Rozdział 21
Święta coraz bliżej. Każda ulica, każdy domek i każde drzewko było przystrojone. U nas w domu też ciągle się coś działo. Wszystkie dziewczyny przygotowywały kolację wigilijną, a chłopcy przystrajali dom więc cały czas biegali na góre lub na dół, często przy tym marudząc.
Dzień przed Wigilią. Rodzice mieli przyjechać jutro rano więc chciałyśmy mieć z dziewczynami wszystko przygotowane. Ciasta i potrawy, które robi się najdłużej były już zrobione ( zapiekanke tym razem robiłam ja).
- Dziewczyny, chodźcie na chwilę. - usłyszałyśmy wołanie chłopaków
- Już! - odpowiedziała Luiza
Wyszłyśmy z kuchni i weszłyśmy do salonu. Był ozdobiony na świątecznie. W rogu stała choinka nie mogło też zabraknąć jemioły.
- Podoba się? - spytał Liam.
- Jest pięknie. - odpowiedziałam
Jeszcze chwilę siedziałyśmy w salonie, a potem wróciłyśmy do kuchni. Trudno jak trzeba to trzeba.
- Ej ile one mogą tam siedzieć? - jęczał Niall.
- No właśnie jest ich tam 4. - powiedziałem
- Siedzą tam praktycznie cały tydzień. - powiedział Harry.
- Bierzemy sprawy w swoje ręce? - spytał Louis.
- Tak. - odpiwiedzieliśmy wszyscy równo
- Luiza pomóc ci z tym barszczem? - spytałam, w tym momencie do kuchni chłopacy
- Co to za uśmiechy? - spytała Laura.
- Ja wiem oni czegoś chcą. - powiedziała Sara
- A więc moje panie. - zaczął Niall.
- Koniec roboty na dzisiaj. - skończył Louis.
- No chyba nie. - powiedziałam
- Skoro to nie podziałało to czas na plan B. - powiedział Liam.
Każdy z chłopców podszedł do swojej dziewczyny i zaniósł ją do salonu. W drzwiach stanął Louis i Niall oczywiście nie chcieli nas wpuścić.
- Moje panie oglądamy film. - powiedział Harry.
Jeszcze kilka razy próbowałyśmy się wyrwać z dziewczynami do kuchni ale chłopcy nam nie pozwalali.
Po 22 już wszyscy byli tak znudzeni tym, że nawet nie wiedzieliśmy jaki film oglądamy .
- Luiza, chodź na górę. - jęczał Niall
- Chciałeś oglądać , więc oglądaj. - dopowiedziałam znudzona
- No chodź. - zaczął całować mnie po szyli
- No nie chyba, że mnie zaniesiesz. - odpowiedziałam wrednie
- No dobrze. - bez żadnego wachania, wstał i zaniósł mnie na górę
- A wy dokąd? - spytał Liam.
- Do siebie - odpowiedział Niall.
- Tylko wiecie, zabezpieczcie się - powiedział ze śmiechem Harry.
- Odwal się ty zboczeńcu ! - krzyknęłam ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po całym pokoju porozstawiane świeczki, na łóżku płatki róż. Było tak magicznie...
-Wszystko dla Ciebie kochanie -powiedział
-Dla mnie??-spytałam wytrzeszczając na niego oczy
-Tak księżniczko-szepnął i pocałował mnie namiętnie w usta
Długo nie mogliśmy się od siebie oderwać. Całował tak delikatnie jakby bał się skrzywdzić mnie zwykłym pocałunkiem. Powoli położył swoje dłonie na moje biodra. Zjechał trochę niżej i chwycił za tyłek. Mruknęłam cicho, jemu to się chyba spodobało bo lekko ścisnął moje pośladki. Uwiesiłam ręce na jego szyi i delektowałam się każdym pocałunkiem. Niall zjechał trochę niżej muskając moją jeszcze mokrą szyje. Cichy jęk wyrwał się z mojego gardła gdy poczułam jego język na skórze moich ramion.
-Kocham Cie. - szepnął, podniósł mnie do góry i położył na łóżku
-Ja Ciebie też.-odszepnęłam oplatając go nogami
Długo nie trwało aż zaczął ściągać swoją bluzkę. Jego nagi tors zaczął przyprawiać mnie o dreszcze. Leciutko pocałował mnie w usta, a jego ręce powędrowały pod moją koszulę . Poczułam jego gorącą dłoń na moim brzuchu, lekko głaskał opuszkami palców mój brzuch, dalej nie odrywając się od moich ust
-Niall - cicho jęknęłam gdy zrzucił moje ubranie na podłogę jego błękitne oczy dokładnie lustrowały moje nagie ciało
-Jesteś taka piękna-szepnął
Uśmiechnęłam sie leciutko . Kiedy bladyn zaczął całować mój brzuch cicho jęłam przymykając oczy.
- Jeśli nie chcesz nie zmuszam cie... - powiedział cicho.
-...bardzo tego chce - dodałam i usłyszałam śmiech Nialla.
Pocałował mnie jeszcze raz w brzuch głaskając mnie po udach.
- Mam nadzieje że kiedyś będziemy mieli dzieci. - po tych słowach poczułam atak motyli.
-Chciałabym-szepnęłam i zacisnęłam oczy gdy Niall zaczął całować mnie po udach
-Nie bój się..nigdy Cię nie skrzywdzę -powiedział powracając na moje wargi, moje dłonie gładziły jego niesamowicie umięśniony tors, zjechałam niżej na jego pasek i rozpięłam go . Był już tylko w samych bokserkach. Pocałował mnie jeszcze raz zanim zabrał się za ściągniecie ostatniej części garderoby. Trochę się obawiając spojrzałam w jego oczach które mnie uspokoiły.
-Pamiętaj nigdy Cię nie skrzywdzę-powiedział i położył się na mnie.
-D..do..dobrze-powiedziałam jąkając się potwornie, nagle oczy zaszły mi mgłą gdy poczułam go w sobie
-I jak??-spytał tkwiąc w bezruchu jakby czekał na "nie" z mojej strony wycofać się i przytulić mnie albo na "tak" i kontynuować te ognisko między nami.
- Jest... świetnie - jęknęłam oddychając głęboko
Chłopak z uśmiechem zaczął trochę przyśpieszać. Było mi tak dobrze... Niall był świetny i delikatny. Złączył nasze wargi i wsunął się głębiej jęknęłam przeciągle
-Nigdy Cię nie skrzywdzę kochanie -powiedział, i przyspieszył sapiąc, wbiłam mu paznokcie w plecy, pod wpływem nacisku moich paznokci na jego plecy, chłopak położył się na mnie całkowicie, przytuliłam go mocno a on zaczął muskać moją szyję. Wiedziałam że zostaną mu po tym ślady ale najwyraźniej się tym nie przejmował. Liczyliśmy się tylko my... tak bardzo go kocham.~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnego dnia obudziła mnie Laura, która powiedziała, że trzeba jechać po rodziców. Wiedziałam, że trzeba skończyć kolacje więc po rodziców wysłałam Liama. Nie jechał sam bo chłopacy też jechali.
- Jak tam noc? - spytałam Luizy kiedy zeszłam na dół
- Dobrze, a czemu pytasz?
- No wiesz jak następnym razem będziecie się tak bawić to bądźcie ciszej bo ludzie chcą spać. - powiedziałam i razem z dziewczynami zaczełam się śmiać.
- Chamskie jesteście. - powiedziała
Chłopcy przywieźli już rodziców z lotniska. Poszłyśmy się przebrać, bo nie wiem jakim cudem była już 17. Wziełam moją nową sukienkę i poszłam do łazienki. Tam się przebrałam, umalowałam i uczesałam. Zaraz za mną wszedł Liam.
- Wyglądasz pięknie. - powiedział całując mnie
- Dziękuję ty też.
Powiedziałam i zeszliśmy na dół. Kolacja była taka jak zwykle omineliśmy tylko część modlitwy ze względu na chłopaków i ich rodziny. Oczywiście najlepsza część z dzieciństwa czyli prezenty,dostałam kosmetyki, zegarek, perfum,oczywiście zdjęcie z pobytu w LA karnety do spa, gitarę i złoty łańcuszek z sercem oraz inne naprawdę świetne prezenty. Dziewczyny podostawały podobne.Chłopacy dostali prawie od każdego rodzica jakiś alkohol więc znjac ich trochę im będzie odbijać.
~~~~
Mam nadzieje ze sie podobało. Zapraszam do komentowania, to bardzo mnie motywuje. Miłego wieczoru keviny.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz