Rozdział 45
Wstałam coś po ósmej. Liam spał. Zeszłam na dół. W salonie siedzieli chłopacy.
- Cześć. - przywitałam się
- Hej. - odpowiedzieli równocześnie
- Nerwy ci przeszły? - spytał Louis
- Na was się nie gniewałam tylko na dziewczyny. - powiedziałam
- Wiesz, że bardzo cię lubimy. - powiedział Harry
- Czekaliście aż wstanę ja lub któraś z dziewczyn, żeby zrobić wam śniadanie, bo wy jesteście zbyt leniwi.
- Nie da się nic przed tobą ukryć. - uśmiechnął się Louis
- Co chcecie?
- Byle co.
Wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam kanapki, bo nie chciało mi się robić nic innego. Nalałam im do szklanek jeszcze soku i zaniosłam do pokoju.
- Zadowoleni? - spytałam
- Bardzo. - powiedzieli równocześnie, do salonu zeszła Laura
- Hej. - przywitała się
- Cześć. - odpowiedzieli chłopacy
- Ty się nie przywitasz? - spytał mnie Harry
- Z kim? - udawałam, że nie widzę Laury
- Okey. - powiedzieli chłopacy
Laura była zła, że się z nią nie przywitałam. Reakcje dziewczyn były podobne. Najbardziej wkurzyły się gdy zszedł Liam.
- Hej. - przywitał się
- Cześć słońce. - przywitałam się z nim
- Nie przeginaj! - wrzasneła na mnie Luiza
- Też coś słyszeliście? - nie miałam zamiaru się do nich odzywać przez jakiś czas
- Nieźle się na was wkurzyła. - powiedział Liam
Poszłam do góry. Ubrałam się i zeszłam na dół.
- Wychodzę! Wrócę dzisiaj! - krzyknełam i wyszłam, wziełam ze sobą Cynamona
Chodziłam sobie po mieście. Spotkałam kilku znajomych i paru fanów. Czasami zastanawiałam się co by było gdybym nie była sławna. Była już 15. Nie chciałam wracać do domu. Nie wybaczyłam jeszcze dziewczynom. Zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Kristen. Nie odebrałam. Na nią też byłam zła. Wstałam i ruszyłam w stronę więzienia. Nie wiem dlaczego akurat w ten kierunek. Moja podświadomość kazała mi tam iść. Potem postanowiłam iść odwiedzić Marcina i poprosić go, żeby już nas nie nachodził. Weszłam do środka i podeszłam do policjanta.
- Dzień dobry. Chciałabym się zobaczyć z Marcinem Krakowskim.
- Była pani umówiona.
- To ważne. - uśmiechnełam się słodko
- No dobrze. Proszę.
Poszłam za nim. Doprowadził mnie do celi, w której był Marcin.
- Masz gościa. - powiedział policjant, potem zwrócił się do mnie - 3 minuty.
- Dobrze. - powiedziałam i wyszedł
- Proszę, kogóż my tu mamy? Stęskniłaś się?
- Za życiem wolnym od ciebie. - nie podchodziłam zbyt blisko, bałam się go
- To po co przyszłaś?
- Mam prośbę. - powiedziałam
- Do mnie?
- Tak. Chciałabym cię prosić, żebyś zostawił moich bliskich w spokoju.
- Tylko twoich bliskich?
- Będzie lepiej jak wyjedziesz. - powiedziałam
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- Tak. Tylko od moich bliskich.
- A ty się mnie nie boisz?
- Pomyśleć, że kiedyś ci ufałam. Mówiłam ci wszystko, a teraz mnie nękasz. - wszedł policjant - Przemyśl co powiedziałam.
Wyszłam z więzienia. Skierowałam swoje kroki do domu. Nadal nie miałam zamiaru się godzić z dziewczynami. Czekałam na przeprosiny.
- Natalia! - zawołała mnie Kirsten
"Nie, proszę nie" - pomyślałam i pobiegłam do domu. Dziewczyny siedziały w salonie. Spojrzałam na nie po policzkach zaczeły lecieć mi łzy. Zdjełam smycz Cynamonowi i pobiegłam do pokoju. Nie mogłam być dłużej być z nimi pokłócona ale też nie mogłam im wybaczyć. Zaczeły się dobijać. Krzyczały, żebym im otworzyła. Nie miałam zamiaru. Moje przyjaciółki mnie zdradziły. Obiecały, że się nie wygadają. Zrobiły to dla mojego dobra ale i tak to zrobiły. Miałam już dosyć tych krzyków. Odeszłam od drzwi. Wziełam komórkę sprawdziłam godzinę. Było po osiemnastej. Włożyłam słuchawki i włączyłam muzykę. Wziełam pierwszą lepszą książkę z półki i zaczełam czytać. Nawet nie wiem kiedy odpłynełam do krainy Morfeusza.
~~~~~
Myślę ze rozdział sie spodobał.
Dobranoc
Całuski.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz