Powered By Blogger

niedziela, 25 stycznia 2015

Imagin z Liamem~30

Rozdział 30

Leżałam sama w łóżku. Za miesiąc zaczynam pracę na planie. Przyznam, że trochę się boję jak wypadnie serial i tak dalej. Wstałam i zeszłam na dół do kuchni. Na stole leżał liścik: 
" Poszłyśmy na zakupy. Nie chciałyśmy cię budzić, bo tak słodko spałaś. Jakby co później pójdziesz sama. 
Nie musisz wychodzić z psami.
Kochamy cię. 
Luiza, Laura i Sara"
Zjadłam kanapki i poszłam na taras, bo była piękna pogoda. Wziełam ze sobą gitarę, żeby napisać nową piosenkę. Napisanie dwóch zwrotej piosenki zajeło mi godzine

Dziś z Tobą jest mi lepiej, 
jeśli wszystko idzie źle mogę to naprawić żeby było mi lepiej 
Możesz mnie wysłuchać i mówić nie nie nie!

Dzisiaj wiem, co powinnam zrobić 
i nigdy więcej nie powróci ból, ooo
Jeśli tego nie dostrzegam, naucz mnie.

Przerwał mi sygnał smsa. Był od Kristen.

" Ślub za tydzień. Szykuj się druchno."

Ucieszyłam się od razu do niej zadzwoniłam.

(N -Nath K - Kristen T - Taylor)
N: No nareście. - powiedziałam kiedy odebrała 
K: Też się ciesze.
N: Kiedy zaproszenia? 
K: Robert zaniósł chłopakom do studia. 
N: Super. Czyli cały tydzień siedzimy razem? 
K: No a jak. - zaśmiałyśmy się 
N: Kto będzie świadkiem? 
K: Najprzystojniejszy wilkołak na świecie. 
T: No już nie przesadzaj. - razem z Kristen się zaśmiałyśmy 
N: To jak jutro 14 u ciebie?
K: Mi pasuje.
N: To do jutra. 
K: Cześć.

Rozłączłam się. Po jakiś dwóch minutach ktoś zakrył mi oczy. 
- Kto to może być? - spytałam i zaczełam dotykać tego kogoś po dłoniach, po chwili zorientowałam się, że to Liam - Kochanie, wiem, że to ty. 
- Niby skąd? 
- Tak po prostu. - uśmiechnełam się, a on zdjął dłonie z moich oczu 
- Wpadłem ci tylko powiedzieć, że za tydzień idziemy na ślub. - zaśmiałam się i pokazałam mu smsa od Kristen 
- Od jak dawna wiesz?
- Długo. - powiedziałam z uśmiechem - To skoro masz jeszcze czas to chodź na zakupy. 
- A nie możesz iść z dziewczynami? - narzekał 
- Idę tylko po telefon i pieniądze i możemy iść. - udawałam, że nie słyszę pytania

Chodziliśmy po wszystkich sklepach i nic mi się nie podobało. W końcu weszliśmy do C&A i ujrzałam tą sukienkę.  Poszłam do przymierzalni.
- I jak? - spytałam wychodząc 
- Pięknie. 
- Mówisz to szczerze, czy nie chce ci się już ze mną chodzić po sklepach?
- I tak byś wiedziała, że kłamie. - pocałował mnie w policzek 
- To chyba ją wezmę. - powiedziałam 
- I dobrze. 
Wróciłam do przymierzalni i włożyłam swoje normalne ciuchy. Poszliśmy jeszcze na lody i wróciliśmy.

Gdy weszliśmy do domu wszyscy siedzieli w salonie. 
- Z nami na zakupy to śpi, a z nim to od razu. - powiedziała oskarżycielskim tonem Sara.
- Trza było poczekać aż się obudzę albo mnie obudzić. Takie trudne?
- Żebyś wiedziała. - odpowiedziała
W tym momencie zauważyłam kartkę na stole. Sara powędrowała za moim wzrokiem, od razu wzieła kartkę i ją podarła. 
- Co tam było? - spytałam 
- Nic. - powiedziała, a ja już wiedziałam od kogo był ten list 
- Czy ten gość da sobie kiedyś spokój? - powiedziałam 
- Nie tylko ty masz już go dosyć. - powiedział Harry
Postanowiłam o nim nie myśleć. Musiałam pomóc Kristen w przygotowaniach do ślubu.

Cały tydzień był bardzo pracowity, ale w końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Od rana razem z Liamem byliśmy u Roba i Kristen. Panna Młoda była tak zdenerwowana, bo kosmetyczka się spóźniała. Wysłałam chłopaków do kościoła i krótko po tym przyszła wreście kosmetyczka. Zdążyłyśmy na ślub, który miał być o 16. Potem pojechaliśmy do sali, w której było wesele. Przez cały czas tańczyłam z Liamem, potem na chwilę usiadłam i zaraz do tańca zaprosił mnie Taylor. Potem "uciekłam" na balkon. Po chwili przyszła do mnie Luiza. 
- Co tak sama tu siedzisz? - spytała 
- Uciekam przed chłopakami, bo jestem już zmęczona.
- To czekaj tu, zaraz przyjdę tylko powiem Niallowi, żeby nas nie szukał. 
- Jak chcesz. Czekam. 
Ona wyszła, a ja sobie stałam. Nagle popadłam w wielki szok, gdy zobaczyłam kto tu wchodzi. 
- Co ty tu robisz? - spytałam 
- Przyszłam na ślub mojej przyjaciółki. - odpowiedziała Perry 
- Wiesz, że twoja przyjaciółka cię nie nawidzi? 
- Ja się na tobie zemszcze. - powiedziała 
- Za co? Za to że jestem druchną na ślubie Kristen? 
- Za to też. Kendal ze mną zerwał.
- Jednak mam mądrego przyjaciela. Mówiłam ci, że on nie jest z twojej półki.
- Ty zaraz z tej półki spadniesz. - powiedziała i mnie popchnęła
Spróbowałam złapać równowagę, ale mi się nie udało.

*_* Luizy

Szłam spowrotem do Nathalie i zobaczyłam jak ta zdzira ją wypycha. Wbiegłam na balkon. 
- Witamy panią Horan. - powiedziała, a ja tylko wybiegłam z krzykiem 
- Liam!!!!!! 
- A tobie co? - spytał Harry.
- Perry wypchneła Nathalie przez okno. 
- Co?! - spytały dziewczyny równocześnie 
Szybko pobiegliśmy na dół, po drodze zatrzymała nas Perry.
- Czujesz jak to jest tracić kogoś bliskiego? - spytała 
- Idź się lecz. - krzyknął Liam.

*_*Liama.

1:30. Ja, chłopacy, dziewczyny i państwo młodzi siedzimy w szpitalu. Cały czas chodziłem i powtarzałem:
- To moja wina. Gdybym ja jej wtedy nie zostawiał. 
I tak w kółko. W końcu Laura nie wytrzymała i odezwała się: 
- Wiesz co by ci teraz Nathalie  kazała zrobić? - przytuliła się do Harrego
- Nie mam siły myśleć tak jak ona. - odpowiedziałem 
- Kazałaby przypomnieć ci tą rozmowę z Hawajów. - powiedział Niall.
- Nie chce pomiędzy wami podziału winy. - odezwała się Sara  wtulając się mocniej w Louisa
- A już na pewno. Nie chce, żebyś sam siebie obwiniał. - włączyła się Luiza 
- Żeby nie było, że nie próbowałem cię pocieszyć powiem, że jeśli będziesz się obwiniać to wszystko jej powiem i ona zrobi z tobą porządek. - powiedział Niall.
Uśmiechnąłem się na chwilę. Zadzwonił telefon Natalli. Dzwonił Kendal.

( K- Kendall L-Liam)

L: Tak?
K: Liam co ty taki podłamany? Mogę porozmawiać z Nat?
L: To ty nic nie wiesz? 
K: Ale o czym? 
L: Natalia leży w szpitalu. Perry wypchneła ją z balkonu na ślubie Kristen i Roba. 
K: Co?! W którym szpitalu jesteście?
L: Na Grand Street 
K: Niedługo będę. 
Rozłączył się. Po chwili rzeczywiście był w szpitalu.
~~~~
BUM BUM BUM-to sie porobilo.
Chcialam was PRZEPROSIC za to ze w ostatnich dniach nie udzielalam sie na blogu, ale bylam na wycieczce w Berlinie I nie mialam na tablecie internetu. Przepraszam.

Zachecam do kometowania. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz