytała i się zarumieniła 
- Tak. - powiedziałam tłumiąc śmiech 
Wstałam, a Liam za mną jak wierny piesek. Wziełam Cynamona, który wlazł mi pod nogi, na ręce. Poszłyśmy na piętro do pokoju gościnnego.
- Tu będziesz spała razem z Princess. - wskazałam jej pokój
- Dzięki. - weszła do pokoju
Była w tym domu od dwudziestu minut, a już miałam jej dosyć, zadzwonił mój telefon. Poszłam do siebie odebrać, Liam poszedł za mną. Sprawdziłam kto dzwoni był to Harry.

(N- Natalia K- Kendal)

N: Cześć Kendal.
K:Hej Natalia, jesteś zajęta? - chodziło mu o serial 
N: Alan ma mnie dosyć. Mam tydzień wolnego. 
K: To zbieraj ekipe idziemy na impreze.
N: Chciałabym, ale" Zołza" i ciotka przyjechały.
K: To weź Zoe ze sobą.
N: Dobra. Impreza mi się przyda, a Zuza odczepi się od Liama. - Liam spojrzał na mnie, a ja kiwnełam potwierdzającego głową 
K: Przystawia się do Liama?
N: Jeszcze nie ale po jej oczach widzę, że ma na niego chrapkę. 
K: Dobra. Do zobaczenia o 20.
N: Cześć. - powiedziałam i się rozłączyłam 
- Szykuję się impreza? - spytał Liam
- Tak o 20 idziemy z BTR i Zaynem, o ile bedzie chciał.
- Dobrze przyda nam się to, a Zayn sie troche rozerwie.
- Też tak uważam. Które z nas powie Zuzie?
- Wiesz, ja chyba powiem reszcie. -  spojrzał na mnie słodkimi oczkami 
- Kocham cię. - pocałowałam go -  Ale tak strasznie mnie wkurzasz.
- Usłyszałem tylko" Kocham cię". - pocałował mnie 
- Umyj uszy. -  powiedziałam i skierowałam się do pokoju mojej kuzynki - Zoe idziemy o 20 na imprezę. 
Szybko wyszłam, bo nie chciałam na nią patrzeć. Przyszykowałam ciuchy na dyskotekę i wybrałam to.  Zeszłam na dół wszyscy oprócz" Zołzy" byli gotowi. Mama z ciocią poszły do teatru. Za dziesięć dwudziesta przyszedł po nas Kendal.
- Jedziemy? - spytał mój przyjaciel 
- Czekamy ns Zoe. - powiedziałam 
Jak na zawołanie pojawiła się moja kuzynka.  Wyglądała jak jakaś puszczalska. Dziewczyny powstrzymywały śmiech ja z resztą też. Spojrzałam na chłopaków. Zachowywali powagę ale ich oczy się śmiały.
- Jedziemy? - spytała" Zołza"
- Tak. - powiedziałam drugi raz tego dnia dusząc śmiech
Jechaliśmy trzema taksówkami. W jednym ja, Liam, Zuza, Kendal i Zayn. W drugim Laura, Harry, Luiza, Niall oraz Logan. W ostatnim jechali Sara, Louis, James i Carlos.. Zoe cały czasu przymilała się do Liama. On ją ignorował, a ja udawałam, że nie widzę. Około 21 dotarliśmy na miejsce. "Zołza" skierowała swoje kroki do baru i zaraz podszedł do niej jakiś chłopak. Reszta ruszyła na parkiet. Z każdym trochę potańczyłam. No z Liamem więcej niż trochę. Około drugiej byliśmy lekko pijani. Kibicowaliśmy jakiejś babie w grze pijackiej. Wróciliśmy do tańca i po jakiś dwóch piosenkach odnalazłam"Zołzę".
- Dobra jedziemy, żebym jej znowu nie tracić wzroku. - powiedziałam do
Liama
- Zadzwonie po taksówki. - powiedział Liam  a ja podeszłam do baru 
- Zoe pożegnaj adoratorów i idziemy. - powiedziałam i pociągnełam ją na dwór. Wszyscy już tam stali i czekali na taksówki, które przyjechały po pięciu minutach. W domu byliśmy około czwartej i każdy od razu podszedł do siebie.
~~~~~
Przepraszam ze tak pozno dodaje rozdial,ale ten tydzien był zawalony.
Po poludniu mialam lekcje gry na pianinie, nauka i wgl.
Mysle ze sie spodobało.
Całuski
xx

niedziela, 1 lutego 2015

Nutella~1#Z dedykacją dla Julie Kopka.

Myślę że to ff o Niallu pt.Nutella przypadnie wam do gustu.

Miłego czytania.

Nutella 1.
~~~~~~~

Niall' s POV

Wkurzony na moja matkę wyszedlem z domu z banknotem w dłoni. Szybkim krokien udalem sie do sklepu,2 przecznice dalej.
Kilka minut pozniej wpadłem do sklepu jak opazony i odrazu skierowalem sie do dzialu z Nutellą.
Bulem zdziwiony , ze na polce zostala tylko jedna.
Zlapalem za  duży słoik, ale nie jako jedyny.
Zobaczylem dlon  z paznokciami pomalowanymi na czarno.
Odwróciłem glowe w lewo i zobaczylem troszke niższą ode mnie brunetkę.

-Ta Nutella jest moja- warknołem w jej stronę.

-Zapomnij ona jest moja.

-Jest tylko jedna,biorę ją ja. Ty poszukaj sobie podrobkę.

-Nie bądź niegrzeczny. Jestem dziewczyną wiec to ja ją kupuje.

-Ja ją kupuje!!

-Nie!

-No to zjedzmy ją razem!

-Nie! Nie będę jadła Nutelli, z kims taki jak ty.

-Zrozum to! Potrzebuję tej Nutelli. Nie zjem niczego innego.

-Witaj w klubie, frajeże.

Wkurwiła mnie. Bezczelna dziewucha. Puscilem Nutellę i postanowiłem odpuścić. Pójdę do innego sklepu. Niech stracę, ugh.!
~~~~~
Myślę  ze 1 rozdzial przypadł wam do gustu.

Prosze kometujcie,inwyrazajcie opinie,

Całuski.