Rozdział 27
***Liam***
Trwały przygotowania do urodzin Nath. Bardzo pomagała nam mama. Poprosiła Natę, żeby zajeła się Kamilą, bo ta jest "chora". Ona oczywiście się zgodziła ma za dobre serce.
Obudziły mnie promienie słoneczne. "Znów piękny dzień" - pomyślałam
Wstałem i poszedłem się ubrać. Zszedłem na dół do salonu. Siedzieli w nim moi przyjaciele.
- Wszyscy wiedzą co mają robić? - spytałem
- Tak. - odpowiedzieli równocześnie
- My jedziemy do studia wszystko przygotowywać. - odezwał się Niall.
- W tym czasie my zajmujemy się Natalie - powiedziała Luiza
- O godzinie 18 przyjeżdżacie na imprezę do studia. - dopowiedział Louis.
- Skoro wszyscy wiedzą co mają robić to idę obudźić moja księżniczkę.
Wróciłem na górę i weszłem do pokoju. Natalia już nie spała.
- Cześć kochanie. Wszystkiego najlepszego. - powiedziałem
- Dziękuję. - uśmiechneła się do mnie, a ja pocałowałem ją w policzek
- Niestety musimy jechać z chłopakami do studia. Wrócimy dopiero po osiemnastej.
- Szkoda.
- Liam, idziesz?! - usłyszeliśmy krzyk Louisa
- Muszę iść. Pa. - pocałowałem ją i wyszłem
*_*Mai
Wstałam i ubrałam się i zeszłam na dół. W salonie stały dziewczyny.
- Wszystkiego najlepszego! - krzykneły i rzuciły się mi na szyję
- Dzięki. - odpowiedziałam przytulając się do każdej po kolei
- Masz na coś ochotę? - spytała Luiza
- Na spacer z psami i lody. - odpowiedziałam
- No to idziemy. - zakomendowała Laura.
Wyszłyśmy z domu. Szłyśmy w stronę lodziarni kiedy nagle przed nami stanął Marcin.
- Cześć Nath. Wszystkiego Najlepszego! - powiedział
- Co ty robisz w Los Angeles? - spytałam
- Powinnaś podziękować za życzenia. - pouczył mnie
- W głębokim poszanowaniu mam to co powinnam zrobić. Co tu robisz?
- Mieszkam. Zaczynam nowe życie, a ty co zaśpiewałaś jedną piosenkę i uważasz się za gwiazdę? - dziewczyny stały jak wryte
- Jesteś na warunkowym. Nie możesz opuszczać kraju. - powiedziałam
- Nie ma to jak mieć dobrego adwokata. - powiedział że wścibskim uśmieszkiem
- Nie to tylko zły sen. - nie dowierzałam
- Kochanie, wreście możemy być razem.
- Co?! Ty masz czelność nazywać mnie" kochanie"?! My nigdy nie byliśmy i nie będziemy razem!
- Bo co bo wolisz gwiazdy?!
- Liam kocham, a ciebie nienawidzę!
- Gorzko tego pożałujesz. - powiedział i kopnął mnie w brzuch
- Ał! - krzyknełam
- Nath! - dziewczyny rzuciły się mi pomóc
Marcin je odepchnął i zaczął mnie kopać. Mi jakoś udało się wstać, kopnełam go w krocze, pomogłam wstać dziewczynom i czmychnełyśmy w stronę lodziarni. Tam kupiłyśmy sobie lody na pocieszenie, a nasze pieski biegały po polance. Byłam cała roztrzęsiona.
- Nathalie! - krzykneła Laura.
- Jedźmy do studia. Tylko proszę was nie mówcie nic chłopakom, po co mają się denerwować?
- No dobra to ja pójdę po psy. - powiedziała Luiza i poszła w stronę polanki
Zadzwoniłam szybko do Liama.
(L-Liam,Lu-Luiza)
L: Cześć Luiza, stało się coś?
Lu: Nathalie chce jechać do studia.
L: Nie. Powstrzymajcie ją.
Lu: Wywinie się gadką, że ma urodziny.
L: Dobra wymyśle coś. Cześć.
Lu: Cześć
Rozłączył się. Wziełam psy na smycze i wróciłam do dziewczyn.
*_*Kendala.
- Dziewczyny tu jadą. - powiedziałem do chłopaków
- Co? - spytali równocześnie
- Chłopaki mam dobrą wiadomość. - usłyszeliśmy głos podekscytowanego Alana
- Jakie? - spytał Niall
- Jeśli Natalia się zgodzi to nasza wytwórnia podejmie z nią wspołpracę na tych samych warunkach co wasze. - oznajmił
- Woo Hoo!!!! - krzykneliśmy
- Wszystkie? - spytałem, kiwnął potwierdzająco
- Serial też? - spytał Harry.
- Myślimy nad fabułą. - odpowiedział nasz manager
- Woo Hoo! - krzykneliśmy znowu
- Kiedy masz zamiar jej to powiedzieć? - spytał Louis
- Jak najszybciej.
- A możesz dzisiaj?
- A co?
- Bo właśnie jest 15 do imprezy jeszcze 2 godziny, a dziewczyny zaraz tu będą i trzeba ją czymś zająć. - dopowiedziałem
- No dobra zajmę się nią. - powiedział, a my odetchneliśmy z ulgą.
*_*Nathalie.
Weszłyśmy do studia i od razu" napadł" na mnie Alan.
- Nath możemy pogadać? - spytał
- Jasne. - odpowiedziałam
- To my pójdziemy do chłopaków. - powiedziała Sara i wzieła ode mnie Cynamona
- Później was znajdę. - powiedziałam i weszłam z Alanem do jego gabinetu
- Usiądź. - powiedział i wskazał mi krzesło
- Dzięki. - usiadłam
- Rozmawiałem dzisiaj z moim szefem i on jest zachwycony twoim głosem. Chciałby zaproponować ci współpracę na tych samych warunkach na jakich pracują chłopacy.
- ... Wow. Nie wiem co powiedzieć.
- Powiedz, że się zgadzasz. - powiedział
- Żeby to było takie proste.
- Chłopacy zgodzili się od razu.
- Skoro oni się zgodzili i są zadowoleni to ja chyba też będe.
- Więc się zgadzasz? - spytał
- A mam inne wyjście? Jak się nie zgodzę teraz to naślesz na mnie Liama, a jemu nie umiem odmówić. - odpowiedziałam
- Jest! Trzeba wymyśleć fabułe serialu.
- To serial też będzie? - spytałam zaskoczona
- Powiedziałem, że na tych samych warunkach co One Direction.
- Wow. - znowu byłam zaskoczona
- Chodź przedstawie ci reżysera. - pociągnął mnie i wyszliśmy
Szliśmy na sam koniec studia. W końcu weszliśmy do wielkiej sali, w której stał wysoki mężczyzna.
- Nathaalie to jest Sam twój reżyser. - przedstawił mi go Alan
- Miło mi cię poznać. - powiedziałam i wyciągnęłam rękę w jego stronę
- Mi także. - uścisnął moją rękę
Rozmawialiśmy jeszcze godzinę. Wymyśliliśmy fabułe serialu. Będzie o dziewczynie, której matka zgineła krótko po jej urodzeniu, a ojciec jej nie chciał. Wychowuje się w domu dziecka. Tam ma tylko jedną przyjaciółkę, która chce śpiewać. Nathalie(główna bohaterka będzie miała moje imię) i jej przyjaciółka wymykają się z domu dziecka, żeby jej przyjaciółka mogła wziąć udział w castingu. Przyjaciółka panikuje i wpycha Nath na scenę ta śpiewa i wygrywa casting. Wyjeżdża z przyjaciółką do L.A. i rozpoczyna karierę pod wsparciem przyjaciółki. Wszedł Liam.
- Znalazłem cię wreście. - powiedział i mnie przytulił - Alan wołają cię.
- Już idę. - powiedział i wyszedł
- Idziemy się przejść z Cynamonem? - spytał Liam teraz zauważyłam, że ma ze sobą mojego pieska
- Jasne. Cześć Sam.
- Hej.
Wyszliśmy. Poszliśmy się przejść do parku.
- Co chciał od ciebie Alan? - spytał
- Nie udawaj, że nie wiesz. - powiedziałam
- Za dobrze mnie znasz. - powiedział i się zaśmieliśmy
Po 30 minutach wróciliśmy do studia. Weszliśmy do sali nagraniowej i nagle wszyscy wyskoczyli z ukrycia krzycząc:
- NIESPODZIANKA! !!!!!!!!!!
O mały włos nie dostałam zawału. Cieszyłam się.
- Kto to wszystko zorganizował?
- Praktycznie my. - powiedział Louis.
- Ale teoretycznie ty. - dopowiedział Niall
- Jak ja?
- Bo cały czas myśleliśmy jak ty. - powiedział Harry
- Wy moje głupki kochane. - powiedziałam i każdego uścisnełam
Zaczeła się impreza. Bolało mnie ramię, było trochę posiniaczone ale cały czas miałam bluzę i nikt nie zwrócił na to uwagi. Liam nie dawał mi odetchnąć. Cały czas z nim tańczyłam. Kiedy mnie w połowi imprezy puścił z obrotów poszłam pogadać z Kristen.
- Czemu nie ma żadnych informacji o waszym ślubie? - spytałam z wyrzutem
- Robert jest na promocji nowego filmu i szybko nie wróci. - powiedziała smutno
- Mogę panią prosić do tańca? - usłyszałam głos Nialla.
- Wybacz Kristen. - powiedziałam i ruszyłam w pląsy z Niallem.
Później tańczyłam z resztą chłopaków z BTR i z naszymi chłopcami.
- Proszę wszystkich o uwagę. - usłyszeliśmy głos Liama, stał n scenie - Chciałbym zaśpiewać piosenkę dla najpiękniejszej dziewczyny na sali. Natalie. Kocham cię.
Zaczął śpiewać. Popłakałam się kiedy to śpiewał. Zszedł że sceny od razu do niego pobiegłam i pocałowałam. Zabawa skończyła się po drugiej, a w domu byliśmy po trzeciej. Puściłam Cynamona i Sydney. Całkowicie zapomniałam, że mam posiniaczoną rękę i zdjełam bluzę.
- Co masz w rękę? - spytał Louis.
- Nic. - powiedziałam
- Przecież widzę. - odezwał się Liam
- Powiedz im. - powiedziała Sara
- Nie. - odpowiedziałam
- Co? - spytał Harry
- Powiedz, bo ja powiem. - zagroziła Laura
- Dobra. - weszliśmy do salonu i opowiedziałam im całą historię
- Co za palant! - krzyknął Niall.
- Zabije gnoja! - krzyknął Liam.
- Nie! Zapominamy o sprawie. Nie wiem jak wy ale ja jestem zmęczona. Dobranoc.
Powiedziałam i poszłam na górę. Położyłam się, po chwili przyszedł Liam. Przytuliłam się do niego i zasnełam.
~~~~~~~
Myślę ze rozdział sie podobał.
Całuski.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz