Powered By Blogger

sobota, 31 stycznia 2015

Imagin z Liamem~35


Rozdział 35

Trzy tygodnie później miałam nagrane pięć odcinków. Dzisiaj mieliśmy nagrywać szósty, ale Alan i reżyser musieli też nagrywać serial chłopców, więc wróciłam do domu. Pierwsze co zobaczyłam to wściekła Luiza.
- Co tu robisz tak szybko? - spytała Laura.
- Dzisiaj nagranie mają chłopacy. Co jej jest? - pytając wskazałam na Luize 
- Niech ci sama powie. - powiedziała Sara
- Siostrzyczko, co jest? - podeszłam do niej i ją przytuliłam 
- Pamiętasz ciocię Karolinę? - spytała
- Mame "Zołzy"? - nie nawidziłam jej, była to moja kuzynka Zuza
Nazwałam ją "Zołzą", ponieważ nie lubiła swojego polskiego imienia i kazała używać imienia Zoe (czyt. zołi). Była tak wredna, że zaczełam ją w tajemnicy nazywać "Zołzą" co wiedziała tylko moja siostra i przyjaciółki. Miała suczkę. Nazwała ją Princess. Był równie wredny co jego właścicielka. 
- Tak. 
- Do rzeczy. - popędziła Luizę Laura
- Ciocia chcę zobaczyć jak mieszkamy, więc razem z mamą i "Zołzą" przyjadą jutro na tydzień. - powiedziała Luiza 
- Co?! - byłam wkurwiona - Tak z dnia na dzień?!
- Właściwie wiemy o tym od tygodnia. - powiedziała Sara
- Nie powiedziałyśmy ci, bo byłaś zajęta serialem. - tłumaczyła się Luiza 
- Jadę do studia, wrócę z chłopakami!!  - krzyknełam i wyszłam 
Nie wziełam samochodu. Chciałam się przewietrzyć. Zoe napewno będzie chciała poderwać jakiegoś z naszych chłopaków. Zostaje jej oczywiście tylko Liam,Louis i Harry, bo przecież Niall jest żonaty. Znając ją wybór padnie na Kendalla. Nie dlatego, że będzie się jej podobał poprostu będzie chciała mi dopiec. Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła:
- Natalia!! - krzyczał, rozpoznałam głos Marcina 
- Jeszcze mi tego brakowało. - powiedziałam do siebie i przyspieszyłam, ale on i tak mnie dogonił
- Gdzie pędzisz? - spytał trzymając mnie za ramiona 
- Jak najdalej od Ciebie. - powiedziałam i próbowałam mu się wyrwać
- Wiesz co mnie najbardziej do ciebie ciągnie?
- Nie i nie chce wiedzieć. - powiedziałam 
- Ta twoja determinacja. Za nic nie chcesz przyznać, że ci się podobam. 
- Bo taka jest prawda. - kopnełam go w krocze, ale nie trafiłam, bardzo go to rozłościło
- Coś ci nie wyszło. - powiedział i mnie kopnął w kolano przez co upadłam 
Szybko się podniosłam i pobiegłam w stronę studia. Marcin cały czas biegł za mną. Wpadłam do studia zderzając się z Liamem.
- Natalia, tu jesteś. - powiedział i mnie przytulił, po chwili do studia wpadł Marcin, w tym samym momencie podeszła do nas reszta zespołu 
- Co on tu robi? - spytał Harry i spojrzał na mnie, ja nic nie odpowiedziałam tylko bardziej wtuliłam się w Liama.
Marcin chciał do mnie podejść, ale przede mną i Liam'em staneli chłopacy.
- Nie podchodź do niej. - powiedział Liam i stanął z chłopakami zostawiając mnie z tyłu.
- Bo co mi zrobisz? - spytał Marcin 
- Nie dostałeś nauczki poprzednim razem? - spytał go Louis
- Mamy ci przypomnieć? - to pytanie zadał Niall.
- Nie trzeba. - powiedział Marcin patrząc jak podchodzi do niego ochroniarz 
- Pan  Paul pomoże ci wyjść. - powiedział Liam wrócił do mnie i znów mnie przytulił 
- Sam wyjdę, a my się jeszcze spotkamy. - powiedział patrząc na mnie i wyszedł
- Już dobrze. - powiedział Liam,a ja schowałam głowę w jego ramieniu
- Gdzieś ty się podziewała?  - spytał mnie Louis, spojrzałam na niego pytająco 
- Luiza do nas dzwoniła i powiedziała, że jedziesz do studia. - wyjaśnił Harry.
- Samochodem do studia jest pół godziny. - dopowiedział Niall
- Szłam pieszo. - odpowiedziałam - Niestety natknełam się na tego debila. 
- Trzeba było jechać samochodem. - pouczył mnie Louis
- Chciałam się przewietrzyć. - powiedziałam
- Co się stało? - spytał zatroskanym głosem Liam.
- Jak zwykle dowiaduję się o wszystkim ostatnia. - odpowiedziałam
- Może coś dokładniej. - powiedział Niall.
- Jutro przyjeżdża moja mama, ciocia i"Zołza".
- "Zołza"? - spytała cała czwórka 
- Kuzynka moja i Luizy. Nie nawidzi swojego prawdziwego imienia więc kazała na siebie mówić Zoe. Po kilku kłótniach ochrzciłam ją" Zołzą".
- Napewno nie jest taka zła. - próbował bronić ją Niall.
- Myślisz, że dlaczego ten palant za mną łazi?
- To przez nią.?
- Tak.
- Co zrobiła? - spytał Harry.
- Powiedziała wszystkim, że on mi się podoba, a potem on zaczął się do mnie przystawiać. - odpowiedziałam
- No to rzeczywiście nie miło. - podsumował Louis, zjawił się Alan
- Cześć Alan. Nie chcesz może mnie wykończyć przez tydzień? - spytałam 
- Muszę kiedyś od was odpocząć. Jutro wylatuje na wakacje. Macie wolne. - powiedział i wszedł do swojego gabinetu 
- To jedziemy. - powiedziałam i wyszliśmy ze studia 
Kiedy wróciłyśmy do domu dziewczyny sprzątały. Szybko się do nich dołączyłam. Przecież musiało wyglądać jakby przyjeżdżała królowa świata.
~~~~~~~~
Przepraszam ze dodaje ten rozdział tak późno.
Jutro na moim blogu pojawi sie nowe ff o Niallunpod tytułem ,,Nutella,, z dedykacja dla Julie Kopka.
CAŁUSKI

piątek, 30 stycznia 2015

Imagin z Liamem~34


Rozdział 34

Następnego dnia obudził mnie Cynamon. Skakał na mnie i lizał mnie po twarzy. 
- Cynamon. - powiedziałam i chciałam wstać, ale powstrzymał mnie Liam
- Pośpij sobie. Ja z nim wyjdę. - powiedział i pocałował mnie w policzek 
Potem spowrotem odpłynełam w krainę snu, ale co się dziwić w końcu śpię w swoim ciepkutkim łóżeczku, a nie szpitalnym łóżku. Kiedy się obudziłam zaczełam rozmyślać o tych chwilach, które spędziłam z dziewczynami w Polsce. Wszystkie nasze zabawy, imprezy i nocki. Wziełam telefon do ręki i zaczełam przeglądądać zdjęcia. Ostatnim z nich było zdjęcie jak była z nami jeszcze Luiza. Ja, Laura i Sara. miałyśmy wtedy po 15 lat, a Luiza 17. Pomyślałam, że wypędzimy chłopaków z domu i urządzimy sobie babski wieczór. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wszystkie dziewczyny siedziały na kanapie w salonie. 
- Cześć, pamiętacie to? - spytałam i podałam im telefon ze zdjęciem 
- Twoje urodziny. - powiedziała Laura i podała telefon Sarze.
- Pamiętam. Waszych rodziców nie było. Na dworze - 10°C, a my ogrzewanie na ful i krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach. - powiedziała i podała komórkę mojej siostrze, uśmiechnełyśmy się 
- Tak, a najlepszą imprezę miałam z Natalia po zabawie. Dwa miesiące prac domowych. - powiedziała Luiza i oddała mi telefon 
- Zawsze musisz wszystko zepsuć? My tu wspominamy, a zresztą te dwa miesiące prac domowych się opłaciły. Dzięki nim nauczyłam się gotować. - odpowiedziałam jej 
- Po co nam to pokazujesz? - spytała Layra.
- Gdzie są chłopacy?
- Liam i Harry wyszli na dłuuugi spacer z psami. Powinni wrócić za pół godziny. - udzieliła mi odpowiedzi Sara
- Niallowi zachciało się psa, więc wziął Louisa i pojechali do schroniska. - powiedziała Luiza 
- Wystarczyło powiedzieć, że w domu ich nie ma. - powiedziałam 
- Do rzeczy. - powiedziała Sara
- Wyganiamy chłopaków i robimy babski wieczór. 
- Jak chcesz ich stąd wygonić? - spytała Laura
- Alan. 
- No jasne. Dobra dzwoń do niego.

(N - Natalia A- Alan)

A: Tak?
N: Cześć Alan wiesz, że cię lubię? 
A: Dobra, dobra. Czego chcesz?
N: Pozbyć się chłopaków na wieczór. 
A: Co ja z tego będę miał?
N: Świadomość z tego, że bardzo nam pomogłeś. 
A: Nie ma tak łatwo. Do końca tygodnia napiszesz 5 piosenek. 
N: Niech ci będzie, ale przetrzymaj ich do 21.
W tym momencie weszli chłopacy.
N: Muszę kończyć. Cześć.
Rozłączyłam się. 
- Cześć kochanie, z kim rozmawiałaś? - Liam pocałował mnie w policzek 
- Z Alanem. Muszę do końca tygodnia napisać 5 piosenek. 
- Skoro dzwonił do ciebie to zaraz zadzwoni do nas. - powiedział 
- A to jest Natalia. - do kuchni wszedł Niall - Natalia to jest Fox. 
- Jaki fajny. Ciekawa jestem kto z nim będzie wychodził. - udawałam, że Fox mnie nie rusza 
- No wiesz... - zaczął blondyn - Dobra nie wytrzymam. Daj mi go potrzymać. - powiedziałam, a chłopacy zaczeli się śmiać
Zadzwonił telefon Nialla. Podał mi Fox'a. 
- Cześć Alan... Dlaczego? Przecież mieliśmy mieć wolne... Dobra zaraz będziemy. - powiedział Niall.
- Co chciał Alan? - spytał go Liam
- Mamy jechać do studia. - odpowiedział mu Niall
- Przecież mieliśmy mieć wolne. - powiedział wchodząc do kuchni Louis, a ja tylko cieszyłam się, że mój niecny plan się udaję 
- Dobra jedziemy. - powiedział Harry, Liam mnie przytulił i pojechali 
- Woo Hoo!!!!!! - krzyknełam kiedy znikneli z podjazdu 
- Wolna chata? - spytała Luiza 
- No a jak. - odpowiedziałam 
- Woo Hoo!!!! - powtórzyły mój okrzyk 
- Dobra jest 15. O 17 widzę was wszystkie u mnie w pokoju w piżamach. Teraz idziemy na zakupy. Po jakieś słodycze i napoje. Później wybierzemy film i zabawy. - zarządziłam
Poszłyśmy do marketu. Kupiłyśmy chipsy, cukierki, ciastka i przeróżnego rodzaju słodycze i napoje. Kiedy wróciłyśmy do domu była 16. Rozłożyłyśmy wszystko do misek. Przebrałyśmy się w piżamy i poszłyśmy do mnie. Najpierw obejrzałyśmy 3 komedie. Potem zaczełyśmy wspominać. Wspominałyśmy właśnie kiedy poszłyśmy klasowo na wagary i głupie zostawiłyśmy plecaki w szatni. Miałyśmy zakluczone drzwi i chłopacy zaczeli się dobijać. 
- Otwórzcie!! - darli się 
- Co oni tu robią? - spytała Laura
- Jest dopiero 20. - powiedziała Sara
- Otwierajcie!!!!! 
- Zabije Alana. Mógł nas chociaż uprzedzić. - odezwała się Luiza 
- W szafie mam ozdoby z urodzin Liama. Chyba jest tam jakaś lina. - powiedziałam 
- Otwórzcie musimy pogadać!!!!!!
Podeszłam do szafy. Wyjełam linę. Wyrzuciłam za okno i przywiązałam do okna. 
- Która idzie pierwsza? - spytałam
- Ty. - odpowiedziały wszystkie 3
Zeszłam na dół po linie. Po mnie Luiza, Laura, a na końcu Sara. Weszłyśmy po cichu do domu. Psy zaczeły piszczeć, więc je uciszyłyśmy. Poszłyśmy do góry i słuchałyśmy jak chłopacy wrzeszczą ledwie powstrzymując śmiech. 
- Otwierajcie!!!!!! - krzyczał Lia,
- Bo wywarzymy drzwi!! - krzyknął Harry
- Nawet się nie waż. - powiedziała Luiza oni się odwrócili 
- Długo tu stoicie? - spytał Louis
- Jakieś 5 minut. - odpowiedziała Sara
- Mu... - zaczął Niall
- To jutro. - przerwałam mu - Teraz na dół zająć się sobą. 
- Ale... - odezwał się Liam
- Co ja powiedziałam? - spytałam
Podnieśli ręce w obronnym geście i zeszli na dół. 
- Nie ma to jak dominacja dziewczyn. - powiedziała Laura.
- Gramy w butelkę? - spytała Luiza 
- Nie ma imprezy bez butelki. - powiedziała Sara.
Zaczełyśmy grać w butelkę po jakiś 2 minutach Luiza zakręciła tak, że wypadło na mnie. 
- Pewnie będę tego żałować, ale wyzwanie. - powiedziałam 
- Idź do pokoju Laury i Harrego weź jego bokserki i powieś na drzewie. 
- No niech będzie. 
Poszłam do pokoju wyżej wymienionych. Wziełam pierwsze z brzegu bokserki Harrego i wróciłam do pokoju. 
- Mały miś... - zanuciła Sara
Dziewczyny zaczeły się śmiać. Spojrzałam na jego gacie. Widniał na nich miś. Zaczełam się śmiać. 
- Idziecie ze mną? - spytałam przez śmiech 
Dziewczyny kiwneły głowami i wyszłyśmy przez okno. Zawiesiłam szybko własność Harrego na drzewie i z niego zeskoczyłam. Spojrzałam na główne drzwi. Stali w nich chłopacy, zwijali się ze śmiechu. Oczywiście z wyjątkiem Harrego, którego mina była bezcenna. Wróciłyśmy do pokoju. Brzuch mnie bolał od śmiechu. Grałyśmy jeszcze jakieś pół godziny i weszli chłopacy.
- Musimy pogadać. - zaczął Louis
- Skoro musimy. - odezwała się Sara.
- Musiałyście zaciągać nas do pracy? - spytał Harry.
- Tak. - odpowiedziałyśmy równo
- Bo? - to pytanie zadał Liam.
- Bo dzisiaj jest mecz i nie zostawilibyście nam wspólnej chaty. - powiedziałam 
- Dzisiaj był jakiś mecz? - spytał Niall
- To wy nie wiedzieliście? - spytała Laura
- Nie. - odpowiedzieli równocześnie
- To wpadłyśmy. - powiedziała Sara.
- Dobra i tak nam wybaczycie. - odezwałam się 
- Skąd takie podejrzenia? - spytał Louis
- Alan wam nie mówił? - byłam zdziwiona, przecież to było ustalone krótko po tym jak się obudziłam 
- Właśnie nie. - powiedział Niall.
- Wystąpicie w pierwszym odcinku mojego serialu.
- Co? - spytali równocześnie chłopcy i dziewczyny 
- Nie dostaliście scenariuszy? 
- No nie. - odezwał się Liam.
- To pewnie jutro Alan będzie do was dzwonił. 
- Dobra ja mam dość na dzisiaj tych wrażeń. - odezwała się Laura.
- Ja też. - powiedziały równocześnie Luiza i Sara.
- Ja chyba też się już położe. - powiedziałam 
- DOBRANOC. - powiedzieli równo chłopacy i wyszli 
Dziewczyny poszły do siebie, a ja położyłam się do łóżka. Szkoda, że chłopcy nie znali scenariusza. Alan poszedł mi na ręke i powiedział, że zakocham się w Liamie, ale oni będą tylko w pierwszym odcinku. Potem w ostatnim wyznamy sobie miłość. Nie będzie to chyba trudne. Potem rozmyślałam o dzisiejszym dniu i stwierdziłam, że musimy to powtórzyć. W końcu odpłynełam do krainy Morfeusza.
~~~~~~
Mysle ze rozdział sie podobał.
CAŁUSKI

środa, 28 stycznia 2015

Imagin z Liamem~33


Rozdział 33

Następnego dnia obudziła mnie pielęgniarka. Nie wiem co robilła.
- Obudziłam cię? Przepraszam. - powiedziała 
- Nic się nie stało i tak zaraz bym wstała.
- Z tego co wiem dzisiaj wychodzisz więc możesz się ubrać w swoje normalne ubrania i poczekać na wypis. - powiedziała i wyszła 
Przebrałam się w moje normalnie i spakowałam się. Miałam już dosyć szpitala. Najchętniej od razu wybiegłabym ze szpitala, ale musiałam poczekać na wypis. Postanowiłam nie powiadamiać przyjaciół, że wracam i zrobić im niespodziankę. Po chwili przyszedł lekarz dał mi wypis, kartę medyczną oraz receptę na leki. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Nikogo nie było, co mnie zdziwiło. Na szczęście miałam ze sobą kluczę. Weszłam do środka i rzucili się na mnie Sydney i Cynamon.
- Cześć pieski. - przytuliłam je - Stęskniłam się za wami.
Rozejrzałam się po domu. Tego się nie spodziewałam. Było tak czysto, że aż lśniło. Poszłam do góry do pokoju rozpakować swoje rzeczy. Miałam czas dla siebie. Trochę mi się nudziło znowu samej, ale trudno takie życie. Położyłam się na łóżku i wzięłam laptopa. Sprawdziłam konto na facebook'u. Miałam kilka powiadomień. Nie było z kim pisać więc się wylogowałam. Wziełam książkę "Furteczki"*, gitarę i zeszłam na dół. Zaczełam czytać lekturę. Czytałam ją już chyba dziesiąty raz, a nadal mnie wciągneła. Jak zwykle popłakałam się, kiedy Laura mówiła babci, że to przez nią zasłabła. Skończyłam czytać po jakiejś pół godzinie. Wziełam w rękę gitarę i zaczełam pisać piosenkę. Skończyłam ją pisać po dwóch godzinach. Efekt był taki:

Widzę, widzę, że widzisz
Wszystko zależy od tego, co chcesz zobaczyć
Pomyśl o tym
Przed podjęciem działań
Jeśli się zakochasz możesz zranić
Posłuchaj mnie dobrze
Oddychaj i przestan drżeć jak papier
Jeśli wierzysz, że tak
Spróbuj ponownie
Nie poddawaj się
Nie przez przypadek

Spójrz w niebo
Spróbuj to zmienić
Pomyśl czego chcesz
I biegnij tego szukać
Zawsze możesz
Wrócić by spróbować
Znów
Ty możesz
Znów 
Jeśli chcesz

Widzę, widzę, że widzisz
Zapomnij wszystko
Powiedz to raz na zawsze
Jeśli wierzysz, że tak
Nie możesz zawieść
Twoje marzenie się spełni

Spójrz w niebo
Spróbuj to zmienić
Pomyśl czego chcesz
I biegnij tego szukać
Zawsze możesz
Wrócić by spróbować
Znów
Ty możesz
Znów
Jeśli chcesz

Wiem to i ty dobrze wiesz, że jeśli to czujesz
Wydarzy się 
Więc jeśli
Nie możesz zranić
To co się wydaje będzie rzeczywistością

Spójrz w niebo
Spróbuj to zmienić
Pomyśl czego chcesz 
I biegnij tego szukać
Zawsze możesz
Wrócić by spróbować
Znów
Ty możesz
Znów
Jeśli chcesz

Cynamon przyniósł mi piłkę i razem z Sydney zaczeli piszczeć. Rzuciłam im parę razy piłkę i zobaczyłam przez okno jak cała banda wysiada z samochodu. 
- Nie wydajcie mnie. - poszłam na górę do pokoju 
Schowałam się pomiędzy szafą, a ścianą. Usłyszałam głos Nialla dochodzący z salonu:
- Jedziemy do Natalii? - spytał 
- Zachwilę. - odezwał się Liam -  Muszę coś zagrać. Tak długo nie grałem na gitarze.
- Okey. - powiedziała Sara
Po chwili drzwi do pokoju się otworzyły i wszedł Liam. Nie spojrzał w stronę szafy. Wziął gitarę i zaczął grać "Obudź mnie"**. Był w połowie pierwszej zwrotki, kiedy się do niego dołączyłam i wyszłam z ukrycia. Liam się odwrócił i krzyknął
- Natalie!!!!!!!! - pocałował mnie, a potem mnie przytulił z całej siły
- Tak to ja, ale zaraz mnie udusisz. - powiedziałam i zluźnił uścisk
- Kolego zwidy ma... - zaczeła Laura, która weszła do naszego pokoju - Nathalie!!!!!!!
Rzuciła się na mnie. Po chwili weszła cała reszta i znowu rozległ się krzyk:
- Nathalie!!!!!!!!!!!
- Tak to ja, ale mnie dusicie. - puścili mnie 
- Czemu nie zadzwoniłaś, że wracasz? - spytała Luiza 
- Chciałam wam zrobić niespodziankę, z że was gdzieś wywiało to już nie moja wina.
- Byliśmy u rodziców Nialla - powiedział Harry
- Zapytać się co grozi tej krowie za wypchnięcie cię z okna. - dopowiedział Louis
- I co? - spytałam 
- Z jakieś 10 lat. - odpowiedział Liam
- Ładnie. - powiedziałam 
- Trzeba jakoś uczcić, że wróciłaś. - odezwała się Sara.
- Może minutą ciszy. - zaproponowałam dla żartu
- Wesołe miasteczko. - powiedział Louis
- Jestem za. - powiedziała Laura
- To w drogę. - powiedziałam i wyszliśmy 
Na miejscu byliśmy po jakiejś godzinie. Kupiliśmy bilety wstępu na wszystko i poszliśmy na diabelski młyn. Potem na kolejkę. Śmiechów i pisków była co nie miara. Później się rozdzieliliśmy i razem z Liamem poszliśmy do budki, w której można było wygrać misie. Liam wygrał całkiem sporego z napisem" I Love You" i mi go podarował. Do domu wróciliśmy około 2 nad ranem.
~~~~~
Myślę ze sie podobało.
Całuski.

wtorek, 27 stycznia 2015

Imagin z Liamem~32

Rozdział 32

- Cześć słońce, jak tam?  - spytałem, spojrzałem na nią
Wyglądała strasznie. Była cała blada i wychudzona jakby przez tydzień nic nie jadła. Praktycznie nie jadła nic, ale przecież była dokarmiana przez kroplówkę. 
- Wszystko mnie... boli. - powiedziała z wysiłkiem 
- Jak tylko dorwę tę krowę to ją zabiję. - powiedziałem przez zęby
- Kochanie... możesz jej coś powiedzieć, ale nic siłą... Ja chcę o tym jak najszybciej zapomnieć. - powiedziała - Mam nadzieję, że nie obwiniałeś się o to co się stało?
- Na początku. Potem nasi kochani przyjaciele zaczeli myśleć jak ty i zaczeła się gadka o Hawajach. - powiesziałem 
- Za dobrze myślicie jak ja. - powiedziała i się uśmiechneła
- Tego było mi najbardziej brak. - spojrzała na mnie pytająco 
- Twojego uśmiechu.
Nagle wszedł lekarz. 
- Musisz już wyjść. To był dla niej ciężki tydzień i musi odpocząć. 
- Dobrze. - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek 
Na korytarzu wszyscy zaczeli się mnie pytać:
- Jak ona się czuję? 
Odpowiedziałem, że dobrze i narazie nikt nie może do niej wejść. Wyszliśmy przed szpital i dopadli nas fotoreporterzy.  Wypytywali o zdrowie Natalii. Omineliśmy ich i udaliśmy się do parku. Usiadłem na ławce i zacząłem rozmyślać o tym wszystkim. 
- Niall twój tata jest prawnikiem, prawda? - spytałem
- Tak, a co? 
- Spytałbyś się go co grozi Perry za całą sytuację? 
- Pewnie, ale później, bo teraz jest w pracy.
Jeszcze chwilę posiedzieliśmy w parku i wróciliśmy do domu.

*_*Nathalie.

Następnego dnia wstałam mniej zmęczona, ale jeszcze tak samo obolała. Nadal nie mogłam się ruszyć. Jakby ktoś przywiązał mnie do łóżka. Nie mogłam nawet sprawdzić konta na fejsie, bo nie wiedziałam gdzie jest mój telefon. Jedyne co mi zostało to gapienie się w sufit. Po chwili weszli chłopcy z Big Time Rusch oraz Zayn.
- Cześć. - powiedział Kendal i przytulił mnie, syknełam z bólu - Przepraszam, bardzo boli?
- Strasznie. Nie mogę się ruszyć, a nie mam nic połamane. Tylko jakieś pęknięcia.
- Krowa. - powiedział Zayn.
- Że niby ja? - spojrzałam na niego
- Ty też. Przez ten tydzień nie miałem z kim gadać.
- Masz pełno przyjaciół, którzy są dla ciebie jak bracia i ty nie miałeś z kim gadać? 
- To nie to samo co pogawędki z kimś kogo uważa się za siostrę. - powiedział Logan.
- Obiecuję, że kiedyś odrobimy. - powiedziałam z uśmiechem 
- No mam nadzieję. - odezwał się James.
- Zayn kogo uważasz za krowę? - spytałam blondyna 
- Katy. Jak ona wogóle śmiała cię wypchnąć z okna. - odpowiedział
- O co się wogóle pożarłyście? - spytał Kendal, przypomniałam sobie tą sytuację
- W sumie to o Ciebie. - zaczełam -  Ona powiedziała, że z nią zerwałeś, a ja powiedziałam, że jesteś mądry i ona nie jest z twojej półki, później powiedziała, że zaraz ja z tej półki zlece i mnie wypchneła. Dalej urwał mi się film. 
- Aha. - powiedzieli równocześnie 
Rozmawialiśmy jeszcze godzinę. Potem oni pojechali do studia, bo musieli coś nagrać. Znalazłam mój telefon była jedenasta.
Nie długo po tym jak oni wyszli przyszła pielęgniarka i dała mi jakieś leki przeciwbólowe. Po jakimś czasie leki zaczeły działać, bo byłam mniej obolała. Wszedł Marcin.
- Czego ty tu szukasz? - spytałam 
- Ciebie też miło widzieć. - odpowiedział z uśmieszkiem 
- Ciebie wcale nie jest miło. Kto cię to wogóle wpuścił? - usiadłam 
- Pielęgniarka. Powiedziałem, że jestem z rodziny. 
- Nie jesteś i nie będziesz moją rodziną, więc wyjdź.
- Najpierw coś zrobię. - powiedział i mnie pocałował 
Zaczełam go od siebie odpychać, ale on nie chciał się odczepić. Zadzwoniłam po pielęgniarkę, która zjawiła się po chwili.
- Co tu się stało? - Marcin się odemnie odsunął - Ponoć jest pan z rodziny? 
Cała się trzęsłam. Marcin patrzał to na mnie to na pielęgniarkę spojrzeniem jakby chciał nas zabić.Bałam się, że zaraz się rzuci na tą pielęgniarkę lub na mnie. 
- Proszę stąd wyjść, albo zawołam ochronę. - powiedziała pielęgniarka 
Marcin posłusznie wyszedł
Wszedł lekarz.
- Co tu się stało? - spojrzał na mnie, nie mogłam wydusić z siebie słowa, podszedł do mnie i  położył mnie, złapał moją rękę - Jeśli mnie słyszysz ściśnij mi rękę.
Ścisnełam mu rękę. Poświecił mi latarką przed oczami i kazał usiąść. 
- Proszę go tu więcej nie wpuszczać. - wydusiłam 
- Kogo? - usłyszałam głos Liama koło niego stała reszta naszej bandy
Pielęgniarka do nich podeszła i wszystko im powiedziała. Równocześnie spojrzeli na mnie zatroskanym wzrokiem. 
- To my was zostawimy. - powiedział lekarz i razem z pielęgniarką wyszli 
Liam do mnie podszedł i mnie przytulił.
- Już dobrze. - powiedział i się w niego wtuliłam
- Jak się czujesz? - spytała Sara
- Odkąd wy przyszliście lepiej. - powiedziałam 
- Kiedy wracasz? - spytał Louis.
- Lekarze nic nie mówią, więc zapewne jeszcze tu poleżę. - odpowiedziałan
- Wracaj szybko, bo się stęskniłem. - powiedział Harry.
- Nie rozśmieszaj mnie. Stęskniłeś się za mną. - zaśmiałam się 
- Bardziej za twoją kuchnią. - powiedzmiał, a Laura i Sara spojrzały na niego złowrogo, chłoapcy zaczeli się śmiać 
- Nie dziwię się po kuchni moich najlepszych przyjaciółek. - swoje złowrogie spojrzenie przeniosły na mnie - Harry, jak chcesz mnie tylko do gotowania wykorzystać to jeszcze tu poleże.
- Nawet się nie waż. - powiedział Liam i mnie pocałował 
- Przekonałeś mnie. - uśmiechnełam się 
- Będzie normalne jedzenie!!! - krzyknął Louis, Harry i Niall
Rozmawialiśmy jeszcze 2 godziny. Potem przyszedł lekarz 
- Musicie już iść. Trzeba zabrać Natalię na ostatnie badania. - powiedział 
- To znaczy, że wychodzi? - spytał Niall
- Jeśli badania nic nie wykażą. 
Pożegnaliśmy się i lekarz zabrał mnie na badania. Wypuścili mnie dopiero po dwóch godzinach. Byłam tak zmęczona, że od razu poszłam spać.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Jeśli to czytacie to proszę was komentujcie. Każdy komentarz motywuję do dalszego pisania. 

Pozdrowionka:**

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Imagin z Liamem~31

Rozdział 31 

*_*Kendala.

- Doktorze, co z nią? - spytałem kiedy ten wyszedł 
- Jest pan z rodziny? - spytał
- Jesteśmy razem, ale tam jest jej siostra i szwagier. - pokazałem na Luizę i Nialla, którzy momentalnie do nas podeszli
- Jej stan jest krytyczny. Jest narazie w śpiączce. - powiedział lekarz 
- Możemy do niej wejść? - spytała Luiza 
- Narazie nie. Jest świeżo po operacji na OIOMie. - powiedział i odszedł

Przez ostatnie dni cały czas siedziałem przy Natalii. Co prawda lekarze nie pozwolili mi do niej wejść, ale widziałem ją przez szybę w ścianie. Czekałem na choćby jedno poruszenie palcem, ale nie stedy nic takiego nie nastąpiło. 
- Liam, jedź do domu. Zjedź coś, umyj się i wyśpij. - namawiał mnie Harry.
- Zadzwonimy do ciebie jak tylko się obudzi. - zapewnił Niall.
- Macie rację. Długo już tu siedzę. Obiecajcie, że zadzwonicie jak się obudzi.  - powiedziałem 
- Obiecujemy, ale idź już. - powiedział Louis.
Wyszedłem ze szpitala i wróciłem do domu.

Weszłem do pustego domu.  Od razu poszedłem do sypialni. Wszystko tam przypominało mi Nathalie. Jej zdjęcia i ubrania. Wskoczył na mnie Cynamon. Pokazał pyskiem na zdjęcie Nath i zaczął piszczeć.
- Tak, wiem. Też za nią tęsknię. - powiedziałem i się położyłem 
Obudziłem się następnego dnia o 11. Przebrałem się, zjadłem i wróciłem do szpitala.
- Widzisz stary, od razu lepiej wyglądasz. - przywitał mnie Louis.
- Dziewczyny pojechały do domu? - spytałem zauważając, że ich nie ma
- Tak. - odpowiedział Harry.
- Co z Natalią.?
- Ani lepiej, ani gorzej. - tej odpowiedzi udzielił Niall.
- Ktoś dzwonił do jej rodziców? 
- Luiza, tylko nie mogą przyjechać.
- Szkoda, dobrze by było, żeby przy niej byli. - odezwał się Louis.
- Też tak uważam. - powiedziałem

*_*Natalii

Próbowałam otworzyć oczy, ale nie mogłam. Wszystko mnie bolało. Przypomniało mi się, że kłóciłam się z Perry, potem ona wypchneła mnie z balkonu i urwał mi się film. Spróbowałam ruszyć ręką. Strasznie bolało, ale się udało. Usłyszałam nieznajomy kobiecy głos:
- Doktorze, ruszyła ręką. 
Otworzyłam oczy. Widziałam rażące światło i faceta, który gapił się na mnie. 
- Natalia. Jestem doktor Black. Jak się czujesz?
- Wszystko... mnie... boli... - powiedziałam z wysiłkiem 
- To normalne. Zostawię Cię z przyjaciółmi. Bardzo się o ciebie martwią. - powiedział i wyszedł

*_*Liama

- I co z nią? - spytałem, wychodzącego lekarza 
- Obudziła się. Możecie do niej wejść. Narazie tylko jedna osoba. - powiedział odchodząc 
- Liam!! - krzykneli wszyscy zgodnie
~~~~~
Mysle ze rozdzial sie podobal.

Całuski. :*

niedziela, 25 stycznia 2015

Imagin z Liamem~30

Rozdział 30

Leżałam sama w łóżku. Za miesiąc zaczynam pracę na planie. Przyznam, że trochę się boję jak wypadnie serial i tak dalej. Wstałam i zeszłam na dół do kuchni. Na stole leżał liścik: 
" Poszłyśmy na zakupy. Nie chciałyśmy cię budzić, bo tak słodko spałaś. Jakby co później pójdziesz sama. 
Nie musisz wychodzić z psami.
Kochamy cię. 
Luiza, Laura i Sara"
Zjadłam kanapki i poszłam na taras, bo była piękna pogoda. Wziełam ze sobą gitarę, żeby napisać nową piosenkę. Napisanie dwóch zwrotej piosenki zajeło mi godzine

Dziś z Tobą jest mi lepiej, 
jeśli wszystko idzie źle mogę to naprawić żeby było mi lepiej 
Możesz mnie wysłuchać i mówić nie nie nie!

Dzisiaj wiem, co powinnam zrobić 
i nigdy więcej nie powróci ból, ooo
Jeśli tego nie dostrzegam, naucz mnie.

Przerwał mi sygnał smsa. Był od Kristen.

" Ślub za tydzień. Szykuj się druchno."

Ucieszyłam się od razu do niej zadzwoniłam.

(N -Nath K - Kristen T - Taylor)
N: No nareście. - powiedziałam kiedy odebrała 
K: Też się ciesze.
N: Kiedy zaproszenia? 
K: Robert zaniósł chłopakom do studia. 
N: Super. Czyli cały tydzień siedzimy razem? 
K: No a jak. - zaśmiałyśmy się 
N: Kto będzie świadkiem? 
K: Najprzystojniejszy wilkołak na świecie. 
T: No już nie przesadzaj. - razem z Kristen się zaśmiałyśmy 
N: To jak jutro 14 u ciebie?
K: Mi pasuje.
N: To do jutra. 
K: Cześć.

Rozłączłam się. Po jakiś dwóch minutach ktoś zakrył mi oczy. 
- Kto to może być? - spytałam i zaczełam dotykać tego kogoś po dłoniach, po chwili zorientowałam się, że to Liam - Kochanie, wiem, że to ty. 
- Niby skąd? 
- Tak po prostu. - uśmiechnełam się, a on zdjął dłonie z moich oczu 
- Wpadłem ci tylko powiedzieć, że za tydzień idziemy na ślub. - zaśmiałam się i pokazałam mu smsa od Kristen 
- Od jak dawna wiesz?
- Długo. - powiedziałam z uśmiechem - To skoro masz jeszcze czas to chodź na zakupy. 
- A nie możesz iść z dziewczynami? - narzekał 
- Idę tylko po telefon i pieniądze i możemy iść. - udawałam, że nie słyszę pytania

Chodziliśmy po wszystkich sklepach i nic mi się nie podobało. W końcu weszliśmy do C&A i ujrzałam tą sukienkę.  Poszłam do przymierzalni.
- I jak? - spytałam wychodząc 
- Pięknie. 
- Mówisz to szczerze, czy nie chce ci się już ze mną chodzić po sklepach?
- I tak byś wiedziała, że kłamie. - pocałował mnie w policzek 
- To chyba ją wezmę. - powiedziałam 
- I dobrze. 
Wróciłam do przymierzalni i włożyłam swoje normalne ciuchy. Poszliśmy jeszcze na lody i wróciliśmy.

Gdy weszliśmy do domu wszyscy siedzieli w salonie. 
- Z nami na zakupy to śpi, a z nim to od razu. - powiedziała oskarżycielskim tonem Sara.
- Trza było poczekać aż się obudzę albo mnie obudzić. Takie trudne?
- Żebyś wiedziała. - odpowiedziała
W tym momencie zauważyłam kartkę na stole. Sara powędrowała za moim wzrokiem, od razu wzieła kartkę i ją podarła. 
- Co tam było? - spytałam 
- Nic. - powiedziała, a ja już wiedziałam od kogo był ten list 
- Czy ten gość da sobie kiedyś spokój? - powiedziałam 
- Nie tylko ty masz już go dosyć. - powiedział Harry
Postanowiłam o nim nie myśleć. Musiałam pomóc Kristen w przygotowaniach do ślubu.

Cały tydzień był bardzo pracowity, ale w końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Od rana razem z Liamem byliśmy u Roba i Kristen. Panna Młoda była tak zdenerwowana, bo kosmetyczka się spóźniała. Wysłałam chłopaków do kościoła i krótko po tym przyszła wreście kosmetyczka. Zdążyłyśmy na ślub, który miał być o 16. Potem pojechaliśmy do sali, w której było wesele. Przez cały czas tańczyłam z Liamem, potem na chwilę usiadłam i zaraz do tańca zaprosił mnie Taylor. Potem "uciekłam" na balkon. Po chwili przyszła do mnie Luiza. 
- Co tak sama tu siedzisz? - spytała 
- Uciekam przed chłopakami, bo jestem już zmęczona.
- To czekaj tu, zaraz przyjdę tylko powiem Niallowi, żeby nas nie szukał. 
- Jak chcesz. Czekam. 
Ona wyszła, a ja sobie stałam. Nagle popadłam w wielki szok, gdy zobaczyłam kto tu wchodzi. 
- Co ty tu robisz? - spytałam 
- Przyszłam na ślub mojej przyjaciółki. - odpowiedziała Perry 
- Wiesz, że twoja przyjaciółka cię nie nawidzi? 
- Ja się na tobie zemszcze. - powiedziała 
- Za co? Za to że jestem druchną na ślubie Kristen? 
- Za to też. Kendal ze mną zerwał.
- Jednak mam mądrego przyjaciela. Mówiłam ci, że on nie jest z twojej półki.
- Ty zaraz z tej półki spadniesz. - powiedziała i mnie popchnęła
Spróbowałam złapać równowagę, ale mi się nie udało.

*_* Luizy

Szłam spowrotem do Nathalie i zobaczyłam jak ta zdzira ją wypycha. Wbiegłam na balkon. 
- Witamy panią Horan. - powiedziała, a ja tylko wybiegłam z krzykiem 
- Liam!!!!!! 
- A tobie co? - spytał Harry.
- Perry wypchneła Nathalie przez okno. 
- Co?! - spytały dziewczyny równocześnie 
Szybko pobiegliśmy na dół, po drodze zatrzymała nas Perry.
- Czujesz jak to jest tracić kogoś bliskiego? - spytała 
- Idź się lecz. - krzyknął Liam.

*_*Liama.

1:30. Ja, chłopacy, dziewczyny i państwo młodzi siedzimy w szpitalu. Cały czas chodziłem i powtarzałem:
- To moja wina. Gdybym ja jej wtedy nie zostawiał. 
I tak w kółko. W końcu Laura nie wytrzymała i odezwała się: 
- Wiesz co by ci teraz Nathalie  kazała zrobić? - przytuliła się do Harrego
- Nie mam siły myśleć tak jak ona. - odpowiedziałem 
- Kazałaby przypomnieć ci tą rozmowę z Hawajów. - powiedział Niall.
- Nie chce pomiędzy wami podziału winy. - odezwała się Sara  wtulając się mocniej w Louisa
- A już na pewno. Nie chce, żebyś sam siebie obwiniał. - włączyła się Luiza 
- Żeby nie było, że nie próbowałem cię pocieszyć powiem, że jeśli będziesz się obwiniać to wszystko jej powiem i ona zrobi z tobą porządek. - powiedział Niall.
Uśmiechnąłem się na chwilę. Zadzwonił telefon Natalli. Dzwonił Kendal.

( K- Kendall L-Liam)

L: Tak?
K: Liam co ty taki podłamany? Mogę porozmawiać z Nat?
L: To ty nic nie wiesz? 
K: Ale o czym? 
L: Natalia leży w szpitalu. Perry wypchneła ją z balkonu na ślubie Kristen i Roba. 
K: Co?! W którym szpitalu jesteście?
L: Na Grand Street 
K: Niedługo będę. 
Rozłączył się. Po chwili rzeczywiście był w szpitalu.
~~~~
BUM BUM BUM-to sie porobilo.
Chcialam was PRZEPROSIC za to ze w ostatnich dniach nie udzielalam sie na blogu, ale bylam na wycieczce w Berlinie I nie mialam na tablecie internetu. Przepraszam.

Zachecam do kometowania. :-)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Imagin z Liamem~29

Rozdział 29

*_* Natalie

Wczorajszego wieczoru wróciliśmy późno do domu, bo Harry nas o to poprosił. Mam nadzieję, że nacieszyli się sobą, bo niewiadomo kiedy teraz będą mieć taką szansę.

Chłopaków znowu nie było, ale cóż taka ich praca. Była piękna pogoda. Zeszłam na dół, nikogo nie było. Dziewczyny zapewne śpią. Zjadłam śniadanie i miałam dziwne wrażenie, że o czymś zapomniałam. "Jakby to było ważne, to bym nie zapomniała" - pomyślałam. Wziełam Cynamona i Sydney na spacer. Chodziliśmy bardzo długo, kiedy nagle psy się zatrzymały i zaczeły szczekać. Odwróciłam się i zauważyłam Marcina.
- Dobre psy. - powiedziałam i pobiegłam ile sił w nogach 
Sydney i Cynamon biegli przede mną do domu wręcz wpadłam
- Co się stało? - spytal Liam.
- Nic. - nie kłamałam, przecież biegłam tylko po to, żeby uniknąć spotkania z Marcinem 
- Jak uważasz. - powiedział - Wiesz, że za 3 godziny jedziemy na KCA. 
- Wiedziałam, że o czymś zapomniałam. Czemu mi nie przypomniałeś? - spytałam z wyrzutem 
- Bo ty zawsze o wszystkim pamiętasz. - obronił się
- Gdzie dziewczyny? - spytałam 
- Szykują się. - odpowiedział Niall.
- Ok. - powiedziałam i pobiegłam na górę 
Wybrałam te ciuchy . Nie chciałam wyglądać jak te wszystkie gwiazdeczki, które się odstawiają, więc ubrałam się na luzie i uczesałam się w kłosa.
- Gotowa? - spytał Liam.
- I jak? - odpowiedziałam pytaniem 
- Pięknie. - podszedł i pocałował mnie 
- Ej musimy jechać, a wy się całujecie. - powiedziała, wchodząc Kristen 
- Ciebie też miło wiedzieć. - powiedziałam i ją przytuliłam 
- Tak. Teraz na dół. Już. 
Poszliśmy do limuzyny. Na miejscu" napadł" na nas tłum fotoreporterów. Pozowaliśmy trochę do zdjęć. Najpierw wszyscy potem parami. Kiedy weszliśmy do sali podszedł do nas Alan.
- Hej. - powiedział 
- Hej. - odpowiedzieliśmy równocześnie 
- Nathalie pamiętasz, że wisisz mi przysługę? - spytał 
- A czego potrzebujesz? - odpowiedziałam pytaniem 
- Pomocy przy liczeniu głosów. - odpowiedział
- Dobra do zobaczenia za kulisami. - powiedziałam i poszła za Alanem

Razem z Alanem musieliśmy policzyć głosy, zrobić kartki z zwycięzcami i" zaopiekować" się slajmem.
- Dzięki za pomoc. Bez ciebie robiłbym to jeszcze godzinę. - powiedział 
- Teraz mam czyste konto? - spytałam 
- Oczywiście. - odpowiedział
- W takim razie cała przyjemność po mojej stronie. - powiedziałam i się zaśmieliśmy 
- Zostaje tylko pilnowanie przebiegu. Gotowa?
- Jak mogłoby być inaczej?

Po godzinie przyszli chłopcy.
- A wy czego tu? Odebraliście już swoją nagrodę. - powiedziałam 
- Stęskniliśmy się za tobą. - powiedział Louis.
- A naprawde? 
- Ogłaszamy ostatnią nagrodę. - powiedział Niall.
- To jest ostatnia nagroda i ogłasza ją Selena.
- Jest jeszcze jedna. - powiedział Alan
- Jaka? - spytałam 
- To... - zaczął Alan 
- Zobaczysz. - przerwał mu Liam.
Po chwili weszli na scenę i zaczeli wstępną gadkę. Potem przdstawili nominacje. Byłam zdziwiona kiedy usłyszałam swoje imię i nazwisko.
- Co to ma znaczyć? - spytałam Alana 
- Nie powieli ci? Zostałaś nominowana w kategorii "Najlepsza wschodząca gwiazda" ( wymyślone na potrzeby opowiadania).
- Aha. Dobrze wiedzieć. 
Pokazałam chłopakom, że ich zabije, a oni pokazali mi serca z dłoni. Zaśmiałam się i pokazałam im to samo.
- Już bez zbędnego gadania... - zaczął Harry
- Najlepszą wschodzącą gwiazdą zostaje... - Louis
- Nathalie Cox!! - powiedzieli równocześnie 
Wyszłam na scenę bardzo zdziwiona. Chłopcy wręczyli mi sterowca.
- Wiesz, że teraz musisz zaśpiewać? - spytał się mnie Liam.
- A ty zaśpiewasz ze mną. - odpowiedziałam 
- Ale co? 
- Naszą piosenkę. - powiedziałam i Louis,Niall oraz Harry i Zayn zeszli ze sceny
Zaczeła grać muzyka i zaśpiewaliśmy piosenkę, którą napisaliśmy razem.
Potem poszliśmy na imprezę, która była zawsze po uroczystej gali.

Wyszliśmy około trzeciej nad ranem. Szliśmy do samochodu. Razem z Liamem szliśmy całkiem z tyłu. Nagle poczułam silne kopnięcie w plecy.
- Ał!!!!!!!!!!! - krzyknełam, złapał mnie Louis, na którego leciałam i Liam
- Nie łaska porozmawiać ze swoim chłopakiem w parku?! - krzyczał Marcin
- Jestem z moim chłopakiem i nie widziałam go dzisiaj w parku. -  przytuliłam się do Liama.
- Nie udawaj, że nic do mnie nie czujesz! - krzyknął Marcin, dziewczyny wsiadły do samochodu, ja za nimi
- Odczep się od niej! - krzyknął Liam.
- Ty się odczep od mojej dziewczyny. - wydarł się Marcin 
- Ona nigdy nie była twoją dziewczyną! - kłócił się z nim Liam.
Marcin chciał go uderzyć, ale za nim stanął Niall i Harry(Louis mógł bys ruszyć swój tyłeczek i im pomóc?!) i sami go przewrócili. Potem chłopacy wsiedli do samochodu oni siedzieli z przodu, a ją z dziewczynami z tyłu. Po policzkach łzy spływały mi strumieniami. 
- Nath, co jest? - chłopacy udawali, że nie podsłuchują 
- Gdyby nie ja to nie bylibyście narażeni na niego.  - powiedziałam przez łzy 
- Jezu. - powiedział Louis
- Co? - spytała Sara
- Zawsze musisz się o wszystko obwiniać. - powiedział do mnie Harry.
- Dobra. Odczepcie się od niej. - powiedziała Sara, a ja zignorowałam wszystko 
W domu byliśmy przed 4 nad ranem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam ze tak długo nie bylo mnie na blogu.
Mysle ze rozdzial sie spodobał.
Całusy ;*

piątek, 16 stycznia 2015

Imagin z Liamem~28


Rozdział 28

Pewien marcowy poranek leżałam w łóżku. Chłopcy rano pojechali na plan, a Luiza w pracy. Nagrywanie mojego serialu zaczyna się dopiero w maju, więc narazie mogę nacieszyć się byciem" normalną". Spojrzałam w okno. Padało. Było to rzadkim widokiem w L.A. ale się zdarzało. Wziełam pierwsze co leżało na szafie, poszłam do łazienki i się ubrałam. Zeszłam do kuchni. Siedziały w niej Sara i Laura.
- Hej. - powiedziały równocześnie 
- Cześć. - odpowiedziałam i wlałam sobie kawy 
- Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Dzwonili chłopacy nie długo będą. - oznajmiła Laura
- Super. - powiedziałam 
- Co ci jest? - spytała Sara
- Bez obrazy, ale wyglądasz jak żywy trup. - powiedziała Laura
- Dzięki. Pogoda jest zrypana. Głowa mnie boli. Do końca tygodnia muszę oddać piosenkę, a nie mam pomysłu i wogóle nic mi się nie chce. - położyłam głowę na stole, w tym momencie weszli chłopcy 
- Cześć. - powiedzieli równocześnie - A ty co tak siedzisz, jakbyś na kazaniu była? - spytał się mnie Liam.
- Laura wytłumacz proszę. - Pogoda jest zrypana, Nathalie boli głowa do końca tygodnia musi oddać piosenkę, a nic jej się nie chce. 
- Dziękuje. - powiedziałam i podniosłam głowe 
- Nie łam się. - powiedział Niall klepnął mnie w ramię 
- Macie jakieś plany? - spytałam 
- Nie wiem jak wy ale ja z Sara mam wieczór dla siebie. - powiedział Lois
- Ooo... A dokąd idziemy? - spytała Sara
- Zobaczysz. - powiedział jej chłopak i pocałował ją w policzek
Cały dzień siedzieliśmy przed telewizorem. Około 17 przyszła Luiza.
- O cześć kochanie, jesteś już? - spytał Niall i ją pocałował 
- Tak już jestem, a wy cały dzień siedzicie w domu i nie mogliście się nawet po listy ruszyć? 
- To przez tą porypaną pogodę. - powiedziałam, wziełam od niej listy i rozdałam ich właścicielom, jeden był do mnie 
- Od kogo dostałaś list? - spytała Luiza 
- Nie piszę. - odpowiedziałam - To otwórz i przeczytaj. - powiedział Harry.
- Dobra. - otworzyłam list, przeczytałam i momentalnie zbladłam 
- Halo Nathalia - Sara machała mi ręką przed oczami, Luiza i Laura posadziły mnie na kanapie obok Liama, który wział mi kartkę z ręki i przeczytał:
- Tak łatwo o mnie nie zapomnisz. Jeszcze się spotkamy. - cała się trzęsłam, Liam mnie przytulił 
- Chyba domyślacie się od kogo jest ten list? - spytała Niall
- Marcin. - powiedzieli wszyscy, a ja na samo wspomnienie wtuliłam się bardziej w Liama
- Ej patrzcie mamy list ze stacji nicka. - powiedział Harry, na umyślnie zmienił temat, byłam mu za to wdzięczna
- Czytaj. - powiedziała Laura.
- Mamy zaszczyt zaprosić One Direction wraz z osobami towarzyszącymi na galę z okazji KCA która odbędzie się 21.03.15...
- W co ja się ubiorę? - zaczeła lamentować Laura
- Zakupy? - spytała Sara
- Zakupy. - odpowiedziała Luiza
- Ja odpadam. - powiedziałam - Muszę w końcu napisać tą piosenkę.
- Ja pomogę Nathalii. - powiedział Liam i mocniej mnie przytulił 
- Jak chcecie. - powiedział Niall
Oni wyszli, a my siedzieliśmy w salonie i piliśmy herbaty. 
- Idę po gitary. Pomogę ci napisać. - powiedział Liam.
- Naprawdę? Dziękuje. 
Liam poszedł do góry i po chwili wrócił z naszymi gitarami. Po półtorej godziny mieliśmy napisaną całą piosenkę. 

Krótko potem wróciła reszta i oznajmiła, że idzie na spacer. Ja i Liam zostaliśmy pomóc Harremu w przygotowaniu randki i sami się zmyliśmy.

*_* Sary

Byłam bardzo ciekawa o co chodziło mojemu chłopakowi. Teraz szykowałam się na to, co miało być romantyczne. Nikogo nie było w domu, więc mogłam się tylko domyślać jak to się skończy. Postanowiłam ubrać się w moje ulubione, czarne rurki, do tego duża, niebieska bluzka i czarne koturny. Pomalowałam się lekko i zeszłam na dół, do salonu. Nastrój był bardzo romantyczny. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego. Cały pokój był oświetlony czerwonymi lampkami i świeczkami zapachowymi. W głośnikach leciała piosenka Whitney Houston - I Will Always Love You, ale nigdzie nie widziałam Harrego
- Droga pani.- szepnął mi nagle do ucha 
- Co to jest?- spytałam lekko speszona 
- Ale co?
- No to, wszystko. 
- Już dawno nie było między nami takiej... 'chemii'. Mamy jedyną okazje, żeby było jak w niebie.- uśmiechnął się 
Poczułam, że nogi zaczynają się pode mną uginać. Takiego uczucia jeszcze nigdy przedtem nie miała. To było wspaniałe. 
- I sam na to wpadłeś czy może jakiś dobry elfik Ci pomagał? A może raczej wróżka? 
- Wróżkowie..
- Nathalie i... Liam?
, - Taaak... Bez rozmowy telefonicznej też by się nie obyło. 
- O to nie pytam, bo to jest dla mnie jasne.- uśmiechnęłam się.
- A więc, po co się zagłębiać w temat, usiądź, a ja zaraz wrócę.- powiedział i odsunął mi krzesło
Zapowiadało się na prawdę miło. Za chwilkę Harry wrócił do salonu z talerzami, na których było spagetti bolognese. Kiedy już zjedliśmy porozmawialiśmy trochę o nas, o tym, co będzie dalej i przeszliśmy do oglądania filmu "Trzy metry nad niebem". 
- Więc, jak Ci się podoba?- spytał chłopak. 
- Jest na prawdę romantycznie. To słodkie, że się starasz. 
- Daj spokój, nie miałem dla Ciebie czasu.
- Kochanie, ja to rozumiem, praca. Faktycznie, może czasami chciałabym, żebyś poświęcił mi trochę więcej czasu, ale wiem, że jest trudno. Poza tym wiem też, że kiedyś dostanę zadośćuczynienie.- iśmiechnęłam się. 
- Dziękuje.- szepną i pocałował mnie Chwycił mnie w pasie i zaniósł po schodach do naszej sypialni , nasz wieczór był bardzo udany , a noc bardzo dluga i namiętna . 
~~~~~~~~~
Mysle ze sie podobało.
Całuski.

czwartek, 15 stycznia 2015

Imagin z Liamem~27

Rozdział 27

***Liam***

Trwały przygotowania do urodzin Nath. Bardzo pomagała nam mama. Poprosiła Natę, żeby zajeła się Kamilą, bo ta jest "chora". Ona oczywiście się zgodziła ma za dobre serce.

Obudziły mnie promienie słoneczne. "Znów piękny dzień" - pomyślałam
Wstałem i poszedłem się ubrać. Zszedłem na dół do salonu. Siedzieli w nim moi przyjaciele. 
- Wszyscy wiedzą co mają robić? - spytałem 
- Tak. - odpowiedzieli równocześnie 
- My jedziemy do studia wszystko przygotowywać. - odezwał się Niall.
- W tym czasie my zajmujemy się Natalie - powiedziała Luiza
- O godzinie 18 przyjeżdżacie na imprezę do studia. - dopowiedział Louis.
- Skoro wszyscy wiedzą co mają robić to idę obudźić moja księżniczkę.
Wróciłem na górę i weszłem do pokoju. Natalia  już nie spała.
- Cześć kochanie. Wszystkiego najlepszego. - powiedziałem 
- Dziękuję. - uśmiechneła się do mnie, a ja pocałowałem ją w policzek
- Niestety musimy jechać z chłopakami do studia. Wrócimy dopiero po osiemnastej.
- Szkoda.
- Liam, idziesz?! - usłyszeliśmy krzyk Louisa
- Muszę iść. Pa. - pocałowałem ją i wyszłem

*_*Mai

Wstałam i ubrałam się i zeszłam na dół. W salonie stały dziewczyny.
- Wszystkiego najlepszego! - krzykneły i rzuciły się mi na szyję
- Dzięki. - odpowiedziałam przytulając się do każdej po kolei 
- Masz na coś ochotę? - spytała Luiza 
- Na spacer z psami i lody. - odpowiedziałam
- No to idziemy. - zakomendowała Laura.
Wyszłyśmy z domu. Szłyśmy w stronę lodziarni kiedy nagle przed nami stanął Marcin.
- Cześć Nath. Wszystkiego Najlepszego! - powiedział 
- Co ty robisz w Los Angeles? - spytałam
- Powinnaś podziękować za życzenia. - pouczył mnie
- W głębokim poszanowaniu mam to co powinnam zrobić. Co tu robisz?
- Mieszkam. Zaczynam nowe życie, a ty co zaśpiewałaś jedną piosenkę i uważasz się za gwiazdę? - dziewczyny stały jak wryte 
- Jesteś na warunkowym. Nie możesz opuszczać kraju. - powiedziałam 
- Nie ma to jak mieć dobrego adwokata. - powiedział że wścibskim uśmieszkiem 
- Nie to tylko zły sen. - nie dowierzałam 
- Kochanie, wreście możemy być razem. 
- Co?! Ty masz czelność nazywać mnie" kochanie"?! My nigdy nie byliśmy i nie będziemy razem!
- Bo co bo wolisz gwiazdy?!
- Liam kocham, a ciebie nienawidzę!
- Gorzko tego pożałujesz. - powiedział i kopnął mnie w brzuch 
- Ał! - krzyknełam 
- Nath! - dziewczyny rzuciły się mi pomóc 
Marcin je odepchnął i zaczął mnie kopać. Mi jakoś udało się wstać, kopnełam go w krocze, pomogłam wstać dziewczynom i czmychnełyśmy w stronę lodziarni. Tam kupiłyśmy sobie lody na pocieszenie, a nasze pieski biegały po polance. Byłam cała roztrzęsiona.
- Nathalie! - krzykneła Laura.
- Jedźmy do studia. Tylko proszę was nie mówcie nic chłopakom, po co mają się denerwować?
- No dobra to ja pójdę po psy. - powiedziała Luiza i poszła w stronę polanki

Zadzwoniłam szybko do Liama.

(L-Liam,Lu-Luiza)

L: Cześć Luiza, stało się coś?
Lu: Nathalie chce jechać do studia.
L: Nie. Powstrzymajcie ją.
Lu: Wywinie się gadką, że ma urodziny.
L: Dobra wymyśle coś. Cześć.
Lu: Cześć
Rozłączył się. Wziełam psy na smycze i wróciłam do dziewczyn.

*_*Kendala.

- Dziewczyny tu jadą. - powiedziałem do chłopaków 
- Co? - spytali równocześnie 
- Chłopaki mam dobrą wiadomość. - usłyszeliśmy głos podekscytowanego Alana 
- Jakie? - spytał Niall
- Jeśli Natalia się zgodzi to nasza wytwórnia podejmie z nią wspołpracę na tych samych warunkach co wasze. - oznajmił
- Woo Hoo!!!! - krzykneliśmy 
- Wszystkie? - spytałem, kiwnął potwierdzająco
- Serial też? - spytał Harry.
- Myślimy nad fabułą. - odpowiedział nasz manager 
- Woo Hoo! - krzykneliśmy znowu 
- Kiedy masz zamiar jej to powiedzieć? - spytał Louis
- Jak najszybciej. 
- A możesz dzisiaj?
- A co?
- Bo właśnie jest 15 do imprezy jeszcze 2 godziny, a dziewczyny zaraz tu będą i trzeba ją czymś zająć. - dopowiedziałem
- No dobra zajmę się nią. - powiedział, a my odetchneliśmy z ulgą.

*_*Nathalie.

Weszłyśmy do studia i od razu" napadł" na mnie Alan. 
- Nath możemy pogadać? - spytał 
- Jasne. - odpowiedziałam 
- To my pójdziemy do chłopaków. - powiedziała Sara i wzieła ode mnie Cynamona 
- Później was znajdę. - powiedziałam i weszłam z Alanem do jego gabinetu 
- Usiądź. - powiedział i wskazał mi krzesło
- Dzięki. - usiadłam 
- Rozmawiałem dzisiaj z moim szefem i on jest zachwycony twoim głosem. Chciałby zaproponować ci współpracę na tych samych warunkach na jakich pracują chłopacy.
- ... Wow. Nie wiem co powiedzieć. 
- Powiedz, że się zgadzasz.  - powiedział
- Żeby to było takie proste.
- Chłopacy zgodzili się od razu.
- Skoro oni się zgodzili i są zadowoleni to ja chyba też będe.
- Więc się zgadzasz? - spytał
- A mam inne wyjście? Jak się nie zgodzę teraz to naślesz na mnie Liama, a jemu nie umiem odmówić. - odpowiedziałam 
- Jest! Trzeba wymyśleć fabułe serialu.
- To serial też będzie? -  spytałam zaskoczona 
- Powiedziałem, że na tych samych warunkach co One Direction.
- Wow. - znowu byłam zaskoczona 
- Chodź przedstawie ci reżysera. - pociągnął mnie i wyszliśmy
Szliśmy na sam koniec studia. W końcu weszliśmy do wielkiej sali, w której stał wysoki mężczyzna.
- Nathaalie to jest Sam twój reżyser. - przedstawił mi go Alan
- Miło mi cię poznać. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę w jego stronę 
- Mi także. - uścisnął moją rękę
Rozmawialiśmy jeszcze godzinę. Wymyśliliśmy fabułe serialu. Będzie o dziewczynie, której matka zgineła krótko po jej urodzeniu, a ojciec jej nie chciał. Wychowuje się w domu dziecka. Tam ma tylko jedną przyjaciółkę, która chce śpiewać. Nathalie(główna bohaterka będzie miała moje imię) i jej przyjaciółka wymykają się z domu dziecka, żeby jej przyjaciółka mogła wziąć udział w castingu. Przyjaciółka panikuje i wpycha Nath na scenę ta śpiewa i wygrywa casting. Wyjeżdża z przyjaciółką do L.A. i rozpoczyna karierę pod wsparciem przyjaciółki. Wszedł Liam.
- Znalazłem cię wreście. - powiedział i mnie przytulił - Alan wołają cię.
- Już idę. - powiedział i wyszedł 
- Idziemy się przejść z Cynamonem? - spytał Liam teraz zauważyłam, że ma ze sobą mojego pieska 
- Jasne. Cześć Sam. 
- Hej.
Wyszliśmy. Poszliśmy się przejść do parku.
- Co chciał od ciebie Alan? - spytał
- Nie udawaj, że nie wiesz. - powiedziałam 
- Za dobrze mnie znasz. - powiedział i się zaśmieliśmy
Po 30 minutach wróciliśmy do studia. Weszliśmy do sali nagraniowej i nagle wszyscy wyskoczyli z ukrycia krzycząc:
- NIESPODZIANKA! !!!!!!!!!!
O mały włos nie dostałam zawału. Cieszyłam się.
- Kto to wszystko zorganizował?
- Praktycznie my. - powiedział Louis.
- Ale teoretycznie ty. - dopowiedział Niall
- Jak ja?
- Bo cały czas myśleliśmy jak ty. - powiedział Harry
- Wy moje głupki kochane. - powiedziałam i każdego uścisnełam 
Zaczeła się impreza. Bolało mnie ramię, było trochę posiniaczone ale cały czas miałam bluzę i nikt nie zwrócił na to uwagi. Liam nie dawał mi odetchnąć. Cały czas z nim tańczyłam. Kiedy mnie w połowi imprezy puścił z obrotów poszłam pogadać z Kristen.
- Czemu nie ma żadnych informacji o waszym ślubie? - spytałam z wyrzutem 
- Robert jest na promocji nowego filmu i szybko nie wróci. - powiedziała smutno
- Mogę panią prosić do tańca? - usłyszałam głos Nialla.
- Wybacz Kristen. - powiedziałam i ruszyłam w pląsy z Niallem.
Później tańczyłam z resztą chłopaków z BTR i z naszymi chłopcami.
- Proszę wszystkich o uwagę. - usłyszeliśmy głos Liama, stał n scenie - Chciałbym zaśpiewać piosenkę dla najpiękniejszej dziewczyny na sali. Natalie. Kocham cię.
Zaczął śpiewać. Popłakałam się kiedy to śpiewał. Zszedł że sceny od razu do niego pobiegłam i pocałowałam. Zabawa skończyła się po drugiej, a w domu byliśmy po trzeciej. Puściłam Cynamona i Sydney. Całkowicie zapomniałam, że mam posiniaczoną rękę i zdjełam bluzę.
- Co masz w rękę? - spytał Louis.
- Nic. - powiedziałam 
- Przecież widzę. - odezwał się Liam
- Powiedz im. - powiedziała Sara
- Nie. - odpowiedziałam 
- Co? - spytał Harry
- Powiedz, bo ja powiem. - zagroziła Laura
- Dobra. - weszliśmy do salonu i opowiedziałam im całą historię 
- Co za palant! - krzyknął Niall.
- Zabije gnoja!  - krzyknął Liam.
- Nie! Zapominamy o sprawie. Nie wiem jak wy ale ja jestem zmęczona. Dobranoc. 
Powiedziałam i poszłam na górę. Położyłam się, po chwili przyszedł Liam. Przytuliłam się do niego i zasnełam.
~~~~~~~
Myślę ze rozdział sie podobał.
Całuski.

środa, 14 stycznia 2015

Imagin z Liamem~26

Rozdział 26

*** Liam***

Nathalie  za 11 dni ma urodziny. Trzeba zacząć nad czymś myśleć, przygotowała  dla nas wszystkich  tyle dobrego. Spojrzałem na nią. Smacznie śpi i dobrze. I mi  wpadl do glowy oryginalny pomysł. -i. Jak najdelikatniej wyszedłem z łóżka, wziołem ubrania i poszłem do łazienki się ubrać. Następnie zeszłem do kuchni, siedzieli w niej chłopacy.
- Cześć wam. - przywitałem się z nimi 
- Cześć. - odpowiedzieli 
- Dziewczyny śpią? - spytałem 
- Zaraz zejdą. - odpowiedział Harry
- A co? - spytał Louis
- Za 11 dni urodziny ma Nath. Trzebaby zacząć coś przygotowywać. W końcu zrobiła dla nas tyle dobrego.
- Popieram. - usłyszeliśmy głos Luizy, szły za nią dziewczyny 
- Macie jakieś pomysły? - spytał Niall
- Nath jest skarbnicą pomysłów. - odezwała się Sara
- To myślmy tak jak ona. - zaproponowała
- Najpierw by się spytała czy robimy impreze czy przyjęcie dla najbliższych. - powiedziałem 
- Impreza. - odpowiedzieli wszyscy 
- Miejsce.  - powiedział Harry
- Skoro to ma być impreza to chyba studio. - powiedział Louis
- Lista gości, jedzenie, dekoracje, muzyka. - nawyliczała Luiza 
- Proponuje się tym zająć dopiero po Walentynkach. - powiedział Harry, a my się zgodziliśmy

*** 14 luty -  Nath ***

Obudziłam się około 10. Spojrzałam na szafkę stojącą koło łóżka. Leżała na nim taca, a na niej sok pomarańczowy i naleśniki. Obok tego dania liścik:
" Chciałbym osobiście ci wręczyć to pyszne danie, niestety pilne wezwanie do studia. :( Wesołych Walentynek do zobaczenia wieczorem. Smacznego.
                                                     Love 
                                                    Liam"
Zjadłam śniadanie i zadzwoniłam do Liama
(J - ja, L -Liam )

L: Cześć skarbie, jak się spało?
J: Dziękuje, Dobrze. Zdradzisz mi gdzie mnie zabierasz?
L: Powiem tylko, że na kolację. 
J: Tyle to się wymyśliłam.
L: Muszę kończyć.
J: Pa. Kocham cię.
L: Ja też 
( Koniec rozmowy)

Zeszłam na dół do salonu. Dziewczyny biegały po całym domu. 
- Co to za rozgardiasz?! - krzyknełam kiedy o mały włos nie wpadłam na Laure
- Przygotowujemy się do randek. - powiedziała Sara
- Dobra tylko się nie zabijcie. - powiedziałam i poszłam do łazienki 
Wpuściłam wodę do kąpieli, a kiedy z niej wyszłam była 13. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć Laura, a ja w tym czasie poszłam do kuchni. Po chwili weszła do niej moja przyjaciółka. 
- Dostałaś kwiaty? - spytałam 
- Nie. Ty dostałaś. - odpowiedziała 
- Od kogo? 
- Sprawdź. - podała mi kwiaty 
Spojrzałam na kartkę doczepioną do bukietu. 
  "Wesołych Walentynek 
Dziękuję, że mi wybaczyłaś
Ściskam 
Kendal"
- Od kogo? - spytała wchodząca do kuchni Luiza 
- Od Kendala
- Miłe.  - powiedziała Sara
- Wiem. - powiedziałam i wstawiłam kwiaty do wazonu
Była 14, więc pogadałam do 16 z dziewczynami. Potem skończyłam wklejać zdjęcia do albumu, który miał być prezentem dla Liama. Na kolację wybrałam czerwoną sukienkę

Do torebki o tym samym kolorze włożyłam prezent dla Liama i telefon. Nagle poszułam na szyji coś zimnego

- To są kluczę, których użyłaś do otwarcia mojego serca.- szepnął mi na ucho mój ukochany

Spojrzałam na swoją szyję wisiał na niej wisiorek z kluczami z napisem "Love"

 - Dziękuję, jest śliczny - pocałowałam go - Też mam coś dla ciebie.

Wyjełam z trebki album i mu go wręczyłam. Szybko "przeleciał" kartki i mnie przytulił.

- Jest piękny. - powiedział

- Wiem.

- To ma być niespodzianka, więc... - pokazał mi chustę

- Muszę?

- Tak. - zawiązał mi oczy

Słyszałam jak zamyka drzwi od domu. Potem wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy już 10 minut.

-Która godzina? - spytałam

- Dwudziesta. - odpowiedział Liam

- Daleko jeszcze? 

- 10 minut.

Po określonym czasie wysiedliśmy z samochodu. Nigdzie nie wchodziliśmy. Cały czas byliśmy na dworzu. W końcu poczułam jak Liam zdejmuję mi chustę z oczu. Pierwsze co zobaczyłam to koc, a na nim świeczki i przygotowane jedzenie.

- Bardzo oryginalny pomysł. - powiedziałam i go pocałowałam

- Jestem oryginalny, więc niespodzianka też taka musi być. - powiedział, a ja się zaśmiałam

Zjedliśmy kolację j oglądaliśmy gwiazdy. Do domu wróciliśmy około pierwszej. Byliśmy tak zmęczeni, że zasneliśmy w salonie

Przepraszam, ze tak długo czekaliscie.
Całuski;*

wtorek, 13 stycznia 2015

Imagin z Liamem cz.~25

Rozdział 25

W salonie zastałam Harrego.
- Co ci jest? - spytał kiedy rzuciłam klucze na stół 
- Nic ważnego. - powiedziałam 
- Któraś z dziewczyn? - kiwnełam przecząco głową 
- Kendall czy Liam?
- Kendal. - usiadłam koło niego na kanapie 
- Czym nabroił? 
- Nie potrafi zrozumieć, że najgorsza prawda boli mniej od kłamstwa. 
- Nie martw się. W końcu pójdzie po rozum do głowy. 
- Oby. 
- O cześć Nat. - usłyszałam głos Laury - Pożyczyłabyś mi aparat? 
- Pilnie ci potrzebny? - spytałam przypominając sobie, że aparat ma Kendal.
- Muszę zrobić projekt do szkoły. 
- No dobra. Poczekaj, bo pożyczyłam go Kendalowi.
Wstałam z kanapy. Pokazałam Harremu, że ma siedzieć cicho, on kiwnął głową na znak, że rozumie. Ubrałam buty i wyszłam. Na szczęście nie miałam daleko. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Zayn. (Zayn mieszka z Perie oraz Kendalem.Kendal jest przyrodnim bratem Perie.)
- Hej, jest Kendal? - spytałam 
- Nie. Właśnie miałem do ciebie iść. Prosił, żeby oddać ci aparat. - podał mi go, wyglądał na przybitego 
- Co ci jest? Tylko nie mów, że nic, bo ślepa nie jestem. 
- Moje życie się wali.- odpowiedział
- Wiesz co. Chodźmy nad jezioro. Tam mi wszystko opowiesz. 
- No dobra. 
Wyszliśmy z ich domu, po jakiś 10 minutach byliśmy na miejscu. Usiedliśmy na pierwszej ławce z brzegu. 
- Dobra. Wyrzuć to z siebie. 
- Pewnie pamiętasz, że ożeniłem się w ten sam dzień co Niall.. - powiedział 
- Takich wrażeń nie da się zapomnieć, ale co to ma wspólnego?
- To, że się rozchodzimy. 
- Dlaczego? Przecież do siebie pasujecie. 
- Też tak myślałem dopóki nie zobaczyłem jej w łóżku z innym. 
- Co? - spytałam zdziwiona 
- Tak niestety. 
- Ale... jak? - byłam tak zdziwiona, że nie mogłam wydusić z siebie słowa 
- To było w pierwszy dzień świąt. Ona uparła się, że mam do niej jechać. Po drodze zachaczyłem o nasz wspólny dom i zastałem ją w łóżku z obcym facetem. Ona nawet się nie zdziwiła tylko wstała i wręczyła mi papier ze sprawą rozwodową, a kiedy wychodziłem krzykneła, że nigdy mnie nie kochała i wyszła za mnie tylko dlatego, bo mam sławe i pieniądze. 
- O ja... Bardzo mi przykro. - przytuliłam go 
- Nie musisz się tak nade mną rozczulać. 
- Ale ja się nad tobą nie rozczulam poprostu przyjaźnimy się i chcę cię pocieszyć. Wiesz co? Nie rozczulaj się tak nad sobą. Ty byłeś w niej tak zakochany, że się ożeniliście, a ona tylko cię wykorzystała. 
- Wiesz co? Zazdroszczę Liamowi, że ma taką dziewczynę. Miłą, kochaną,wierną... 
- Przestań bo się rozpłynę. - przerwałam mu 
- Mówię tylko prawdę. 
- Dzięki. Jak nam nie wyjdzie to możesz przyjść. - zaproponowałam dla żartu 
- Napewno będę. - zaśmieliśmy się
- Tylko czy wy się rozstaniecie? 
- Narazie się na to nie zanosi i oby tak zostało. 
- Szczęścia wam życzę. 
- Dzięki, ale już wracajmy, bo oni sobie bez ze mnie nie poradzą. 
- Odpowadzę cię. 
Nie chciałam, żeby odprowadził mnie pod sam dom, więc rozstaliśmy się pod jego. W domu opowiedziałam wszystkim, że Zayn się rozwodzi. Wszyscy mu współczuli nawet Liam nie był zły, że mu pomogłam i powiedział: 
- Będzie z ciebie genialny psycholog.

sobota, 10 stycznia 2015

Imagin z Liamem cz.~24

Rozdział 24

Następnego dnia, o dziwo, obudziłam się o ósmej. Jakieś 10 minut później na łóżko wskoczył Cynamon, żeby mi" powiedzieć", że pora na dwór.
Szłam cały czas prostą alejką. Nagle zobaczyłam jak Kendal całuję się z Katy. Byłam wściekła. Nie dlatego, że wymieniał z nią zarazki tylko dlatego, że mnie okłamał.

- Ładnie to tak kłamać?! - spytałam podchodząc do nich

- Math? Co tu robisz? - Kendal był zmieszany

- Patrzę na osobę, którą uwarzałam za przyjaciela. - odpowiedziałam 

- Nigdy nie byłam twoją przyjaciółką. - odezwała się Perry

- Nie rozmawiam z tobą. - powiedziałamj ej

- Jestem twoim przyjacielem. - odezwał się Kendal

- Przyjaciel wyznałby najgorszą prawdę. - powiedziałam ze łzami w oczach

- Nie byłam twoją przyjaciółką. - odezwała się zdzira

- Ile razy mam piwtarzać, że z tobą nie rozmawiam? 

- Ale ja z tobą tak. - powiedziała

- Zamknij się suko!

- Nath przeginasz. - powiedział Kendal

-" Przyjaciel "się odezwał. - pokazałam cudzysłowie

Odwróciłam się i wróciłam do domu.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Sorry, że rozdział taki krótki ale nie mam weny. Obiecuję, że następny będzie dłuższy.

piątek, 9 stycznia 2015

Imagin z Zaynem cz.~ 4 z dedykacja dla Kingi Jeżak.

Malk usiadł na biurku na przeciwko ciebie,tonac w twoich oczach.

-Yhm,wiesz nie-niewiem jak ci to powiedzieć ale.............chciałem cie przeprosic za to jaka wielka krzywde ci wyzadzilem-powiedzial drżącym glosem.

Po tych slowach nastala cisza ktora  przerwalas.

-Taa-twoje oczy zrobily sie szkliste gdy odtwozylas sobie tamte wydazenia w glowie.
-Dlaczego ty to w ogóle zrobiłeś!!!!!?-krzyczalas drżącym glosem.

Malik bawil sie wsoimi palcami, wedrojac wzrokiem po sali ktora byla mala. Malik od czasu do czasu zerkal na ciebie, pare razy otwozyl usta aby cos powiedzieć, w ostatecznosci nie udalo sie mu wyksztusić ani jednego slowa.

-Jak ja sie teraz pokaze z tymy sladami na... na plazy. A co odpowiem rodzicom albo chlopakowi gdy to zobaczom.
-To co mam powiedziec!? -Wiecie moj nauczyciel od jezuka angielskiego mi to zrobił!??? - A moze mam slamac impowiedziec ze... ze sama to sobie zrobilam,czy jednak mam milczec i nie odpowiedzieć?
Hmmm?! No pow...

W tej chwili odezwal sie Malik.

-Zamknij sie.....! Niechce mi sie toho słuchać, zasluzylas sobie na to!!!!!
A to co im powiesz zalezy od ciebie.

- Co??!! Zasluzylam sobie na to,a co ja ci takiego zrobilam-krzyknelam

-Nie to mialem na mysli....

-...fuknełam.

-Ja.....Przepraszam Nathalie.

-Nie przypomimam sobie abylmy byli  na ,,ty,, Panie Malik.-odpowiedzilam obrazona.

-Przepraszam Panno Steen. Ale musze ci cos waznego powiedzieć
Ja.......ja-w tym czasie uslyszelismy dzwonek mojego telefonu.

Spojzalam na ekran to dzwonil Chris. Chris to moj najlepszy przyjaciel,niektórzy mysla ze miedzy nami jest cos wiecej niz przyjazn poniewaz, mowimy do siebie czule slowka, lapiemy sie za ręce,  czy bajemy buziaki w policzek. Aczkolwiek Chris jest gejem,i jest najwieksza papla na świecie.
Odebralam połączenie

-Hej Nath, idziesz z Nami na pizze-spytal Chris.
-Em......no....niewiem-niewiedzialam co mam mu odpowiedzieć.
- Ale czekaj czekaj powiedziales ,,z nami,,??!-spytala zaskoczona
-No tak,bo jestem z Brajane i pomyślałem ze moze pojdziemy w 3 na pizze.
-To znaczy,chciala bym....ale-w tym czasie zobaczyla jak malik pokazuje reka w strone drzwi, co oznaczalo ze moge isc.

-Em,wiesz co Chris,daj mi 10min i bede w naszej pozzeri oki?
-Okey,narazie
-Pa

Po rozlaczeniu sie odrochowo dalm calusa w policzek Malika. Dopiero zdalam sobie sprawe co ja wlasciwie zrobiłam.  Juz sie oddalam gdy nahle pozulam jak Malik, szarpna mnie za nadgarstek, przybliżając mnie do swojego ciała........
CDN.

Chcialam was bardzo bardzo przeprosić z amoja nie obecnosc na blogu,ale poprzez moja chorobe w ostatnich dniach bylam słaba.
Bardzo Przepraszam.
Mam nadzieje ze sie podobalo.

Milej nocki.

niedziela, 4 stycznia 2015

Imagiin z Liamem cz.~23


Rozdział 23

Następnego dnia byłam wykończona po koncercie. Rodzice mieli dzisiaj wyjechać. Spojrzałam na Liama.. Spał. Przynajmniej tak mi się wydawało. Wtuliłam się w niego, po jakiś pięciu minutach też mnie przytulił. 
- Jak tam po koncercie? - spytał 
- Na szczęście nie czuję się wielką gwiazdą. - zaśmiałam się
- Za to cię kocham. - powiedział 
- Za co? - spytałam i usiadłam, on po chwili też usiadł 
- Za to, że jesteś sobą. Zawsze jesteś uśmiechnięta, a kiedy ty jesteś szczęśliwa to ja też. 
- Chcesz wiedzieć za co ja cię kocham? - spytałam kiedy skończył 
- Słucham. 
- Za to, że mimo tego, że masz sławę pozostajesz normalnym człowiekiem. Nie zapominasz tak jak większość gwiazd, że gdyby nie praca wielu ludzi ty byś nie"istniał". - powiedziałam, a on mnie pocałował
- Wiem, że nie muszę tego powtarzać ale strasznie cię kocham. - powiedział 
- Wiem, że nie muszę ci tego powtarzać ale ja też. - zaśmieliśmy się 
Zeszliśmy na śniadanie. Już na schodach czuć było zapach naleśników. 
- Smacznego. - powiedzieliśmy wchodząc do kuchni 
- Smacznego. - odpowiedzieli wszyscy równocześnie 
- Mamo, o której macie samolot? - spytałam 
- O 15. - odpowiedziała, spojrzałam na zegarek była 12 - Okey. 
Zjedliśmy w spokoju śniadanie i poszłam się ubrać. Kiedy znowu spojrzałam na zegarek była 14. Postanowiliśmy, że ja z dziewczynami odwioze wszystkich. Nasi rodzice pożegnali się z chłopcami ale prawdziwe wzruszenia zaczeły się na lotnisku. 
- Już tęsknie. - powiedziałam podchodząc do swoich rodziców 
- My też. - powiedział mój tata 
- Nie tak bardzo jak ja. - powiedziałam 
- Jeszcze bardziej. - powiedziała mama 
- Pasażerowie lecący do Polski proszeni są na odprawę. - usłyszeliśmy po chwili z głośników 
- Żegnajcie. - powiedziałam i po policzkach popłyneły mi łzy 
- Pa. - moja mama też się popłakała
Pożegnałam się z rodzicami dziewczyn i wróciłyśmy do domu. Po drodze rozmawiałyśmy o wczorajszym koncercie. Ledwo weszłam do domu a już usłyszałam sygnał SMS. Był od Kristen. Weszłam do salonu, usiadłam na kanapie i odczytałam wiadomość.

Wejdź na kotka 
Pozdrawiam Kristen

Byłam trochę zawiedziona, bo myślałam, że jest w nim coś odnośnie ich ślubu. 
- Mogę na chwilę laptopa? - spytałam siedzącego obok mnie z laptopem na kolanach Liama.
- Jasne. Proszę. - powiedział i mi go podał , Liam bacznie patrzył co robię. Weszłam na kotka. Pierwszy artykuł rzucił mi się w oczy. "( brak pomysłu). Kliknełam. (do gazety mnie z pewnością nie przyjmą przecież ten" artykuł" to jakaś katastrofa, ale nic innego nie mogłam wymyśleć). 
- Sprawdzałaś już pocztę? - spytał po przeczytaniu 
- Dzisiaj nie. - odpowiedziałam 
- To zrób to. 
Wykonałam jego polecenie i przeczytałam maila, który rzeczywiście był z wytwórni Music Records. Zachęcali mnie w nim do przyjęcia ich propozycji i przysłali mi warunki umowy. Przeczytałam 3 pierwsze punkty i stwierdziłam, że nic z nich nie rozumiem. 
- Luknąłbyś na warunki? Nie znam się na tym, a ty z pewnością lepiej to zrozumiesz. 
- Pokaż. - wziął ode mnie laptopa, a ja poszłam do kuchni wlać sobie coś do picia, kiedy wróciłam Liam kończył czytać 
- I co? - spytałam 
- Dla pewności pokazałbym to jeszcze Alanowi ale narazie się nie zgadzaj. Z tego co zrozumiałem chcą użyć twojego głosu, żeby jakaś inna dziewczyna śpiewała twoim głosem z playbecku( nie wiem jak to się pisze xd). 
- I z tego mają taką sławę? Zadzwonie do Alana i się spytam co on o tym sądzi. - wyjełam telefon

Rozmowa Nath z Alanem
(N - Maja, A - Alan)
A: Halo? 
N: Cześć Alan. Tu Nathalie. Nie przeszkadzam? 
A: Nie skądże. 
N: Wchodziłeś może dzisiaj na kotka? 
A: Rzadko kiedy na to wchodzę. 
N: Mniejsza. Posłuchaj jest tam taki artykuł o wczorajszym koncercie. No i taka jedna wytwórnia wysłała mi zachęte do podjęcia współpracy i warunki umowy. Liam na to luknął i powiedział, że mam się ciebie poradzić, bo nie jest pewien ale chyba chodzi o to, że wykorzystają mój głos, żeby inna dziewczyna śpiewała z playbecku (znowu ten wyraz). Lukniesz? 
A: Jasne, wyślij mi to mailem a ja ci najpóźniej jutro dam odpowiedź. 
N: Dzięki już nie zawracam ci głowy. Cześć. 
A: Cześć.
Rozłączyłam się. 
KONIEC ROZMOWY 
- I co powiedział? - spytał Liam.
- Mam mu wysłać umowę a on mi najpóźniej jutro da odpowiedź. 
- Jaka umowa? - spytał Niall wchodząc z resztą naszej paczki 
- Kto ci da odpowiedź? - opowiedziałam im z Liamem całą historię i poszłam czytać książkę
Kiedy skończyłam czytać posiedziałam jeszcze chwilę w pokoju i rozmyślałam. Uświadomiłam sobie, że za nie długo niestety jest Sylwester. Przed oczami staneła mi scena z imprezy organizowanej przez wytwórnie. " I tak trzeba zacząć coś myśleć." - pomyślałam i zeszłam na dół.
Wszyscy siedzieli w salonie. Postanowiłam to wykorzystać i im powiedzieć o Sylwestrze. 
- Wiecie, że za nie długo niestety jest Sylwester? - spytałam 
- Czemu niestety? - spytał Liam.
- Mam ci przypomnieć impreze w wytwórni? Skoro o tym mowa to tam napewno nie idziemy. - powiedziałam 
- To zorganizujmy coś tutaj. - zaproponował Niall.
- Taki miałam pomysł. Zrobie listę zakupów kto po nie pojedzie? - nikt się nie zgłosił 
- Las rąk! Las rąk! - powiedział Harry
- Pierwszy ochotnik. - odezwała się Sara
- Na dokładkę drugi. Cieszę się, że jesteście tacy skorzy do pomocy. - wręczyłam im listę a oni poszli do sklepu Krótko potem zadzwonił Alan.

N: Hej Alan, i co z tą umową?
A: Liam miał rację. Nie martw się już im odmuwiłem w twoim imieniu.
N: Dzięki. Wiszę ci przysługę. 
A: Napewno się odezwe. Muszę kończyć. Cześć. 
N: Pa

- Kto dzwonił? - spytała Luiza 
- Alan. Miałeś rację. - wskazałam na Liama
- Chcieli wykorzystać mój głos, żeby kto inny mógł śpiewać. 
- Widzicie jaki ja mądry. - zaczął chwalić się Liam
- Najmądrzejszy. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek

31 grudnia było niezłe zamieszanie. Wszyscy krzątali się po całym domu. Po godzinie 20  zaczęli zchodzić się zaproszeni. 
- Kto już jest?- spytałam Liama, który stał przy drzwich i witał gości 
- Wszyscy - powiedział Liam
- Spoko, dzięki. 
Nareszcie nadeszła godzina 23:57. Wszyscy  zaczęli się schodzić do naszego wielkiego  ogrodu. Chłopaki zaczęli otwierać szampana i razem zaczęliśmy odliczać: 

10,9,8,7,6,5,4,3,2,1,0 !!!!!!

Wszyscy zaczęli składać sobie życzenia. Potem była gruuba impreza  i wszyscy skacowani poszliśmy spać.

Mysle ze sie podobało,  milego wieczorku kochani!!

sobota, 3 stycznia 2015

Imagin z Liamem cz.~22

Rozdział 22

Następnego dnia wstaliśmy po 11. Konkretniej Harry nas wszystkich obudził mówiąc, że ma prezent dla Sary i Laury ale jak chcemy to też możemy w nim uczestniczyć. Rodzicom to chyba nie przeszkadzało ale mniejsza. Dla miłej odmiany nasze mamy zrobiły śniadanie. 
- Dzieci jesteście strasznie chudzi, popadniecie w anoreksje. - powiedział tata Sary
- Spokojnie, proszę pana, dziewczyny nas bardzo dobrze karmią. - powiedział Niall.
- No dobrze. Zjedźcie omlety, bo wystygną. - powiedziała mama Laury.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do salonu. Zgodnie z tradycją oglądneliśmy" Kevina". Po godzinie się zaczęło: 
- Harry, czemu nas tak szybko obudziłeś? - zajęczał Liam
- Dowiesz się po 10 min - odpowiedział wyżej pytany 
Po określonym czasie zadzwonił dzwonek. Sara i Laura od razu pobiegły do drzwi ale Harry je cofnął. Po chwili w drzwiach stanął Adam Lambet !!! Dziewczyny były podekscytowane. Wypytały go o wszystko co się dało. Posiedział u nas do 12. Nie zdążyliśmy odpocząć ani chwili, bo zadzwonił Alan. Odebrał Liam i włączył na głośnik.
- Hej wam! Wesołych Świąt! Mam dla was prezent! - powiedział podekscytowany Alan 
- Nawzajem i jaki!? - odpowiedzieli chłopcy chórem 
- Zagracie jutro ten zaległy koncert! To samo miejsce, ta sama godzina tylko zmiana taka, że zaśpiewacie jeszcze piosenki świąteczne! Aha! Jest gdzieś koło was Nathalie?
- Jestem. - odpowiedziałam 
- Przygotuj się, bo zaśpiewasz z nimi. Dobra kończę. Rodzinka się zjeżdża. 
Rozłączył się. 
- Nathalie ty śpiewasz? - spytała moja mama 
- Proszę pani, ona ma wspaniały głos. - powiedział Liam, a reszta tylko go poparła 
- Dlaczego ja nic nie wiem, że śpiewasz na koncertach? - spytał tata 
- Bo ja" śpiewałam" właściwie tylko na jednym. Lepiej powiedźcie jak się u nas czujecie? - jakoś się obroniłam
Do wieczora rozmawialiśmy. Rodzice chłopców pojechali do siebie ale powiedzieli, że na jutrzejszym koncercie będą. Nasi rodzice zostali u nas.

- Nath wstawaj! - usłyszałam głos Luizy i Laury
- Nie! 
- Wstawaj, bo się spóźnisz. - dodała Luiza 
- Nie ja nigdzie nie idę. - powiedziałam i położyłam poduszkę na głowę 
- Jak chcesz idę po twoją mamę. - powiedziała zadziornie Laura i wyszła, po 5 minutach wróciła z moją mamą 
- Córcia wstawaj. - powiedziała łagodnie 
- Nie. - powiedziałam i naciągnełam kołdrę na głowę 
- Wstawaj, ja chcę cię zobaczyć na scenie. - dodała 
- Nie i raczej nie zobaczysz. - powiedziałam 
- Nathalie, jeszcze nie wstała? - usłyszałam głos Liama
- Nie. - odpowiedziały równocześnie
- Idźcie się przygotowywać, ja ją obudzę. 
- Powodzenia. - powiedziała Luiza i wszystkie trzy wyszły 
- Kochanie, wstawaj. - powiedział i zdjął mi kołdre oraz poduszkę z głowy 
- Nie.
- Czemu nie chcesz zaśpiewać? Masz przecież cudowny głos. 
- Bo boję się, że znowu nie zaśpiewam i spanikuje i znowu będziesz miał wypadek. - mimowolnie po policzkach spłyneły mi łzy 
- A więc to o to chodzi. Ty nadal się obwiniasz o mój wypadek. 
- Bo to nie jest niczyja wina tylko moja. 
- Posłuchaj mnie. Kocham cię najbardziej na świecie i jesteś dla mnie ważna. 
- Liam ja nie zaśpiewam dla tylu ludzi. 
- To nie patrz na publikę tylko na mnie. Jak chcesz to na twój kawałek weźmiemy krzesła, żeby ci było łatwiej. 
- No dobra. Obędzie się bez krzeseł. - powiedziałam i się zaśmiałam 
- Dobra ubieraj się, bo się spóźnimy. - powiedział i mnie pocałował
Ubrałam czarną sukienkę i czarne leginsy. Zeszłam na dół i zjadłam pospiesznie śniadanie, udaliśmy się do klubu, w którym miał się odbyć koncert. Nasza piątka poszła do garderoby. Każdy mnie pilnował, żebym się nie rozmyśliłam. Wypiliśmy herbatę i zaczął się koncert. Chłopcy zaśpiewali już 9 piosenek i przyszła pora na "Worldwide". Nadal miałam nogi jak z waty, tak jak na pierwszym koncercie. Po chwili usłyszałam zapowiedź: 
- Jak się pewnie domyślacie i tym razem zaśpiewa z nami Nathalie. Miejmy nadzieję, że zaśpiewa. - powiedział Louis ze śmiechem
- Nie martwcie się na wszelki wypadek wszystkie drzwi są zamknięte. - dodał ze śmiechem mój szwagier 
- Maja, chodź do nas! - krzykneli wszyscy zgodnie, a ja weszłam na scene machając publiczności 
- Mam nadzieję, że zaśpiewasz. - powiedział do mnie Harry.
- Ja też. - odpowiedziałam 
Po chwili zespół zaczął grać" Worldwide". Każdy zaśpiewał swoją kwestie, nawet ja. Po trzech godzinach koncert się skończył.
~~~~~~
Chcialam wam bardzo bardzo goraco podziekowac za 2000 wyświetleń.
Dziekuje wszystkim czytelnikom, bardzo serdecznie.
Milego wieczoru kochani.