Powered By Blogger

piątek, 30 stycznia 2015

Imagin z Liamem~34


Rozdział 34

Następnego dnia obudził mnie Cynamon. Skakał na mnie i lizał mnie po twarzy. 
- Cynamon. - powiedziałam i chciałam wstać, ale powstrzymał mnie Liam
- Pośpij sobie. Ja z nim wyjdę. - powiedział i pocałował mnie w policzek 
Potem spowrotem odpłynełam w krainę snu, ale co się dziwić w końcu śpię w swoim ciepkutkim łóżeczku, a nie szpitalnym łóżku. Kiedy się obudziłam zaczełam rozmyślać o tych chwilach, które spędziłam z dziewczynami w Polsce. Wszystkie nasze zabawy, imprezy i nocki. Wziełam telefon do ręki i zaczełam przeglądądać zdjęcia. Ostatnim z nich było zdjęcie jak była z nami jeszcze Luiza. Ja, Laura i Sara. miałyśmy wtedy po 15 lat, a Luiza 17. Pomyślałam, że wypędzimy chłopaków z domu i urządzimy sobie babski wieczór. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wszystkie dziewczyny siedziały na kanapie w salonie. 
- Cześć, pamiętacie to? - spytałam i podałam im telefon ze zdjęciem 
- Twoje urodziny. - powiedziała Laura i podała telefon Sarze.
- Pamiętam. Waszych rodziców nie było. Na dworze - 10°C, a my ogrzewanie na ful i krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach. - powiedziała i podała komórkę mojej siostrze, uśmiechnełyśmy się 
- Tak, a najlepszą imprezę miałam z Natalia po zabawie. Dwa miesiące prac domowych. - powiedziała Luiza i oddała mi telefon 
- Zawsze musisz wszystko zepsuć? My tu wspominamy, a zresztą te dwa miesiące prac domowych się opłaciły. Dzięki nim nauczyłam się gotować. - odpowiedziałam jej 
- Po co nam to pokazujesz? - spytała Layra.
- Gdzie są chłopacy?
- Liam i Harry wyszli na dłuuugi spacer z psami. Powinni wrócić za pół godziny. - udzieliła mi odpowiedzi Sara
- Niallowi zachciało się psa, więc wziął Louisa i pojechali do schroniska. - powiedziała Luiza 
- Wystarczyło powiedzieć, że w domu ich nie ma. - powiedziałam 
- Do rzeczy. - powiedziała Sara
- Wyganiamy chłopaków i robimy babski wieczór. 
- Jak chcesz ich stąd wygonić? - spytała Laura
- Alan. 
- No jasne. Dobra dzwoń do niego.

(N - Natalia A- Alan)

A: Tak?
N: Cześć Alan wiesz, że cię lubię? 
A: Dobra, dobra. Czego chcesz?
N: Pozbyć się chłopaków na wieczór. 
A: Co ja z tego będę miał?
N: Świadomość z tego, że bardzo nam pomogłeś. 
A: Nie ma tak łatwo. Do końca tygodnia napiszesz 5 piosenek. 
N: Niech ci będzie, ale przetrzymaj ich do 21.
W tym momencie weszli chłopacy.
N: Muszę kończyć. Cześć.
Rozłączyłam się. 
- Cześć kochanie, z kim rozmawiałaś? - Liam pocałował mnie w policzek 
- Z Alanem. Muszę do końca tygodnia napisać 5 piosenek. 
- Skoro dzwonił do ciebie to zaraz zadzwoni do nas. - powiedział 
- A to jest Natalia. - do kuchni wszedł Niall - Natalia to jest Fox. 
- Jaki fajny. Ciekawa jestem kto z nim będzie wychodził. - udawałam, że Fox mnie nie rusza 
- No wiesz... - zaczął blondyn - Dobra nie wytrzymam. Daj mi go potrzymać. - powiedziałam, a chłopacy zaczeli się śmiać
Zadzwonił telefon Nialla. Podał mi Fox'a. 
- Cześć Alan... Dlaczego? Przecież mieliśmy mieć wolne... Dobra zaraz będziemy. - powiedział Niall.
- Co chciał Alan? - spytał go Liam
- Mamy jechać do studia. - odpowiedział mu Niall
- Przecież mieliśmy mieć wolne. - powiedział wchodząc do kuchni Louis, a ja tylko cieszyłam się, że mój niecny plan się udaję 
- Dobra jedziemy. - powiedział Harry, Liam mnie przytulił i pojechali 
- Woo Hoo!!!!!! - krzyknełam kiedy znikneli z podjazdu 
- Wolna chata? - spytała Luiza 
- No a jak. - odpowiedziałam 
- Woo Hoo!!!! - powtórzyły mój okrzyk 
- Dobra jest 15. O 17 widzę was wszystkie u mnie w pokoju w piżamach. Teraz idziemy na zakupy. Po jakieś słodycze i napoje. Później wybierzemy film i zabawy. - zarządziłam
Poszłyśmy do marketu. Kupiłyśmy chipsy, cukierki, ciastka i przeróżnego rodzaju słodycze i napoje. Kiedy wróciłyśmy do domu była 16. Rozłożyłyśmy wszystko do misek. Przebrałyśmy się w piżamy i poszłyśmy do mnie. Najpierw obejrzałyśmy 3 komedie. Potem zaczełyśmy wspominać. Wspominałyśmy właśnie kiedy poszłyśmy klasowo na wagary i głupie zostawiłyśmy plecaki w szatni. Miałyśmy zakluczone drzwi i chłopacy zaczeli się dobijać. 
- Otwórzcie!! - darli się 
- Co oni tu robią? - spytała Laura
- Jest dopiero 20. - powiedziała Sara
- Otwierajcie!!!!! 
- Zabije Alana. Mógł nas chociaż uprzedzić. - odezwała się Luiza 
- W szafie mam ozdoby z urodzin Liama. Chyba jest tam jakaś lina. - powiedziałam 
- Otwórzcie musimy pogadać!!!!!!
Podeszłam do szafy. Wyjełam linę. Wyrzuciłam za okno i przywiązałam do okna. 
- Która idzie pierwsza? - spytałam
- Ty. - odpowiedziały wszystkie 3
Zeszłam na dół po linie. Po mnie Luiza, Laura, a na końcu Sara. Weszłyśmy po cichu do domu. Psy zaczeły piszczeć, więc je uciszyłyśmy. Poszłyśmy do góry i słuchałyśmy jak chłopacy wrzeszczą ledwie powstrzymując śmiech. 
- Otwierajcie!!!!!! - krzyczał Lia,
- Bo wywarzymy drzwi!! - krzyknął Harry
- Nawet się nie waż. - powiedziała Luiza oni się odwrócili 
- Długo tu stoicie? - spytał Louis
- Jakieś 5 minut. - odpowiedziała Sara
- Mu... - zaczął Niall
- To jutro. - przerwałam mu - Teraz na dół zająć się sobą. 
- Ale... - odezwał się Liam
- Co ja powiedziałam? - spytałam
Podnieśli ręce w obronnym geście i zeszli na dół. 
- Nie ma to jak dominacja dziewczyn. - powiedziała Laura.
- Gramy w butelkę? - spytała Luiza 
- Nie ma imprezy bez butelki. - powiedziała Sara.
Zaczełyśmy grać w butelkę po jakiś 2 minutach Luiza zakręciła tak, że wypadło na mnie. 
- Pewnie będę tego żałować, ale wyzwanie. - powiedziałam 
- Idź do pokoju Laury i Harrego weź jego bokserki i powieś na drzewie. 
- No niech będzie. 
Poszłam do pokoju wyżej wymienionych. Wziełam pierwsze z brzegu bokserki Harrego i wróciłam do pokoju. 
- Mały miś... - zanuciła Sara
Dziewczyny zaczeły się śmiać. Spojrzałam na jego gacie. Widniał na nich miś. Zaczełam się śmiać. 
- Idziecie ze mną? - spytałam przez śmiech 
Dziewczyny kiwneły głowami i wyszłyśmy przez okno. Zawiesiłam szybko własność Harrego na drzewie i z niego zeskoczyłam. Spojrzałam na główne drzwi. Stali w nich chłopacy, zwijali się ze śmiechu. Oczywiście z wyjątkiem Harrego, którego mina była bezcenna. Wróciłyśmy do pokoju. Brzuch mnie bolał od śmiechu. Grałyśmy jeszcze jakieś pół godziny i weszli chłopacy.
- Musimy pogadać. - zaczął Louis
- Skoro musimy. - odezwała się Sara.
- Musiałyście zaciągać nas do pracy? - spytał Harry.
- Tak. - odpowiedziałyśmy równo
- Bo? - to pytanie zadał Liam.
- Bo dzisiaj jest mecz i nie zostawilibyście nam wspólnej chaty. - powiedziałam 
- Dzisiaj był jakiś mecz? - spytał Niall
- To wy nie wiedzieliście? - spytała Laura
- Nie. - odpowiedzieli równocześnie
- To wpadłyśmy. - powiedziała Sara.
- Dobra i tak nam wybaczycie. - odezwałam się 
- Skąd takie podejrzenia? - spytał Louis
- Alan wam nie mówił? - byłam zdziwiona, przecież to było ustalone krótko po tym jak się obudziłam 
- Właśnie nie. - powiedział Niall.
- Wystąpicie w pierwszym odcinku mojego serialu.
- Co? - spytali równocześnie chłopcy i dziewczyny 
- Nie dostaliście scenariuszy? 
- No nie. - odezwał się Liam.
- To pewnie jutro Alan będzie do was dzwonił. 
- Dobra ja mam dość na dzisiaj tych wrażeń. - odezwała się Laura.
- Ja też. - powiedziały równocześnie Luiza i Sara.
- Ja chyba też się już położe. - powiedziałam 
- DOBRANOC. - powiedzieli równo chłopacy i wyszli 
Dziewczyny poszły do siebie, a ja położyłam się do łóżka. Szkoda, że chłopcy nie znali scenariusza. Alan poszedł mi na ręke i powiedział, że zakocham się w Liamie, ale oni będą tylko w pierwszym odcinku. Potem w ostatnim wyznamy sobie miłość. Nie będzie to chyba trudne. Potem rozmyślałam o dzisiejszym dniu i stwierdziłam, że musimy to powtórzyć. W końcu odpłynełam do krainy Morfeusza.
~~~~~~
Mysle ze rozdział sie podobał.
CAŁUSKI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz