Powered By Blogger

wtorek, 13 stycznia 2015

Imagin z Liamem cz.~25

Rozdział 25

W salonie zastałam Harrego.
- Co ci jest? - spytał kiedy rzuciłam klucze na stół 
- Nic ważnego. - powiedziałam 
- Któraś z dziewczyn? - kiwnełam przecząco głową 
- Kendall czy Liam?
- Kendal. - usiadłam koło niego na kanapie 
- Czym nabroił? 
- Nie potrafi zrozumieć, że najgorsza prawda boli mniej od kłamstwa. 
- Nie martw się. W końcu pójdzie po rozum do głowy. 
- Oby. 
- O cześć Nat. - usłyszałam głos Laury - Pożyczyłabyś mi aparat? 
- Pilnie ci potrzebny? - spytałam przypominając sobie, że aparat ma Kendal.
- Muszę zrobić projekt do szkoły. 
- No dobra. Poczekaj, bo pożyczyłam go Kendalowi.
Wstałam z kanapy. Pokazałam Harremu, że ma siedzieć cicho, on kiwnął głową na znak, że rozumie. Ubrałam buty i wyszłam. Na szczęście nie miałam daleko. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Zayn. (Zayn mieszka z Perie oraz Kendalem.Kendal jest przyrodnim bratem Perie.)
- Hej, jest Kendal? - spytałam 
- Nie. Właśnie miałem do ciebie iść. Prosił, żeby oddać ci aparat. - podał mi go, wyglądał na przybitego 
- Co ci jest? Tylko nie mów, że nic, bo ślepa nie jestem. 
- Moje życie się wali.- odpowiedział
- Wiesz co. Chodźmy nad jezioro. Tam mi wszystko opowiesz. 
- No dobra. 
Wyszliśmy z ich domu, po jakiś 10 minutach byliśmy na miejscu. Usiedliśmy na pierwszej ławce z brzegu. 
- Dobra. Wyrzuć to z siebie. 
- Pewnie pamiętasz, że ożeniłem się w ten sam dzień co Niall.. - powiedział 
- Takich wrażeń nie da się zapomnieć, ale co to ma wspólnego?
- To, że się rozchodzimy. 
- Dlaczego? Przecież do siebie pasujecie. 
- Też tak myślałem dopóki nie zobaczyłem jej w łóżku z innym. 
- Co? - spytałam zdziwiona 
- Tak niestety. 
- Ale... jak? - byłam tak zdziwiona, że nie mogłam wydusić z siebie słowa 
- To było w pierwszy dzień świąt. Ona uparła się, że mam do niej jechać. Po drodze zachaczyłem o nasz wspólny dom i zastałem ją w łóżku z obcym facetem. Ona nawet się nie zdziwiła tylko wstała i wręczyła mi papier ze sprawą rozwodową, a kiedy wychodziłem krzykneła, że nigdy mnie nie kochała i wyszła za mnie tylko dlatego, bo mam sławe i pieniądze. 
- O ja... Bardzo mi przykro. - przytuliłam go 
- Nie musisz się tak nade mną rozczulać. 
- Ale ja się nad tobą nie rozczulam poprostu przyjaźnimy się i chcę cię pocieszyć. Wiesz co? Nie rozczulaj się tak nad sobą. Ty byłeś w niej tak zakochany, że się ożeniliście, a ona tylko cię wykorzystała. 
- Wiesz co? Zazdroszczę Liamowi, że ma taką dziewczynę. Miłą, kochaną,wierną... 
- Przestań bo się rozpłynę. - przerwałam mu 
- Mówię tylko prawdę. 
- Dzięki. Jak nam nie wyjdzie to możesz przyjść. - zaproponowałam dla żartu 
- Napewno będę. - zaśmieliśmy się
- Tylko czy wy się rozstaniecie? 
- Narazie się na to nie zanosi i oby tak zostało. 
- Szczęścia wam życzę. 
- Dzięki, ale już wracajmy, bo oni sobie bez ze mnie nie poradzą. 
- Odpowadzę cię. 
Nie chciałam, żeby odprowadził mnie pod sam dom, więc rozstaliśmy się pod jego. W domu opowiedziałam wszystkim, że Zayn się rozwodzi. Wszyscy mu współczuli nawet Liam nie był zły, że mu pomogłam i powiedział: 
- Będzie z ciebie genialny psycholog.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz