Powered By Blogger

piątek, 27 lutego 2015

Imagin z Liamem~46


Rozdział 46

Obudziłam się po pierwszej. W uszach dudniła mi muzuka, a książka leżała na podłodze. Podniosłam ją. Mój wzrok padł na cytat:
" ... przyjaźń to najdroższe co posiadasz. Jeśli masz coś droższego nie masz nic."
Przypadek? Nie sądzę. Chciałam wyjść z pokoju. Zdążyłam otworzyć drzwi i zobaczyłam dziewczyny. Sara spała na nogach Laury, która przytulała się do Luizy, ta zaś miała palce w buzi. Zaczełam się śmiać. Mój śmiech był tak głośny, że je obudził. 
- Co jest? - spytała Sara
- Zobacz jak śpicie? - nie przestawałam się śmiać 
Też zaczeły się śmiać. Chłopcy weszli na górę. 
- Co to za śmiechy? - spytał Niall, my nie przestawałyśmy się śmiać 
- Wybaczyłaś im? - spytał Liam, kiwnełam twierdząco głową, dziewczyny mnie przytuliły
- Ale następnym razem nie pójdzie wam tak łatwo. - powiedziałam 
- Dobra kończcie tą miłość, bo chcę spać. - powiedział Louis
- Nie tylko ty, kochanie. - powiedziała Luiza 
- To idziemy spać. - powiedzieliśmy wszyscy równo i poszliśmy spać
Następnego dnia wstałam po ósmej. Zeszłam na dół. Poczułam zapach naleśników.
- Kto gotuje? - spytałam 
- Ja. - odpowiedziała Luiza 
- To dobrze. - powiedziałam 
Weszłam do kuchni i zaczełam kraść jej naleśniki. Potem wszyscy zaczeli się schodzić. Ostatnia zeszła Sara z wielką szopą na głowie.
- Ptaki założyły na twojej głowie gniazdo? - spytałam 
- To przez Sydney. Skakała po mnie. 
- Louis, uwielbiam twojego psa. - zaśmiałam się 
- Uważaj co mówisz. - chwyciła dzbanek z sokiem 
- Lepiej ty uważaj. - chwyciłam dzbanek z wodą
Wylałyśmy na siebie zawartość dzbanku i zaczełyśmy się śmiać. 
- Co to miało być? - spytał Louis
- Przyjacielska głupawka. Też chcesz? - spytałam biorąc do ręki sok pomarańczowy 
- Podziękuję. - powiedział i się odsunął 
- Jak chcesz. - wlałam sobie soku do szklanki 
Musiałyśmy z Sara sprzątnąć po śniadaniu. Było weselej, bo nie poszłyśmy się przebrać i się kleiłyśmy. Potem poszłyśmy się umyć. W łazience spędziłam chyba półtorej godziny. Potem ubrałam te  ciuchy i zeszłam na dół. Na stole leżał list.
- Dla kogo to? - spytałam 
- Dla ciebie. - powiedział Niall
Sięgnełam kopertę. Nie było nadawcy ale przez charakter pisma wiedziałam od kogo jest ten list. 
- Idę do parku. Wrócę na obiad. -  oznajmiłam i wyszłam 
Nie chciałam czytać listu przy nich. Nie miałam ochoty na głupie pytania. Szłam pół godziny do parku. Potem godzinę spacerowałam. Nie miałam odwagi go czytać. W końcu usiadłam wziełam głęboki oddech i przeczytałam jego treść.
   " Droga Nataliu
Przemyślałem to co mi powiedziałaś. Masz rację. Zniszczyłem naszą przyjaźń. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Dzisiaj wracam do Polski. Do zobaczenia. 
                                                      Marcin"

Włożyłam list do torby i odetchnełam z ulgą. Czyżby moje problemy miały się skończyć? Wróciłam do domu. 
- Gdzie byłaś? - spytała Laura
- W parku. - powiedziałam 
- Wyglądasz jakoś radośnie. - powiedział  Liam.
- Dzisiaj skończyły się wszystkie moje problemy. - powiedziałam i podałam mu list 
- No proszę, odpuścił? 
- Najwidoczniej. - powiedziałam siadając mu na kolanach 
- Trzeba to uczcić. - powiedział Niall 
- Wesołe miasteczko. - powiedzieliśmy wszyscy równocześnie 
Czas w wesołym miasteczku minął nam bardzo miło. Wszędzie chodziliśmy razem i nie było mowy o żadnej rozłące.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam misie ze tak pozno dodaje rozdział, ale mamy nowy plan lecji wiem mam ich więcej do tego nauka.
No cóż jezyka trzeba sie uczyć, choc niemiecki nie należy do najłatwiejszych to doskonale daje sobie rady z programem.
Mysle ze rozdział sie podobał. ♡
Miłego wieczorku. *__*
Całuski. :*****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz