Rozdział 33
Następnego dnia obudziła mnie pielęgniarka. Nie wiem co robilła.
- Obudziłam cię? Przepraszam. - powiedziała
- Nic się nie stało i tak zaraz bym wstała.
- Z tego co wiem dzisiaj wychodzisz więc możesz się ubrać w swoje normalne ubrania i poczekać na wypis. - powiedziała i wyszła
Przebrałam się w moje normalnie i spakowałam się. Miałam już dosyć szpitala. Najchętniej od razu wybiegłabym ze szpitala, ale musiałam poczekać na wypis. Postanowiłam nie powiadamiać przyjaciół, że wracam i zrobić im niespodziankę. Po chwili przyszedł lekarz dał mi wypis, kartę medyczną oraz receptę na leki. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Nikogo nie było, co mnie zdziwiło. Na szczęście miałam ze sobą kluczę. Weszłam do środka i rzucili się na mnie Sydney i Cynamon.
- Cześć pieski. - przytuliłam je - Stęskniłam się za wami.
Rozejrzałam się po domu. Tego się nie spodziewałam. Było tak czysto, że aż lśniło. Poszłam do góry do pokoju rozpakować swoje rzeczy. Miałam czas dla siebie. Trochę mi się nudziło znowu samej, ale trudno takie życie. Położyłam się na łóżku i wzięłam laptopa. Sprawdziłam konto na facebook'u. Miałam kilka powiadomień. Nie było z kim pisać więc się wylogowałam. Wziełam książkę "Furteczki"*, gitarę i zeszłam na dół. Zaczełam czytać lekturę. Czytałam ją już chyba dziesiąty raz, a nadal mnie wciągneła. Jak zwykle popłakałam się, kiedy Laura mówiła babci, że to przez nią zasłabła. Skończyłam czytać po jakiejś pół godzinie. Wziełam w rękę gitarę i zaczełam pisać piosenkę. Skończyłam ją pisać po dwóch godzinach. Efekt był taki:
Widzę, widzę, że widzisz
Wszystko zależy od tego, co chcesz zobaczyć
Pomyśl o tym
Przed podjęciem działań
Jeśli się zakochasz możesz zranić
Posłuchaj mnie dobrze
Oddychaj i przestan drżeć jak papier
Jeśli wierzysz, że tak
Spróbuj ponownie
Nie poddawaj się
Nie przez przypadek
Spójrz w niebo
Spróbuj to zmienić
Pomyśl czego chcesz
I biegnij tego szukać
Zawsze możesz
Wrócić by spróbować
Znów
Ty możesz
Znów
Jeśli chcesz
Widzę, widzę, że widzisz
Zapomnij wszystko
Powiedz to raz na zawsze
Jeśli wierzysz, że tak
Nie możesz zawieść
Twoje marzenie się spełni
Spójrz w niebo
Spróbuj to zmienić
Pomyśl czego chcesz
I biegnij tego szukać
Zawsze możesz
Wrócić by spróbować
Znów
Ty możesz
Znów
Jeśli chcesz
Wiem to i ty dobrze wiesz, że jeśli to czujesz
Wydarzy się
Więc jeśli
Nie możesz zranić
To co się wydaje będzie rzeczywistością
Spójrz w niebo
Spróbuj to zmienić
Pomyśl czego chcesz
I biegnij tego szukać
Zawsze możesz
Wrócić by spróbować
Znów
Ty możesz
Znów
Jeśli chcesz
Cynamon przyniósł mi piłkę i razem z Sydney zaczeli piszczeć. Rzuciłam im parę razy piłkę i zobaczyłam przez okno jak cała banda wysiada z samochodu.
- Nie wydajcie mnie. - poszłam na górę do pokoju
Schowałam się pomiędzy szafą, a ścianą. Usłyszałam głos Nialla dochodzący z salonu:
- Jedziemy do Natalii? - spytał
- Zachwilę. - odezwał się Liam - Muszę coś zagrać. Tak długo nie grałem na gitarze.
- Okey. - powiedziała Sara
Po chwili drzwi do pokoju się otworzyły i wszedł Liam. Nie spojrzał w stronę szafy. Wziął gitarę i zaczął grać "Obudź mnie"**. Był w połowie pierwszej zwrotki, kiedy się do niego dołączyłam i wyszłam z ukrycia. Liam się odwrócił i krzyknął
- Natalie!!!!!!!! - pocałował mnie, a potem mnie przytulił z całej siły
- Tak to ja, ale zaraz mnie udusisz. - powiedziałam i zluźnił uścisk
- Kolego zwidy ma... - zaczeła Laura, która weszła do naszego pokoju - Nathalie!!!!!!!
Rzuciła się na mnie. Po chwili weszła cała reszta i znowu rozległ się krzyk:
- Nathalie!!!!!!!!!!!
- Tak to ja, ale mnie dusicie. - puścili mnie
- Czemu nie zadzwoniłaś, że wracasz? - spytała Luiza
- Chciałam wam zrobić niespodziankę, z że was gdzieś wywiało to już nie moja wina.
- Byliśmy u rodziców Nialla - powiedział Harry
- Zapytać się co grozi tej krowie za wypchnięcie cię z okna. - dopowiedział Louis
- I co? - spytałam
- Z jakieś 10 lat. - odpowiedział Liam
- Ładnie. - powiedziałam
- Trzeba jakoś uczcić, że wróciłaś. - odezwała się Sara.
- Może minutą ciszy. - zaproponowałam dla żartu
- Wesołe miasteczko. - powiedział Louis
- Jestem za. - powiedziała Laura
- To w drogę. - powiedziałam i wyszliśmy
Na miejscu byliśmy po jakiejś godzinie. Kupiliśmy bilety wstępu na wszystko i poszliśmy na diabelski młyn. Potem na kolejkę. Śmiechów i pisków była co nie miara. Później się rozdzieliliśmy i razem z Liamem poszliśmy do budki, w której można było wygrać misie. Liam wygrał całkiem sporego z napisem" I Love You" i mi go podarował. Do domu wróciliśmy około 2 nad ranem.
~~~~~
Myślę ze sie podobało.
Całuski.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz