Powered By Blogger

niedziela, 4 stycznia 2015

Imagiin z Liamem cz.~23


Rozdział 23

Następnego dnia byłam wykończona po koncercie. Rodzice mieli dzisiaj wyjechać. Spojrzałam na Liama.. Spał. Przynajmniej tak mi się wydawało. Wtuliłam się w niego, po jakiś pięciu minutach też mnie przytulił. 
- Jak tam po koncercie? - spytał 
- Na szczęście nie czuję się wielką gwiazdą. - zaśmiałam się
- Za to cię kocham. - powiedział 
- Za co? - spytałam i usiadłam, on po chwili też usiadł 
- Za to, że jesteś sobą. Zawsze jesteś uśmiechnięta, a kiedy ty jesteś szczęśliwa to ja też. 
- Chcesz wiedzieć za co ja cię kocham? - spytałam kiedy skończył 
- Słucham. 
- Za to, że mimo tego, że masz sławę pozostajesz normalnym człowiekiem. Nie zapominasz tak jak większość gwiazd, że gdyby nie praca wielu ludzi ty byś nie"istniał". - powiedziałam, a on mnie pocałował
- Wiem, że nie muszę tego powtarzać ale strasznie cię kocham. - powiedział 
- Wiem, że nie muszę ci tego powtarzać ale ja też. - zaśmieliśmy się 
Zeszliśmy na śniadanie. Już na schodach czuć było zapach naleśników. 
- Smacznego. - powiedzieliśmy wchodząc do kuchni 
- Smacznego. - odpowiedzieli wszyscy równocześnie 
- Mamo, o której macie samolot? - spytałam 
- O 15. - odpowiedziała, spojrzałam na zegarek była 12 - Okey. 
Zjedliśmy w spokoju śniadanie i poszłam się ubrać. Kiedy znowu spojrzałam na zegarek była 14. Postanowiliśmy, że ja z dziewczynami odwioze wszystkich. Nasi rodzice pożegnali się z chłopcami ale prawdziwe wzruszenia zaczeły się na lotnisku. 
- Już tęsknie. - powiedziałam podchodząc do swoich rodziców 
- My też. - powiedział mój tata 
- Nie tak bardzo jak ja. - powiedziałam 
- Jeszcze bardziej. - powiedziała mama 
- Pasażerowie lecący do Polski proszeni są na odprawę. - usłyszeliśmy po chwili z głośników 
- Żegnajcie. - powiedziałam i po policzkach popłyneły mi łzy 
- Pa. - moja mama też się popłakała
Pożegnałam się z rodzicami dziewczyn i wróciłyśmy do domu. Po drodze rozmawiałyśmy o wczorajszym koncercie. Ledwo weszłam do domu a już usłyszałam sygnał SMS. Był od Kristen. Weszłam do salonu, usiadłam na kanapie i odczytałam wiadomość.

Wejdź na kotka 
Pozdrawiam Kristen

Byłam trochę zawiedziona, bo myślałam, że jest w nim coś odnośnie ich ślubu. 
- Mogę na chwilę laptopa? - spytałam siedzącego obok mnie z laptopem na kolanach Liama.
- Jasne. Proszę. - powiedział i mi go podał , Liam bacznie patrzył co robię. Weszłam na kotka. Pierwszy artykuł rzucił mi się w oczy. "( brak pomysłu). Kliknełam. (do gazety mnie z pewnością nie przyjmą przecież ten" artykuł" to jakaś katastrofa, ale nic innego nie mogłam wymyśleć). 
- Sprawdzałaś już pocztę? - spytał po przeczytaniu 
- Dzisiaj nie. - odpowiedziałam 
- To zrób to. 
Wykonałam jego polecenie i przeczytałam maila, który rzeczywiście był z wytwórni Music Records. Zachęcali mnie w nim do przyjęcia ich propozycji i przysłali mi warunki umowy. Przeczytałam 3 pierwsze punkty i stwierdziłam, że nic z nich nie rozumiem. 
- Luknąłbyś na warunki? Nie znam się na tym, a ty z pewnością lepiej to zrozumiesz. 
- Pokaż. - wziął ode mnie laptopa, a ja poszłam do kuchni wlać sobie coś do picia, kiedy wróciłam Liam kończył czytać 
- I co? - spytałam 
- Dla pewności pokazałbym to jeszcze Alanowi ale narazie się nie zgadzaj. Z tego co zrozumiałem chcą użyć twojego głosu, żeby jakaś inna dziewczyna śpiewała twoim głosem z playbecku( nie wiem jak to się pisze xd). 
- I z tego mają taką sławę? Zadzwonie do Alana i się spytam co on o tym sądzi. - wyjełam telefon

Rozmowa Nath z Alanem
(N - Maja, A - Alan)
A: Halo? 
N: Cześć Alan. Tu Nathalie. Nie przeszkadzam? 
A: Nie skądże. 
N: Wchodziłeś może dzisiaj na kotka? 
A: Rzadko kiedy na to wchodzę. 
N: Mniejsza. Posłuchaj jest tam taki artykuł o wczorajszym koncercie. No i taka jedna wytwórnia wysłała mi zachęte do podjęcia współpracy i warunki umowy. Liam na to luknął i powiedział, że mam się ciebie poradzić, bo nie jest pewien ale chyba chodzi o to, że wykorzystają mój głos, żeby inna dziewczyna śpiewała z playbecku (znowu ten wyraz). Lukniesz? 
A: Jasne, wyślij mi to mailem a ja ci najpóźniej jutro dam odpowiedź. 
N: Dzięki już nie zawracam ci głowy. Cześć. 
A: Cześć.
Rozłączyłam się. 
KONIEC ROZMOWY 
- I co powiedział? - spytał Liam.
- Mam mu wysłać umowę a on mi najpóźniej jutro da odpowiedź. 
- Jaka umowa? - spytał Niall wchodząc z resztą naszej paczki 
- Kto ci da odpowiedź? - opowiedziałam im z Liamem całą historię i poszłam czytać książkę
Kiedy skończyłam czytać posiedziałam jeszcze chwilę w pokoju i rozmyślałam. Uświadomiłam sobie, że za nie długo niestety jest Sylwester. Przed oczami staneła mi scena z imprezy organizowanej przez wytwórnie. " I tak trzeba zacząć coś myśleć." - pomyślałam i zeszłam na dół.
Wszyscy siedzieli w salonie. Postanowiłam to wykorzystać i im powiedzieć o Sylwestrze. 
- Wiecie, że za nie długo niestety jest Sylwester? - spytałam 
- Czemu niestety? - spytał Liam.
- Mam ci przypomnieć impreze w wytwórni? Skoro o tym mowa to tam napewno nie idziemy. - powiedziałam 
- To zorganizujmy coś tutaj. - zaproponował Niall.
- Taki miałam pomysł. Zrobie listę zakupów kto po nie pojedzie? - nikt się nie zgłosił 
- Las rąk! Las rąk! - powiedział Harry
- Pierwszy ochotnik. - odezwała się Sara
- Na dokładkę drugi. Cieszę się, że jesteście tacy skorzy do pomocy. - wręczyłam im listę a oni poszli do sklepu Krótko potem zadzwonił Alan.

N: Hej Alan, i co z tą umową?
A: Liam miał rację. Nie martw się już im odmuwiłem w twoim imieniu.
N: Dzięki. Wiszę ci przysługę. 
A: Napewno się odezwe. Muszę kończyć. Cześć. 
N: Pa

- Kto dzwonił? - spytała Luiza 
- Alan. Miałeś rację. - wskazałam na Liama
- Chcieli wykorzystać mój głos, żeby kto inny mógł śpiewać. 
- Widzicie jaki ja mądry. - zaczął chwalić się Liam
- Najmądrzejszy. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek

31 grudnia było niezłe zamieszanie. Wszyscy krzątali się po całym domu. Po godzinie 20  zaczęli zchodzić się zaproszeni. 
- Kto już jest?- spytałam Liama, który stał przy drzwich i witał gości 
- Wszyscy - powiedział Liam
- Spoko, dzięki. 
Nareszcie nadeszła godzina 23:57. Wszyscy  zaczęli się schodzić do naszego wielkiego  ogrodu. Chłopaki zaczęli otwierać szampana i razem zaczęliśmy odliczać: 

10,9,8,7,6,5,4,3,2,1,0 !!!!!!

Wszyscy zaczęli składać sobie życzenia. Potem była gruuba impreza  i wszyscy skacowani poszliśmy spać.

Mysle ze sie podobało,  milego wieczorku kochani!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz